:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Kiełbaska konfiturą jaskiniowiec hamburgerem - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Jak wiadomo, pełny żołądek jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania człowieka (teoretycznie). Zapełnianiem żołądków zajmują się w 90 proc. restauracje. USA to chyba jedyny kraj na świecie, gdzie „wypasione” kuchnie domowe, wyposażone w najnowsze urządzenia, świecą pustką. I jakby było mało jednej pustej kuchni, wymyślono jeszcze kitchen away from kitchen, czyli zapasową kuchnię. Jest to pomieszczenie, które znajduje się obok pokoju stołowego, wyposażone w szafki kuchenne, zlewozmywak i zmywarkę. Teoretycznie do tego pomieszczenia należy znosić brudną zastawę stołową i tam ją myć, aby nie stwarzać brudnego chaosu w „prawdziwej” kuchni. Tylko teoretycznie, no bo jakie naczynia tam znosić, skoro w domu przygotowuje się jedzenie może 3-4 razy do roku, a większość okazji towarzysko-rodzinnych załatwia restauracja. Inna rzecz, że gdyby te kuchenne marmurowe blaty, kamienne podłogi, lodówki, piekarniki i inne akcesoria z nierdzewnej stali były używane na co dzień, szybko straciłyby swoją lustrzaną powierzchnię, a kuchnia swój nieskazitelny wygląd.

Nie mogę się tu oprzeć małej dygresji na temat dziwactw, jakie można wmówić ludziom. Otóż, oprócz tej zapasowej kuchni przedsiębiorczy budowlańcy wymyślili tez gift packing room, czyli pokój do pakowania prezentów, że nie wspomnę o panic room, czyli po prostu schronie, który znajduje się wewnątrz mieszkania czy domu i jest wyposażony w konserwy, wodę do picia, niezależne źródło prądu, klimatyzację, Internet i linię telefoniczną. Oczywiście pisząc „mieszkanie” nie mam na myśli polskiego M-3.
Ale wracając do tematu wyżywienia; chcę trochę opowiedzieć co i gdzie jedzą Amerykanie. Najbardziej „innym” ze wszystkich posiłków jest śniadanie. Podstawowym posiłkiem śniadaniowym są jajka; sadzone, w koszulkach lub jajecznica. Do jajek podaje się podsmażone (a czasem zapieczone z żółtym serem) ziemniaki, uprzednio starte na grubej tarce, a uzupełnieniem dania są dobrze wysmażone plasterki boczku, pieczone małe kiełbaski wieprzowe albo plaster szynki. Omlety to następna propozycja śniadaniowa. Są one różne; z warzywami, serem lub szynką. Pancakes lub waffles to również bardzo popularne dania śniadaniowe. Pancakes to rodzaj grubych naleśników, które podaje się ze słodkim syropem klonowym, bitą śmietaną i… boczkiem lub wieprzowymi kiełbaskami. Podobnie podaje się waffles (to po prostu polskie gofry). W ogóle kuchnia amerykańska często łączy słodkie konfitury i syropy z mięsem.
Żadna kanapka – czy to z serem, czy z wędliną, czy nawet z jajkiem – nie ma prawa pojawić się na śniadaniu; dla kanapek zarezerwowany jest lunch, który jada się miedzy g. 11.30 a 14, a pora obiadowa zaczyna się o g. 18. Kolacji w zasadzie się nie jada, chociaż słowo takie istnieje w języku angielskim.  Jak już wyżej wspomniałam, prawie wszyscy Amerykanie żywią się w restauracjach, dlatego też restauracji, barów szybkiej obsługi i różnych innych jadłodajni jest bez liku. Oczywiście wszystkie te punkty żywieniowe różnią się znacznie od siebie w zależności od kategorii i przeznaczenia; są restauracje, które serwują tylko śniadania, są restauracje, w których można zjeść wszystkie trzy posiłki, niektóre restauracje otwarte są tylko na obiad, a jeszcze inne są otwarte 24 godziny. Nie do pomyślenia  by było, gdyby jakiś głodomór nie mógł się pożywić o północy lub o g. 4 nad ranem. Są restauracje, które żyją tylko z urzędników biur ze środmieścia, są restauracje umieszczone na tzw. truck stops, czyli w punktach zatrzymywania się ciężarówek i przeznaczone dla kierowców ciężarówek. Jeszcze inne gotują pod klienta-emeryta, są też restauracje eleganckie, gdzie odbywają się ważne przyjęcia okolicznościowe. Tak z grubsza wygląda podział na potrzeby dzisiejszego artykułu. Oczywiście można by jeszcze wyróżnić dalsze kategorie i podkategorie, ale wtedy artykuł przybrałby rozmiary pracy dyplomowej.

