:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Chcieć - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Jak kaliscy przedsiębiorcy starali się o unijne pieniądze

– Złożyliśmy dokumenty do RIF-u w Koninie. Budynek- -twierdza. Zamknięty. Instytucja utrzymywana z moich pieniędzy, a ja nie mogę wejść. Chyba że znam kod. Nie znam niestety, naciskam guzik i czekam urzędniczego zmiłowania. „Do kogo?” – słychać w głośniku instytucjofonu. „Chciałem złożyć wniosek”. „Aha” – głos odkrywczo upewnił się, że do Regionalnej Instytucji Finansującej trafił właściwy klient. „Niech pan wejdzie”. – Choć w tym momencie już miałem ochotę odejść – wspomina pan Krzysztof. Daj mi kopertę! Historia porażek i kolejnych rozczarowań – tak Krzysztof ocenia okres starań o pieniądze z funduszy unijnych. Ponad rok temu, razem ze wspólnikiem, złożyli wniosek o dofinansowanie w ramach Krajowego Funduszu Dotacji Inwestycyjnych Phare 2002. Wniosek opracowało najlepsze kaliskie biuro. Po kilku miesiącach Warszawa przysłała odpowiedź: „Z przykrością informujemy, że złożony przez Państwa wniosek nie spełnia kryteriów kwalifikowania się. Poważne błędy w studium wykonalności...”. Krzysztof zdziwił się: – Nie bardzo wiedziałem, jak mam to rozumieć, ponieważ tajemniczo brzmiące studium wykonalności dotyczyło... komputeryzacji firmy. Co tu miało być niewykonalne? Ja nie chciałem przerabiać sosnowych igieł w liście! Pisemnie poprosili o wyjaśnienia. Po ok. miesiącu otrzymali odpowiedź, jeszcze bardziej zagadkową. – Bez wdawania się w szczegóły, gdybym miał ją potraktować poważnie, musiałbym natychmiast zwolnić księgowego – żartuje rozmówca. – Wytknięto mi np. błędy w naliczaniu majątku trwałego. Pozostała grupa zarzutów dotyczyła już zdecydowanie bardziej ulotnej dziedziny, a nawet trąciła wiedzą tajemną. „Stwierdzono również błędy w naliczaniu funduszy własnych w latach 2004 – 2008....” – czytamy w odpowiedzi. – Dla przedsiębiorcy działającego w realiach gospodarki rynkowej wartości planowanych zysków, dywidend i innych wypłat będą zawsze koncertem pobożnych życzeń i spekulacji – mówi Krzysztof. Tak odesłano go z kwitkiem po raz pierwszy. Niezrażeni odmową wspólnicy złożyli kolejny wniosek. Tym razem zaangażowali renomowane biuro z Wrocławia, a ich celem stały się fundusze z Phare 2003. – Po miesiącu wezwano nas do uzupełnienia dokumentów. Kilkadziesiąt stron. Tym razem, dmuchając na zimne, zadbaliśmy o najmniejszy szczegół, o każdą kropkę, przecinek, żeby nie dać ani odrobiny satysfakcji urzędnikom od unijnego torta. Pojechałem z dokumentami do RIF-u. Kilka minut przed trzecią – godziną zero – dowiaduję się, że dokumenty wymagają specjalnej... koperty. Nie segregatora, a właśnie koperty. Takie urzędnicze widzimisię. Wpadłem w panikę. Gdzie mogę kupić tę cholerną kopertę? Nigdzie. Opatrznościowym „mężem” okazała się urzędniczka z pokoju na końcu korytarza. Daje mi bezcenną kopertę, ale dyskretnie, pod stołem. „Niech pan nie mówi nikomu, że ją panu dałam” – ścisza głos do poziomu najbardziej poufnej informacji wagi państwowej. Uff! Zdążyłem. Po kolejnych dwóch miesiącach przychodzi długo oczekiwana odpowiedź z PARP-u (Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości): „Informuję, że ww. wniosek został rozpatrzony pozytywnie i oceniony na 65,5 punktów. Eureka! Ale kolejny akapit to już kubeł zimnej wody: „Z przykrością informuję, że obecnie nie jest możliwe podpisanie z Państwem umowy wsparcia ze względu na wyczerpanie środków finansowych z budżetu programu”. – Innymi słowy, wygraliśmy maraton, aby po minięciu mety usłyszeć, że dla nas nie ma... medalu – puentuje Krzysztof. Ale to nie koniec. Jak w dobrym kryminale, emocje