:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Ekstremalny skuter - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Ala złamała rękę! Ala to moja synowa. Pracuję usilnie nad sobą, aby nie wyjechać ze stereotypowym: „A nie mówiłam?”, bo samo ciśnie mi się na usta, ale nie chcę być teściową-zrzędą, więc siedzę cicho. Kość wprawdzie tylko pęknięta kawałkiem, powyżej nadgarstka u prawej ręki, ale cała ręka unieruchomiona, bo mało że gips do łokcia, to jeszcze palcami nie można ruszać, bo bolą. A wszystko przez te ekstremalne sporty.

Ekstremalne sporty to najnowsza nowość w dziedzinie czynnej rekreacji. Czterokołowe pojazdy terenowe, na których śmigają i pięcioletnie dzieci (np. mój wnuczek David), jak i osiemdziesięcioletni zwolennicy przyspieszonej adrenaliny, zwane są skuterami (scooter) lub pojazdami na każdy teren (all terrain vehicle), w skrócie atv, ponieważ im bardziej skomplikowane ukształtowanie terenu, tym lepsza zabawa. Mało kto wie, że pierwsze tego typu pojazdy powstały w górzystych regionach Japonii z przyczyn bardzo praktycznych – otóż tamtejsi farmerzy korzystali z nich, kiedy warunki pogodowe nie pozwalały na jazdę samochodem czy innym „normalnym” pojazdem.  Podchwyciły to Yamahy, Hondy, Kawasaki i we wczesnych latach 70. sprytnie przekonały entuzjastów amerykańskich, że atv to jest… właśnie to.  Oczywiście, dookoła atv uformowały się zaraz całe gałęzie  różnych przemysłów – od odzieżowego, poprzez gadżetowy, profesjonalną literaturę, do klubów-stowarzyszeń. Ale wszystko to jest drugoplanowe, bo najważniejsze są trasy.
Co bardziej obrotny farmer, dostrzegając „zielone”, tym razem leżące na ziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu, przeznaczył kilka hektarów pola, krzaków czy lasu, ustawił odpowiednie tablice, a sam usadowił się przy wjazdowej bramie, pobierając opłatę. Zwykle jest to od 2 do 5 dolarów od łebka, ale kiedy przez teren przepływa rzeczka lub jest kilka górek, to ho... ho!, opłata od razu wzrasta do 15 dolarów od łebka, a na parkingu brakuje miejsca. Każdy stan ma przynajmniej kilkadziesiąt takich tras. Niektóre z nich przypominają małe miasteczka z hotelem, restauracjami, wypożyczalnią sprzętu i punktem medycznym. Punkty medyczne mają sporo roboty, bandażując różnego rodzaju obrażenia, ale właściciele tras zabezpieczyli się od odpowiedzialności, ponieważ każdy z użytkowników trasy musi podpisać dokument, że jeździ na własne ryzyko.
Wypożyczenie pojazdu atv kosztuje średnio 200 USD na cały dzień; jest to drogo i ci, którzy jeżdżą, często mają własne pojazdy. Kupno atv to też nie tania impreza, bo ceny wahają się od 400 dolarów za używany do nawet 8-10 tys. dolarów za nowy sprzęt i z bajerami. Do tego dochodzi jeszcze koszt przyczepki do przewożenia.
Po dopełnieniu formalności wszyscy „jeźdźcy” powolutku kierują  się do punktu początkowego trasy. Piszę „jeźdźcy”, bo przywodzą mi na myśl zawodników, którzy w starożytnym Rzymie ścigali się na zaprzężonych w konie dwukółkach. Ochronne hełmy używane do jazdy na atv przypominają  do złudzenia starorzymskie nakrycia głowy. Powolna jazda kończy się w momencie wyjazdu na trasę. BRRRMM, BRRRMM..., huk silników zagłusza, a pył wyrwanej spod kół ziemi zasłania wszystko. Jedni rozpoczynają jazdę, inni z niej wracają. A ci powracający to prawdziwi wojownicy wracający z pola bitwy; im bardziej zachlapany błotem pojazd, jak i ten, co na nim siedzi, tym większy uśmiech na twarzy. Widać frajda to niesamowita. Prosto z trasy wszyscy walą do restauracji na obiad  i myślę, że wtedy frajda jest jeszcze większa, bo przy stolikach siedzą ludzie z twarzami, w których jedynym rozpoznawalnym elementem są oczy, a obok na krzesełkach leżą sponiewierane, pokryte zaschniętą gliną z kępkami trawy hełmy. Tylko dlaczego niektóre twarze są świeżo umyte i ogolone, a hełmy błyszczące nowością? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie mała dygresja a`propos, bo aż mnie swędzi klawiatura, aby o tym napisać.

