:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
PILNE

Aleja Wolności była pełna fabryk

Historia, Aleja Wolności była pełna fabryk - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 17/11/2019 07:00

Cesarzowej kaliskich ulic, kaliskiemu Praterowi – jednym słowem naszej Alei Wolności poświęciłem już co najmniej dwa felietony historyczne w tej rubryce. Plus jeszcze jeden – samej onegdajszej patronce arterii – frywolnej Józefinie. Ale ani ja ani chyba żaden z innych znamienitych publicystów piszących o tej reprezentacyjnej ulicy nie skoncentrował się na jeszcze jednej jej funkcji – jako siedziby warsztatów, manufaktur i fabryk. Fakt - nie było tego (na szczęście) zbyt wiele – ale chyba warto z mroków dziejowych wyłuskać kilka z nich. Może nie przypadkiem pierwszymi drzewami posadzonymi w Alei były topole – rośliny wysysające wilgoć (której na tych terenach nie brakowało) ale też – jako „drzewa Herkulesa” – symbolizujące siłę sprzyjającą żmudnym pracom. Drzewa, których listki srebrzą się niczym spocony od trudu kark robotnika. Zatem voilá

  Początek Alei, czyli dzisiejszy Złoty Róg kojarzy się nam zapewne z eleganckim hotelem Polskim – warto jednak zauważyć, że w latach 80. i 90. XIX w. – do czasu wybudowania fabryki na Piskorzewiu – na zapleczu tegoż hotelu swe pierwsze pianina i fortepiany tworzył Arnold Fibiger. Zapewne nieco mniej hałasu od maszyn w fibigerowej stolarni dobiegało z kilku funkcjonujących w Alei drukarni. Stukot maszyn zecerskich (że o zapachach farb drukarskich nie wspomnę) dało się jednak słyszeć – tuż obok hotelu miała swoją siedzibę drukarnia Radwanów, nieco dalej (pod 11, w bocznej uliczce w głębi za sądem i bliżej kanału Rypinkowskiego – obecnie siedziba kancelarii adwokackich) drukarnia Antoniego Krawczyka i Józefa Pietrzyckiego (połączona w 1941 r. z drukarnią Szczecińskiego i przeniesiona na Śródmiejską). Nawiasem - po II wojnie Antoni Krawczyk został kierownikiem upaństwowionej Drukarni Ziemi Kaliskiej. Wreszcie - od 1798 r., a więc od początku istnienia arterii, istniała przy niej (adres: Aleja Luizy) także drukarnia Karola Wilhelma Mehwalda – „uprzywilejowanego drukarza królewskiego” (w 1835 r. przejął ją Karol Wilhelm Hindemith).
Tymczasem po drugiej stronie, nad rzeką, pracowicie mielił ziarno jeden z licznych kaliskich młynów. Mielił, mielił – aż przestał mielić. W 1817 r. wydzierżawili go Repphanowie (w 1876 r. kupili budynek na własność) przerabiając go wnet na folusz, gdzie dokonywano obróbki wykończeniowej. Ale oto pojawiły się problemy – i dla fabrykantów i dla Miasta i dla jego mieszkańców. Koryto Prosny przy foluszu zostało znacznie zwężone więc  podczas przyborów rzeka wylewała. W 1873r. rząd nakazał regulację Prosny i wówczas znaczną część wody skierowano kanałami Rypinkowskim i Bernardyńskim. Tym samym  folusz narażony został na znaczne niedostatki, niezbędnej dla właściwej pracy, wody. Wówczas to wykonano tzw. przewały spiętrzające wodę przy wejściu do kanałów i kierujące ją w stronę folusza. W 1883 r. doszło do głośnego dość procesu pomiędzy Repphanem a Miastem o koszty naprawy zniszczonych podczas powodzi urządzeń. Miasto, pomimo monitów ze strony fabrykanta, nie spieszyło się z ich naprawą. Fabrykant wykonał więc naprawę na własny koszt a sąd zasądził zwrot zainwestowanych pieniędzy Repphanowi. Ten jednak wspaniałomyślnie odstąpił na rzecz miasta od 1/3 zasądzonej rekompensaty. Zresztą powodzie lub niedobory wody w Prośnie  miały w ogóle negatywny wpływ na funkcjonowanie niektórych innych fabryk – nie tylko z tej okolicy. Poza tym folusz zatrzymywał  nieczystości spływające do głównego koryta Prosny, a kiedy tradycyjne ujęcia wody ulegały zamuleniu kaliszanie zmuszeni byli pobierać wodę z rzeki zanieczyszczonej ściekami m.in. z folusza. Ponadto, mieszkańcy niechętnie patrzyli na ten obiekt także ze względu na hałas wozów, wiozących doń tkaniny z głównej fabryki na Warszawskim Przedmieściu. A przecież Aleja Józefiny miała być oazą spokoju i odpoczynku. 

