:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

„Godzina spokoju”, półtorej godziny dobrej zabawy

Teatr, „Godzina spokoju” półtorej godziny dobrej zabawy - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 1
Portal zyciekalisza.pl 09/11/2019 18:29

Najnowsza pozycja w repertuarze kaliskiego teatru ma szansę dołączyć do takich hitów, jak „Mayday” czy „Szalone nożyczki”. „Godzina spokoju” została nie tylko dobrze napisana, ale też brawurowo zagrana, zwłaszcza przez Michała Wierzbickiego w roli Michela

Lubimy dobre komedie, bo lubimy się śmiać. Powód jest więc prosty. Więcej do myślenia daje fakt, że takich komedii jest niewiele. Raczej nie wyliczymy z pamięci więcej niż kilka tytułów, a wśród autorów tekstów scenicznych większość nigdy nie napisała komedii. Dla ludzi pióra najwyraźniej nie jest to gatunek łatwy ani wdzięczny. Nielicznym dobrym komediopisarzom należy się więc najwyższy szacunek. Dotyczy to również Floriana Zellera, autora „Godziny spokoju”. Ta sztuka jest na wskroś współczesna i widz bez trudu rozpozna w niej sceny jakby żywcem wzięte z jego życia. Jednocześnie jednak dotyka problemów odwiecznych, jak uczciwość, lojalność, zdrada, miłość, wierność i niewierność. Bo da się o takich problemach mówić także językiem komedii.

Sceny jakby znajome

W głównym bohaterze od razu rozpoznajemy melomana. Świadczą o tym rzędy winylowych płyt na półkach w jego salonie. I rzeczywiście, jest miłośnikiem jazzu, a zaczynem akcji „Godziny spokoju” jest unikatowa płyta, którą Michelowi – wbrew wszelkiemu spodziewaniu - udaje się zdobyć na jakimś pchlim targu. Jest tym faktem nadzwyczaj podekscytowany i nie może doczekać się chwili, gdy zasiądzie w fotelu, by po raz pierwszy posłuchać z takim trudem zdobytego białego kruka. Ale nie jest mu to dane, bo ilekroć zbliża się do gramofonu i próbuje nastawić płytę, tylekroć pojawia się jakaś przeszkoda. A to ktoś wchodzi do pokoju, bo ma do Michela sprawę nie cierpiącą zwłoki, a to dzwoni telefon, a to Leo, hydraulik remontujący sąsiedni pokój, uruchamia wiertarkę. Te „zakłócenia odbioru” nie służą tylko wywołaniu efektu śmieszności. Wkrótce zaczynają układać się w pewną całość, dla głównego bohatera coraz to bardziej kłopotliwą i niepokojącą. Sprawy komplikują się do tego stopnia, że zaczynają ocierać się o kryzys małżeński i dramat. Sympatia widza cały czas jest po stronie Michela, który – choć nie jest postacią bez skazy – robi, co może i wije się jak piskorz, byle tylko uniknąć wpadki i w miarę możności zasiąść wreszcie w fotelu, by w spokoju posłuchać upragnionej muzyki.

Aktorzy dwoją się i troją

Michał Wierzbicki włożył w tę rolę ogrom energii, choć nie wątpię, że w niektórych momentach dobrze się bawił. Atutem całego spektaklu jest umiejętne stopniowanie napięcia. Akcja stopniowo nabiera tempa – od wyciszonej i nieco statycznej na początku do hałaśliwej galopady pod koniec. Ten zabieg został perfekcyjnie przeprowadzony przede wszystkim przez reżysera. W tej roli po raz kolejny sprawdził się Michał Grzybowski, bardziej znany nam jako aktor. Ale i na przykładzie roli M. Wierzbickiego dokładnie widać, jak można podkręcać tempo i podnosić temperaturę emocji. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że cała akcja rozgrywa się w jednym czasie i miejscu, jakim jest salon Michela – ze smakiem i wyczuciem urządzony przez scenografa Wojciecha Stefaniaka. W tym salonie akcja zagęszcza się jak w tyglu, a bohaterowie zdają się nie mieć dokąd uciec. W pewnych momentach uciekają przez drzwi, ale nie na długo, bo po chwili już sama logika wydarzeń każe im wracać. Tu słowa uznania należą się całemu zespołowi aktorskiemu. Wspomnianemu już M. Wierzbickiemu towarzyszy Izabela Wierzbicka jako żona Michela Nathalie. Aktorce udało się pokazać tę postać w kilku wymiarach. Początkowo wydaje się jedynie znerwicowana i marudna, potem nawet jędzowata, ale w końcu też na wskroś uczciwa, troskliwa i spragniona szczęścia. Bardzo przekonujący jest Michał Felczak jako Leo, gamoniowaty i komiczny Portugalczyk, który udaje polskiego hydraulika, choć nie zna nawet prostych słów po polsku. Świetnie wypada Lech Wierzbowski jako Paweł, prawdziwy Polak i zarazem sąsiad z dołu, obdarzony cholerycznym temperamentem i niepohamowaną skłonnością do alkoholu. W postaci Sebastiena, demonicznego deathmetalowca z pomalowaną twarzą, trudno nawet domyślić się Jakuba Łopatki. Tak więc mistyfikacja się udała. Spektakl M. Grzybowskiego nie obyłby się też bez Wojciecha Masacza jako gamoniowatego Pierre'a i Agnieszki Dulęby-Kaszy jako Elsy, przyjaciółki, a w pewnym sensie także rywalki Nathalie.

Czy warto obejrzeć „Godzinę spokoju”? Z całą pewnością warto. Nie będzie to czas stracony, a zdrowy śmiech w naszym życiu jest potrzebny jak powietrze.

Robert Kordes

-----------------------------

„Godzina spokoju” Floriana Zellera; reżyseria Michał Grzybowski; scenografia Wojciech Stefaniak; kostiumy Tomasz Walesiak; obsada: Michel – Michał Wierzbicki, Nathalie – Izabela Wierzbicka, Elsa – Agnieszka Dulęba-Kasza, Pierre – Wojciech Masacz, Sebastien – Jakub Łopatka, Leo – Michał Felczak, Paweł – Lech Wierzbowski; Teatr im. W. Bogusławskiego w Kaliszu; premiera 8 listopada 2019 r.

Reklama

„Godzina spokoju”, półtorej godziny dobrej zabawy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"