replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Dokąd pójść Artykuły Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Publicystyka wiadomości z regionu
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1422 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 46
niedziela, 19 listopada 2017 r.
imieniny: Elżbiety i Seweryna
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
vfdsv
Dzieje się na Dziadowym

Dziadowe Przedmieście z „Nocy i Dni” Marii Dąbrowskiej to dziś kwatery ulic od placu Jana Pawła II aż do Stawiszyńskiej. Są to tereny nierozerwalnie związane z najlepszymi akapitami historii Kalisza. Bo i stał tu zamek kaliski i płynęła tędy Babinka, były tu kościoły, klasztory, ale i była też… udręka. Dziś garść impresji z historii tego fragmentu miasta, który nieprzerwanie od kilku miesięcy przechodzi na naszych oczach transformację. Pośród kurzu z prowadzonych tutaj inwestycji zajrzymy w dzieje kościółka patrona zakochanych, a lot na pokładzie dumy rosyjskiej technologii lotniczej, której makieta stała tuż przy ulicy Warszawskiej, zakończymy przy wodotryskach na zasypanym korycie Prosny.

Mateusz Halak

Metryka spod znaku krzyża
 Już w 1282 r. Przemysł II, książę wielkopolski oraz późniejszy król Polski, ufundował tutaj dla miasta szpital pod wezwaniem św. Ducha oraz kościół i klasztor kanoników regularnych de Saxia, którzy ów szpital przyjęli pod swą opiekę. Stał on tuż za bramą Toruńską i rzeką, w miejscu, w którym dziś funkcjonuje popularny lokal – Lewy Profil Asnyka, w kamienicy wybudowanej przez fabrykanta Wincentego Przechadzkiego, pod adresem Babina 1. Przy trakcie wiodącym w kierunku Torunia, a bliżej Kalisza – do Stawiszyna, od XVI wieku zaczęli regularnie osiedlać się ludzie, tworząc typową dla średniowiecza luźną zabudowę zwaną ulicówką. Wobec wzrastającej od końca wieków średnich pozycji Warszawy tereny między Babinką a kanałem Bernardyńskim zwykło się coraz częściej nazywać Przedmieściem nie Toruńskim, a Warszawskim, ale też Stawiszyńskim. Pod koniec XV w. Przedmieście to zyskało na znaczeniu dzięki sprowadzeniu tu bernardynów – wolą arcybiskupa gnieźnieńskiego, a zarazem prymasa Jana Gruszczyńskiego. Otrzymali oni w 1489 r. od Kazimierza Jagiellończyka przywilej na zbudowanie kościoła i klasztoru na placach ofiarowanych przez arcybiskupa i kaliskich mieszczan. Pierwsze budynki – drewniany klasztor i kościół zbudowany w technologii zwanej pruskim murem – powstały tu jednak dopiero w 1607 r. (dziś są to zabudowania oo. Jezuitów). W 1642 r. rozpoczęto wznoszenie murowanych gmachów dla bernardynek. Dwa lata później na miejscu spalonego drewnianego kościoła św. Ducha wystawiono murowany, a przy nim taki sam dwupiętrowy klasztor dla duchaków. W owym czasie trwała budowa potężnego, murowanego kompleksu gmachów klasztoru bernardynów – stojących po dziś dzień pod jurysdykcją oo. Jezuitów przy ul. Stawiszyńskiej 2.
W XVIII wieku granica Przedmieścia sięgnęła drugiej odnogi Prosny, tj. dzisiejszego kanału Bernardyńskiego, i weszła na teren zwany Glinkami lub Gliniankami, czyli okolice dzisiejszej ulicy Garncarskiej. Za korytem kanału Prosny zbudowano wtedy drewniany kościółek św. Walentego, który stał po drugiej stronie ulicy Stawiszyńskiej – gdzie dziś funkcjonuje Rowerowy Młyn – centrum naprawy dwukołowców. Za czasów Pruskiej Kamery, organu porządkującego miasto na przełomie XVIII i XIX wieku, zlikwidowano zakon bernardynek, wywożąc zakonnice do Warty. Budynek szpitala św. Ducha, grożący zawaleniem, po wyprowadzeniu z niego ubogich pensjonariuszy do klasztoru bernardynek rozebrano, a plac po nim wydzierżawiono panu Wojciechowi Bogusławskiemu na budowę pierwszego w mieście gmachu teatralnego – tu raz jeszcze nasz wzrok powinien iść w stronę kamienicy przy Babinej 1.
W czasach Księstwa Warszawskiego nie zmieniło się tu wiele. W 1807 r. rozebrano zniszczony już mocno kościółek św. Walentego, a cmentarz znajdujący się nieopodal niego przeniesiono za Rogatkę Wrocławską. Co się szerzej tyczy rogatek miejskich, miało Stawiszyńskie Przedmieście swój, a jakże, własny budynek celny, regulujący ruch transportowy i pasażerski przybywający do Kalisza z Konina, Stawiszyna, Turku czy Zbierska. Rogatka Stawiszyńska – bo o niej mowa – stała od lat 20. XIX wieku do końca tego stulecia zapewne przy wylocie Skarszewskiej do Stawiszyńskiej. Tak przynajmniej pokazują mapy. Istotne zmiany w urbanistyce i architekturze tych terenów nastąpiły od połowy XIX wieku, a więc w czasach Królestwa Polskiego. Nowy trakt warszawski zmienił układ Przedmieścia. Wybudowano most, którym ze stolicy wjeżdżało się wprost na plac dzisiaj mający za patrona Jana Kilińskiego (do tego czasu główna droga dojazdowa z Warszawy wiodła krętą Garncarską i Stawiszyńską). Wtedy też, mniej więcej od lat 30. XIX wieku, Przedmieście Toruńskie/Stawiszyńskie formalnie stało się Warszawskim. W połowie XIX w. stały na Przedmieściu rzecz jasna nie tylko przybytki dla odnowy ducha, ale też i ciała. Mowa o dwóch zajazdach –  Staropolskim, stojącym na wprost bernardynów, i drugim z szynkarnią, kręgielnią i ogrodem na początku dzisiejszej Niecałej. W 1864 r. władze rosyjskie zlikwidowały klasztor bernardynów. Resztę zakonników, w liczbie 18, wywieziono do klasztorów w Kole, Kłodawie, Warcie i Kazimierzu. W 1911 r. powstał projekt wytyczenia ulicy łączącej Przedmieście z istniejącym już ponad 40 lat placem św. Mikołaja. Wówczas to, kosztem części pobernardyńskich ogrodów i prywatnych pól, powstała dzisiejsza ulica 3 Maja. Zielona pobernardyńska oaza skurczyła się. Szczęśliwie, mimo tych zmian w przestrzeni miejskiej, miejsce to, dziś za wysokimi murami, nadal posiada wielki pokład sacrum.

