:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Polityka, Eurosceptycy rosną siłę - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 24/05/2019 08:45

Z Witoldem Tomczakiem, posłem Parlamentu Europejskiego w latach 2004-09, kandydatem do PE z listy Konfederacji rozmawia Piotr Piorun

– Co spowodowało, że kandyduje Pan w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji? W niektórych sprawach różni się Pan z Januszem Korwin-Mikke.
– Konfederacja (Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy – przyp. pp) jest wielkim dobrem. Łączy wiele środowisk, dla których wartościami nadrzędnymi są poczucie wolności, suwerenność Państwa Polskiego, przywiązanie do wiary i tradycji, obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz przywrócenie normalności i prawdy w życiu publicznym. Z panem Januszem różni nas naprawdę niewiele, drobiazgi. A to, że przez niektórych jest źle odbierany, to dlatego, że Polacy nie mają o nim pełnej informacji. Wyrwane z kontekstu wypowiedzi na pewno nie służą poznaniu jego poglądów.

– Ale Konfederacja to nie tylko Janusz Korwin-Mikke.
– To prawda. Piotr Liroy Marzec, Grzegorz Braun czy Marek Jakubiak – tych polityków przedstawiać bliżej nie trzeba. Ale osobiście jestem pod wielkim wrażeniem takich postaci, jak Krzysztof Bosak czy Robert Winnicki. Podziwiam ich jako 60-letni mężczyzna, polityk z kilkudziesięcioletnim stażem. Jestem dumny, że wyrosło nam nowe, patriotyczne pokolenie. Dostrzegają te zagrożenia dla Polski, których inni nie widzą lub je lekceważą. Grzechem zaniedbania i nieodpowiedzialnością byłoby nie wesprzeć tej nowej, niezależnej, patriotycznej siły.

– W 2003 roku, przed wejściem w struktury Unii, był Pan zdeklarowanym uniosceptykiem. Jak z perspektywy 15 lat członkostwa ocenia Pan swoją, pełną obaw, postawę. Potwierdziły się czy nie?
– Z goryczą stwierdzam, że wszystko się potwierdziło. Kwestia najważniejsza to utrata suwerenności przez Polskę na rzecz podmiotu prawa międzynarodowego – Unii Europejskiej. Obecnie prawo unijne jest nadrzędne wobec polskiego, a większość formacji politycznych wzywa nas do utraty kolejnego atrybutu suwerennego państwa, jakim jest waluta narodowa. To przejaw olbrzymiej nieodpowiedzialności! Co prawda Prawo i Sprawiedliwość jest obecnie krytycznie nastawione do wejścia do strefy euro, ale taką ewentualność dopuszcza w późniejszym terminie. Czyli godzi się na rezygnację z możliwości prowadzenia własnej polityki pieniężnej, tak istotnej w okresach kryzysów finansowych. Jedynie Konfederacja mówi zdecydowane “nie” dla Euro.  
 Dalej, w kontekście bilansu 15-lecia Polski w UE, można wyliczać kolejne negatywy: pozbawiliśmy się dochodów z ceł, otworzyliśmy nasz rynek dla ekspansji zagranicznego kapitału, który zniszczył polski handel i przemysł. Największą grupą, która straciła na integracji europejskiej, są polscy rolnicy. Ponad 800 tys. małych i średnich gospodarstw uległo likwidacji. Dochody polskiego rolnika kształtują się na poziomie 30% średniej unijnej. Stopniowo tracimy bezpieczeństwo żywnościowe. System unijnych dopłat do rolnictwa, wbrew zapisom traktatowym, mającym gwarantować zrównoważony rozwój i wsparcie dla biedniejszych, de facto promuje międzynarodowe korporacje i największe gospodarstwa. Brak jest obiektywnych kryteriów rozdziału unijnego budżetu rolnego, jest on rozdzielany w sposób uznaniowy według dyktatu głównych graczy – Niemiec i Francji. Taka praktyka prowadzi do degradacji polskiego rolnictwa i uzależnienie się od obcych dostaw żywności.   

– W publicystyce o orientacji konserwatywnej pojawiają się porównania Unii Europejskiej do projektu Mitteleuropy z 2015 roku. To uprawnione analogie?
– Oczywiście. Możemy zaobserwować wyraźne podobieństwo UE do wcześniejszych systemów totalitarnych, na razie w wersji soft. Pamiętajmy, że wszelkie systemy totalitarne oparte są na ateizmie, pozbawieniu praw narodów do samostanowienia, praw rodzin czy wszelkich praw człowieka, jak prawo do życia, prawo do własności. Reasumując, Unia Europejska to w istocie superpaństwo, w którym państwa narodowe rozpuszczają się, jak kostki cukru w herbacie.

