replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1457 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 29
środa, 18 lipca 2018 r.
imieniny: Kamila i Szymona
Zawsze aktualne
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Koniec polskich Kresów

Pokracznym bękartem traktatu wersalskiego nazwał Polskę sowiecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow po przegranej przez nią wojnie obronnej 1939 roku. Aresztowania i wywózki Polaków na obszarach zajętych przez Sowietów rozpoczęły się od razu po wrześniowej klęsce

Przyjęcie do ZSRR zachodniej Ukrainy przegłosowano 1 listopada 1939 r., a zachodniej Białorusi dzień później. Towarzyszyły temu sesje rad najwyższych w Kijowie i w Mińsku. Przedstawiciele republik ukraińskiej i białoruskiej zgodzili się włączyć w ich granice polskie ziemie zagarnięte przez Armię Czerwoną. Ta zgoda miała swoje daleko idące konsekwencje. – W późniejszym układzie Sikorski–Majski była mowa o tym, że swoją moc tracą zawarte w 1939 r. porozumienia sowiecko-niemieckie. Jednak nie dopisano już, że za nieważne należy uznać również dekrety rad najwyższych Ukrainy i Białorusi. Sowieci wykorzystywali później to niedopatrzenie i twierdzili, że polskie ziemie na wschodzie przyjęto, bo tak chciał lud Białorusi i Ukrainy – mówi prof. dr hab. Albin Głowacki z Uniwersytetu Łódzkiego. Wygłosił on ostatni w tym roku wykład w cyklu organizowanym przez Klub Historyczny im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” w Kaliszu, zatytułowany „Sowiecka okupacja Kresów Wschodnich RP w latach 1939-1941”.
Nieco inny niż Białorusi i Ukrainy był los Wileńszczyzny, którą Sowieci zaoferowali Litwinom, by już w następnym roku zająć ją ponownie, tym razem wraz z całą Litwą i internowanymi na jej terytorium Polakami. Na Ukrainie i Białorusi źle się działo już wcześniej. Wcieleniu ziem polskich do ZSRR towarzyszyło nadanie obywatelstwa sowieckiego wszystkim mieszkańcom Kresów, którzy znajdowali się tam 1 i 2 listopada. Dotyczyło to również Polaków, rzecz jasna bez pytania ich o zgodę. Ci spośród nich, którzy byli w wieku poborowym, jako obywatele sowieccy podlegali obowiązkowi wojskowemu i zostali zmobilizowani do Armii Czerwonej. Było ich grubo ponad 100 tys. Niektórzy historycy szacują, że liczba wcielonych byłych obywateli polskich mogła dochodzić nawet do 300 tys. Nie tworzono z nich zwartych oddziałów. Tego Rosjanie się obawiali, celowo rozpraszając Polaków wśród innych narodowości. – Terror państwowy miał się stać najbardziej skutecznym narzędziem panowania nowych władz. Pierwsze uderzenie wymierzono w przywódcze grupy narodu: urzędników, nauczycieli, naukowców, przedsiębiorców, właścicieli ziemskich, wojsko, policję i wymiar sprawiedliwości. Do rewolucji kadrowej doszło w kolejnictwie, co wiązało się z przygotowywanymi deportacjami, gdyż Sowieci nie chcieli, żeby informacje przedostawały się na zewnątrz. Rosjanami obsadzano również urzędy i przedsiębiorstwa. Pojawiło się wtedy mnóstwo ludzi niekompetentnych i niepotrzebnych, ale za to posłusznych. Wobec Polaków stosowano odpowiedzialność zbiorową. Jeśli ojciec był policjantem, to służby sowieckie interesowały się całą rodziną, nierzadko szykanując wszystkich jej członków. Do czerwca 1941 r. liczba aresztowanych przekroczyła 100 tys. Były cztery masowe wywózki Polaków na wschód i północ ZSRR. Niejasna pozostawała sytuacja jeńców wojennych, bo Rosja nie ratyfikowała układów międzynarodowych o jeńcach. Nie mieli oni więc statusu jeńców, tym bardziej że nie było stanu wojny. Nie byli też internowanymi, bo trudno tu mówić o neutralności. Opieką nad polskimi żołnierzami powinno zająć się wojsko, ale Armia Czerwona przekazała ich policji politycznej, czyli NKWD. Trzeba przyznać, że Sowieci nie spodziewali się aż takiej masy polskich jeńców. W sumie powstało dla nich dziesięć obozów. Dużą część podoficerów i szeregowych Sowieci zwolnili i przekazali Niemcom. Z pozostałych - ok. 15 tys. trafiło do Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, a 25 tys. skierowano do jenieckich obozów pracy. Aż do amnestii w 1941 