:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Kaliski pan ,,Stop” na Bałkanach

Pasje, Kaliski Stop” Bałkanach - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 5
  • Fotka nr 1 z 5
  • Fotka nr 2 z 5
  • Fotka nr 3 z 5
  • Fotka nr 4 z 5
Portal zyciekalisza.pl 02/11/2019 07:00

Na co dzień jest pracownikiem obsługi w Szkole Podstawowej nr 13, przy ul. Kordeckiego w Kaliszu. Wielu znany jest bardziej jako pan ,,Stop”, który w swym charakterystycznym uniformie i ze znakiem stopu w ręce wstrzymuje ruch na pasach przy skrzyżowaniu ul. Kordeckiego z Częstochowską, aby dzieci i nie tylko bezpiecznie przekraczały jezdnię. A gdy przychodzą wakacje....

 W  Romanie Wesołowskim budzi się ryzykant i żądny przygód obieżyświat.
Szykuje swój dwukołowy wehikuł, napędzany siłą mięśni,  upycha w sakwach przytroczonych do roweru wszystko to, co może się przydać i wyrusza na podbój kolejnych rejonów świata. 
W tym roku na cel wziął Bałkany. To była już – co podkreśla z dumą – jego dwunasta rowerowa wyprawa zagraniczna. 
– Jak zwiedzać świat to tylko na rowerze. Taki sposób wojażowania jest ekologiczny i – choć wymaga ogromnego wysiłku – zapewnia jedyne w swoim rodzaju przeżycia i doznania. Krajobraz z wysokości siodełka rowerowego wygląda zupełnie inaczej, niż z okien pociągu czy samochodu – zapewnia pan Roman.

Jest żaroodporny    
Roman Wesołowski zapewnia, że jest ,,żaroodporny”, nie są straszne mu więc letnie upały. Na przełomie czerwca i lipca z rowerem i całym globtroterskim ekwipunkiem wsiadł w rejsowy autokar Warszawa - Ateny, który miał go dowieźć do Nowego Sadu – miasta w północnej Serbii. W tym miejscu zaczęła się jego rowerowa wędrówka przez 8 krajów południa Europy obejmująca: Serbię, Bułgarię, Grecję, Macedonię Północną, Albanię, Kosowo, Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę.    
– Z autokaru wysiadłem o godzinie... 22:00 na przystanku na autostradzie. Do Nowego Sadu pozostały mi jakieś 2 kilometry, a miałem już za sobą jedną nieprzespaną noc w autokarze. Na szczęście pracownicy stacji benzynowej pozwolili mi rozbić namiot i przespać się do rana. Serbowie są wspaniali i bardzo pomocni – mówi Roman Wesołowski.
Rano z duszą na ramieniu przemknął jakoś rowerem po autostradzie do Nowego Sadu. Tam przeprawił się przez Dunaj mostem i – za przyzwoleniem uprzejmych Serbów - tunelem. 
Jadąc 6 dni przez Serbię kierował się do granicy z Bułgarią. Tam zaczęły się zmagania z samym sobą. Góry a w nich trudne podjazdy i serpentyny. Odcinki 20 km pod górę pokonywał rowerem z przytwierdzonym do niego 30-kilogramowym bagażem.      
– W pewnych momentach napędzałem swój wehikuł już tylko siłą woli, gdy zabrakło sił w nogach –wspomina.

Od kryzysu do kryzysu  
Podczas tej eskapady dopadały go momenty załamania psychicznego. Doświadczył około 10 kryzysów, podczas których sam siebie pytał: Co ja tutaj robię? Do czego to mi potrzebne?  Nachodziły go myśli o zrezygnowaniu z dalszej drogi 
– Myśli o zrezygnowaniu dopadły mnie w Macedonii. Kryzys trwał, przez Albanię, Kosowo, Czarnogórę. Byłem wysoko w górach. Jechałem drogami górskimi, gdzie nie było poboczy, tylko zwisające skały nad głową, wypalone słońcem i temperatura nie do zniesienia. Oddech złapałem dopiero w Bośni i Hercegowinie – przyznaje rowerowy obieżyświat.
Roman Wesołowski narzucił sobie dość morderczy plan podróży. Postanowił pokonywać 100 kilometrów dziennie. Zdarzało się, że zaliczał 2-3 przełęcze górskie. Najwyższa z nich była położona na wysokości 1700 metrów npm. 
– Jednak wiele razy nie udało mi się przejechać zaplanowanej trasy z powodu upału i zmęczenia. Bywało jednak, że na płaskowyżach przejeżdżałem dziennie i po 140 kilometrów – kontynuuje opowieść.
Przywykł do samotności na trasie. Trudy i zmęczenie wynagradzały przepiękne krajobrazy i niezapomniane wrażenia z obcowania z naturą. Przekonał się też, że w wielu momentach mógł liczyć na życzliwą pomoc mieszkańców przemierzanych krajów. 

