:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Kaliszanin Irlandii - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Jeśli irlandzki pracodawca potrzebuje pracownika po godzinach pracy, musi poprosić Polaka. Irlandczyk wolny czas woli spędzać w pubie

Czystość, uprzejmość i życzliwość, zadowoleni, uśmiechnięci ludzie, bogaty kraj – oto obraz dzisiejszej Irlandii. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu Irlandia należała do zachodnioeuropejskiej drugiej ligi, a w latach 20. XX w. wyemigrowało za chlebem do USA kilka milionów ludzi. A wielu zmarło z głodu.

Cel – Irlandia
Przez dwadzieścia parę lat Darek prowadził własne interesy. Jeszcze w latach 80., kiedy polonez był szczytem luksusu i marzeniem milionów, on jeździł dobrymi zachodnimi samochodami. Początek lat 90. przywitał w dobrej, a nawet bardzo dobrej kondycji finansowej, ale już na początku wieku było gorzej. Co prawda w międzyczasie zdołał zbudować duży dom, ale na „dopieszczenie” wnętrz już nie starczyło. Interes szedł coraz gorzej, czego bezwzględny „cesarz” nie przyjmował do wiadomości – płać ZUS, aż padniesz. I padł. Wytrzymał kilka miesięcy bez pracy. Kupka zgromadzonych przez lata oszczędności topniała szybko. Pewnych kosztów związanych z najpilniejszymi pracami na budowie nie dało się uniknąć, jeść też trzeba, a w domu pięć gąb do żywienia – on, trójka dzieci i niepracująca żona. Wpadł w długi. Darek jest mężczyzną pracującym, żadnej pracy się nie boi. – Pożyczałem w nadziei, że znajdę pracę i długi oddam. Nic z tego. Zarobki nie gwarantowały nawet jako takiego utrzymania. Dług rósł dalej, a po zasiłek Darek nie chciał się ustawiać. Był zbyt honorowy. Jedynym, jak mu się wydawało, rozwiązaniem była emigracja, pozostawała kwestia kierunku. W Niemczech był przed kilku laty – złe doświadczenia. Przedsiębiorca budowlany – Turek okazał się hochsztaplerem na bakier z prawem. Podczas jednej z kontroli Darek, zatrudniony na czarno, musiał rejterować z budowy. Turka zamknęli, a on nie odzyskał swoich pieniędzy. Praca w Holandii przy warzywach była loterią – dłużej czekał na pracę niż pracował. Ledwo starczało na własne utrzymanie. Włochy, Hiszpania – odpada. Najlepszą opinię miała Irlandia. Wybór tym łatwiejszy, że „irlandzki szlak” kilka miesięcy wcześniej przetarł Darka kolega.

Pracowity jak Polak
Najpierw pojechała Basia, żona Darka. Po kilku dniach poszukiwań trafiła się praca w hotelowej restauracji w Dublinie, w dziale kanapek. Po kilku następnych tygodniach już była jego szefową. Pomogła polska pracowitość i niezła znajomość angielskiego. Choć w przypadku Irlandii trudno mówić o angielskim. – To jakiś bełkot, mieszanina angielskiego, celtyckiego i czegoś tam jeszcze. Gulgotanie. Dzięki temu oraz rudym czuprynom Irlandczycy zarobili na polską ksywkę „Indory” – śmieje się na wspomnienie pierwszych dni na Zielonej Wyspie. Irlandczycy są jednak niesamowicie mili i serdeczni. Nawet obcy może liczyć na łaskawe spojrzenie na ulicy, uprzejmy uśmiech, spontaniczne „hallo”. Klimat szybko udziela się przybyszom z różnych stron świata. „Hallo, Darek, nice to see you” – szczerzyło zęby na powitanie różnokolorowe towarzystwo w hotelowej garkuchni, do której Darek trafił po przyjeździe – tej samej, gdzie pracowała jego żona. Brak znajomości języka nie był w jego przypadku wielką przeszkodą. Doskonale radził sobie „na migi” – w pracy, na ulicy, nawet w urzędach i bankach – uzupełniając gesty pojedynczymi angielskimi zwrotami. Oczywiście na początku językowe wpadki były na porządku dziennym, co wywoływało ogólną wesołość, ale życzliwą. Potem z językiem było już zdecydowanie lepiej. Natomiast od początku budziły uznanie siła Darka, jego apetyt i postura. Mizdrzyły się do niego wszystkie kobiety, począwszy od głębokiego zaplecza kuchennego po recepcję i obsługę hotelowych pokoi. Trzepotały rzęsami na widok Polaka i wzdychały, nie przejmując się zbytnio obecnością jego żony. „Oh, your husband is so....” i tu pojawiał się określony komplement. Szefostwo też doceniało Darka umiejętności, pracowitość i chęć do pracy. Potrzebny pracownik w godzinach nadliczbowych? Oczywiście – Polak. Na Irlandczyka, zwłaszcza młodego, trudno raczej liczyć.