jeszcze nie opadają, jeszcze pojawia się iskierka nadziei, jeszcze jeden zaskakujący zwrot akcji. „Istnieje możliwość pojawienia się dodatkowych środków... etc.” – szczuje w dalszej części pisma urzędnik. W ciągu 7 dni należy przesłać do PARP-u... Tu długa lista niezbędnych dokumentów. Finał drugiej batalii Krzysztofa i jego wspólnika o unijne pieniądze nastąpił 1 grudnia ub.r. „W nawiązaniu do pisma etc., etc. z przykrością informuję, iż Komisja Europejska podjęła negatywną decyzję o alokacji środków w programie. [...] Dziękuję za zainteresowanie programem [...]. Zapraszam do korzystania z kolejnych programów realizowanych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości”. Ble, ble, ble... Krzysztofowi też jest przykro. Stracił ponad 5 tys. zł i tylko przypadek sprawił, że nie stracił kolejnych 15 tys. zł. O stracie czasu nie mówi. – Wyleczyłem się z unijnych mrzonek, choć kuracja była kosztowna. Firma Krzysztofa i jego wspólnika należy do kaliskiej czołówki firm średniej wielkości, wielokrotnie nagradzanych na targach i wystawach, m.in. za wdrażanie nowych technologii i innowacyjność. – Przynosi zyski, dysponuje odpowiednimi środkami własnymi, co potwierdza promesa bankowa, nie zalega z podatkami ani z ZUS-em. Jakie kryteria muszę jeszcze spełnić? Kto dostaje te pieniądze? – pyta rozżalony Krzysztof. Przyczyny? Nieznane Anna M. prowadziła firmę zajmującą się pisaniem wniosków przez kilka lat. Czas przeszły jest zasadny, firma nie istnieje. Dlaczego? – Za duża liczba wkurzonych klientów – wyjaśnia. – Jeszcze kilka lat temu odsetek realizowanych wniosków był dość duży, by kilka miesięcy temu spaść niemal do zera. Nie potrafiliśmy klientom wyjaśnić powodów odrzucenia ich wniosków. Informacje typu: „Wskutek nieskompletowania punktów” niewiele wyjaśniały, a jedynie rzucały cień na nasze kompetencje. Oliwy do ognia dolewały hurraoptymistyczne informacje w mediach ogólnopolskich i telewizji, z których wynikało, że pieniądze są. Wniosek? Skoro są, a ja ich nie dostałem, to winny jest pośrednik – niekompetentna firma doradcza. Niekompetentna? – stawia pytanie. – Miałam klienta zainteresowanego zakupem maszyny za 150 tys. zł – kontynuuje Anna. – Termin przesłania wniosku – 10 grudnia. Wniosek ściągany z internetu. Zdążyliśmy wypełnić i wysłać na czas. Na początku lutego przychodzi odpowiedź odmowna. Uzasadnienie? Wskutek niewypełnienia czegoś tam. Zaglądam do internetu, ale błędu nie widzę, na szczęście kopię zostawiłam. Dzwonię do RIF-u i dowiaduję się, że nie wypełniłam rubryki „F”. „Ale mam przed nosem wniosek i tej rubryki nie ma” – wyjaśniam. „Jest w internecie” – słyszę. Zaglądam, rzeczywiście jest! „Proszę pani, a kiedy ta rubryka się pojawiła?” – pytam. 5 stycznia, miesiąc później. Rozmówcy zgodnie potwierdzają, że przed majem 2004 r. fundusze działały zdecydowanie lepiej i skuteczniej. – Procedury były prostsze, wnioski przyjaźniejsze – ocenia Anna. – Tzw. koszty kwalifikowane, bo to jest podstawowa kategoria, bardziej dostosowane do naszej rzeczywistości. Do wyjątków należy dziś np. otrzymanie dotacji na środki transportu, co tamte programy umożliwiały. Poza tym były lepiej przygotowane organizacyjnie: krótsze terminy składania wniosków, szybsze odpowiedzi, prostsze wzory dokumentów – dodaje Paweł K., pracownik kaliskiej instytucji zajmującej się programami unijnymi. Mało tego, fundusze robiły niespodzianki. Krzysztof wspomina, jak kilka lat temu, jeszcze przed majem 2004 r., złożył wniosek i... zapomniał o nim. – Któregoś dnia jestem w banku, sprawdzam stan konta i oczom nie wierzę. „Ktoś” zasilił je kwotą 43 tys. zł. Dopiero po chwili zorientowałem się, że pieniądze pochodzą