:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Pasje, Kazimierz Olejniczak czyli życie snookerowym stole - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 26/04/2019 07:30

Gdy w roku 1973, namówiony przez kolegę popularny „Kajtek”, schodził po nieciekawie wyglądających schodach prowadzących do piwnicznych pomieszczeń bilardowni przy ul. Kazimierzowskiej, nie mógł mieć świadomości, że ta przypadkowa wizyta będzie rzutowała na jego całe przyszłe życie. Wówczas był uczniem elitarnego Liceum im. Adama Asnyka, a atmosfera i otoczenie, w którym się znalazł - przynajmniej na pierwszy rzut oka – na elitarne nie wyglądała.

– Sędzia międzynarodowy kl. I, trener klasy międzynarodowej, dwukrotny Mistrz Polski w snookerze w kategorii 50+, wielokrotny finalista tych zawodów w większości kończący rywalizację „na pudle”. Trener Polskiej Kadry Narodowej w snookerze, której zawodnik Kacper Filipiak zdobył w 2018 r. pierwszy w historii polskiego snookera tytuł Mistrza Europy. Jak to się stało, że dobrze zapowiadający się średniodystansowiec zamiast na bieżni lekkoatletycznej znalazł swoje miejsce przy bilardowym stole?
– Moja przygoda z bilardem zaczęła się 46 lat temu w czasach, kiedy bilard dla większości ludzi bardziej kojarzył się z półświatkiem, aniżeli ze sportem i to takim przez duże „S”. Jeden z moich wykładowców w Asnyku powiedział mi wtedy, że „z tej mąki chleba nie będzie” i przekonywał, abym dał sobie spokój z bilardem. Dobrze, że go wtedy nie posłuchałem. A swoją drogą ciekawe, co powiedziałby dziś, gdyby miał możliwość zobaczyć co osiągnąłem.

– Jak to się zaczęło?
– Pomijając słynny „Dołek” (bilardownia przy ulicy Kazimierzowskiej), w którym cyklicznie grałem, a trwało to chyba … około dwóch lat, cała miłość do tej gry odżyła, gdy w lokalach gastronomicznych, pubach itp. ich właściciele zaczęli wstawiać stoły bilardowe, w celu przyciągnięcia klientów. I tak trafiłem do Klubu Prezydent. Prawdopodobnie był to rok 1983. Jego właściciel udostępniał do gry 3 stoły do pool bilarda. W stosunkowo krótkim czasie osiągnąłem taki poziom gry, że nie było zbyt wielu chętnych do podejmowania ze mną rywalizacji. Okazało się jednak, że równolegle - ale jakimś cudem do tamtej chwili się nie spotkaliśmy - grywał w tym lokalu drugi zakochany w bilardzie i równie jak ja „szalony” (śmiech) Jacek Rudowicz. Właściciel lokalu spowodował, że zaczęliśmy grać ze sobą. Doprowadziło to do sytuacji, że kto pierwszy z nas dwóch stawał przy stole, robił partię z kija. Partia z kija to wbicie wszystkich wystarczających do wygranej kul, za jednym podejściem. Oczywiście z biegiem czasu zaczęło być to nudne. Potrzebowaliśmy bardziej emocjonujących wyzwań. I wówczas właściciel klubu zaprosił nas do pomieszczenia, w którym ujrzeliśmy ogromny w porównaniu ze stołami do poola stół bilardowy. Nie wiedzieliśmy w ogóle, że takie stoły istnieją (śmiech). Nie było na nim oznaczonych żadnych znaków, punktów czy pola D. 15 kul czerwonych, nieponumerowanych, oraz biała. Ok. Ale po jakie licho w komplecie znajdowały się jeszcze żółta, niebieska, czarna, jakaś różowa? Co to jest, zastanawialiśmy się i oczywiście graliśmy tylko białą i czerwonymi. Krótko potem Jacek znalazł - nie wiem skąd on ją wytrzasnął - książeczkę opisującą zasady gier bilardowych, w której autor opisał również podstawy gry w snookera. Pamiętam, że na kartce przyczepionej do ściany wypisane były wartości poszczególnych kul. Żółta – 2, zielona – 3 itd. Tak zaczęła się nasza przygoda ze snookerem. Niepomiernie wzrósł poziom trudności. To było to.