Na Irlandczyka można liczyć w... pubie
Pub to miejsce odpoczynku, rekreacji, towarzyskich spotkań. Styl życia. Po pracy Irlandczyk trafia najczęściej do pubu, rzadko na łono rodziny. – Nie ma takiej siły, która zatrzymałaby Irlandczyka w pracy dłużej niż wymagane osiem godzin – mówi Darek. Niektórzy w pubach spędzają niemalże całe weekendy, a nawet urlopy. Przy telewizorze i kuflach piwa, pochłaniają przy tym gigantyczne wprost ilości jedzenia. – Nie jedzą, a żrą – ocenia kolokwialnie Darek. Taki styl życia przekłada się na wygląd irlandzkiej ulicy, wypełnionej kołyszącymi się „krążownikami”. Jeśli zobaczysz kobietę, która ma zaznaczone talię i biodra, możesz być prawie pewien, że to emigrantka. Zadziwiający jest przy tym brak jakichkolwiek kompleksów irlandzkich niewiast. – Kobiety, nawet te najbardziej puszyste, epatują otoczenie bujnymi, rubensowskimi kształtami, niejednokrotnie podkreślając je jeszcze obcisłymi getrami. Nie przywiązują przy tym większej wagi do stroju. Pojęcie elegancji w naszym znaczeniu tam nie istnieje – ocenia mężczyzna. Przyjęcie takiego modelu życia, zwłaszcza przez młode pokolenie, powinno rodzić obawy o przyszłość wyspy. Gdyby chcieć określić paradygmat konsumpcyjnego stylu i podejścia do życia, Irlandia byłaby jednym z nich. Na razie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. – Na ulicach nie widać starszych samochodów niż czteroletnie, nikt nie tankuje inaczej, jak do pełna. Benzyna jest tania, kosztuje nieco ponad euro, czyli prawie tyle samo co u nas. Biorąc jednak pod uwagę siłę nabywczą Irlandczyków, jest niesłychanie tania.

Tania żywność, drogie domy
Tanie jest też jedzenie. Przy stawkach rzędu 8,5-10 euro za godzinę dzień pracy wystarczy, aby zarobić na całotygodniowe utrzymanie. Są to oczywiście stawki „emigranckie”. Irlandczyk nie podejmie pracy za mniej niż 20, 25 euro. Wśród posiłków dominują fastfoody, obiad w naszym znaczeniu w Irlandii nie istnieje. Mają tam znakomity nabiał, ale mięso i wędliny... – Podczas pobytu w Irlandii najbardziej brakowało mi naszego jedzenia, zwłaszcza chleba. Kiedy na krótko wpadałem do Polski, zabierałem właśnie chleb i wędliny. Poczęstowałem kiedyś gospodarzy, u których wynajmowaliśmy mieszkanie. Po pierwszym kęsie chleba i kiełbasy wpadli w zachwyt. Gdybym miał tego ciężarówkę, zrobiłbym majątek – ocenia. Tanie są ubrania, sprzęt AGD, RTV etc. Drogie – mieszkania, domy i ziemia. – Najtańszy domek z kawałkiem ogródka kosztuje około trzystu tysięcy euro – wyjaśnia Darek. – To duży wydatek, nawet dla miejscowych. Nic dziwnego zatem, że większość jest zadłużona w bankach. Ale kredyty są bardzo dogodne, tanie. Irlandczycy spłacają je przez większość życia, ale w ogóle tego nie odczuwają. Wynajęcie pokoju to koszt od 50 do 100 euro. Co ciekawe, Irlandczycy nie płacą za wodę. Z każdego kąta wyziera porządek, dobrobyt i czystość. Co prawda młodzi to bałaganiarze – gumy do żucia i opakowania po czipsach bez zahamowań rzucają na ulice, ale nad czystością ulic czuwa armia sprzątaczy.

