:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Kryzys czasami może przydać - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Wszędzie słychać o kryzysie ekonomicznym w Stanach Zjednoczonych. Wiedząc, że tam mieszkam, wiele osób zadaje mi pytania na ten temat: Jak wygląda życie przeciętnego obywatela w świetle wysokich cen paliwa? Czy zmniejszył się rynek pracy? Czy ludzie ubożeją? Czy ktoś jeszcze gdzieś inwestuje? Korzystając z łamów „Życia Kalisza”, postaram się hurtem odpowiedzieć na te pytania. Nie będzie to odpowiedź polityczno-naukowa; to co piszę, oparte jest na moich obserwacjach życia

Niby na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło; nadal korki na autostradach, stacje benzynowe jeszcze się nie pozamykały, w piątki, kiedy Amerykanie dokonują całotygodniowych zakupów spożywczych, dalej pełne wózki wyjeżdżają ze sklepów, ale… na moim osiedlu stoi  już od ponad roku sześć domów wystawionych na sprzedaż i nawet pies z kulawą nogą nie chce ich kupić. Nasi znajomi, Magda i Jurek, złakomieni perspektywą szybkiego zarobku, jaki obiecywała w roku 2005 wspaniała koniunktura na rynku handlu nieruchomościami, pobudowali trzy domy, które do dzisiaj się nie sprzedały; żal mi tych ludzi i jednocześnie ich podziwiam, że i tak sobie dzielnie radzą, bo wszystkie te domy wybudowane zostały za bankowe pożyczki, które co miesiąc trzeba płacić, a zarobić na te wydatki własnymi rękami nie jest możliwe. Sytuacja na rynku nieruchomości pogarsza się z dnia na dzień, ceny domów spadają tak drastycznie, że wiele jest zadłużonych powyżej ich aktualnej wartości rynkowej. Sztucznie wywindowane ceny w latach 2003-2006 nigdy już nie osiągną takiego samego apogeum. No i co z takim fantem robić? Jak w ogóle mogło dojść to takiej sytuacji w skali ogólnokrajowej?

Tak sobie myślę, na mój babski rozum, że nie winiłabym tak bardzo Magdy i Jurka za to, co ich spotkało, tylko tę propagandę, która nas otacza. Magda i Jurek zbyt naiwnie w nią uwierzyli. Pamiętam jak dziś, gdy biorąc udział w jakimś szkoleniu finansowym, pan szkoleniowiec grzmiał ze swojego podium, że „w obecnej dobie trzymanie oszczędności na koncie bankowym to bzdura; w obecnej dobie nieruchomość jest naszą książeczką bankową. Zadłużajmy więc tę naszą nieruchomość, ile tylko można, bo wartość jej i tak rośnie”. Jak więc ludziska usłyszeli takie przykazanie i poczuli bluesa, to poszli od razu za ciosem. Banki nie mogły przerobić podań o pożyczki, handlowcy nieruchomościami dwoili się i troili, a wszyscy zacierali ręce i liczyli kasę. W konsekwencji tego działania ceny domów spuchły jak balony, a pożyczki na 100 proc. zadłużenia domu nawet na  milion USD można było załatwić bez większego problemu.
Oczywiście rozwinął się równocześnie proceder fałszowania dokumentów, zawyżania wartości nieruchomości i zarobków pożyczkobiorcy. Od marca do 18 czerwca tego roku FBI zatrzymało 400 osób parających się tym nieczystym procederem i śledztwo dalej trwa.

Wiadomo, że każdy kij ma dwa końce; podobnie i ten proceder zadłużenia, wbrew logice, właśnie się odwrócił o 180 stopni. Właściciele domów, nie będąc w stanie spłacać pożyczek, oddają domy bankom w zastraszającym tempie, w wyniku czego przeszło 100 banków zamknęło już swoje podwoje.   Znawcy rynku nieruchomości twierdzą, że sytuacja jeszcze nie osiągnęła dna – będzie się pogarszać jeszcze przynajmniej rok, zanim nie nastąpi jakakolwiek stabilizacja.
Nic jednak nie spowodowało takiego bólu w tylnej części ciała, jak niebotyczny wzrost cen paliwa. I znowu przykład z domowego podwórka: nasze ciężarówki, pokonując identyczną trasę, wydają o 500 dolarów więcej tygodniowo na paliwo  (ceny ładunków, niestety, rosną nieadekwatnie do cen paliwa). A paliwo to nie tylko ciężarówki; to także maszyny rolnicze, samochody i samoloty – to cały łańcuszek zdarzeń, które doprowadziły do tego, że ceny artykułów żywnościowych rosną (niektóre nawet 50 proc.), linie lotnicze zmniejszają liczbę pracowników i ograniczają liczbę lotów, a nawet wprowadzają 15-dolarową opłatę za bagaż, a wszystko to oczywiście w dodatku do wzrostu cen biletów lotniczych, które na liniach krajowych wzrosły średnio o 120 USD w ciągu roku. Hawajskie linie lotnicze Aloha, jak również linie ATA, które latały tylko do miejsc turystycznych, zostały zamknięte; że coś się dzieje, można też wyczuć pośrednio np. z reklam. Niemal zniknęły reklamy dużych samochodów; Amerykanie zachwycają się teraz małymi hondami-hybrydami i zaczynają się pojawiać na ulicach miniaturowe mercedesy smart. W telewizji jest coraz więcej pogadanek na temat oszczędzania  benzyny – mnie osobiście rozśmieszyły do łez dwie rady: pierwsza zaleca częste mycie samochodu, bo zmniejsza to opór powietrza, a tym samym zmniejsza zużycie paliwa, a druga rada to zaplanowanie przed wyjazdem drogi w taki sposób, aby skręcać tylko w prawo, co podobno też ma wpływać na efektywność zużycia paliwa. Sposób sprawdzony – bo taki przykaz mają kierowcy poczty amerykańskiej (jest nawet specjalny program komputerowy, który planuje im trasę z minimalną liczbą skrętów w lewo). Tylko patrzeć, jak trend ten wpłynie na planowanie tylko prawoskrętnych dróg, samochodów tylko z prawym kierunkowskazem itd. itd. Takimi bzdurami mydlą nam oczy, a problem rośnie, jak garb na plecach.