r. budowali drogi, pracowali w kamieniołomach, hutach i kopalniach. Oprócz tego wielu Polaków przebywało w sowieckich więzieniach. O ile o zbrodni katyńskiej wiemy już dużo, o tyle o Polakach w więzieniach nie wiemy prawie nic, może z wyjątkiem Bykowni koło Kijowa. Ich groby istnieją pod Mińskiem, Kijowem, w rejonie Chersonia i Charkowa. Jak przypuszczamy, zostali rozstrzelani. Kilkanaście tysięcy osób z Lwowskiego i Wołyńskiego przesiedlono do Besarabii, dawniej należącej do Rumunii, ale zagarniętej przez Sowietów w 1940 r. Było tam dużo kolonistów niemieckich, których po wkroczeniu Rosjan Niemcy zabierali do siebie i osiedlali m.in. na terenie Generalnej Guberni. Polscy osadnicy z Lwowskiego i Wołyńskiego w Besarabii zajmowali ich miejsca. Wszystkie te działania Sowietów wobec Polaków miały utrudnić powstanie polskiego ruchu oporu na ziemiach wschodnich. I trzeba przyznać, że w dużym stopniu Sowietom to się udało – mówi prof. Głowacki.
Dodatkowo podczas ewakuacji więzień kresowych latem 1941 r. Sowieci rozstrzelali ponad 11 tys. więźniów. Po przyjściu Niemców te zbrodnie zostały przez nich ujawnione i udokumentowane, ale na temat polskich ofiar stalinowskiego terroru nadal więcej nie wiemy niż wiemy. A trzeba przy tym pamiętać, że Polacy w łagrach, obozach i więzieniach umierali również z chorób, głodu i zimna. Do ogólnego bilansu doliczyć też należy 6-7 tys. poległych w czasie walk z Armią Czerwoną po jej wkroczeniu do Polski w drugiej połowie 1939 r.
Po wkroczeniu Sowietów przestały istnieć na Kresach duże majątki ziemskie. Miejscowa ludność często grabiła je i paliła, a potem obszarniczą ziemię dzieliły komitety chłopskie.
Ciekawostką jest fakt, że Armia Czerwona miała wyraźną dyrektywę, aby nie namawiać kresowych chłopów do kolektywizacji. Najwyraźniej podziałały tu złe doświadczenia z okresu rewolucji i wojny domowej w Rosji, a potem we wschodniej części Ukrainy. Sowieci zdawali już sobie sprawę z siły przywiązania chłopów do ziemi. Chcieli ich mieć po swojej stronie, a nie przeciw sobie, przynajmniej do czasu rozprawienia się z Polakami. Inna niż w głębi Rosji była też polityka sowieckich władz wobec Cerkwi i Kościoła. Praktyk religijnych nie zabraniano, a jedynie ograniczano je murami świątyń. Nie aresztowano też duchownych, ograniczając się do ich inwigilacji. Do więzień poszli natomiast ci z księży, którzy jawnie przeciwstawiali się władzy sowieckiej. Walka z Kościołem przybrała formy nacisku ekonomicznego. Narzucono na przykład bardzo wysokie podatki i opłaty, a zaleganie z płatnościami groziło utratą majątku. – Niszczono przydrożne kapliczki i krzyże. Sam widziałem taką wystawę kapliczek, które ktoś uratował. W okresie przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą prowadzono kampanię wyśmiewania świąt i papieża. W każdym obwodzie zainstalowano wydział cenzury, który zajmował się też „czyszczeniem” bibliotek. Dochodziło do publicznego palenia książek, zwłaszcza starych księgozbiorów z bibliotek ziemiańskich. Szkoły i szkoły wyższe początkowo działały według polskich programów i podręczników, ale rosyjski był językiem obowiązkowym, a nauczycielami byli przeważnie Rosjanie i Ukraińcy. Dopiero w drugim roku okupacji zaczęto tworzyć instytuty pedagogiczne z językiem polskim, bo brakowało nauczycieli, którzy mówiliby po polsku…
W efekcie sowieckich prześladowań i czystek etnicznych, a potem dwukrotnego przetoczenia się frontu, Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej w dużej mierze rzeczywiście przestały być polskie. – Nastąpiła depolonizacja całego tego obszaru, a reszty dopełniły potem czystki etniczne dokonane przez Ukraińską Powstańczą Armię. Przy dalszych dyskusjach o kształcie granic obszary polskie już nie były polskie – podsumowuje prof. Albin Głowacki.
Robert Kordes

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Reklama
Ankieta
Gdzie kupujesz warzywa i owoce?
W markecie
50%
Na targowisku
50%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 7.60

ocena: 7.40
LeszczynyLeszczyny
ocena: 7.35
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com