:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Kominy wysokie obcasy - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Polsko, ojczyzno moja, ty jesteś jak kobieta – niby jest  już tak dobrze, jednak coś jest nie tak (myślę, że wieszcz Adam wybaczy mi tę parafrazę „Inwokacji”). Długo się zastanawiałam, czy napisać to, co piszę, ale coś mi szepcze, że muszę, i nie zaznam spokoju, jeżeli tego podszeptu nie uciszę. A więc do dzieła!

Dzisiaj chcę napisać nie o 
    Ameryce widzianej oczami emigrantki z Kalisza, ale o Kaliszu w szczególności, a o Polsce w ogólności, widzianych oczami emigrantki z Chicago. Po raz pierwszy od prawie 30 lat przyjechałam do Kalisza na dłuższy pobyt (zwykle było to 7-10 dni)  i trudno mi nie porównywać, analizować i nie wyciągać wniosków.  Nie bardzo wiem, od czego zacząć, zacznę wiec od tego, co widzę z okna mojego mieszkania. Gdy tak patrzę, nie wdając się w szczegóły, widzę urokliwy, bardzo polski krajobraz: domy i domki z dymiącymi kominami, Park Przyjaźni, brzózki, kościół rypinkowski i na horyzoncie lasy. I od razu chce mi się iść na spacer do parku, pooglądać te domy i domki, nacieszyć się brzózkami. Idę więc, ale nie bardzo mogę nacieszyć oko widokami, ponieważ muszę ciągle patrzeć pod nogi. Na chodnikach, oprócz rozdeptanych psich „pamiątek”, muszę omijać świeżo wyplute gumy do żucia (i nie tylko) i  porozbijane butelki. Szybko też zdaję sobie sprawę, że te romantycznie dymiące kominy z romantycznością nic wspólnego nie mają; to kopciuchy, które brudzą wszystko i wszystkich. Dręczy mnie też pytanie, na które być może któryś z czytelników udzieli mi odpowiedzi: co się dzieje latem z odchodami piesków? Czy w parku na trawie nie bawią się dzieci? Czy to nie cuchnie w gorące letnie dni? Proszę mnie nie zrozumieć źle, nie chcę wszczynać antypsiej kampanii, bo ja też mam pieska, który ze mną przyleciał do Polski, po którym na początku zbierałam, ale teraz, mea culpa, zaprzestałam. Zaprzestałam, bo dziwnie na mnie patrzono.  Kiedy wracałam ze spaceru, spotkała mnie bardzo miła niespodzianka; pani z pachnącej świeżym chlebem piekarni pozwoliła mi wprowadzić mojego pieska, abym mogła kupić świeże bułeczki. Nastrój jednak zepsuła sterta cegieł i gruzu rzuconych koło śmietnika, ot tak sobie. Dlaczego nie włożono ich do jakiegoś pudła? Czy dlatego, że to wymagałoby pewnego trudu?

Mieszkając w Kaliszu już prawie dwa miesiące, rozmawiam z wieloma ludźmi i ich słucham. I co się natychmiast rzuca w oczy lub raczej w uszy? Ano fakt, że prawie wszyscy rozmawiają o chorobach. Z początku współczułam tym chorym ludziom, ale w miarę upływu czasu przekonałam się, że chorowanie jest cechą narodową; chora jest dziewczyna w sklepie, źle się czuje pan na stacji benzynowej, w kawiarni przy kilku stolikach siedzą emeryci i z profesjonalnym znawstwem prowadzą rozmowę pełną łacińskich terminów medycznych. „No, może oni mają do tego prawo” – myślę, ale słuchając dalej rozmowy stwierdzam, że to nie rozmowa; to licytacja, kto jest chory więcej i poważniej.  W tym momencie współczuję lekarzom, nie tylko że są oblężeni (byłam w przychodni, widziałam), ale jeszcze, jak tu odróżnić chorego od pseudochorego.

Mieszkając w Kaliszu już prawie dwa miesiące, obserwuję ludzi, a szczególnie młodzież. Jest pewna grupa młodych ludzi, którzy wyglądają kosmopolitycznie; gdyby ich przenieść do Londynu czy Nowego Jorku, nie różniliby się niczym od lokalnej młodzieży, tym bardziej że lepiej czy gorzej, ale mogą porozumieć się po angielsku. Jest inna grupa młodzieży, która też wtopiłaby się w tłum londyński czy nowojorski; mam na myśli zakapturzone postacie z tatuażami.  I jest jeszcze jedna grupa, do której należą tylko dziewczyny, które wyglądają jakby za chwilę miały wyjść na scenę; starannie „zrobione” twarze i fryzury, buty na niebotycznych obcasach, obcisłe spodnie, plecak na plecach, a z ust padają słowa, których nie można powtórzyć  na łamach gazety. „Czy one idą z tym plecakiem do szkoły? Może pomysł mundurków nie jest taki zły?” – myślę sobie głośno.