Miałam kiedyś koleżankę, Emily, Amerykankę polskiego pochodzenia. Emily w każdą zimę jeździła na narty do Aspen. Opowiadała mi potem o swoich aspeńskich przygodach. Otóż w Aspen permanentnym z roku na rok bawidamkiem był Tom, pseudo „Skuter”.  Opalony, z wysportowaną sylwetką, czupryną koloru „Kalifornia-blond”, na oczach okulary słoneczne marki Okley, a na nodze gips do kolana. W zależności od sezonu, gips ukazywał się na prawej lub na lewej nodze. Siedział sobie tak „Skuter” w barku, otoczony współczującą płcią żeńską i bawił słuchaczki opowieściami o swoich mężnych wyczynach na aspeńskich stokach. Udawało mu się tak przez kilka lat, aż w końcu zazdrośni o jego popularność inni panowie wyśledzili, że „Skuter” nie umiał wcale jeździć na nartach. Jaki morał z tej dygresji? – Że skuter skuterowi nierówny, a niektóry to „farbowany lis”. Ale wracając do skuterów atv, to trzeba przyznać, że na trasach panuje swoista subkultura; bardziej doświadczeni kierowcy ustępują z drogi dzieciom lub osobom, które dopiero się uczą „świrowania”.  Jeżeli, nie daj Boże, ktoś się wywróci, natychmiast wszyscy przejeżdżający obok zatrzymują się, oferując pomoc. Niestety, nasza świrująca Ala wywróciła się w miejscu odosobnionym i Daniel (to mój starszy wnuk) musiał sam sprowadzić pomoc.

Frajda frajdą, ale użytkownicy atv jeżdżący „na dziko” po prywatnych terenach powodują dużo „złej krwi” i są przyczyną kampanii anty-atv’sowej. W mediach i na stronach internetowych roi się od mrożących krew w żyłach opowieściach o szalejących zahełmionych postaciach, które polują na króliki, zające, a nawet kury po to, aby je rozjechać na krwawą miazgę. Zidentyfikowanie twarzy takiego drania nie jest możliwe z powodu hełmu, a policjant nie ma szans go dogonić policyjnym chevroletem czy fordem. Niektórzy z przeciwników atv są nawet za całkowitym zakazem używania tych pojazdów.

Ale ekstremalne sporty to nie tylko pojazdy terenowe. Co roku lista tych sportów się uaktualnia, jedne dyscypliny schodzą a inne wchodzą. Sama próbowałam kiedyś nurkowania i byłam niesamowicie dumna z partycypowania w tej niebezpiecznej, wymagającej dużego wysiłku i specjalnego osprzętowania formie rekreacji. Serce waliło mi jak młot, a mimo to mężnie schodziłam pod wodę. Myślicie, że nurkowanie to dzisiaj sport ekstremalny? A, gdzie tam! Teraz weszły do tej kategorii takie dyscypliny jak wspinaczka po lodowcach, skakanie na sprężynowym kiju zwanym pogo stick, latanie w powietrzu bez spadochronu, tzw. wingsuit flying, podwodny golf lub podwodny hokej.
Rozwinę tylko dwa tematy, wingsuit flying i podwodny golf.
Latanie w powietrzu bez spadochronu jest możliwe za pomocą specjalnego kombinezonu, zwanego też ptasim lub latającą wiewiórką. Ci z państwa, którzy widzieli film o Batmanie mogą sobie wyobrazić, że  właśnie tak on wygląda. Na odpowiedniej wysokości zamki błyskawiczne kombinezonu rozsuwają się, uwalniając „skrzydła” i „ogon”, pozwalające człowiekowi na lot poślizgowy z wykorzystaniem prądów powietrza. Czy jest w tym jakaś przyjemność? Pewnie tak, bo już od czasów Ikara i Dedala człowiek marzył o tym, aby fruwać jak ptak. Ale jaką przyjemność mogą mieć gracze podwodnego hokeja, za nic nie mogę sobie wyimaginować. Nie dosyć, że 30 centymetrów pod wodą i bez butli tlenowej, to jeszcze temperatura wody wynosi tylko 2 st. Celsjusza, a jeszcze do tego trzeba ograć przeciwnika. Ostatnio takie zawody o tytuł mistrza odbyły się w Austrii i nawet brała w nich udział polska drużyna.
Zastanawiam się coraz częściej, czy będzie kiedyś jakaś granica tej pogoni za popularnością, nadzwyczajnością i przebiciem konkurenta; przecież prawa fizyki i wytrzymałości mają określone limity.  Czy może za tymi sprawami stoją inne, jeszcze przez nas nieodkryte, czy też jest to miecz, który ma dwa końce i prowadzi do samozagłady? Nie wiem. Wiem natomiast, że moje dzieci znowu pojechały na skutery. Pożegnałam ich przykazaniem: „Nie szalejcie i uważajcie, żeby znowuż coś się nie stało”, ale to tylko tak dla uśpienia mojego własnego sumienia, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że życia nie da się ujarzmić. Ja natomiast wybieram się do kina. Nowy film „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” to na dzisiaj wystarczająca porcja ekstremalnych doznań.

Reklama

Ekstremalny skuter komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"