:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Kaliszanin studiuje Korei Koreańskie - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

„Kocham cię, ale nie możemy być ze sobą razem… Przecież ty nie masz nogi” – podobnymi słowami kończyła się jedna z koreańskich komedii romantycznych. Słowa bohaterki zamiast fali śmiechu wywołały coś zupełnie odwrotnego – prawie każda kobieta opuszczając salę płakała.
Koreańska kinematografia dopiero od niedawna osiągnęła, nazwijmy to, światowy poziom. Prawie do połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku filmy z półwyspu nie opuszczały jego granic. Wyjątkiem była Korea Północna, której „produkcje” cieszyły się dużym powodzeniem wśród komunistycznych krajów Azji Wschodniej. Na południu zaś powstawały zwykle tanie filmy, skierowane głównie do Koreańczyków. Zmiana nastąpiła dość późno, bo dopiero w 1999 roku, kiedy to ukazał się „Shiri”, pierwszy wysokobudżetowy film opowiadający historię północnokoreańskiego szpiega przygotowującego zamach w Seulu. Efektowne pościgi i wiele scen akcji rodem z najlepszych filmów Hollywoodu zrobiły wrażenie na koreańskiej publiczności. Ponad dwa miliony osób i to tylko w samej stolicy obejrzało „Shiri”, który przyćmił inne hity, takie jak „Matrix” czy „Gwiezdne wojny”.
Potem wszystko poszło już lawinowo. Powstawały kolejne filmy, na które producenci nie szczędzili pieniędzy. Koreański przemysł kinematograficzny przeżywał swój rozkwit. Zaczęto sięgać do własnej historii. Co raz częściej scenariusze poruszały tematy będące do tej pory zakazane: stosunki z Koreą Północną, wojna koreańska czy dyktatura wojskowa. „Silmido”, film opowiadający prawdziwą historię o planowanym zamachu na przywódcę Północy Kim Ir Sena, bądź też „Taegukki”, nazywany też często „koreańskim Szeregowcem Ryanem”, traktujący o bratobójczej wojnie w podzielonym kraju, to tylko niektóre z produkcji, jakie przyciągnęły do kin więcej osób niż „Władca Pierścieni” czy „Harry Potter”.
Po sukcesie w Korei producenci postanowili zaatakować i rynki zagraniczne. Na początku zaczęto od Japonii. Tam jednak, bardziej niż na filmy historyczne, zapanowała moda na koreańskie seriale typu „mydlane opery”. Zachód, zwłaszcza Stany Zjednoczone, zainteresował się głównie romantycznymi komediami, jak choćby „Il Mare”, do której wykupiono prawa i stworzono anglojęzyczną wersję pod tytułem „The Lake House”.  Zresztą przerobionych w podobny sposób filmów w Hollywood jest niemała ilość. Wśród nich znajduje się m.in. psychologiczny horror z 2003 roku „Opowieść o dwóch siostrach”.
Amerykanom trzeba przyznać, że pomimo iż ostatnimi czasy są w stanie jedynie kopiować czyjeś pomysły, to przynajmniej wybierają te najlepsze. Niestety, w Korei obserwuje się marazm w produkowaniu nowych filmów. Najlepiej widać to właśnie po thrillerach i różnego rodzaju filmach grozy, powtarzających te same, oklepane już motywy.
Co jednak dziwne, koreańskiej publiczności zdaje się to nie przeszkadzać. Romantyczne komedie, oparte prawie zawsze na tym samym schemacie, przyciągają do kin zawsze masy ludzi. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien szczegół. Otóż w Europie słowo „komedia” kojarzy się z czymś przyjemnym, śmiesznym. Kupując bilet na tego typu film oczekujemy, że będziemy pękać ze śmiechu od pierwszej aż do ostatniej minuty jego trwania. W Korei jest trochę inaczej. Praktycznie w każdej produkcji można się spodziewać, że ostatnie pół godziny będzie swoistym wyciskaczem łez. A to zginie jeden z głównych bohaterów, najlepiej któreś z kochanków, albo zostanie ciężko ranny, np. straci nogę. Również szczęśliwe zakończenia nie są czymś powszechnym w koreańskim kinie. Jeśli ktoś jest już znudzony amerykańskimi filmami, kończącymi się zawsze happy endem, to proponuję sięgnąć po jakąś produkcję z półwyspu. Będzie to na pewno jakaś odskocznia, ale tylko do czasu. Tym właśnie nietypowym dla Amerykanów rodzajem zakończenia Koreańczycy zrobili karierę na Zachodzie. Ale gdy już w dziesiątym czy też dwudziestym filmie z kolei główna bohaterka przegrywa walkę ze śmiertelną chorobą, wpada pod pędzący pociąg albo zostaje omyłkowo zabita przez policję, próbując ratować swojego ukochanego, to może się to znudzić. Przynajmniej Europejczykom, bo w Korei tego typu historie zdają się cieszyć ogromną popularnością. Nie tylko w filmach, ale i w książkach, czy też w muzycznych teledyskach, choć niekoniecznie to, co jest przedstawiane na ekranie, musi być zgodne ze słowami piosenki. Za przykład niech posłuży pewna smutna ballada – dziewczyna śpiewa o swoim złym narzeczonym, który pewnego dnia ją opuścił i jedyne co powiedział, to by zostali dobrymi przyjaciółmi. Co zaś w tym samym czasie pokazywane jest w teledysku? Otóż młody mężczyzna postanawia oddać swoje oczy ukochanej, która w wyniku nieuwagi straciła wzrok, wylewając sobie kwas na twarz. Na koniec on odchodzi od niej, prowadzony przez psa przewodnika, a dziewczyna zastanawia się, komu zawdzięcza powrót do zdrowia.
Czy zatem istnieje w Korei coś takiego, jak ambitne kino? Otóż jest, ale trudno je znaleźć w zalewie romantycznych, wysokobudżetowych produkcji. Poza tym nie cieszy się ono zbyt dużą popularnością. Złośliwi twierdzą, że Koreańczycy nie lubią dużo myśleć. Inni jeszcze mówią, jakoby filmy te nie podobały się z tego względu, gdyż pokazują prawdziwe oblicze Korei, a nie jakiś odrealniony świat z romansów.   
Kim Ki Duk, pierwszy koreański reżyser nagrodzony na festiwalu w Wenecji, bardzo ceniony w Europie i zaliczany do grona najwybitniejszych twórców filmowych naszych czasów, wbrew pozorom również nie cieszy się popularnością w swoim ojczystym kraju. Koreańczycy nie lubią jego filmów i nie są w stanie ich docenić. Zarzucają mu „zbyt europejski styl” reżyserowania. Przykład Kim Ki Duka bardzo dobrze ilustruje problem, z jakim muszą się borykać tzw. twórcy niezależni – jeśli nie tworzą smutnych romansów, nie zyskają uznania. Na szczęście Kim Ki Duk nie ugiął się presji społecznej. Zamiast tego zapowiedział, że skoro jego prace są niedoceniane w Korei, to premiera jego najnowszego filmu będzie miała miejsce na Zachodzie.
Piotr Tomala
[email protected]

Reklama

Kaliszanin studiuje w Korei (8) Koreańskie kino komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"