Mam w Kaliszu kilka spraw do załatwienia i sukcesywnie udaje mi się je załatwić. Na ogół nie widzę różnicy między stylem załatwiania w USA i w Polsce… no, może pomijając sprawę zwrotu towarów w sklepach, który tutaj jest prawie niemożliwy. Jest jednak jeden urząd, w którym pokutują stare dobre zasady z lat 60. i 70. Mam na myśli ZUS. Miałam okazję przekonać się o tym osobiście podczas próby załatwiania emerytury na zasadzie pracy na roli. Pani za biurkiem, uśmiechnięta i bardzo grzeczna, wdała się ze mną w polemikę na temat definicji gruntów rolnych, pracy sezonowej i dorywczej. Okazało się, że pracując w sadzie nie mogę powiedzieć, że pracowałam na gruncie. Kiedy próbowałam wyjaśnić, że dla mnie, laika, gra słów nie ma znaczenia, a sad przecież rośnie na gruncie, pani stwierdziła, że nie mam racji, ale definicji „grunty rolne” nie usłyszałam. Szala mojej frustracji dopełniła się, gdy pani oświadczyła, że nie może uznać godzin pracy przepracowanych w niedziele, ponieważ kodeks pracy nie przewidywał pracy w niedziele. „Jak to jest możliwe?” – zapytałam. – „Przecież zawsze były czynne w niedziele restauracje, kioski ruchu, przecież pracowały też huty, kopalnie, domy wczasowe, a sadu nie można było zamknąć w niedziele na klucz; dojrzałe owoce musiały być zebrane bez względu na kolor kartki w kalendarzu”. Pytanie moje pozostało jednak w kategorii pytań retorycznych. Jakże prościej  można byłoby załatwić tę sprawę w USA, gdzie sztywną definicję można zastąpić logicznym uzasadnieniem.

W rozmowach muszę czasem ujawnić, że na stałe mieszkam w USA. Reakcje ludzi są różne. Niektórzy przestają się przyjaźnie uśmiechać, a jeden pan nawet mi wręcz oświadczył, że on „olewa Amerykę”. Jednakże dookoła wszystko wskazuje, że wcale tak nie jest. Nazwy jak „Texas Grill”, „hot dog” i inne amerykanizmy świadczą o czymś całkowicie odwrotnym, że nie wspomnę muzyki w stylu rap, która uczy, jak zabić policjanta. Nie rażą mnie aż tak bardzo grille i hot dogi, ale skąd to uwielbienie dla muzyki murzyńskich slumsów, której w Stanach nikt szanujący się nie słucha? Dlaczego murzyńskie „bączki” kręcone ciałem w pozycji leżącej stały się dyscypliną taneczną? Gdzie kapela Józefiaków”, w której wiele lat temu grał mój ojciec?

Rozumiem, że świat musi iść z postępem czasu, Polska też. Rozumiem też, że postęp niesie ze sobą najpierw to, co najłatwiej sprzedać, a dopiero dalej idą głębsze wartości; przebrnijmy więc szybko przez tę pierwszą warstwę i sięgnijmy do tego, co bardziej ważne.
Texas Grill, rapowanie, wysokie obcasy, które utrudniają przejście krzywym chodnikiem – to nie oznaki postępu. Postęp to szacunek dla siebie i swojego otoczenia, który powoduje, że właściciel sprząta po swoim piesku, gruz i cegły stoją schludnie obok śmietnika w pudełku, to filtry na kominach i bardziej elastyczne podejście przez urzędy państwowe do spraw ludzkich. Na dzień dzisiejszy Polska przypomina osobę, która odziana w najmodniejszy strój zapomniała, że ciuchy też trzeba prać, bo inaczej po prostu śmierdzą. Uff, mocno powiedziane, proszę mi wybaczyć, ale chciałam w ten sposób podkreślić to, co czuję. A ponieważ ja też jestem Polką, zacznę zmiany od siebie i wrócę do sprzątania po swoim piesku. Jeżeli za moim przykładem pójdzie chociaż jedna osoba, będę to uważała za osobisty sukces.

Gwoli sprawiedliwości chcę też wspomnieć o tych rzeczach, które mnie cieszą, które są definitywnymi zmianami na drodze do postępu. A więc podobają mi się kolorowe osiedla mieszkaniowe – czy to te odrestaurowane, czy to nowo wybudowane; podoba mi się nowy styl domków jednorodzinnych, przypominających dawne dworki szlacheckie; sklepy, które są czyste, schludne, ładnie udekorowane, a obsługa uśmiechnięta; stacje benzynowe i restauracyjki wzdłuż wszystkich głównych dróg; nowoczesne gabinety medyczne. No i nie  mogę tu nie wspomnieć błyszczącej czystością lecznicy weterynaryjnej, która leczy mojego pieska, ani polskiej życzliwości i gościnności, której doświadczam  od członków mojej bliższej i dalszej rodziny, od znajomych i nieznajomych.  I tak trzymaj, Kaliszu i Polsko!

Eleonora Serwanski

Reklama

Kominy, dymy i wysokie obcasy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"