Reklama

Karateka ze Stobna

14/12/2019 13:09

Był pewien, że z pierwszych zawodów wróci z pucharem. Tymczasem przez niedociągnięcia organizacyjne wyprawa do Wrocławia zakończyła się zupełną klapą. W turnieju nie uczestniczył, bo nie został zgłoszony. Nie załamał się. Kolejne godziny spędzone na treningach zaczęły owocować sukcesami. W tym roku dwukrotnie zwyciężył w międzynarodowych turniejach. Tym samym może o sobie powiedzieć, że mimo młodego wieku dołączył do grona sportowców, którzy stali się ambasadorami gminy Godziesze Wielkie. Mowa o Mikołaju Spławskim, mieszkańcu Stobna.

    Kiedy jechałem na spotkanie z Mikołajem wiedziałem sporo o jego sukcesach, że ma dopiero 11 lat i jest uczniem Szkoły Podstawowej w podkaliskim Stobnie. Gdy w drzwiach domostwa zobaczyłem wysokiego wysportowanego chłopaka wiedziałem, że to Mikołaj choć  wzrost witającego zasiał pewne wątpliwości. Nie spodziewałem się, że 11 – latek może mierzyć aż 170 cm. A jednak. Nim rozpoczęliśmy rozmowę nieco zażenowany młody karateka przystał na moją prośbę i zaprowadził mnie do swojego pokoju. Znajdujące się tam dziesiątki medali i pucharów potwierdzały sukcesy Mikołaja. Opowiadał o nich nie tylko on ale z jeszcze większą ochotą i dumą jego rodzice Justyna i Arkadiusz Spławscy, którzy od początku wspierają syna w realizowaniu sportowych marzeń.

            Dopiero w Kaliszu zaczęły się treningi z prawdziwego zdarzenia

Reklama

    – Z karate zetknąłem się już w pierwszej klasie. W szkole zobaczyłem ogłoszenie o możliwości uczęszczania na treningi, które będą prowadzone w Godzieszach Wielkich. Nie musiałem długo namawiać rodziców by wyrazili na to zgodę. Tak się zaczęła moja przygoda z karate. Jednak częsta zmiana prowadzących zajęcia nie wpływała na mój rozwój. Często kolejni trenerzy powtarzali to co już wczesnej robiliśmy. To zniechęcało mnie.  Ale rodzice za co jestem im wdzięczny zadbali o to bym nie zrezygnował z uprawiania karate. Zapisali mnie do jednej ze szkół karate w Kaliszu. Dopiero tam zaczęły się prawdziwe i co ważne systematyczne treningi  - opowiadał Mikołaj.

                 Pierwszy raz nie zgłoszony do turnieju a drugi raz pomyłka sędziów

Reklama

    Po półrocznym okresie intensywnych treningów Mikołaj postanowił sprawdzić swoje umiejętności na turnieju. – Pojechaliśmy z nim na turniej do Wrocławia. Nie wiem kto zawinił, ale byliśmy tam cały dzień i Mikołaj w ogóle nie walczył, okazało się, że  nie został zgłoszony do zawodów. Jednak to go nie załamało. Systematyczne trenował i szykował się do kolejnego turnieju – dodał tata Mikołaja. – Tym razem zawody odbywały się w Kaliszu. Ale i one dla syna zakończyły się niewypałem. Tym razem gorycz porażki zafundowali mu sędziowie. Pomylili kolory kamizelek i Mikołaj mimo, że wygrał walkę  to sędziowie pomyłkowo oznaczyli go jako przegranego. Z walki mieliśmy nagrany filmik ale interwencja na nic się nie zdała, bo trzeba byłoby unieważnić  walki grupy Mikołaja, a na to nie było czasu i zrobiłby się wielki galimatias - dodała mama. Kolejne lata systematycznych treningów, przynajmniej trzy razy w tygodniu, zaczęły owocować konkretnymi sukcesami. Liczba pucharów i medali zdobiących jego pokój dowodzi, że było ich wiele.  – Cieszyłem się z każdego zwycięstwa, ale nie ukrywam, że najwięcej satysfakcji dostarczyły mi tegoroczne wyniki. Po raz pierwszy dwukrotnie stawałem na najwyższym stopniu podium w zawodach międzynarodowych. Zwyciężyłem w turniejach organizowanych w Kobierzycach i Skarżysku Kamiennej. Takie sukcesy motywują do dalszej jeszcze intensywniejszego treningu. Karate stało się moim drugim życiem – mówił Mikołaj.

                                  W nauce też należy do  czołówki najlepszych

Reklama

   Mikołaj umiejętnie łączy naukę z treningami. Tak samo jak na turniejach karate tak i w szkole należy do czołówki uczniów osiągających bardzo dobre wyniki w nauce. – Sporo czasu zajmują dojazdy na treningi do Kalisza jak i powroty. Staram się ten czas spożytkować na naukę. Sadzę, że jestem dobrze zorganizowany i dzięki temu znajduję jeszcze czas na zabawę a także pomoc rodzicom w drobnych pracach domowych – dodał karateka.

                                                       Ma swoich kibiców

Reklama

   Sukcesy Mikołaja dostrzegają także inni. Świadczy o tym to, że został zgłoszony do plebiscytu w kategorii „sportowiec junior chłopcy” i dzięki sms – om kibiców przeszedł etap powiatowy i uczestniczy w rozgrywce finałowej ( etap wojewódzki). - Uważam, że dla niego najważniejsze są sukcesy odnoszone na turniejach ale wysoka pozycja w plebiscycie jest miłym zaskoczeniem, bo przekonałem się, że mam swoich fanów. Głosowanie trwa do 19 grudnia (do godz.22). Na mnie można oddać głos wysyłając sms: PJC.15 na nr 72355. Z góry dziękuję  tym, którzy oddadzą na mnie głos – mówił Mikołaj.   

Grzegorz Pilecki

Reklama

Fot.: grz i Grzegorz Ruszkowski

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości