replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1448 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 20
wtorek, 22 maja 2018 r.
imieniny: Julii i Heleny
Zawsze aktualne
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Michalkiewicz - Prawda o najnowszej historii Polski
Michalkiewicz - Prawda o najnowszej historii Polski

Fascynujący, niesłychanie logiczny, ale również przygnębiający wykład o najnowszej historii Polski wygłosił w sobotę
w Kaliszu znakomity publicysta Stanisław Michalkiewicz, zaproszony przez Kongres Nowej Prawicy

Historia świata to niekończąca się opowieść o spiskach, ale dzisiaj ograniczę się do jednego, który wyznacza ramy życia publicznego w Polsce. Musimy się cofnąć do roku 1980 – wtedy, jak pamiętamy, większość naszego społeczeństwa zbuntowała się przeciwko Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. PZPR pod naporem tego buntu zaczęła się rozpadać, wytwarzając próżnię polityczną – natura nie znosi próżni, zwłaszcza politycznej, dlatego tę próżnię zaczęły natychmiast wypełniać tajne służby – wojskowe i cywilne (wywiad wojskowy i SB). Tajne służby przygotowały, przeprowadziły i administrowały stanem wojennym w Polsce, w pełnej zgodzie i harmonii, (...) aż wreszcie w połowie lat 80. dochodzi między nimi do otwartego konfliktu. Jego umownym początkiem jest zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki. (...) Otwarty konflikt, a nawet wojna zakończyła się zwycięstwem wywiadu wojskowego – sygnałem, który o tym świadczy była dymisja ze wszystkich stanowisk partyjnych i państwowych generała Mirosława Milewskiego, członka Biura Politycznego KC PZPR i ministra spraw wewnętrznych (...) pod pretekstem afery ,,Żelazo’’. Chodziło o to, że MSW pod kierownictwem gen. Milewskiego stworzyło zbrojne bandy kryminalistów, które poza granicami kraju dokonywały morderstw i rabowały wartościowe przedmioty. W ten sposób kompletowana była tajna kasa bezpieki. Pod tym pretekstem gen. Milewski został zdymisjonowany, ale Biuro Polityczne KC PZPR podjęło decyzję zabraniającą prokuraturze wszczynania śledztwa w tej sprawie. Proszę sobie wyobrazić, że żaden z prokuratorów generalnych w wolnej Polsce nie odważył się podważyć tamtej decyzji, mimo że minął termin przedawnienia! To pokazuje, że kontynuacja PRL-u jest większa, niż nam się wydaje.
(...) Dlaczego zatem doszło do konfliktu między wywiadem wojskowym i SB? Na to złożyły się procesy na najwyższej półce światowej polityki – kluczowy dla zrozumienia historii Europy i świata jest rok 1985. Właśnie wtedy na spotkaniu w Genewie, Michaił Gorbaczow, pierwszy sekretarz KPZR, przedstawił prezydentowi Ronaldowi Reaganowi propozycję zawarcia traktatu rozbrojeniowego. To było wywieszenie przez ZSRR białej flagi, przyznanie, że ZSRR uznaje swoją porażkę w zimnej wojnie. Nie było jednak mowy o żadnej bezwarunkowej kapitulacji. Nuklearny i konwencjonalny potencjał sowiecki pozostawał nietknięty. Propozycja zawarcia traktatu rozbrojeniowego była ofertą rozpoczęcia rokowań nad nowym porządkiem politycznym w Europie, ponieważ początek jałtański zaczął się dezaktualizować. Oferta została przez Amerykanów przyjęta, na dowód czego każdego roku przywódcy spotykali się. W drugiej połowie lat 80. stawało się jasne, że nowy porządek polityczny w Europie będzie zakładał wycofanie imperium sowieckiego z Europy Środkowej. (...)
Te wydarzenia miały oczywiście przełożenie na sytuację w Polsce – w roku 1985, 1986 jeszcze ustrój socjalistyczny był najlepszym ustrojem na świecie, ale już wtedy, wokół przedsiębiorstw państwowych pojawiły się spółki nomenklaturowe, w których mogli uczestniczyć ludzie tworzące środowisko władzy – ludzie reżimu, mówiąc krótko. Te spółki miały przygotować ludzi reżimu do zajęcia pozycji społecznej  w nowych warunkach ustrojowych. Wiadomo było przecież, że jeśli sowieciarze wycofają się z Europy Środkowej, to ten ustrój nie przetrwa ani dnia dłużej. Władza wiedziała, że wkrótce nie będzie się liczyła znajomość Marksa i Engelsa na wyrywki, tylko stan posiadania. A jedyną drogą było rozkradzenie majątku państwowego.