Potrzeby, funkcje
i formy
I tak otwieramy najnowszą historię Dziadowego. Jeśli chodzi o okres międzywojnia, to warto wspomnieć, że w 1919 r. dawny klasztor bernardyński przejęli jezuici, w których posiadaniu jest on do dziś. W latach 20. stąd, a dokładniej z placu Kilińskiego, zaczęły kursować pierwsze autobusy miejskiej komunikacji, kierując się w stronę dworca kolejowego. Z tego miejsca wyruszyły też w maju 1945 r. pierwsze dwa poczciwe „bambosze”, czyli poniemieckie autobusy na holzgas, czyli na gaz drzewny. Nie było już wtedy mostu dzielącego plac na dwie części. Niemcy w wyjątkowo podły sposób uporali się z Babinką, odmieniając oblicze tego miejsca i kładąc cień na jego historii. Z upływem lat powojennych autobusów przybywało, wraz z miastem rozwijała się i komunikacja samochodowa. Plac Kilińskiego – z racji swego położenia, rozległości i walorów trakcyjnych – stał się „pętlą autobusową”. Tu miały swój początek i koniec prawie wszystkie linie komunikacji miejskiej i podmiejskiej. W miarę natężania się ruchu samochodowego zaszły w obrębie Kilińskiego zmiany. Skrzyżowanie ulic Stawiszyńskiej i Warszawskiej – dziś z dość przyjemnym dla oka zieleńcem – istnieje w tym kształcie od lat 80., kiedy rozebrano stojącą tu i rzekomo stanowiącą niebezpieczeństwo dla natężonego ruchu kamienicę wybudowaną w latach 80. XIX wieku. Nie mnie oceniać, czy budynek był „zawalidrogą”, czy nie. Faktem jednak pozostaje, iż zarówno we wspomnieniach starszych ode mnie, jak i na czarno-białych fotosach z tamtego czasu obiekt straszy dziurawą tynkowaną elewacją, z której pewnie od czasu do czasu coś zlatywało… Z ciągłej zabudowy Stawiszyńskiej, której częścią był wspomniany wcześniej budynek kamieniczny, zniknął w ubiegłym tygodniu kolejny element – pozostająca ruiną od kilkudziesięciu lat oficyna pod nr 5. Nie ma czego żałować, tym bardziej jeśli zaczytamy się w plany magistratu dotyczące tej nieruchomości. Parking wielopoziomowy w tym miejscu byłby nie tylko oddechem dla zakorkowanego ścisłego centrum, ale także wprowadziłby porządek i właściwy rytm w zabudowie pierzei ulicy Stawiszyńskiej, która dziś sprawia wrażenie nieco… szczerbatej. Atrakcyjny trójkąt nieruchomości ograniczony przez Warszawską, Stawiszyńską i kanał Bernardyński umożliwia też stworzenie tutaj terenów zielonych. Oby!, bo co raz mniej w tej części miasta drzew, co zasługą także niedawnych podmuchów Ksawerego.
A kto z państwa pamięta odlotowy sprzęt „zdobiący” ten zaułek do lat 90. ubiegłego wieku? Mowa o rosyjskim samolocie witającym przybyszów od strony mostu warszawskiego. Był on atrakcją nie mniejszą niż najmłodsza z dzisiejszych atrakcji historycznego Warszawskiego Przedmieścia – fontanna Noce i Dnie, oddana do użytku w zeszłym miesiącu. I tak oto dzisiejsza historia zatoczyła koło pod znakiem najdonioślejszego utworu Marii Dąbrowskiej. To dobrze, że Kalisz chce się utożsamiać z Kalińcem. Gdyby jeszcze lepiej udało się sprzedać w świecie naszego „literackiego bliźniaka”, byłoby to wielką korzyścią dla Kalisza.


 

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy w ciągu ostatnich pięciu lat odrobaczałeś/aś się?
Nie
82%
Tak
18%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 9.00

ocena: 7.60
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com