– Można zatem powiedzieć, że byliście pierwszymi w Kaliszu snookerzystami, a jednymi z niewielu w Polsce prekursorami tego pięknego sportu.
– Tak i to wiąże się z dalszymi wydarzeniami. Jacek w tamtym czasie handlował hurtowo kwiatami. Co najmniej raz na tydzień wyjeżdżał na giełdę kwiatową do Wrocławia. Któregoś razu po powrocie z Wrocławia mówi do mnie: „Słuchaj, zapisałem nas na turniej snookera”. Zrobiłem wielkie oczy i pytam, jaki turniej, gdzie, my na turniej? Będzie rozgrywany pierwszy snookerowy turniej w Polsce, w Dworze Wazów i jedziemy - stwierdził. W jego propozycji nie była miejsca na protest. Nikomu nieznani ludzie pojawili się więc na turnieju z archaicznymi kijami, takimi, jakimi gra się w poola, a nie w snookera. Na pewno niejeden z obecnych tam zawodników uśmiechał się pod nosem. Uśmiechy zginęły jednak, gdy rozpoczęła się gra. Staliśmy się sensacją tego turnieju. Okazało się, że ja - bardzo pechowo - przegrałem półfinał, ale zrobiłem największego breaka turnieju - 22 punkty, a Jacek znalazł się w finale. Przegrał, ale obaj mocno zaznaczyliśmy naszą obecność, czym wzbudziliśmy duże zainteresowanie naszymi osobami. Zaproszono nas do udziału w lidze dolnośląskiej. Raz w tygodniu, bodajże we wtorek po południu, wyjeżdżaliśmy do Wrocławia, aby do godziny około 3 rano rozgrywać mecze. Oczywiście po powrocie z ligi trzeba było iść do pracy. Tak trwało to około półtora roku. Te kontakty zaowocowały jednak poznaniem ludzi, którzy snookera przyjechali do Polski z Australii. Państwo Grażyna i Piotr Chmielowie z Wrocławia po powrocie z emigracji byli założycielami pierwszego w Polsce profesjonalnego klubu snookerowego. Tak pasja przerodziła się w biznes. Dzięki tym znajomościom również Jacek sprowadził z Anglii do Kalisza pierwsze stoły do snookera i w sali budynku Runotexu przy Wojska Polskiego, zaczął działalność Kaliski Klub Snookera. Był to 1983 rok.   

– W tamtym czasie bilard nie funkcjonował w Polsce jako oficjalna dziedzina sportu.
– Tak, ale kontakty i rozmowy z panią Grażyną Chmiel spowodowały podjęcie działań, mających na celu rejestrację związku bilardowego i wpisane go na listę oficjalnych sportów w Polsce. Tu bardzo pomocna okazała się znajomość Jacka Rudowicza z  ówczesnym ministrem zdrowia, a obecnym rektorem PWSZ w Kaliszu, panem Andrzejem Wojtyłą. Ogrom dokumentów, zawiłości prawne, napisanie statutu i wiele innych przeszkód udało się dzięki niemu rozwiązać. Bez jego pomocy trwałoby to na pewno bardzo długo. Tak w roku 1983 powstał Polski Związek Snookera Sportowego i Bilarda Angielskiego. Pierwszym prezesem związku została pani Grażyna Chmiel, a sekretarzem generalnym wybrano mnie. Po krótkim czasie z nazwy wypadło słowo „sportowego” i tak funkcjonuje do dziś.

– A jak po tych wszystkich perturbacjach i szalonych przygodach w świecie snookerowym odnalazł się Kazimierz Olejniczak?
– W stosunkowo krótkim czasie zrozumiałem, że jako zawodnik nie osiągnę jakiś spektakularnych sukcesów, ponieważ ta gra wymaga treningów, które powinny rozpoczynać się w wieku dziecięcym. Co prawda w snookera można grać do późnej starości, ale wyczyn rządzi się swoimi prawami. Postanowiłem zatem wybrać inną drogę. Stałem się działaczem związku, ale bardzo mnie zafrapowało również sędziowanie, które stało się moją pasją. Oglądając mecz snookera na Eurosporcie, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak gigantyczną robotę ma do wykonania sędzia meczu. Musi przejść kilka kilometrów wokół stołu - dwa razy więcej niż każdy z zawodników - wciąż skoncentrowany na zagraniu każdego z graczy. Chybienie, co się zdarza również i zawodowcom, może wymagać odtworzenia pozycji wszystkich kul poruszonych w trakcie zagrania. Ma być niewidoczny i nie może przeszkadzać grającym, dlatego zawsze znajduje się za ich plecami. Zawodnik może odpocząć, gdy zagrywa przeciwnik, sędzia nigdy! Decyzja o uzyskanie uprawnień do sędziowania uzmysłowiła mi następny problem. Byłem w stanie mówić po niemiecku, rosyjsku, ale w snookerze wymagana jest znajomość angielskiego. Zawziąłem się tak bardzo, że sam nauczyłem się tego języka. Chcąc sędziować, musiałem angielski znać, a ja bardzo chciałem sędziować. Egzaminy musiałem zdawać w języku angielskim, komunikacja z ludźmi z Międzynarodowej Federacji Snookera też odbywa się właśnie w angielskim. Pokonałem te wszystkie przeszkody i w roku 1985 zostałem sędzią klubowym, okręgowym, krajowym, a później się to już potoczyło. Sędziowałem mecze Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata. Mam wielu przyjaciół w snookerowym świecie, łącznie z największymi w tym sporcie zawodnikami i działaczami Międzynarodowej Federacji Snookera.

