:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Atrakcje i Ciekawostki, Absurdy drogowe Kalisza - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Nie trzeba drogich rozwiązań, aby poprawić płynność ruchu drogowego w naszym mieście

W III kwartale br. mają ruszyć prace nad Zintegrowanym System Zarządzania Ruchem Drogowym. Dzięki systemowi, władze miasta – kosztem 23 milionów złotych – chcą usprawnić i upłynnić ruch (który, zresztą wcześniej na wszelkie możliwie sposoby spowalniano) na kaliskich ulicach (o systemie pisaliśmy obszernie w numerze 5 ŻK z 1 lutego br.). Tymczasem wiele rozwiązań, które wpłynęłoby na znaczne usprawnienie ruchu jest na wyciągnięcie ręki
i niemal za darmo

Zielone strzałki
Większość kierowców doskonale pamięta jeszcze „prawdziwe” zielone strzałki – małe, malowane tabliczki umieszczone pod sygnalizatorami, jakie z powodzeniem funkcjonowały przez wiele lat. Pozbyliśmy się ich pod pretekstem wejścia do Unii przekonywani, że na Zachodzie (który jest przecież dla nas źródłem inspiracji i wzorców) to anachronizm. Potem ze zdziwieniem przyjmowaliśmy do wiadomości, że to co u nas rzekomo nie zdawało egzaminu, instalują Niemcy i Brytyjczycy. Zielone strzałki – odwołujące się do logiki i inteligencji kierowców – zostały zastąpione przez bardziej „idiotoodporne” strzałki świetlne. Czy jest to rzeczywiście lepsze rozwiązanie?
Skrzyżowanie ul. Poznańskiej i Wojska Polskiego. Lewoskręt dla pojazdów skręcających z Wojska Polskiego w Poznańską. W tym czasie mogliby jechać równolegle kierowcy z Poznańskiej w Wojska Polskiego (prawoskręt). Ale nie mogą. Zielona strzałka zapala się dopiero, kiedy rusza ruch na Wojska Polskiego, a po pasach zaczynają przemykać piesi. Kompletny bezsens.
Z analogiczną sytuacją mają do czynienia kierowcy skręcający z Nowego Światu w prawo, w Śródmiejską oraz kierowcy wyjeżdżający z dworca PKS w Górnośląską i wjeżdżający na dworzec z ulicy Wrocławskiej. W tym przypadku  w ogóle brak jakichkolwiek strzałek, a przecież skręcający z Wrocławskiej w kierunku PKS-u nie stwarzają żadnego zagrożenia. Niestety, swoje muszą odstać.
Paradoks „świetlnych strzałek” polega również na tym, że  zamiast dyscyplinować kierowców, niektórych, w odruchu buntu nad nielogicznością rozwiązania, prowokują jedynie do łamania przepisów.

Sygnalizacja w nocy
Niedziela, godzina 5 rano. Pan Robert jedzie do Poznania. Pierwszy postój na Rogatce – czerwone światło. Potem kolejno na skrzyżowaniu z Polną i przy Wieży Ciśnień. – To niezwykle irytujące, kiedy na ulicach nie ma żywego ducha, a ja muszę stać na skrzyżowaniu, tracić czas i paliwo, zatruwać atmosferę. Po co? – zastanawia się kaliszanin.
Z podobną sytuacją mamy do czynienia na skrzyżowaniu Wojska Polskiego kolejno: z Majkowską, Piskorzewie, Poznańską, Śródmiejskiej z Kościuszki, Warszawskiej i pl. Kilińskiego.
Trudno znaleźć sensowne uzasadnienie dla takich rozwiązań i tylko możemy się domyślać co czują i myślą o naszych specach od inżynierii ruchu drogowego kierowcy z innych miast zmuszeni do forsowania Kalisza.
Podobnych refleksji dostarcza jazda po mieście w weekendy. Na wielu skrzyżowaniach można sygnalizację wyłączyć bez obawy, że wzrośnie liczba wypadków. Natomiast z pewnością zyskamy na przepustowości.
O problemie Życie Kalisza pisze od lat ze skutkiem... połowicznym, ponieważ jak informują kaliscy taksówkarze z korporacji Taxi Zero, część sygnalizatorów w nocy już nie działa. M.in. przy Tesco, Castoramie, na skrzyżowaniu Wojska Polskiego z Serbinowską oraz Staszica, Złotą, przy McDonald`s, na skrzyżowaniu al. Wolności z Bankową, Sikorskiego z Warszawską. Czyli... można.

O skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego ze Stawiszyńską już pisaliśmy, ale przypomnijmy. Problemem jest zbyt krótki, lewy pas ruchu. Pojazdy jadące Wojska Polskiego na wprost, w kierunku Sikorskiego blokują tych, którzy skręcają w Stawiszyńską, przez co cierpi przepustowość ruchu na tym skrzyżowaniu. Z podobną sytuacją mamy do czynienia na Trasie Bursztynowej przy skrzyżowaniu z Łódzką (lewoskręt) oraz na Piłsudskiego, gdzie skręcający w lewo w Złotą powodują korki sięgające czasami ronda przy Carrefourze. Rozwiązaniem problemu byłoby wydzielenie, niewielkim kosztem, dodatkowego pasa na Piłsudskiego dla jadących na wprost i w prawo. ZDM już od kilku lat zastanawia się nad takim rozwiązaniem. Na razie bez efektu.
Podobnie na Dworcowej – pojazdy oczekujące na przejeździe kolejowym blokują tych, którzy chcą dojechać do dworca PKP. W tym przypadku rozwiązaniem będzie zmiana dotychczasowego układu komunikacyjnego związana z budową galerii Amber.
Skoro jesteśmy w okolicach dworca PKP i PKS. Skręcający z Dworcowej na parking przy dworcu PKP uznają, że mają pierwszeństwo przed wyjeżdżającymi od strony dworca PKS. Tymczasem w sytuacji, kiedy nie ma tam żadnych znaków, wielu kierowców uznaje, i słusznie, że obowiązuje tu ogólna zasada „prawej ręki”. Warto zatem uważać.
Warto również zwrócić uwagę na niezwykle skomplikowany wjazd z Górnośląskiej na dworzec PKS. Oczywiście na skrzyżowaniu z Podmiejską nie jesteśmy w stanie tego zrobić z uwagi na zakaz skrętu w lewo. Kaliszanie przyzwyczaili się, że muszą skręcić w Podmiejską i zrobić nawrót. Gorzej z przyjezdnymi. Zdezorientowani, często łamią przepisy, łapią mandaty i punkty karne. Do czasu rozwiązania problemu, czyli budowy obiecanego przez ZDM ronda, warto byłoby postarać się o lepszą informację,  głównie z myślą o przybyszach.
 Prawdziwym majstersztykiem kaliskiej inżynierii ruchu jest ulica Długa (w prawo od Stawiszyńskiej). Po obu stronach ulicy zamontowano coś na kształt wysepek, zmuszających kierowców do jazdy zygzakiem, oczywiście po to, aby utrudnić życie „piratom drogowym”. Tylko po co, skoro taką samą funkcję pełnią samochody parkujące na poboczu?
Brakiem logiki wykazali się również nasi drogowcy na odcinku Częstochowskiej, w tunelu, za giełdą. Znaki informują o pierwszeństwie dla pojazdów jadących w stronę miasta. Logiczne, że w tunelu samochody nie mogą się mijać (z uwagi na brak miejsca). Dlaczego zatem oś jezdni dzieli podwójna linia ciągła?

Skrzyżowanie ul. Smolnej i Zagorzynek; nie absurd, ale miejsce, które trzeba potraktować w sposób szczególny. Ponieważ brak tu jakichkolwiek znaków, obowiązują ogólne zasady ruchu drogowego. – Problem w tym, że większość poruszających się ulicą Zagorzynek traktuje ją jak drogę z pierwszeństwem – twierdzi rozmówca z korporacji Taxi Zero i jednocześnie zwraca uwagę na drugi koniec Smolnej, czyli skrzyżowanie z Obozową.
– Znak „Stop” ustawiony jest ok. 20, 25 metrów od skrzyżowania z Obozową, co chyba nie do końca zgodne jest z przepisami – oceniają taksówkarze.
Zwracają również uwagę na złe oznakowanie poziome na skrzyżowaniu Dworcowej i Obozowej. Duże TIR-y, a jeździ ich tam sporo, skręcając z Obozowej w kierunku przejazdu stwarzają zagrożenie dla pozostałych pojazdów. Po prostu skręt jest zbyt ciasny.
Kolejny problem – ulica Legionów i stacja benzynowa przy wieży ciśnień. Skręcający z Legionów w lewo, blokują pojazdy jadące z Górnośląskiej w Legionów i powodują spore korki.
Jedziemy na skrzyżowanie Podmiejskiej z H. Sawickiej  – wjazd na os. Dobrzec. Podróżujących w kierunku ronda „Dobrzec”, pas ruchu prowadzi prosto na... parking. Aby zatem kontynuować jazdę na wprost, trzeba włączyć lewy kierunkowskaz.