Społeczeństwo ewidentnie ubożeje i to nie tylko dlatego, że  rosną ceny artykułów spożywczych, ale także dlatego, że kurczy się rynek pracy i dziesiątki tysięcy ludzi zostaje na bruku. Małgosia, sekretarka, która pracuje u znajomego adwokata, właśnie mi powiedziała, że jej mąż został zwolniony z pracy w wyniku redukcji  etatów i że nawet rozważają opcję powrotu do Polski; Susan, którą poznałam na siłowni, odpowiadała  kilka dni temu, jak to jej zięć musiał ogłosić bankructwo, ponieważ miał biuro handlu nieruchomościami, które splajtowało.  Do tego wartość dolara spada na łeb na szyję, coraz więcej jest napadów na banki, kradzieży torebek. Sytuację przeciętnego obywatela najlepiej zilustruje fakt, że w latach 60. XX w. minimalne wynagrodzenie (tzw. minimum wage) – dolar i 60 centów na godzinę – wyżywiło trzyosobową rodzinę; dzisiejsze minimum wage w wysokości 5 dolarów i 58 centów wpędza tę samą  rodzinę grubo poniżej granicy ubóstwa; że społeczeństwo ubożeje, widać też po zamykanych restauracjach i ośrodkach wczasowych, które walczą o przetrwanie. Jedynie chyba kina mają powód do zadowolenia, ponieważ frekwencja coraz bardziej dopisuje. W stosunku do cen koncertu, spektaklu czy wyjazdu na weekend obejrzenie filmu jest najtańszą rozrywką.

Czy ludzie jeszcze w coś inwestują? Myślę, że jeżeli jeszcze ktoś ma jakieś pieniądze na zbyciu, to jest bardzo ostrożny z tym inwestowaniem. W giełdę? – Ryzyko duże. Właśnie przedwczoraj poleciała znowu na łeb na szyję DowJones nawet 350 punktów. W  nieruchomości? – Tak, teraz można kupić tanio domy odebrane przez banki, ale ponieważ ceny nieruchomości ciągle idą w dół i nie wiadomo, na jakim pułapie się zatrzymają i kiedy, ludzie też się do tego nie garną. Cena złota idzie ciągle w górę, więc być może tam możni tego kraju lokują teraz kapitał.

Problemy finansowe widać też wyraźnie w branży przemysłowej. Wiem to z autopsji, bo często muszę „z gardła” wyciągać zapłaty za nasze usługi transportowe.  O czasu do czasu też się zdarza, że zapłata nigdy nie dotrze, bo firma winna pieniądze właśnie zbankrutowała. Firmy ubezpieczeniowe, które dawniej szybko i sprawnie płaciły odszkodowania, czy to za wypadek, czy to za zniszczenie towaru (np. w przypadku transportu), teraz robią trudności albo wręcz odmawiają uznania szkody.  Zdecydowanie Ameryka już nie jest tą „ziemią obiecaną”, jaką była jeszcze 10 lat temu.

Nie jestem ekonomistką, nie interesuję się też polityką, ale ten mój babski rozum znowu mi podpowiada, że kraj z tego kryzysu  wyjdzie, bo musi. Pytanie tylko, kiedy i za jaką cenę. Widzę też iskierkę światła, która przebija się przez obecną trudną rzeczywistość. Ta iskierka to nowe spojrzenie Amerykanów na siebie i na świat. Jeden z „przetrwaczy” (o których już wspominałam), pisząc do blogu Zdrowie i Przetrwanie – Health and Survival Blog – na temat obecnej sytuacji w USA, tak to skomentował: „Jeżeli po zapłaceniu wszystkich pożyczek, podatków i kart kredytowych być może zostanie nam jeszcze parę groszy, to co wtedy? Wtedy siedzimy sobie na kanapie i oglądamy w telewizji program pt. „Jak zostać milionerem” albo plotkujemy na temat Britney Spears. Do czego ten świat zmierza? Zadajemy sobie pytanie, pijąc kawę o nazwie Venti Latte, zakupioną w Starbucks”*
Brawo dla pana przetrwacza,  ja sama nie mogłabym tego lepiej ująć. Być może ten kopniak finansowy jest potrzebny, aby skierował ludzi z powrotem na drogę normalności.

* Starbucks też już chyba jest w Polsce. To sieć kawiarni, którą w Stanach postrzega się w kategoriach snobistycznych.

Reklama

Kryzys też czasami może się przydać komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"