– Ale widoczny jest już pewien sprzeciw, narody Europy buntują się...
– I to jest ta nadzieja dla nas. Tym bardziej, że wśród kontestatorów przeważają ludzie młodzi, odpowiedzialni patrioci, którzy dostrzegają zagrożenia. Nie jest przypadkiem wyjątkowo duże poparcie Konfederacji w grupie ludzi młodych, 20, 30-letnich. Ruchy uniosceptyczne rosną w całej Europie, głównie dzięki wolności w Internecie, którą także chcą nam odebrać. Nie możemy pozwolić na cenzurę w sieci!   
Będąc w Parlamencie Europejskim jako pierwszy europoseł postawiłem przy swoim stanowisku na sali plenarnej małą, biało-czerwoną flagę. Już po kilku dniach takich proporczyków z narodowymi barwami było bardzo dużo. Parlamentarzyści z innych państw uświadomili sobie, że reprezentują nie tylko Unię, ale przede wszystkim swoje narody.
Narody się budzą. Widzą, że Unia to sztuczny system, który chce nas na siłę zjednoczyć. Stworzyć nowy naród europejski pod pozorem równości i jedności tak, jak chciał zrobić to system sowiecki. Na szczęście historia pokazuje, że takie zabiegi, tworzone pod przymusem, są skazane na niepowodzenie.

– Najbliższe wybory do PE będą przełomem?
– Wszystko na to wskazuje, gdyż mimo blokady medialnej rosną notowania środowisk uniosceptycznych, narodowych i suwerenistycznych. Dotyczy to również Koalicji Propolskiej Konfederacja. Wyniki wyborów pokażą nam, jaki jest poziom niezadowolenia z obecnego kursu Unii.

– Za Pańskiej obecności w PE ta grupa euro czy uniosceptyków była dość nieliczna...
– Tak, ale każde kolejne wybory ją powiększały. To pokazuje, że jest to zjawisko trwałe a nie chwilowy kaprys elektoratu. Wiele wskazuje na to, że po tych wyborach będzie to spora grupa, 50% a może nawet więcej. Być może przełamany zostanie wreszcie ten polityczny duopol euroentuzjastów, tworzony w PE przez chadeków i socjalistów. Być może uda się powrócić do normalności.

– Europy bez Unii?
– Unia w obecnym kształcie nie jest Europie potrzebna, a nawet jej szkodzi. Podkreślam – zawsze byłem, jestem i będę przeciwny jakiejkolwiek izolacji Polski w Europie, a takie niedorzeczne opinie nieraz mi przypisywano. Jestem za współpracą ze wszystkimi państwami w Europie, ze wszystkimi sąsiadami, na zasadach partnerskich, z pozycji suwerennego państwa, mając na względzie przede wszystkim dobro Polski.

– Krytycy Unii, ci o prawicowej orientacji, liczą na jej zreformowanie, na powrót do źródeł, czyli idei Schumana, De Gasperiego.  
– Z tą ideą Schumana byłbym ostrożny (śmiech). To mit, z którym rozprawia się m.in. Jerzy Chodorowski w książce pt. „Rodowód ideowy Unii Europejskiej”, który pokazuje rzeczywistych promotorów i architektów Unii Europejskiej. Bez wdawania się w szczegóły – nie są nimi Schuman, Adenauer czy De Gasperi. To politycy, którzy mieli jedynie firmować projekt, ponieważ właściwi pomysłodawcy UE – Jean Monnet i Józef Retinger, zdawali sobie sprawę z tego, że sami, jako przedstawiciele środowisk wolnomularskich, nie będą wiarygodni i bez zaangażowania polityków chadeckich, chrześcijańskich nie będą w stanie zrealizować tego projektu.
Ci tzw. Ojcowie Założyciele Wspólnot Europejskich byli jedynie wykonawcami paneuropejskiej idei.

– Ale czy tej idei, którą firmowali, można coś zarzucić?
– Pytanie, czy oni sami tego chcieli? Żeby rozwiać wątpliwości, zacytuję fragment przemówienia Schumana, otwierającego obrady nad powołaniem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali z 1950 roku. Cyt. „Nigdy przedtem państwa nie dokonały ani nawet nie wyobrażały sobie zbiorowego przekazania części suwerenności narodowej na rzecz niezależnego, ponadnarodowego ciała”. Czy z taką ideą Schumana pan się zgadza? Inny cytat, z 1964 roku. „Integracja ekonomiczna jest nie do pomyślenia na dłuższą metę bez pewnego minimum integracji politycznej. Ta ostatnia jest jej uzupełnieniem logicznym i niezbędnym”. Dodajmy do tego wypowiedź Adenauera z 1953 roku. Cyt. „Traktowałem zarówno plan Schumana, jak i EWO jako wstępny stopień do politycznego zjednoczenia Europy”. W podobnym tonie wypowiadał się de Gaspieri, który już w 1947 r. widział potrzebę stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy, Europy sfederalizowanej. Gdzie tu mowa o Europie Ojczyzn?

– Wróćmy jeszcze do referendum z 2003 roku. Czy tak wysoki poziom poparcia Polaków dla integracji byłby możliwy bez poparcia Kościoła?
– 23% Polaków, głosujących w referendum, opowiedziało się przeciw włączeniu Polski do UE. Biorąc pod uwagę skalę propagandy unijnej, jaka nas zalewała, to bardzo dużo. Euroentuzjaści, obawiając się niekorzystnego dla nich wyniku, wykorzystali autorytet Kościoła. Spotykali się z biskupami, zapewniając, że Polska skorzysta ekonomicznie, a przy tym nie utraci swojej katolickiej tożsamości i niektórzy hierarchowie rzeczywiście dali się przekonać, zachęcając Polaków do głosowania na „tak”. To z pewnością zadecydowało o wyniku referendum.
Nasze środowisko, dysponujące jedynie ulotkami czy kserówkami, miało niewielkie szanse w starciu z potężną propagandą prounijną. Polacy nie mieli wtedy pełnej wiedzy na temat skutków integracji.

– Zwolennicy twierdzili, że dla integracji nie było alternatywy.
– I to był ogromny błąd strategiczny, który mocno osłabiał naszą pozycję negocjacyjną. Nie mieliśmy żadnych argumentów, bo partnerzy wiedzieli doskonale, że chcemy wejść do UE za wszelką cenę i nie będziemy się targować. Warunki, na jakich wstępowaliśmy do Unii (przypomnę za kadencji pana Leszka Millera), były dla nas skrajnie niekorzystne.

– Przekonywano, że jeśli teraz nie wstąpimy, to „pociąg” Europa odjedzie i drugiej szansy już nie dostaniemy.
– Był to przejaw takiego swoistego kompleksu wobec Zachodu. I przez 15 lat nic się nie zmieniło. Nasi politycy stale przekonują, że UE to jedyna słuszna droga. Proponuje się nam nawet wpisanie do Konstytucji RP przymusu obecności w Unii Europejskiej. Pan Prezes Kaczyński twierdzi nawet, że obecność w UE jest wymogiem współczesnego patriotyzmu. Dla mnie takie pojęcie patriotyzmu jest nie do przyjęcia. Inaczej pojmuję znaczenie słowa suwerenność. Ciągle brak polskim politykom takiej mocnej postawy, jaką prezentuje np. Viktor Orban.
Nie doczekaliśmy się również kompleksowego bilansu naszego członkostwa, nie tylko prostego porównania naszych składek i wypłat w kolejnych unijnych budżetach, ale szerzej rozumianego, obejmującego wszystkie aspekty – ekonomiczny, polityczny i społeczny. Zapominamy, że aby otrzymać dofinansowanie z UE, trzeba przejść szereg kosztownych procedur, m. in. wymagany jest wkład własny, którego źródłem jest często komercyjny kredyt. Doprowadza to do zadłużania, a niekiedy bankructwa samorządów i przedsiębiorców. O tym nikt nie mówi przy okazji świętowania 15-lecia naszej obecności w UE.

 

Reklama

Eurosceptycy rosną w siłę komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-05-24 12:53:20

    Czyżby to znowu ten święty , co z ostrowską policją miał kłopoty.

  • Gość - niezalogowany 2019-05-24 12:54:05

    Czyżby to znowu ten święty , co z ostrowską policją miał kłopoty.

  • k2 - niezalogowany 2019-05-24 14:52:12

    Putlerowska infiltracja.

  • gość 2019-05-24 19:59:27

    Bardzo fajny wywiad, merytorycznie w przeciwieństwie do komentarzy

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Zatrudnimy kierowcę kat.B

Zatrudnimy kierowcę kat.B Od kandydatów wymagamy: -doświadczenia w prowadzeniu busów, -dobrego stanu zdrowia i dyspozycyjności -zaangażowania w..


Sprzedam 2 lub 3 działki

Sprzedam działki budowlane znajdujące się w Kaliszu na nowo powstającym osiedlu domków jednorodzinnych. W pobliżu jest szkoła podstawowa oraz..


Zatrudnimy Operatorów

Zatrudnimy Operatorów Maszyn, Magazynierów przy produkcji folii. Oferujemy stałe zatrudnienie, zapewniamy przeszkolenie.Wymagania:-dyspozycyjność (..


Zatrudnię pracowników

Firma ZPiW Ekologia Janusz Przybył zatrudni pracowników budowlanych. Możliwość przyuczenia do zawodu


Syndyk sprzeda

Syndyk sprzeda udział w wysokości ½ w prawie własności nieruchomości lokalowej nr 22, położonej w Kaliszu przy ul. Górnośląskiej 8 o powierzchni..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"