Uroczysta sesja Rady Miasta Kalisza, która odbyła się 12 czerwca 2026 roku, zakończyła się akcentem rzadko spotykanym w tego typu okolicznościach – koncertem jazzowego quintetu REBIRTH. Ten finał, choć zaskakujący w formalnej ramie wydarzenia, okazał się logicznym domknięciem narracji o młodym lokalnym środowisku muzycznym, które coraz śmielej wychodzi poza regionalną przestrzeń
REBIRTH tworzą: Kaliszanin Leon Jakubek – pianista i tegoroczny stypendysta Prezydenta Miasta Kalisza, puzonista Tymon Okolus, trębacz Andrzej Frydko, kontrabasista i basista Piotr Golec oraz perkusista Wojciech Lubczyński. Warto odnotować wyjątkowo młody wiek członków zespołu – najmłodszy z muzyków ma zaledwie 17 lat, a najstarszy 20, co w realiach sceny jazzowej pozostaje zjawiskiem tyleż rzadkim, co znaczącym.
Zespół ma za sobą już pierwsze wyraźne kroki sceniczne – w tym występ podczas ubiegłorocznego Kalisz Ptaszyn Fest, festiwalu poświęconego pamięci Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Tamten koncert, recenzowany wówczas przeze mnie, pozostawił obraz formacji grającej z dużą determinacją i emocjonalną intensywnością, jakby świadomie próbującej wpisać się w estetyczną i etyczną linię wyznaczoną przez patrona wydarzenia.
Od tamtego czasu minął zaledwie rok, ale dla REBIRTH był to okres intensywnej pracy – koncertów w kraju i za granicą oraz przygotowania debiutanckiego albumu „On Air”, którego materiał zaprezentowano wczoraj w Kaliszu w wersji premierowej. W warunkach sesji rady miasta muzyka ta zyskała dodatkowy wymiar – mniej klubowy, bardziej ekspozycyjny, ale nie tracący nic z wewnętrznej energii zespołu.
To właśnie energia pozostaje jednym z najważniejszych wyróżników tej formacji. Nawet w przestrzeni formalnej i niekoncertowej REBIRTH potrafił utrzymać uwagę publiczności, stopniowo budując napięcie i intensywność przekazu. Muzycy sięgnęli po „Cannonbird”, „Pilnie Potrzebna Dobra Wróżka” oraz „Zielono mi”, prezentując kompozycje, doskonale znane miłośnikom twórczości Jana Ptaszyna Wróblewskiego, w świeżych, a zarazem zaskakująco dojrzałych aranżacjach. Co istotne, reakcja słuchaczy – początkowo ostrożna – z czasem przerodziła się w wyraźne zaangażowanie, co w przypadku tak młodego składu stanowi szczególnie cenny symptom. Publiczność wręcz domagała się bisu, który – choć nieujęty w oficjalnym scenariuszu wydarzenia – ostatecznie wybrzmiał jako naturalne domknięcie koncertu. Muzycy odpowiedzieli na te oczekiwania, wykonując własną interpretację kompozycji „Zarys” Wojciecha Karolaka, znanej z repertuaru Polish Jazz Quartet.
Warto również zaznaczyć, że po zakończeniu występu spotkanie z publicznością przeniosło się do holu, gdzie młodzi muzycy niezwłocznie otoczeni zostali przez wyraźnie poruszonych słuchaczy. Tam rozdawali pierwsze autografy na debiutanckim albumie „On Air”, który jest już dostępny w wersji CD. Dla tych, którzy chcą wrócić do muzyki REBIRTH poza koncertową salą, jest to dziś najpełniejsza okazja do obcowania z materiałem zespołu. Muzycy zapowiadają również winylową edycję wydawnictwa, na którą wielu sympatyków grupy już niecierpliwie czeka.
Podczas koncertu na widowni obecni byli m.in. saksofonista Piotr Baron, który przez lata współpracował z Janem Ptaszynem Wróblewskim, redaktor naczelny „Jazz Forum” Paweł Brodowski oraz dyrektor Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu Robert Kuciński. Po zakończeniu koncertu wszyscy oni ochoczo gratulowali muzykom występu, podkreślając wysoki poziom wykonawczy i świeżość zespołu, a także interesujące, rzadko spotykane instrumentarium oparte na dialogu trąbki i puzonu. Ten nieoczywisty skład, pozbawiony dominującego w jazzie saksofonu, zwracał uwagę zarówno doświadczonych muzyków, jak i obserwatorów sceny.
REBIRTH pozostaje jednym z najciekawszych młodych zjawisk ostatnich miesięcy – zespołem, który nie tylko odważnie sięga po dorobek mistrzów polskiego jazzu, ale coraz wyraźniej buduje własną tożsamość artystyczną. Debiutancki album „On Air” jest tego najlepszym potwierdzeniem. Pozostaje więc z zainteresowaniem obserwować, dokąd zaprowadzi ich ta droga.
Tekst i foto: Szymon Ratajczyk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Garść faktów o nastolatkach grających z największymi: Tony Williams – 17 lat. Genialny perkusista dołączył do kwintetu Milesa Davisa w wieku 17 lat. Lee Morgan – 18 lat. Wybitny trębacz dołączył do zespołu Dizzy’ego Gillespiego jako 18-latek. Wynton Marsalis – 19 lat. Legendarny trębacz dołączył do słynnego zespołu Art Blakey & The Jazz Messengers w wieku 19 lat. Pat Metheny – 19 lat. Wirtuoz gitary zaczął grać w zespole wibrafonisty Gary'ego Burtona mając zaledwie 19 lat.Gary Burton – 17 lat. Sam Burton również był cudownym dzieckiem wibrafonu. Nagrał swój pierwszy album z Hankiem Garlandem jako 17-latek.Clifford Brown – 19 lat. Genialny trębacz zaczął koncertować z profesjonalnymi zespołami jazzowymi pod koniec nastoletniego wieku, zanim jego karierę przerwał tragiczny wypadek. A kwintety trąbka/puzon? Zespoły Armstronga/Kida Ory J.J. Johnsona i K. Windinga, Woody Shaw/Steve Turre itd.
Garść faktów o nastolatkach grających z największymi: Tony Williams – 17 lat. Genialny perkusista dołączył do kwintetu Milesa Davisa w wieku 17 lat. Lee Morgan – 18 lat. Wybitny trębacz dołączył do zespołu Dizzy’ego Gillespiego jako 18-latek. Wynton Marsalis – 19 lat. Legendarny trębacz dołączył do słynnego zespołu Art Blakey & The Jazz Messengers w wieku 19 lat. Pat Metheny – 19 lat. Wirtuoz gitary zaczął grać w zespole wibrafonisty Gary'ego Burtona mając zaledwie 19 lat.Gary Burton – 17 lat. Sam Burton również był cudownym dzieckiem wibrafonu. Nagrał swój pierwszy album z Hankiem Garlandem jako 17-latek.Clifford Brown – 19 lat. Genialny trębacz zaczął koncertować z profesjonalnymi zespołami jazzowymi pod koniec nastoletniego wieku, zanim jego karierę przerwał tragiczny wypadek. A kwintety trąbka/puzon? Zespoły Armstronga/Kida Ory J.J. Johnsona i K. Windinga, Woody Shaw/Steve Turre itd.