Koloryt i egzotyka
Poziom życia oceniany jest na 135 proc. średniej unijnej. To dorobek poprzedniego pokolenia Irlandczyków, które z lekkim niepokojem obserwuje gwałtowne zmiany w mentalności młodych. Starsi zastanawiają się, czy ich następcy nie roztrwonią i „skonsumują” tego, co oni wypracowali. Na razie niedobory na rynku pracy uzupełniają emigranci: Litwini, Łotysze, Słowacy, Czesi, Mołdawianie. Liczni są Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Włosi. Kolorytu i egzotyki przydają Chińczycy i Hindusi. Na tych ostatnich krzywo spoglądają pracodawcy – Hindusi kilka razy na dzień robią sobie przerwy na modły. Nikt jednak nie odważy się zwrócić im uwagi – nie wolno. Liczna, jeśli nie najliczniejsza jest emigracja polska. Większość to ciułacze. Rzadko pracują ustawowe osiem godzin, najczęściej kilkanaście. Każdy stara się łapać „fuchy” gdzie się da. Darek oprócz pracy w hotelowej kuchni załapał się „na bramkę” w miejscowej dyskotece. Jedyna rozrywka to sen. Telewizor? Bariera językowa jest najlepszym lekarstwem na wyleczenie się z tego uzależnienia. Choć możliwości niwelowania bariery językowej są duże. – Raz w tygodniu można chodzić na lekcje angielskiego. Dla tych całkowicie niekumatych są one bezpłatne. Nie cieszą się jednak takim zainteresowaniem, jak mogłoby się wydawać. Większość woli machać rączkami – śmieje się Darek. Weekendy spędzają w pracy, na zwiedzaniu Dublina albo wycieczkach po wyspie. Bardzo popularne wśród Polaków są wycieczki na Klify Moherów – Clifs of Moher – na zachodnią stronę wyspy. Kilkudziesięciometrowe pionowe skały zachodniego wybrzeża, wyrzeźbione falami Atlantyku są obowiązkowe w programie każdego przybysza. Kilka godzin jazdy z Dublina. Po drodze malownicze, warte obejrzenia liczne pałacyki, zameczki i warownie. Niektórzy wyjeżdżają na tygodniowe wypady w ciepłe strefy – popularna jest Majorka i Turcja. Tak jednak robią nieliczni.Większość chce zarobić i wracać do Polski. Nie brakuje jednak i takich, którzy resztę życia chcieliby spędzić w Irlandii, czy takich, dla których wyspa jest jedynie przystankiem. – Marzą o USA, Kanadzie, antypodach. W planach i rozmowach wielu Polaków przewijają się Australia i Nowa Zelandia – twierdzi rozmówca. – Ci nie widzą przyszłości w Polsce. Zdarzają się również lekkoduchy, którym imponuje styl życia młodych Irlandczyków. Jest to jednak, o dziwo, margines. – Irlandzcy pracodawcy cenią sobie fachowość, ale i gotowość do pracy oraz... świeży oddech od rana. Irlandczyków chronią związki zawodowe, a nas nie.

Normalny kraj o nienormalnym klimacie
W Irlandii urzędy są dla ludzi, a nie ludzie dla urzędów. – Po wejściu do urzędu skarbowego otrzymujesz numerek, siadasz na krześle i czekasz. Podchodzisz do boksu, nad którym na tablicy świetlnej pojawia się twój numer. Zostajesz obsłużony na siedząco, urzędnik jest uprzejmy i uśmiechnięty – opowiada Darek. – Poprawi ewentualne błędy w dokumentach. Zresztą system podatkowy jest prosty i przejrzysty. Nawet trudno się pomylić. Przez tydzień pracy Darek byłby w stanie zarobić na tygodniowy pobyt na Majorce, pomimo że zarabiał połowę tego, co miejscowi. Nienormalna była tylko... pogoda. – Wiatr, deszcz, brak słońca, częste mgły. Cztery centymetry śniegu w zimie to klęska żywiołowa, paraliż komunikacyjny. I oprócz tęsknoty za rodziną, za krajem, to drugi powód, dla którego nie chciałbym żyć w tym normalnym kraju.
Piotr Piorun

Reklama

Kaliszanin w Irlandii komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"