Przychodzi Kuroń
do Lesiaka
Drugim nurtem przygotowań była selekcja kadrowa w strukturach podziemia. Wtedy niewiele wiedzieliśmy, ale dzisiaj nasza wiedza jest już szersza, m.in. dzięki IPN-owi. Selekcja nastąpiła w drugiej połowie lat 80. a wiemy o niej dzięki zachowanym protokołom rozmów Jacka Kuronia z płk. Janem Lesiakiem. Kuroń złożył władzy ofertę polityczną: jeżeli władza dyskretnie pomoże nam w wyeliminowaniu ekstremy z podziemnych struktur, to my w zamian udzielimy władzy gwarancji zachowania pozycji społecznej i zachowania tego, co sobie właśnie władza kradnie. W 1986 roku ta oferta została potraktowana poważnie, a najlepszym dowodem jest to, że stała się ona podstawą umowy ,,okrągłego stołu’’. Jacek Kuroń był wybitnym przedstawicielem jednego z dwóch nurtów opozycji, który Adam Michnik nazwał lewicą laicką (to dawni stalinowcy, którzy z różnych powodów pokłócili się partią). Drugi nurt, czyli ,,ekstrema’’, to nurt niepodległościowy, który nawiązywał do tradycji II Rzeczpospolitej i do tradycji Armii Krajowej.
Tak się narodziła idea współpracy lewicy laickiej i wywiadu wojskowego. Chodziło o to, by dokonać selekcji kadrowej, żeby stworzyć i przedstawić reprezentację społeczną, do której wywiad wojskowy miałby zaufanie, że mu nie zrobi żadnego figla. I to się udało w 100 proc., nie tylko zresztą u nas, ale i w innych krajach, gdzie nie było tak zorganizowanej opozycji. (...)
Te przygotowania doprowadziły do zmiany ustroju gospodarczego. To nastąpiło w październiku 1988, poprzez ustawę o działalności gospodarczej ministra Mieczysława Wilczka, a więc jeszcze przed rozpoczęciem rozmów okrągłego stołu. Ustawa zapoczątkowała krótki, 1,5-roczny okres panowania ,,dzikiego kapitalizmu’’ w Polsce. (...)
Tymczasem 6 lutego 1989 roku rozpoczęło się widowisko telewizyjne pod tytułem ,,Obrady okrągłego stołu’’. Chodziło o to, żebyśmy za pośrednictwem tego serialu telewizyjnego na własne oczy zobaczyli, jak umiłowani przywódcy strasznie osaczają komucha i jak osaczony komuch wije się i miota. On się oczywiście wił, ale raczej ze śmiechu. Komuniści doskonale wiedzieli, że w miejscach bardziej dyskretnych i w gronie jeszcze bardziej zaufanym, kładzione są fundamenty ustrojowe III RP. Wśród nich jest niepisana zasada konstytucyjna – ona w odróżnieniu do zasad zapisanych w Konstytucji jest rygorystycznie przestrzegana. Ta zasada brzmi: my nie ruszamy waszych, a wy nie ruszacie naszych. Żeby nie być gołosłownym, podam przykład: w grudniu minie 17 lat od dnia, gdy Andrzej Milczanowski, minister spraw wewnętrznych, z trybuny Sejmowej na oczach całej Polski oskarżył ówczesnego premiera rządu Józefa Oleksego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Trudno o cięższe oskarżenie polityka – to