Restauracje w śródmieściu Chicago otwarte są w większości tylko w południe na lunch, tylko niektóre serwują również obiad. Środmieście każdego dużego miasta amerykańskiego to przede wszystkim biura. W centrum się nie mieszka, tam się tylko pracuje. Środmieście zamiera po g. 17, kiedy biura kończą urzędowanie. Pora lunchu jest tu „świętą godziną”; wszyscy urzędnicy wybiegają z biur w odstępach trzydziestominutowych i wpadają do restauracyjek, aby zjeść kanapkę lub zupę, którą podaje się w miseczce lub szerokim kubku i sałatę. Urzędniczki w kostiumach i adidasach, urzędnicy bez krawatów i z rozpiętą pod szyją koszulą zasiadają przy stołach i stolikach – wszędzie słychać gwar rozmów, szczęk talerzy i sztućców.
Urzędnicy preferują restauracyjki o systemie samoobsługowym, ponieważ pozwala to na szybsze zjedzenie i wygospodarowanie jeszcze kilku minut na papierosa. W biurowcach palenie jest zabronione i na papierosa trzeba wychodzić na ulicę. Nawiasem mówiąc, kostiumy i garnitury to typowe ubranie do pracy. Na wyjścia prywatne styl ubierania jest mniej oficjalny, raczej luźny, a garnitur zakłada się tylko na okazje dużego kalibru, np. na wesele.
O g. 17 biura kończą pracę i tłumy urzędników spieszą do metra, aby dostać się do domu. Niektórzy pozostają jeszcze w środmieściu, aby wypić drinka lub zjeść obiad, ale większość wsiada do kolejki podziemnej i obiad zjada bliżej miejsca zamieszkania.

Restauracje na przedmieściach, gdzie jada się obiady, mają przeważnie – obok właściwej nazwy – także podnazwę, np. Ponderosa, Family Steakhouse, lub Olive Garden, Family Restaurant, a to po to, aby zakodować w ludzkich umysłach, że tylko tam trzeba przyprowadzić familię – czy to w niedzielę po kościele, czy to na przyjęcie okolicznościowe. Tak więc gdy nadarzy się okazja, cała rodzina zbiera się przy restauracyjnym stole; jest tam córka w zaawansowanej ciąży, syn i synowa z kilkumiesięcznym niemowlęciem, dziadek na wózku inwalidzkim z aparatem tlenowym i rurkami w nosie oraz babcia, która ledwo się porusza, podpierając się dwoma laskami. Wszyscy się śmieją i rozmawiają w oczekiwaniu na obiad, i nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, że może czegoś „nie wypada”.  Ja osobiście jestem zachwycona takim swobodnym (w dobrym tego słowa znaczeniu) podejściem do życia. Obiad rozpoczyna się od sałaty, do której osobno podaje się do wyboru 3-4 sosy; do sałaty zjada się świeże bułeczki posmarowane masłem, zwykle roślinnym. Po sałacie przychodzi kolej na zupę, a następnie na główne danie. Po zjedzeniu drugiego dania podany jest deser, przeważnie lody lub galaretka owocowa, lub małe ciasteczko. Kawę lub herbatę można pić od początku do końca obiadu, bez dodatkowych opłat za kolejne dolewki. Obsługa to przeważnie kelnerki w przekroju wiekowym od 21 do 61 lat. Profesjonalni kelnerzy są zatrudniani tylko przez bardzo eleganckie i drogie restauracje.

Nieco inaczej wyglądają jadłodajnie na truckstopach. Są to przeważnie samoobsługowe bufety, które serwują prefabrykaty żywnościowe, a więc mrożonki lub potrawy z puszek konserwowych. Jakość tego jedzenia pozostawia wiele do życzenia, jak również obsługa. Ale Amerykanie nie narzekają, są przecież do tego przyzwyczajeni, bo np. zupy w puszkach żywią ich już od roku 1914.
Wynagrodzenie kelnerów i kelnerek jest minimalne. W tej chwili podstawowa placa to średnio 5,84 USD na godzinę. Tak naprawdę to żyją oni z napiwków, czyli tips. Napiwek to niepisany obowiązek klienta i waha się od 10 proc. wartości rachunku w restauracji samoobsługowej do 15 i 20 proc. rachunku w restauracjach lepszej kategorii.

Nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym sposobie zbiorowego jedzenia, a mianowicie barbecue, czyli grillowaniu, które Amerykanie uprawiają z pasją w ciepłe soboty lub niedziele. Na „wymanikiurowanym” trawniku za domem, tzw. backyard, zbiera się rodzina, znajomi, sąsiedzi – i ceremoniał się rozpoczyna. I tutaj proszę państwa, o dziwo, prym wiodą mężczyźni. To oni przewracają na rusztach grilla hamburgery i  steki. Według mojej teorii grillowanie wzbudza w mężczyznach „zew krwi”, bo czyż nie jest prawdą, że w czasach jaskiniowców pieczenie mięsa na ognisku było domeną mężczyzn? I cóż może lepiej podkreślić męskość pana domu, jak nie kawały surowego mięsa rzucane na rozpalone ruszta grilla? Oczywiście kobiecie łaskawie też pozwala się brać udział w rytuale grillowania. To ona zajmuje się  kupieniem mięsa, bawieniem gości,  jak również posprzątaniem po „jaskiniowcu”.

Obserwując polskie panie w okresie przygotowań świątecznych i w kontekście tego, co napisane powyżej, mogę powiedzieć tylko jedno: drogie panie, należy wam się złoty medal za te torby z zakupami, za kapusty, pasztety, pierogi, ryby po grecku, śledzie, makowce, pierniki, serniki i wszystkie inne specjały zrobione własnymi rękoma. Nie w mojej mocy jest wręczać medale, ale chcę wam chociaż „wręczyć” słowa uznania za domowe mistrzostwo kulinarne i organizacyjne.

Eleonora Serwanski

Reklama

Kiełbaska z konfiturą, jaskiniowiec z hamburgerem komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"