replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Dokąd pójść Artykuły Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca LICYTACJE Kontakt Lokalizacja Publicystyka wiadomości z regionu
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1384 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 8
środa, 22 lutego 2017 r.
imieniny: Marty i Małgorzaty
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
vfdsv
Z niczego stworzył fabrykę mebli
Z niczego stworzył fabrykę mebli

Wysłuchanie historii małżeństwa Lecha i Grażyny Basiów, którzy od zera stworzyli fabrykę mebli, wydaje się bardziej inspirujące niż niejedno szkolenie biznesowe, którego wykładowcy niczego większego nie osiągnęli, poza przychodami ze sprzedaży biletów na swoje szkolenia.
Wzdłuż drogi z Brzezin do Kraszewic, gdzie mieści się firma Meblech, nie spotyka się tak powszechnych pod Kaliszem szklarni czy przetwórni. Rozciągają się za to aż po horyzont sielskie, lesiste krajobrazy. Od czasu do czasu  wyłaniają się gospodarstwa rolne. Aż chce się zapytać, z czego ci ludzie żyją, mając wokół jedynie słabe piaszczyste gleby i lasy? Młodzi wyjechali do dużych miast lub za granicę. Starsi zostali i na ogół utrzymują się z rent. Jednak w całym tym krajobrazie pojawiają się tu i ówdzie nieliczne zabudowania przemysłowe.  Są to głównie rodzinne przedsiębiorstwa produkujące palety, tartaki i zakłady meblowe. Wśród nich jest właśnie firma meblarska Meblech państwa Lecha i Grażyny Basiów.
W młodości, będąc synem gospodarza, pan Leszek szybko zdał sobie sprawę, że albo pójdzie „na swoje”, albo zostanie darmowym pomocnikiem ojca. Ponieważ skończył zawodówkę tapicerską w Ostrzeszowie, postanowił w swym domu wyprodukować pierwszą kanapę. Był problem z miejscem do tej produkcji, ale na szczęście babcia odstąpiła mu jeden pokój. Pierwsza wyprodukowana kanapa udała się i szybko została sprzedana. W tamtych czasach siedziska kanap czy foteli opierano na sprężynach pokrywanych płótnem lnianym, a dla miękkości wypełniano je morską trawą. Po zdobyciu tych materiałów pan Leszek mógł konstruować następne kanapy.  Pożyczał od ojca konny wóz i wywoził swoje meble na sprzedaż do okolicznych miasteczek. Sprzedawał w sklepach i na targach. W 1974 zatrudnił pomocników i  założył firmę. Produkcja i sprzedaż szły na tyle sprawnie, że mógł już kupić pierwszy samochód – marki Tarpan. Wtedy każdego dnia wstawał o piątej rano, produkował kanapy, które następnie o godzinie 15 pakował na samochód i wywoził do Wrocławia. W PRL nie było kłopotu ze zbytem mebli, zwłaszcza że produkował je dobrze i niedrogo. Wkrótce dokupił przyczepę i mógł usprawnić swój transport. Coraz większe przedsiębiorstwo wymagało jednak nowej, większej przestrzeni. Zakupił ziemię w Kraszewicach, ale szybko się przekonał, że przepisy nie pozwalają na niej budować zakładu, ani nawet domu mieszkalnego. Mógł jedynie postawić tam nowe gospodarstwo rolne, tzw. siedlisko.
Zaprojektował więc owczarnię wraz z domem. W latach 70. nie było można kupić prawie żadnych materiałów budowlanych. Państwo Basiowie mieli jednak szczęście, gdyż na ich polu znajdowały się pokłady gliny. Metodą rzemieślniczą wyprodukowali z niej cegły, przesuszyli i wypalili wprost na polu w dużych stosach  po 50 tys. sztuk. Po dwóch tygodniach wypalania cegła była gotowa. Wyprodukowanie jednej kosztowało ich 20 groszy, podczas gdy cena w państwowej cegielni wynosiła złotówkę. Szybko zbudowali pięć takich stosów, a nadmiar cegły zamienili na cement, wapno i inne potrzebne materiały budowlane. Wkrótce dzięki temu pomysłowi i ciężkiej pracy powstał dom. Był jednym z większych w okolicy, więc pojawiła się kontrola skarbowa z Kalisza. Jak się okazało – na skutek donosu jednego z sąsiadów, który własną nieudaczność chciał zrekompensować zniszczeniem tych bardziej pracowitych. Zresztą tego typu zawiść była obecna w naszej historii od dawna i trwa do dzisiaj. Podczas wojny gestapo dysponowało dziesiątkami tysięcy polskich donosicieli, których w dużej mierze zagospodarowała potem komuna. Obecnie jest podobnie.

Więcej w Życiu Kalisza

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Wasze komentarze (0):Dodaj swój komentarz »
Ankieta
Czy masz problem z sąsiadem, który pali śmieciami?
Tak
100%
Nie
0%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 7.60

ocena: 7.43
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com