najcięższe oskarżenie o zdradę stanu, a więc najcięższe przestępstwo polityczne. Wkrótce minie 17 lat i nikt z tego powodu nie został pociągnięty do odpowiedzialności. A ktoś chyba powinien – albo Józef Oleksy rzeczywiście był szpiegiem (w takim przypadku dzisiaj powinien być bardzo starym nieboszczykiem), albo Józef Oleksy szpiegiem nie był i Andrzej Milczanowski za takie rzeczy powinien dożywać swoich dni w lochu, jęczeć i płakać. (...) Drugi przykład z odwrotnej pozycji – to sprawa pani Barbary Blidy. Powstała komisja śledcza pod przewodnictwem posła Ryszarda Kalisza, której oficjalnym celem było wyjaśnienie okoliczności śmierci pani Blidy. Tymczasem to nieprawda, ponieważ okoliczności tej śmierci były znane od samego początku w najdrobniejszych szczegółach. Przypomnę więc, że do pani Blidy wczesnym rankiem przybyła ekipa ABW, żeby ją aresztować. Pani Blida myślała, że wszystko jest wykryte i się zastrzeliła. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, bo nic nie było wiadomo. Tymczasem ona o tym nie wiedziała. W każdym razie powołana komisja miała niby znaleźć jakieś nowe okoliczności, ale to nieprawda – chodziło o coś innego, chodziło o to, że nie została dotrzymana zasada: my nie ruszamy waszych, a wy nie ruszacie naszych. Komisja miała więc za zadanie wykryć sprawcę naruszenia tej najświętszej zasady konstytucyjnej, żeby na przyszłość nie było podobnych niespodzianek.
Z naszego punktu widzenia jeszcze ważniejsze było jednak ustalenie modelu ekonomicznego państwa, który ja nazywam kapitalizmem kompradorskim. Kapitalizm kompradorski w odróżnieniu od kapitalizmu, różni się tym, że w zwyczajnym kapitalizmie o dostępie do rynku i możliwości działania na rynku decydują właściwości tego podmiotu, który działa: czy jest pracowity, przedsiębiorczy, pomysłowy, czy nie boi się ryzyka, czy ma szczęście itd. Jeśli te cechy ma, to przeboruje sobie dostęp do rynku i osiągnie na nim sukces. W kapitalizmie kompradorskim o dostępie do rynku decyduje przynależność do sitwy. Bardzo dobrym przykładem ilustrującym tę różnicę jest głośny przypadek Romana Kluski. Pan Roman Kluska przeborował sobie dostęp do rynku, odniósł na nim spektakularny sukces i wtedy się okazało, że nie należy do sitwy. Natychmiast został więc z rynku wyciśnięty – nie przez konkurencję, tylko przez aparat państwa, który jak się okazało, przez kolejne 10 lat złamał wszystkie ustanowione przez siebie prawa. Chodziło przecież o to, żeby faceta, który nie należy do sitwy i wtargnął na teren zastrzeżony, natychmiast z tego terenu przegnać. Jak wiecie pan Kluska nie ma już żadnych ambicji, cieszy się, że jest żywy i zdrowy, hoduje owce, produkuje sery, krótko mówiąc – dłubie sobie coś na marginesie, nikomu nie przeszkadzając.