  Około stu lat temu kaliszanie mogli odetchnąć – wraz z wyjazdem z Kalisza ostatniego Repphana folusz zaprzestał działalności a w jego miejscu zlokalizowano… Elektrownię Miejską (masz ci los). Część od strony mostu Kamiennego przystosowana została dla potrzeb elektrowni a pomieszczenia od strony mostu Trybunalskiego zajął Miejski Zakład Kąpielowy. Piętro przeznaczono na cele mieszkalne. W 1922r. do poruszania turbin elektrownia wyposażona została dodatkowo w motor «Diesla» o sile 300 KM. W kolejnych latach przybywało kolejnych generatorów i turbin (w czasie próby jednej z nich nastąpiła zresztą spektakularna katastrofa) ale przybywało też, znowu, hałasu. Całe szczęście, że we wrześniu 1932 r. uruchomiono nową elektrownię w Piwonicach i do tego zakątka Józefinki zawitał wreszcie spokój. Zakłócony jednak w czasie II wojny – obiekt elektrowni (obecny budyneczek to symboliczna rekonstrukcja) jak i znajdujący się przed nim budynek mieszkalny to jedne z nielicznych (nie licząc publicznych obiektów żydowskich) budowli zniszczonych wówczas przez Niemców. Ocalała część kąpielowa z pseudogotyckim szczytem – tą funkcję obiektu pamiętają pewno starsi kaliszanie z okresu już po wojnie.
Łaźnia nawiązywała zresztą do tradycji kąpielowych tego miejsca. Oto bowiem w pobliżu (ściślej – w bocznej uliczce prowadzącej do wspomnianej drukarni Krawczyka) funkcjonował słynny (i przynoszący spory dochód) zakład kąpielowy „Goplana” z „wannami z czystej miedzi, kąpielami w wodzie żelaznej i przyrządem Prischnitza” (nazwę tego urządzenia sprowadziliśmy później brutalnie do… prysznica). Pluskających się w „wodzie żelaznej” przed nieco kłopotliwym sąsiedztwem maszyn drukarskich i zapachem farb bronił spory ogród otaczający „Goplanę”. 

  Ale miało nie być przecież o swawolach w wannach a o przemysłowym znoju. Przejdźmy zatem kilkadziesiąt metrów w kierunku teatru. Tam na podwórku kamienicy nr 23-25  do dziś możemy znaleźć pofabryczny budynek. Ale – od początku. Otóż od połowy XIX w. kaliscy kupcy żydowscy zaczęli sprowadzać z Saksonii gotowe wyroby hafciarskie  i rozprowadzać je po całym imperium. W 1877 r. państwo rosyjskie wprowadziło jednak spore cło, więc, „handlowcy” zaczęli towar przez pobliską granicę … przemycać. Reakcją władz były wzmożone kontrole, aresztowano głównych przemytników, co z kolei doprowadziło do upadku produkcji w Saksonii. Tamtejsi producenci zaczęli więc szukać kontaktów z byłymi pośrednikami,  wydzierżawili im maszyny i z czasem przenieśli produkcję m.in. do Kalisza. Znaczącym fabrykantem stał się wówczas Feliks Fraenkel. Zlokalizowana na wspomnianym podwórku, powstała w 1886 r. fabryka zatrudniała 300 robotników i jako jedna z pierwszych w Kaliszu posiadała własny generator prądotwórczy  o mocy 40 KM. W czasie II wojny okupanci uczynili z niej szwalnię szyjącą płaszcze i mundury dla niemieckiej armii. 
Kilkadziesiąt metrów dalej znajdowała się kolejna fabryka hafciarska Fraenklów, przejęta następnie przez Flakowiczów, na planie Bukowińskiego z 1910 r. zaznaczona, jako Fabryka Koronek i Haftów Danzigera. Obecnie to opuszczony przez Gimnazjum nr 4 budynek (powstała tam później  szkoła im. Elizy Orzeszkowej dzieliła go jeszcze przez jakiś czas właśnie z fabryką) z adresem: Teatralna 3.

  Zapewne to nie koniec wykazu firm, w których jeszcze przed wiekiem pracowały maszyny (i ludzie)  i  w których pomnażano dochód narodowy - najpierw Rosji, później już odrodzonej Polski. W Alei funkcjonowała także, powstała w 1903 r. i zatrudniająca aż 120 robotników i wytwarzająca „dywany smyrneńskie” firma A. Handtke i S-ka, kolejna fabryka koronek Koppela, parowa fabryka wyrobów kamieniarskich Alfreda Fibigera, warsztat rowerowy K. Wegnera i zapewne jeszcze kilka innych firm branż wszelakich, których identyfikacji i dokładniejszej lokalizacji ja przynajmniej nie jestem pewien.  A do tego wszystkiego trzeba dorzucić hipotezę, według której, przy powstającej w początkach XIX w. arterii osiedlali się pierwsi przybyli do grodu nad Prosną tkacze, posiadający być może gdzieś w pobliżu swoje warsztaty.
Obecnie nie słychać już w Alei fabrycznego gwaru. I dobrze. Dla powstającej na początku XIX w. arterii przewidziano przecież przede wszystkim funkcję reprezentacyjną, urzędową, rozrywkową i komunikacyjną. Jakoś tak wyszło, że dzisiejsza Aleja Wolności najbardziej kojarzy się z tą ostatnią z ról. I to – niestety –nie w znaczeniu eleganckiego, wiodącego do parku spacerowego deptaku a raczej z  niekończącym się ciągiem samochodów i autobusów wjeżdżających (lub wyjeżdżających) nią do śródmieścia. Żalą się fotografowie, że nie da się zrobić w Alei zdjęcia, by w tło nie wpakował się jakiś wieloślad. I pewno rychło nie nastąpi w tym względzie pozytywna zmiana. Dobrze chociaż zatem, że do tego samochodowego zgiełku nie dołączają też (to byłaby groza) odgłosy z fabryk. Że te przed niemal wiekiem zniknęły lub wyniosły się na inne miejsce. Ale powspominać je chyba czasem warto.

Piotr Sobolewski

Reklama

Aleja Wolności była pełna fabryk komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-11-17 15:14:46

    Fajnie się czyta.

  • gość 2019-11-17 17:55:25

    a mnie niekoniecznie

  • gość 2019-11-29 19:18:16

    majkowska i złota też

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"