:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
PILNE
Historia, Dorys Portret owinięty tiulem - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 21/01/2009 14:32

Był słynnym portrecistą przedwojennej Warszawy. Przez jego atelier przewinęły się największe gwiazdy polskiej sztuki i nauki, których wizerunki utrwaliły się w zbiorowej pamięci Polaków. Do historii fotografii wszedł jako autor reportażu. Benedykt Jerzy Dorys (1901-1990) urodził się w Kaliszu, tutaj chodził do szkoły muzycznej i tutaj poznał rodzinę Wiłkomirskich. Znajomość przetrwała trudną próbę wojny

Dorys miał tolerancyjny stosunek do ludzkich słabości i nieraz łagodził moje ostre sądy. Na pewno można by go nazwać sceptykiem, co łatwo wytłumaczyć okupacyjnymi doświadczeniami” – wspomina Józef Wiłkomirski, znany kompozytor i wiolonczelista. Kiedy Józef rodził się w Kaliszu, Benedykt już rozpoczynał artystyczną karierę w stolicy. Lata warszawskie poprzedziła nauka w szkole muzycznej nad Prosną. Na początku lat 20. prowadził ją Alfred Wiłkomirski, ojciec Józefa oraz Kazimierza, Michała, Marii i Wandy. Wszyscy mieli zabłysnąć w świecie muzycznym, a Wanda uzyskać światowy rozgłos. Dla Dorysa szczęśliwszym wyborem niż gra na skrzypcach, bo idącym w parze z uzdolnieniami, miała się okazać fotografia.

Foto-Dorys
Pierwsze zdjęcia wykonał własnoręcznie zrobionym aparatem kliszowym. Co na nich było? Według biografów Benedykt zaczął fotografować w 1914 r. Kusi pytanie, czy spektakularnie płonące w tym roku miasto mogło stać się obiektem prób nastolatka. Jak pokaże przyszłość, artysta w swojej pracy będzie poszukiwał intymności, uważności w patrzeniu, indywidualizmu – tego, co po latach nazwie „umiejętnością fotografowania prostoty”. Sporo wymagał od siebie i innych. Długo nie mógł się odważyć, żeby swoje zdjęcia oddać pod ocenę gremium spoza Polski. Decyzję podjęli za niego koledzy z Polskiego Towarzystwa Miłośników Fotografii w Warszawie. Do tego elitarnego grona został przyjęty w 1926 r. „Kiedyś, po powrocie z Kalisza od narzeczonej, stwierdziłem, że moi koledzy, a właściwie wówczas mistrzowie, włamali się do mojej szafki. Wzięli moje zdjęcia i wysłali na kilka zagranicznych konkursów. Byłem zrozpaczony, myślałem, że to się jeszcze nie nadaje. Boczyłem i gniewałem się na nich do momentu, aż nie wróciły z medalami” – wspominał. Nagrody dodały mu odwagi i pomogły urzeczywistnić marzenia o własnej pracowni. Atelier zaczęło działać w 1929 r. przy Al. Jerozolimskich 41 pod szyldem „Foto-Dorys”. Znak graficzny opracował inny znany kaliszanin – Tadeusz Kulisiewicz. Przestronne studio, z czarnymi parapetami i nowoczesnym wystrojem, stało się jednym z najbardziej ekskluzywnych miejsc stolicy. „Postanowiłem sobie wtedy, że będę najdroższy, bo czy jest się najlepszym, jest zawsze sprawą kontrowersyjną”.

Miss Polonia ze zdjęcia
Talent połączony z umiejętnie prowadzoną strategią reklamową przyniósł sukces. Dorys został fotografem drogim, dobrym i obleganym. Pomógł mu też uśmiech losu. Pierwsza klientka biura, która z wielką nieśmiałością weszła do jego atelier, wkrótce została wybrana Miss Polonią. Hrabianki i arystokratki pokonała skromna urzędniczka Władysława Kostakówna, o słodkiej twarzy anioła znad dziecięcych łóżeczek. Co niezwykłe w tej opowieści, jury wskazało najpiękniejszą na podstawie… zdjęcia. „Miss posiada ogromną dozę wdzięku. Ma jasną polską twarz i zgrabną dziewczęcą postać” – brzmiało uzasadnienie. Pod werdyktem obok „etatowych znawców piękna” – malarzy i rzeźbiarzy – podpisał się Tadeusz Boy-Żeleński.
Pracownia w Al. Jerozolimskich stała się modnym adresem. Portrety zamawiali tutaj ludzie kultury i sztuki, persony z pierwszych stron gazet. Przed obiektywem Dorysa stawała także rodzina Wiłkomirskich, znana jeszcze z czasów kaliskich. Dziennie artysta przyjmował jedną lub dwie osoby. Kolejki rekompensował czas oddawany fotografowanej osobie, czas starannie zapisany w uchwyconych spojrzeniach. Efekty wielogodzinnych sesji widać na zdjęciach. Jadwiga Smosarska, a właściwie jej oczy otulone białym futrem, kwintesencja amanta – Aleksander Żabczyński, Eugeniusz Bodo w zaskakującym tandemie z dogiem – najbardziej znane portrety gwiazd przedwojennego kina powstały w pracowni Benedykta Dorysa. Spod jego ręki wyjdzie także charakterystyczny, jakby przesłonięty mgłą, wizerunek Marii Dąbrowskiej – ten, na którym pisarka lekko wspiera głowę na dłoni. Autorkę „Nocy i dni” artysta będzie fotografował już w zupełnie innych czasach. Po wojnie.