Współczesne niewolnictwo
(...) Nasze społeczeństwo na kapitalizm kompradorski reaguje na trzy sposoby – pierwsza grupa ludzi najbardziej rzutkich i spostrzegawczych, widząc, że jest wyrzucona poza główny nurt życia gospodarczego, emigruje. (...) Druga grupa nie emigruje z różnych względów, ale prowadzi z kapitalizmem kompradorskim regularną wojnę. O taktyce i strategii tej wojny nic nie wiemy, bo ci ludzie z jasnych powodów nie mają skłonności do zwierzeń, Skąd wiemy, że ta wojna trwa? Każdego roku podaje informacje na ten temat Główny Urząd Statystyczny, że ok. 30 proc. produktu krajowego brutto, a więc tego, co zostało w Polsce wyprodukowane i sprzedane, powstaje w szarej strefie.
Jedna trzecia gospodarki funkcjonuje więc w konspiracji przed władzami – to więcej niż w czasie wojny. I dzięki temu właśnie, dzięki tej konspiracji, nasza gospodarka jako tako funkcjonuje, dostarczając naszemu narodowi stabilnych ekonomicznych podstaw egzystencji. Oczywiście kolejne rządy się odgrażają, że zlikwidują szarą strefę. Ja, ile razy słyszę takie pogróżki, to skóra mi cierpnie, ale pocieszam się, że jak partia mówi – to mówi. (...) Trzecia grupa ani nie emigruje, ani nie prowadzi żadnej wojny, tylko coraz bardziej natarczywie prezentuje postawy roszczeniowe, domagając się, żeby rząd wziął ich na swoje utrzymanie. Rząd oczywiście odpowiada: proszę bardzo, ale to nieprawda, ponieważ rząd nie może wziąć nikogo na swoje utrzymanie – rząd nie wytwarza żadnego bogactwa. Rząd mówiąc, że weźmie tych ludzi na utrzymanie, używa skrótu myślowego – tak naprawdę rząd może narzucić obowiązek utrzymywania tych ludzi współobywatelom i to właśnie robi. Podatki, mimo że bardzo wysokie, już dawno przestały na to wystarczać. Obecnie jedynym sposobem podtrzymania złudzenia płynności finansowej państwa jest coraz szybsze powiększanie długu publicznego. Na przełomie września i sierpnia licznik długu przekroczył bilion złotych, to znaczy tysiąc miliardów złotych i powiększa się z szybkością ok. 10 tys. zł na sekundę. Powiększanie się długu w takim tempie oznacza, że my go nie spłacamy, tylko obsługujemy, czyli płacimy odsetki od sum głównych. Jeśli nie stanie się nic okropnego w tym roku, to koszty obsługi długu publicznego przekroczą 43 mld zł. To więcej niż wydatki na wojsko i inne resorty siłowe. Jeżeli przełożymy to na głowę mieszkańca, wychodzi ok. 7 tys. zł rocznie. To wyjaśnia przyczynę, dla której tak wielu ludzi w Polsce nie odczuwa efektów wzrostu gospodarczego, nawet gdyby wynosił 6 czy 7 procent. Nawet w przypadku tak dużego wzrostu gospodarczego rząd nie jest w stanie go odczuć, ponieważ nie jest w stanie nawet potrzymać bogactwa, gdyż musi natychmiast je oddać. Komu? Lichwiarskiej międzynarodówce.  I to właśnie jest współczesną formą niewolnictwa – rząd musi dać lichwiarskiej międzynarodówce zabezpieczenie, by kupiła obligacje. A co jest zabezpieczeniem obligacji? Dochody z przyszłych podatków, a to znaczy, że rząd tak naprawdę zastawia dochody obywateli na kilkadziesiąt lat naprzód. Nam się wydaje, że jesteśmy suwerenami, bo możemy sobie wybrać naszych umiłowanych przywódców, prezydentów, posłów, tymczasem każdy włos na naszej głowie jest policzony i sprzedany. I dokładnie to oznacza dług publiczny – to nowoczesna forma niewolnictwa, która się różni od formy starożytnej – tam niewolnik wiedział, że jest niewolnikiem i nikt mu nie wmawiał, np. słuchaj Spartakusie, ty jesteś suwerenem i możesz sobie wybrać cesarza. Nikt takich rzeczy Spartakusowi nie mówił, a nawet jeśli ktoś by mu to mówił,  to Spartakus by nie uwierzył, ponieważ był na tyle spostrzegawczy i rozsądny. Natomiast dzisiejszy niewolnik nie wie, że jest zniewolony, myśli, że to wszystko naprawdę z tymi prezydentami, umiłowanymi przywódcami. I to z punktu widzenia właścicieli niewolników zdecydowanie lepiej – bo niewolnicy nie zbuntują się. Ale to jest niewolnictwo – bo istota niewolnictwa nie polega na tym, że właściciel bije niewolnika, przezywa go itd. Istota niewolnictwa polega na tym, że niewolnik musi pracować na swojego pana, albo że musi mu oddawać bogactwo, które swoją pracą wytwarza. A my jesteśmy w takiej właśnie sytuacji i w taką sytuację jesteśmy coraz głębiej wpychani przez naszych umiłowanych przywódców, którzy nie są naszymi przedstawicielami, ani obrońcami. Oni są naszymi zarządcami, którzy skaczą przed naszymi właścicielami z gałęzi na gałąź.

Notował: Jakub Banasiak
 

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Reklama
Ankieta
Czy skorzystasz z "Nocy muzeów"?
Nie
75%
Tak
13%
Jeszcze nie wiem
12%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 7.60

ocena: 7.40

ocena: 7.36
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com