z funduszu. Jeszcze przez kilka miesięcy po 1 maja 2004 r. entuzjazm nie opadał. Na początku ub.r. dziennik „Rzeczpospolita” tryumfalnie donosił o grubo ponad 1000 firm doradczych, jakie obsiadły strumień pieniędzy płynących z Brukseli. Ile ich zostało do dzisiaj, nie wiadomo. Kaliski wydział Ewidencji Działalności Gospodarczej nie prowadzi takich statystyk. Nieoficjalnie wiadomo o dwóch firmach i kilkunastu niezależnych konsultantach. Pieniądze nie dla misia Biurokratyczny filtr jest niezwykle skuteczny; wśród beneficjentów eurofunduszy MIŚ-ie (Małe i Średnie Przedsiębiorstwa) należą do rzadkości, a powodów, dla których ich wnioski mogą być odrzucone, jest bardzo wiele. – Niedawno z kwitkiem odesłano mojego klienta, który na jednej z kilkudziesięciu stron wniosku postawił... niewyraźną parafkę – mówi pracownik kaliskiej instytucji zajmującej się doradztwem unijnym. Kto zatem powinien zapomnieć o brukselskich beneficjach? – W mojej ocenie kryteriów, jakie narzucały unijne programy, nie było w stanie spełnić ok. 98 proc. małych i średnich firm. Np. kryterium innowacyjności, gdzie początkowo żądano nawet opinii instytucji naukowo-badawczych, które mogły jedynie podrażać składanie wniosków i na które nie stać ani małej, ani nawet średniej firmy. Ślimaczą się procedury. Np. Phare 2003 uruchomiono dopiero we wrześniu ub.r. W przyszłości też nie będzie lepiej. Kaliski ekspert ds. funduszy unijnych przewiduje, że pieniądze (a raczej resztki pieniędzy) z ostatniego roku budżetowego 2000–2006, ewentualni beneficjenci zobaczą dopiero w 2007 r. Bardzo często wymogi zmieniają się „w marszu”. Od ogłoszenia do dnia przyjmowania wniosków zmianie ulegały wzory dokumentów, co jest karygodne, a na pewno świadczy o niechlujstwie tych, którzy je przygotowują. Polskie wnioski zawierają od kilkunastu do nawet osiemdziesięciu stron, nie licząc załączników. Tymczasem niemiecki przedsiębiorca wypełnia przeciętnie sześć stron, a czeski – dwie. – Nasze procedury są o wiele ostrzejsze niż narzucone przez Brukselę. Należy je uprościć. Największą bolączką są nieustanne wymogi podsyłania coraz to nowych dokumentów. Gros środków jest kierowanych na tzw. miękkie dotacje, których efektem pozostaje... papier. Czyli doradztwo, szkolenia, informacja etc. Mniej więcej na jedno działanie typu inwestycyjnego przypada około sześć, siedem typu „miękkiego” – ocenia Paweł K. Wiele osób jest zawiedzionych, sfrustrowanych i przekonanych, że cały ten system jeśli już coś kreuje i wspiera, to jedynie tzw. sferę okołobiznesową. – Potworzyły się liczne firmy consultingowe, swoją szansę dostrzegły również osoby prywatne, np. pracownicy banków, którzy dobrze znają procedury i mają dostęp do materiałów. Albo oferują pomoc przy napisaniu wniosków, albo sprzedają materiały firmom, rozbudzając niczym nieuzasadnione nadzieje na unijne granty. A ci przedsiębiorcy jedynie powiększają rzesze sfrustrowanych i niezadowolonych. Uwaga, pułapka Przedsiębiorcy starający się o pieniądze z Unii powinni wiedzieć o jednym – dotacja nie jest przyznana raz na zawsze. W umowie istnieją bowiem zapisy o utrzymaniu określonych parametrów przez określony czas. Np. chodzi o utrzymanie stanowisk pracy, które powstały dzięki dotacji. Niedotrzymanie tych warunków może być równoznaczne ze zwrotem dotacji wraz z odsetkami. Czy przedsiębiorca może być pewien, że przez pięć lat nie podwinie mu się noga? Na co możemy liczyć w przyszłym roku? – Będzie gorzej – ocenia Paweł K. – Nie będzie środków ani dla przedsiębiorców, ani dla samorządów. * Personalia rozmówców zostały zmienione (Piotr Piorun)

Reklama

Chcieć to nie móc komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"