replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1466 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 38
poniedziałek, 24 września 2018 r.
imieniny: Gerarda i Teodora
Zawsze aktualne
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Łopuszański w Kaliszu o kryzysie, wychowaniu i nadziei

– Nie tylko Polska, ale cały świat są z premedytacją wprowadzane w stan głębokiego kryzysu. Celem jest rekonstrukcja władzy i powstanie światowego rządu gospodarczego – mówił w ubiegłym tygodniu w Kaliszu Jan Łopuszański, polityk prawicy katolickiej, czterokrotny poseł na sejm RP

– Gdy ludzie z moich środowisk mówią o takich sprawach, odpowiedzią jest tylko pukanie się w czoło. A proszę zwrócić uwagę, co mówią dziś czołowi politycy europejscy. Jose Manuel Barrosso mówi o europejskim rządzie gospodarczym, a Nicolas Sarkozy o potrzebie wpisania się Europy w światowy rząd gospodarczy – wylicza J. Łopuszański, odpowiadając na pytania z sali dotyczące przyczyn obecnego kryzysu finansowego i jego możliwych konsekwencji.
Dotychczasowe zapaści gospodarcze – dowodzi dalej były polityk ZChN, AWS i LPR – związane były z kryzysami wzrostu. Inaczej mówiąc, czegoś na rynku było za dużo albo za mało i stąd brały się kłopoty. Lekarstwem na nie miała być standaryzacja podaży i popytu. Mechanizm ten dość dokładnie mogliśmy obserwować na przykładzie gospodarki socjalistycznej z jej normami produkcyjnymi i planami pięcioletnimi, a dziś możemy to robić otoczeni przez inną gospodarkę centralnie sterowaną – tę, jaka istnieje w Unii Europejskiej, z jej limitami produkcyjnymi, kwotami mlecznymi, ograniczeniami połowów dorszy czy choćby osławionym wzorem na krzywiznę banana. Podobne cięcia próbowała ona i próbuje stosować po stronie popytu, standaryzując potrzeby konsumentów. To jednak nie wystarczy dla zapobieżenia kryzysom wzrostu, bo aby była skuteczna, standaryzacja musiałaby być pełna i objąć również liczbę ludności, a więc producentów i konsumentów w poszczególnych krajach. – Dla utrzymania produkcji na obecnym poziomie wystarczy około 20 procent ludności globu. Reszta nie ma ekonomicznej racji bytu. Celem ośrodków uruchamiających dziś kryzys jest właśnie depopulacja globu. Warto przypomnieć, że już w roku 1994 Watykan wspólnie z Ameryką Łacińską i światem islamu rozbił pomysł ustanowienia światowej policji populacyjnej, której zadaniem miało być ustalanie poszczególnym państwom limitów ludności i stosowanie sankcji za każde przekroczenie tych limitów. Kiedyś ten sam problem rozwiązywany był przez epidemie i konflikty zbrojne. Tych ostatnich nie wykluczyłbym i dziś, bo służą one do zwrócenia uwagi opinii publicznej w inną stronę niż gospodarka. Ale powiedzieć chciałbym także o takich skutkach kryzysu, jak na przykład rabunki głodowe na dużą skalę. Niemożliwe? Scotland Yard już robi konferencje na ten temat. Jestem przekonany, że obecny kryzys jest sterowany i wyliczony, przynajmniej do pewnego stopnia. Tak jak istnieje wzór matematyczny na stabilność gospodarki, tak też istnieje wzór na jej destabilizację, poprzez manipulowanie odpowiednimi parametrami…