Serce na tacy    
Już na początku wędrówki w Serbii doświadczył życzliwej gościnności. 
– Miałem wrażenie, że prosząc w jakimś przypadkowo napotkanym domostwie o szklankę wody, na tacy podawano mi jednocześnie serce – mówi pan Roman z wdzięcznością.
Dziwiło go to, że ot tak, po prosu pozwalano mu rozbijać namiot na posesjach, obok domów – jemu, obcemu turyście. A potem zapraszano go na kawę i rakiję (popularny na Bałkanach mocny napój alkoholowy z owoców, m.in. śliwek - przyp. red), której musiał spróbować, mimo zmęczenia, aby nie urazić gospodarza.  
– Do namiotu przynoszono mi zimne napoje, bywało, że byłem proszony na kolację. Na trasie wędrówki trafiałem do ludzi, którzy udostępniali mi miejsce na nocleg we własnym domu, gdzie mogłem skorzystać z prysznica. Byłem w szoku, że można być tak gościnnym i bezinteresownym – wspomina Roman Wesołowski.
Przyjaznej pomocy doświadczył również w pozostałych krajach na trasie swej wędrówki. Między innymi w Kosowie, gdzie wszedł do piekarni, aby kupić sobie bułkę, a opuścił ją z podarowanym przez właścicielkę hot-dogiem.  W wielu sklepach, jak na przykład w Grecji, kupując coś do jedzenia otrzymywał gratis wodę. 
Podczas całej podróży woda, którą gasił pragnienie była cały czas w zasięgu ręki. Można ją było pić czerpiąc z górskich potoków, sączącą się ze szczelin skalnych, z mini wodospadów a także ze źródełek na parkingach.    
– Na całej trasie czułem się bardzo bezpiecznie. Choć byłem zdany właściwie sam  na siebie, przekonywałem się, że o cokolwiek poprosiłem, jak na przykład o możliwość skorzystania z wi-fi  w jednej z kawiarni w Albanii, nikt nie odmówił mi pomocy – kontynuuje pan Roman.

Rytm życia wyznacza słońce    
Podczas swej dwunastej wyprawy rowerowej i spotkań z mieszkańcami południa Europy, Roman Wesołowski przekonał się jak bardzo różni się nasze życie od życia południowców.   
– My żyjemy w jakimś szalonym pędzie, a tam wszystko toczy się w tempie spowolnionym, w zgodzie z naturą. W wioskach ludzie są aktywni już od 5 rano. Ruch zamiera około południa i zaczyna się sjesta. O godz. 20 na polach zaczynało się sprzątanie siana. Główny posiłek dnia je się dopiero wieczorem, gdy rodziny zbierają się przy wspólnym stole – opowiada kaliski podróżnik.
Kuchnia bałkańska, to coś co wspomina najmilej. Zwłaszcza wspaniały smak baraniny, cielęciny, salami i przeróżnych serów oraz zapach mięsa pieczonego na grillach przy przydrożnych restauracjach.  

Człowiek drogi      
Podczas swej bałkańskiej wyprawy Roman Wesołowski przejechał 2150 km rowerem podróżując nim przez 25 dni. Tylko dwie doby spędził w autokarze. Do dzisiaj pozostaje pod urokiem najpiękniejszych tras, jakie przyszło mu przemierzać w Macedonii Północnej i w Albanii oraz wspaniałe krajobrazy roztaczające się przed nim w każdym z krajów do których dotarł. 
– Jadę tam, gdzie prowadzi mnie rower, lubię być sam z naturą. Chłonę jej piękno, odpoczywam. Myślę, że jestem człowiekiem drogi – mówi podróżnik. 

Daria Kubiak

Reklama

Kaliski pan ,,Stop” na Bałkanach komentarze opinie

  • gość 2019-11-03 06:56:20

    Super życzę zdrówka i wielu wypraw

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"