Bez aparatu
Z domu wyniósł nazwisko Rotenberg. Dziedzictwo, z którym przeniósł się do getta. Zmuszony do opuszczenia swojej pracowni, uratował z niej to, co najcenniejsze: archiwum. Negatywy przechowali przyjaciele. Sam objął zakład przy ul. Chłodnej 16,  a po wyłączeniu jej z getta – studio w kamienicy przy Elektoralnej 26. Nie było ani klientów, ani pracy, ani jedzenia. Głodował z matką; żonę miał odnaleźć dopiero po wojnie. Kiedy w lipcu 1942 r. mama trafiła do Treblinki, Benedykt przy pierwszej nadarzającej się okazji uciekł z kolumny pracowników getta. Po stronie aryjskiej czekała przedwojenna gosposia Dorysów – Marysia. Od niej o losie znanego fotografa, a swojego dobrego znajomego, dowiedział się Kazimierz Wiłkomirski. Skrzypek wraz z żoną i córką oraz siostrą Marią i przyrodnim rodzeństwem, nastoletnimi wówczas Józefem i Wandą, mieszkał w Warszawie. Trzypokojowy lokal z kuchnią, łazienką i korytarzem należał do ciotki, przed wojną działaczki Ligi Katolickiej i Sodalicji Mariańskiej. Starsza dama o zdecydowanych poglądach jednak nie odmówiła pomocy. „W tym przypadku nie był to dla niej Żyd, ale po prostu człowiek potrzebujący ratunku. I należało go ratować, ryzykując nawet życie ośmiu osób, pięciu dorosłych i trójki dzieci. Ale w tamtych czasach w mojej rodzinie nikt by takiego rachunku nie zrobił” – podkreśla Józef. Dorys zamieszkał z Wiłkomirskimi.
Jeszcze kilka razy zmieniał miejsce kryjówek. Najdłużej ukrywał się pod dachem fotografika Czesława Olszewskiego. W jego zakładzie pracował pod zmienionym nazwiskiem jako retuszer. Tak przetrwał do Powstania Warszawskiego, kiedy drogi Dorysa i Wiłkomirskich zeszły się ponownie. Na jednej z ulic, gdzie rozgrywała się dramatyczna walka o stolicę, spotkali się uciekinier i walczący w oddziale AK Józef. „Benio głodował, podobnie jak my wszyscy, cywile i żołnierze, ale najbardziej boleśnie odczuwał brak papierosów. Po kapitulacji, przed wymarszem do niewoli, każdy z żołnierzy mojego oddziału otrzymał po sto papierosów. Swoje bez wahania oddałem Beniowi”. 

Portret z tiulem
Kiedy zaraz po wojnie konstytuował się Związek Polskich Artystów Fotografików, Dorys był wśród członków-     -założycieli. Swoje nowe studio założył przy warszawskim Nowym Świecie, gdzie dalej portretował. Andrzejewski, Gałczyński, Iwaszkiewicz, Herbert, Brandysowie, Dunikowski, Andrycz, Jaracz, Dąbrowska, Kulisiewicz  – każde ze zdjęć jest oddzielną kreacją. Więcej w nich psychologii, zdecydowanie mniej efektownych dodatków, charakterystycznych dla prac przedwojennych, więcej człowieka, mniej blichtru. I ciągle ten sam zmiękczony rysunek, jakby portretowani pozowali owinięci tiulem. Wrażenie przedziwne, bo – paradoksalnie – pogłębia ostrość widzenia. To cechy charakterystyczne stylu piktorialnego. W historii fotografii Dorys zapisał się jako jeden z jego mistrzów.
Z aparatem lubił iść w Polskę. Powstały na początku lat 30., ale zaprezentowany dopiero po wojnie, cykl „Kazimierz nad Wisłą” – unikalny zapis życia polsko-żydowskiego miasteczka – jest zaliczany do najlepszych polskich reportaży fotograficznych wszech czasów. Adolf Rudnicki pisał: „Ten cykl zawiera wszystko, co trzeba, aby świat, którego już nie ma, ożył”. Siła portretów Dorysa polega na tym samym: są wiecznie żywe.

Reklama

Dorys. Portret owinięty tiulem komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"