Właściwym celem wizyty J. Łopuszańskiego w Kaliszu nie był jednak kryzys gospodarczy, lecz „wychowanie do polityki”. Taki był tytuł jego wykładu w Klubie Inteligencji Katolickiej przy ul. Stawiszyńskiej 2. – Zasadniczo istnieją dwie koncepcje polityki. Pierwsza z nich mówi, że polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Druga, makiawelistyczna, widzi w polityce sztukę osiągania celów i zawiera w sobie tezę, że cel uświęca środki. Makiawelizm prowadzi do kompletnego lekceważenia dobra wspólnego, a pytanie, czy kierujemy się dobrem całości, czy tylko części, rozstrzyga na korzyść tej drugiej możliwości. Dobrem jest więc na przykład to, co jest dobre dla naszej bandy, a ta banda może nazywać się na przykład partią polityczną. Muszę powiedzieć, że postawy niemakiawelistyczne należą we współczesnej Polsce do rzadkości. Proszę zwrócić uwagę, z jak ogromną łatwością godzimy się na to, aby Amerykanie, Niemcy albo urzędnicy brukselscy mówili nam, co jest dobrem Polski. A przecież to my powinniśmy wiedzieć, co nim jest i to my mamy wychować naszych polityków, aby i oni to wiedzieli. Balcerowicz mówił kiedyś, że nie jest rzeczą ważną, kto jest właścicielem przedsiębiorstwa, ważne, żeby Polacy mieli miejsca pracy. Zdarzyło się, że na Lubelszczyźnie sprzedawano browar. Ktoś powiedział, że sprzeda go Niemcom, bo przecież nie będzie im się opłacało wozić szyszek chmielowych z Niemiec do Polski, tylko kupią je na miejscu od polskich rolników. I co się stało? Do dziś wożą te szyszki z Niemiec, a polskie plantacje ulegają likwidacji. Bo Niemcy, w przeciwieństwie do nas, myślą kategoriami dobra wspólnego, a więc w ich przypadku niemieckiego. I wożą te szyszki – choć to nierozsądne z punktu widzenia praw rynku – bo dzięki temu pracę mają ich rodacy…
Polski brak poczucia dobra wspólnego ma oczywiście korzenie sięgające dalej w przeszłość niż socjalizm czy Unia Europejska. Mimo to mieliśmy w naszej historii cały szereg przykładów, gdy owo poczucie dobra wspólnego brało górę nad egoizmem i wszystkimi partykularyzmami. – Pewien socjalista i antyklerykał bardzo nie lubił Sienkiewicza, ale jedno mu przyznawał: wojnę z bolszewikami w 1920 roku wygrał Sienkiewicz. Jak to możliwe, skoro ten pisarz od czterech lat już wówczas nie żył? Owszem, ale tę wojnę wygrali ci, którzy chcieli być tacy, jak Kmicic, Skrzetuski, Wołodyjowski czy polska husaria. Pokolenie, które Polskę przywracało i odbudowywało, było wychowane na Sienkiewiczu. Pamiętało o cnotach kardynalnych jako sprawnościach w osiąganiu dobra. Pierwsza z nich to roztropność, która otwiera oczy na dobro i drogi do jego realizacji. Druga to sprawiedliwość, czyli zdolność do oddania każdemu tego, co jest mu należne. Trzecia to męstwo. Ona może być rozumiana dwojako: jako „widzę zło i atakuję to zło”, ale też jako zdolność do przetrzymania zła, pomimo tego, że czasem atak jest prostszy. Wreszcie czwarta, umiarkowanie, czyli opanowanie i praca nad sobą. Te cnoty odkryli już poganie, ale przyszło jeszcze chrześcijaństwo z trzema zasadami: wiarą, nadzieją i miłością…
Jan Łopuszański długo jeszcze mówił o wychowaniu do polityki, o dobru wspólnym i o mechanizmach światowego kryzysu gospodarczego. Wyjaśniał także przyczyny swojego odejścia ze świata polityki. Przyznał, że po niezbyt budujących doświadczeniach chciał znów poczuć się wolny. I chyba mu się to udało. Z dawnych poglądów nie zrezygnował, tyle że dziś głosi je znacznie spokojniej. Prawda nie musi uciekać się do złości.

Robert Kordes
 

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy uważasz, że Złoty Róg powinien zostać zabudowany?
Nie
62%
Tak
38%
Nie mam zdania
0%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 7.60

ocena: 7.40
LeszczynyLeszczyny
ocena: 7.35
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com