replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1477 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 49
środa, 21 listopada 2018 r.
imieniny: Janusza i Konrada
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Samochód jak dobry koniak
Samochód jak dobry koniak
Rozmowa z Rafałem Jemielitą, dziennikarzem „Playboya” i TVN Turbo, współprowadzącym program motoryzacyjny „Automaniak”

– Ile to już lat oglądamy „Automaniaka”?
– Program ma już 20 lat, ale my – Patryk Mikiciuk, Jarek Maznas i ja – jesteśmy w nim od ponad 10. Przypomnę, że wcześniej program prowadziła m.in. Martyna Wojciechowska i kilka innych osób (Tomasz Sianecki, Maciej Wisławski, bywał Ben Collins „Stig” – przyp. pp).

– Dlaczego został Pan dziennikarzem motoryzacyjnym?
– Z biedy. No, może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu (śmiech). W latach 80., kiedy byłem kilkunastoletnim chłopakiem, bardzo chciałem mieć swój samochód. A wtedy było, jak było, czyli samochodów nie było i były bardzo drogie. Więc „dorywał się” człowiek do czegokolwiek – malucha, zardzewiałego fiata 124 mojego przyjaciela, garbusa lub czegokolwiek podobnego, żeby sobie trochę pojeździć. Czasy były biedne, motoryzacyjnie biedne. A później, kiedy trochę się to zmieniło, poczułem, że chcę pisać o samochodach. I tak się stało. Zostałem dziennikarzem radiowym w radiu „Kolor” w Warszawie, a później Marcin Suszczewski, wówczas zastępca redaktora naczelnego w nieistniejącym już dziś miesięczniku „Moto Magazyn”, poprosił mnie o napisanie tekstu.
W szkole zawsze byłem słaby z języka polskiego, miałem nawet – wedle słów mojej profesorki – problemy z interpunkcją, ale szybko okazało się, że mam dobre pióro i dobre pomysły. W ciągu dwóch lat zostałem sekretarzem redakcji, okazało się, że interpunkcję mam jednak „wewnętrzną” i stałem się żywą maszyną do pisania. Tak było przez wiele lat – jeździłem, fotografowałem. A później zacząłem bawić się również w telewizję, na początku jako redaktor, a później wydawca programów telewizyjnych.
A jeszcze później była taka sytuacja z moim serdecznym kolegą Przemkiem Kwiatkowskim, który musiał nagrać krótką, ale ważną, scenkę. Niestety, miał opóźnienie i trzeba było na miejscu improwizować. Okazało się, że wszystko wyszło bardzo dobrze, a ja przy okazji dowiedziałem się również, że „nie boję się kamery”. I tak to się zaczęło, choć muszę przyznać, że była to ciężka praca. Kiks za kiksem, powtórka za powtórką. Pamiętam sytuację, kiedy robiliśmy test Opla, gdzieś w Niemczech, cały czas nie byłem zadowolony ze swojej wypowiedzi i zmuszałem operatora do kolejnych „odpaleń” kamery. Wyszło ich ponad 40 (śmiech). Wiele zawdzięczam, bo to paść musi, właśnie operatorom i dźwiękowcom – oni uczyli mnie pracy w telewizji: Piotrkowi Stembrowiczowi – dziś to już samodzielny producent wielu programów w TVN Turbo, Jackowi Ernstowi, Łukaszowi Jawoszkowi czy Markowi Fiedorowi, który pokazał mi, jak ważny jest dźwięk. Pomógł Jarek Maznas – bardziej doświadczony w pracy z kamerą, i Przemek Kwiatkowski, który od tamtych pionierskich czasów awansował na szefa męskich kanałów Discovery i TVN Turbo. Na koniec tej wyliczanki, mam nadzieję, że się nie obrażą, dołożę Piotrka Dziemdzielę, Mateusza Przekopa – producentów, i Kubę Barygę, naszego reżysera. Dużo nas tam, co? Taka właśnie jest telewizja – jeden stoi przed szkiełkiem, reszta na niego pracuje (śmiech).

– A to pierwsze motoryzacyjne marzenie?
– Było ich sporo. Chciałem mieć Mercedesa 190. Wydawał się czymś supernowoczesnym, czymś, na co nigdy mnie nie będzie stać. Taka była perspektywa kilkunastoletniego chłopaka w latach 80.

– Marzenie się spełniło?
– Owszem, stoi w garażu. To jeden z pięciu egzemplarzy w Polsce z tak „dziewiczym” przebiegiem. Kupiłem go, żeby zamknąć pewną klamrę czasu. Na co dzień jeżdżę współczesnymi samochodami, a „190-tką” od święta.

– Fascynacja klasyczną motoryzacją?
– Tak. Choć „klasyczna motoryzacja” to równie pojemne sformułowanie jak muzyka poważna. Stawia motoryzację trochę w kącie pod tytułem „my jesteśmy powolni i nudni”. A tak nie jest. Tego, co nie dane mi było kiedyś, szukam dzisiaj. To jest tak niesamowicie sympatyczne, jak picie koniaku. Ja co chwilę mam taki samochód w rękach, choć większą pasję do takich pojazdów ma mój syn Ksawery, który zmienia je raz za razem. Są to wyłącznie samochody tylnonapędowe, bo innych nie uznaje, najchętniej japońskie z lat 80. Niesamowite jest to, że ciągle dają przyjemność z jazdy i pozwalają „sztachnąć się przeszłością”. Kiedy włożymy do środka głowę, możemy poczuć zapach, którego już dziś nie poczujemy – benzyny, oleju, spalin. Dla mnie to takie wycieczki w przeszłość. Te najnowsze auta, niestety, są już dość bezosobowe.

Więcej w Życiu Kalisza

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Wasze komentarze (0):Dodaj swój komentarz »
Ankieta
Czy Twoim zdaniem uczniowie powinni pisać kartkówki z WF?
Nie
75%
Tak
25%
Nie mam zdania
0%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.00

ocena: 7.40
Fotoreportaże
Święto Niepodległości w Kaliszu
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com