– Można powiedzieć, że jest pan spełniony?
– Można, ale …

– Jednak jest jakieś ale…
– Oczywiście, że jest (śmiech). Człowiek, który nie ma celów, to ktoś, kto już umarł, choć o tym jeszcze nie wie. Chciałbym coś trwałego po sobie zostawić. Moim marzeniem jest powołać, i to właśnie w Kaliszu, pierwszą w naszym kraju Akademię Snookera, w której mogliby szkolić się zawodnicy z całej Polski. To byłoby coś, co rozsławiłoby nasze miasto. Kaliski snooker ma wspaniałe tradycje, przecież stąd pochodzi dwukrotny Mistrz Polski Tomasz Kościelak.

–  A co stoi na przeszkodzie?
– To ogromne przedsięwzięcie, któremu jeden człowiek nie podoła. W moich obecnych działaniach wspiera mnie moja cudowna żona Małgorzata oraz syn Kuba. Razem prowadzimy klub „Amnezja”. Gdyby do takiego projektu włączyły się władze miasta, istniałaby taka szansa. Za prezydentury pana Janusza Pęcherza istniała szansa zorganizowania w Kaliszu zawodów w randze Mistrzostw Świata. Pan prezydent był bardzo przychylny temu pomysłowi. Miałem zielone światło z Międzynarodowej Federacji, wszystko zostało praktycznie przygotowane do podjęcia działań i jedyną przeszkodą w sfinalizowaniu tego projektu był… brak hotelu. Zwyczajem jest, że wszyscy zawodnicy muszą być zakwaterowani w jednym miejscu. Teraz mamy taki hotel, może warto byłoby wrócić do tematu. Transmisja z mistrzostw świata w snookerze z Kalisza - to byłoby coś.


– Miejmy nadzieję, że w przeciwieństwie do przednich władz miasta, te obecne zainteresują się tym ciekawym projektem. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Marek Grajek

 

Reklama

Kazimierz Olejniczak, czyli życie przy snookerowym stole. komentarze opinie

  • Filip - niezalogowany 2019-05-03 00:17:42

    Fajny artykuł, jednak jeśli chodzi o wydarzenia Wrocławskie, dwór Wazów oraz państwa Chmielów to pomyłka wynosi dekadę ! To były lata 90te...., 93 i 94 rok. Pozdrawiam. Filip z Wrocławia

  • Filip - niezalogowany 2019-05-03 00:19:34

    Wrocław to były lata 90te nie 80te.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Syndyk sprzeda

Syndyk sprzeda udział w wysokości ½ w prawie własności nieruchomości lokalowej nr 22, położonej w Kaliszu przy ul. Górnośląskiej 8 o powierzchni..


Zatrudnimy kierowcę kat.B

Zatrudnimy kierowcę kat.B Od kandydatów wymagamy: -doświadczenia w prowadzeniu busów, -dobrego stanu zdrowia i dyspozycyjności -zaangażowania w..


Zatrudnimy Operatorów

Zatrudnimy Operatorów Maszyn, Magazynierów przy produkcji folii. Oferujemy stałe zatrudnienie, zapewniamy przeszkolenie.Wymagania:-dyspozycyjność (..


Sprzedam 2 lub 3 działki

Sprzedam działki budowlane znajdujące się w Kaliszu na nowo powstającym osiedlu domków jednorodzinnych. W pobliżu jest szkoła podstawowa oraz..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"