:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Hollywoodzik mydlanej bańce - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

„Kraj ten nie jest miejscem skażonym plagą chorób. Medyczne standardy nie są aż tak dobre, jak w krajach zachodniej Europy”, „jadąc tam, powinieneś wykupić sobie medyczne ubezpieczenie”, ale „specjalistyczne szczepienia nie są potrzebne”. Zawsze należy pilnować torebek i bagaży, ponieważ jest tam dużo kieszonkowców. „Szczególnie należy być ostrożnym w autobusach, pociągach i podziemnych przejściach”. „Uliczne przestępstwa występują bardzo często”. „Picie alkoholu jest tam nieodłączną socjalną tradycją. Czasami pijacy mogą być niebezpieczni, więc należy omijać tanie spelunki”. „Nie należy zapuszczać się samotnie na przedmieścia”

Powyższe cytaty zaczerpnęłam z jednego z amerykańskich przewodników turystycznych. Brzmią jak scenariusz do filmu grozy: rabunek i pobicie obcokrajowca w ciemnej ulicy, dokonane przez upojonego alkoholem rabusia oraz połączone ze spóźnioną o godzinę interwencją miejscowej policji i groźnym zakażeniem podczas pobytu obcokrajowca w jednym z tych standardowych szpitali doprowadziły do międzynarodowego konfliktu, który tylko James Bond może zażegnać. A swoją drogą, o jakim to kraju pisze ten przewodnik, tak do niego serdecznie zapraszając (a raczej odstraszając od niego)?  Jestem pewna, że czytelnicy domyślają się, że tak… oczywiście, chodzi o Polskę. Ze wszystkim mogę się pogodzić – każdy kraj ma swoich drobnych złodziejaszków, a opieka medyczna w Polsce wcale nie jest taka zła, ale ta „nieodłączna socjalna tradycja” bardzo mnie ubodła. Dała też dużo do myślenia. Żyjemy sobie w tej Polsce, tak przyzwyczajeni od dziecka do wielu rzeczy, że ich po prostu nie spostrzegamy. Może trzeba wyjść poza ściany tej mydlanej bańki i popatrzeć z zewnątrz do środka na to i owo.
A więc wyszłam z bańki i artykuł dzisiejszy opowiada o tym, jak przeciętny Amerykanin postrzega Polskę i Europę. Od razu na wstępie trzeba sobie uzmysłowić, że postrzeganie Polski leży w innych kategoriach niż postrzeganie Europy. Słowo „Europa” ma tutaj oddźwięk nostalgiczny. Stary kraj, czy old country, jak tutaj mówią, jest synonimem tego, co lepsze; old country buffet – reklamuje się jedna z niemieckich restauracji, old country bread (chleb jak ze starego kraju) sprzedają we włoskich piekarniach, european crystal (europejski kryształ) – czytamy na austriackich wazonach itd. Ta nostalgiczna Europa to Włochy, Niemcy, Austria, Hiszpania, Grecja  (w takiej właśnie kolejności) i – o dziwo – Irlandia, która z kontynentem europejskim nie ma nic wspólnego. Europa byłego bloku demoludów to taki europejski Kopciuszek, który w Stanach z Europą nie jest wcale utożsamiany. Czasami robię test moim amerykańskim znajomym i mówię np. „jadę na wakacje do Europy”. Natychmiast padają „ochy” i „achy” zachwytu i lekkiej zazdrości. Trwa to tak długo, dopóki ktoś nie zapyta: „Ale dokąd do Europy?”. Moja odpowiedź, że do Polski zmienia całkowicie postać rzeczy; zazdrość ustępuje miejsca pewnemu rozczarowaniu i zwykle pada komentarz w rodzaju: „No tak, ty się tam urodziłaś, ale czy to prawda, że tam jest tak niebezpiecznie?” Ludzie starsi dalej myślą, że w Polsce na każdym rogu stoi policjant i że wszechobecnie panuje tam zapach gotującej się kapusty.
Ostatnio zmienia się to troszkę na lepsze. Papież Jan Paweł II, polskie wojsko w Iraku, no i ostatnio tarcza (nie)bezpieczeństwa zbliżyły ździebko Amerykanów do Polski.
Może nawet mogą ją już znaleźć na mapie. Smutne to, że w tym samym zdaniu znalazł się nasz papież i aspekty militarne, ale tylko tego typu informacje podaje amerykańska telewizja, chyba że wliczymy jeszcze próby ekstradycji Edwarda Mazura (podejrzanego o zamordowanie Papały), które amerykańska telewizja dość szczegółowo śledziła aż przez całe dwa dni. Dalej jednak przeciętny Amerykanin z amerykańskiej prowincji wie więcej o Rosji i byłym ZSRR niż o Polsce.

Pojawienie się Polski w światłach międzynarodowych jupiterów prowadzi – podkreślam, że bardzo powolutku – do „odwilży” turystycznej, o której  można przeczytać w różnych blogach internetowych. Ludzie wymieniają tam informacje i praktyczne uwagi na temat pobytu w Polsce. Wszędzie przewija się ostrzeżenie, że w Polsce jest prąd o napięciu 220 a nie 110 V, więc należy przywieźć ze sobą przetwarzacz prądu, bo w Polsce  takowego dostać nie można. Oczywiście wszyscy też doskonale wiedzą, że pieniądze należy wymieniać tylko w kantorze. Zabawny był komentarz jakiegoś młodego chłopaka, który – jadąc pociągiem Szczecin – Przemyśl – został poczęstowany bardzo mocnym trunkiem; podróż przeleciała mu szybko, ale do tej pory nie wie, czym go poczęstowano. 
Ostatnio coraz więcej młodych ludzi zapuszcza  się w dotąd mało znane tereny Europy Wschodniej i, jak widać, nawet sobie to chwali. Odwiedzają nie tylko Warszawę, Kraków, Oświęcim i  Zakopane, ale także Gdańsk, Wrocław, Białowieżę, Mazury oraz inne strony, które do tej pory nie były w programie turystów amerykańskich.

W każdym samolocie lecącym z USA do Polski lecą teraz, oprócz Polaków i Ukraińców, Amerykanie. Czy to są turyści, czy biznesmeni, czy może Żydzi polskiego pochodzenia, nie wiem. Ale wiem, że 15-20 lat temu amerykańskiej mowy w samolocie nie było słychać. To ci ludzie po powrocie do domu, sącząc przy kominku martini, będą dzielić się z przyjaciółmi wrażeniami z kraju znad Wisły. Może będą zachwycać się żubrami w Białowieży, może jeszcze raz będą przeżywać wrażenia z wawelskiego zamku, a może dyskutować będą nad planem inwestycji na terenie Polski – tego możemy się tylko domyślać. Ale na pewno, na mur beton, rękę sobie dam uciąć, przywiozą ze sobą zdjęcia rozbawionych i zaczerwienionych polskich obywateli (i obywatelek), popijających w parku (albo nawet pod samym ratuszem) wodę ognistą z butelki, sprytnie ukrytej w papierowej torbie.
 
Pomimo tych  typowo folklorystycznych obrazków, jak przedstawione powyżej, chyba jednak te drzwi do Europy powolutku sobie otwieramy. Było nie było, działa w Polsce około 250 amerykańskich firm, które przyciągnęło tam dogodne, bo centralne położenie, jak również rosnące rynki zbytu. Dell Computers, Sikorsky Helicopters, Goodyear – to jedni z największych inwestorów. Co bardziej przedsiębiorczy artyści amerykańscy też już idą po zielonym tropie. Jeżeli Eric Clapton uznał, że warto zaśpiewać dla polskiej publiczności, to tylko patrzeć, jak przylecą w ślad za nim inni. Może nawet zrobimy mały hollywoodzik, aby Britney Spears, Lindsey Lohan lub Justin Timberlake czuli się jak w domu.

Eleonora Serwanski

Reklama

Hollywoodzik w mydlanej bańce komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"