Mniej reguł,
więcej bezpieczeństwa
Analizując rozwiązania na polskich, i oczywiście – kaliskich – drogach, trudno nie ustrzec się refleksji, że rodzimi spece od inżynierii ruchu traktują kierowców jak osobniki o inteligencji ameby, a co najwyżej psa, u których metodą treningu (Pawłowa) należy wykształcić pożądane odruchy. „Zielone” – „jedź”, „czerwone” – „stój”. „Nie musisz myśleć, poprowadzi cię system”.
Tymczasem Zachód (do którego, przypomnę, tak lubimy się odwoływać) eksperymentuje z zupełnie nową filozofią na drogach – likwiduje znaki i sygnalizację świetlną – zmuszając w ten sposób kierowców do większej czujności i myślenia.
Przedsięwzięciu, zainicjowanemu w Niemczech już w 2006 roku, znanemu pod nazwą „Shared Space” – „Wspólna przestrzeń” patronuje Unia Europejska. Eksperyment polega na stopniowym eliminowaniu znaków oraz sygnalizacji świetlnej i stworzeniu wspólnej przestrzeni ruchu drogowego dla kierowców, rowerzystów, pieszych oraz dla... poprawy bezpieczeństwa i płynności ruchu. Efekty są więcej niż zadowalające. Po dwóch latach od wdrożenia programu i likwidacji ok. 60 proc. znaków drogowych, Klaus Goedejohann, burmistrz  niemieckiego miasta Bohmte, stwierdził, że „nie wydarzył się w tym czasie żaden wypadek, ani nawet stłuczka”. Podobne rozwiązania wprowadzają Holendrzy, Belgowie czy Anglicy. 
Nie ma w tym nic odkrywczego. Każdy z nas – kierowców zauważył u siebie, że np. wyłączenie sygnalizacji na skrzyżowaniu powoduje natychmiastowe zwiększenie czujności. Podobnie zachowują się piesi przechodzący  przez ulice w miejscach nieoznaczonych. Z kolei na „zebrach” – wręcz przeciwnie – z widocznym brakiem ostrożności a czasami nieukrywaną nonszalancją. I efekty tego odzwierciedlają statystyki – do co piątego wypadku z udziałem pieszych dochodzi właśnie na pasach. Logiczny wniosek – likwidować pasy. W końcu bez „zebr”, a nawet jakichkolwiek regulacji i kodeksów drogowych, obywa się większość krajów arabskich (vide: Egipt) czy Chiny (vide: 80-milionowa aglomeracja Szanghaju). I jakoś nie słychać o hekatombie ofiar.
W Polsce, z jakichś powodów uznano, że zasady te nie mają prawa obowiązywać. Nasz system nie tylko nie chce się liberalizować (w dobrym tego słowa znaczeniu), upraszczać, ale jak pokazują ostatnie pomysły posłów PO dotyczące „zielonych strzałek” zmierza do jeszcze większej opresyjności. Inicjatorzy zmian używają pretekstu, jakoby kierowcy na „zielonych strzałkach” masowo rozjeżdżali pieszych na pasach. Mało wiarygodny.
Bardziej prawdopodobny będzie argument natury ekonomicznej (pomijając horrendalny rozrost biurokracji i jej naturalną skłonność do komplikowania najprostszych spraw). Jak podaje portal  „Kresowe Forum Motocyklowe” przepis nakazujący jazdę z włączonymi światłami mijania nie zmniejszył liczby wypadków, natomiast spowodował, że Polacy zwiększyli wydatki na paliwo aż o 2 miliardy złotych rocznie! Pewnie ku uciesze Ministerstwa Finansów, bo przecież ponad 50 proc. ceny paliwa to podatki! Stąd dość oczywista refleksja, że im więcej płacimy za paliwo, im dłużej stoimy w korkach spalając więcej paliwa, tym lepiej... dla budżetu. Może tu kryje się odpowiedź na część problemów polskich kierowców?

Piotr Piorun

PS. Autor dziękuje taksówkarzom z korporacji Taxi Zero za pomoc w realizacji materiału.

Reklama

Absurdy drogowe Kalisza komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"