:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Historia, Lekarz - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 26/11/2010 12:03

Wierzył, że w 1895 r. uszczęśliwi świat. Może nie cały, ale przynajmniej ten skrawek najbardziej mu bliski. Obdarzony ponadprzeciętnymi umiejętnościami potrafił dzielić się i mądrością, i pieniędzmi. Żywot Walentego Stanczukowskiego zastanawia. Jeśli wierzyć biografom, był on ucieleśnieniem człowieka idealnego

Już za życia stał się legendą.
    Jakie piorunujące wrażenie w małym dziewiętnastowiecznym mieście musiała sprawiać uczona osoba, która leczy biedotę z przedmieść, Żydów w „zapowietrzonych kątkach”,  dopłaca do własnoręcznie wypisanych recept, a do tego sprzęty ze swojego domu przeznacza na dobroczynną loterię, po czym… wyjeżdża w podróż po Europie. Nie wraca? Najdziwniejsze jest to, że nasz lekarz wraca i dalej czyni rzeczy bardzo odstające od normy. W każdym rankingu na idealistów wszech czasów Walenty Stanczukowski (1807 – 1874) wygrywa w cuglach. Historia XIX w. nad Prosną wiele zyskała dzięki tej postaci.

Powstaniec
Dlaczego Walenty? Bo przyszły społecznik urodził w dzień tego patrona. Przyszedł na świat we wsi Strzale pod Siedlcami. Rodzice, nie będąc bogatymi ludźmi, wyposażyli syna głównie w przymioty ducha. Po szybkiej śmierci ojca największy wpływ na kształtowanie charakteru syna miała matka, która „już wcześnie wpajała w młode serce zasady szlachetności, uczciwości i pełnienia obowiązków”. Walenty będzie się z nią czuł bardzo związany. Ćwiczenia charakteru przydały się ubogiemu uczniowi w pokonywaniu kolejnych szczebli edukacji od szkoły elementarnej w Łukowie, poprzez szkoły ojców Pijarów w Siedlcach i Warszawie po stołeczny uniwersytet, gdzie Stanczukowski otrzymał dyplom magistra medycyny i chirurgii. Ponadto ze szkół oprócz doskonałej znajomości języków klasycznych i nowożytnych, lekarz wyniósł lekcję patriotyzmu. Jak wielu młodych tamtych czasów, wziął udział w powstaniu listopadowym. „Wśród wrzawy wojennej, z podziwienia [!] godną odwagą opatrywał on rannych, odnosił ich na własnych nieraz barkach do miejsc bezpieczniejszych i wracał znowuż w pierwszy szereg koić cierpienia i przykrą dolę swych braci”. Do końca życia wśród „najmilszych” pamiątek rodzinnych zapewne matka jedynaka przechowywała jego krzyż Virtuti Militari przyznany za bohaterstwo. Po powstaniowej klęsce lekarz przez chwilę praktykuje w Pyzdrach, aby w 1834 r. osiąść w Kaliszu. Nad Prosną spędzi kolejnych ponad 40 lat życia.

Lekarz
Do Kalisza Stanczukowski dotarł dzięki znajomości z inną wybitną postacią – Adamem Helbichem, do 1840 r. naczelnym lekarzem Szpitala św. Trójcy przy rogatce. Oprócz zawodu panów łączyły wspomnienia z powstania. Z pewnością także poprzez Helbicha przybysz poznał Kazimierza Asnyka, ojca Adama, z którym w przyszłości przy pl. św. Józefa założy księgarnię Nową z Czytelnią Dzieł Polskich. Od samego początku stało się bowiem jasne, że Stanczukowski nie jest zwyczajnym medykiem. „Lekarz dusz”, „lekarz nędzy”, „apostoł zdrowia” – takie sformułowania można znaleźć we wspomnieniach. „Zawsze i wszędzie, dniem i nocą, na przedmieście lub w okolicę na pierwsze wezwanie biegł zmniejszać cierpienie, nie tylko fizyczne, lecz często i moralne. Kaleki, wdowy i starcy widzieli w nim zawsze nie tylko bardzo troskliwego lekarza, lecz zarazem i hojnego dobrodzieja. Istotną nędzę wyszukiwał po brudnych zaułkach, wilgotnych piwnicach, ciemnych poddaszach i lepiankach przedmieść; jak anioł pocieszyciel zjawiał się tam nieraz w najkrytyczniejszej chwili i bratniem słowem, lekarstwem lub datkiem przywracał spokój i radość” (pis. oryg.) – pisał o koledze dr Feliks Drecki w „Noworoczniku kaliskim na rok przestępny 1876 rok”. Z tych wspomnień pochodzi także informacja o słynnych receptach Stanczukowskiego wypisywanych z adnotacją „pro paupero – na moje conto”.
Nie trzeba dodawać, że znany doktor uczestniczył w pracach kaliskiego Towarzystwa Dobroczynności. Funkcji prezesa nie przyjął, wolał działać. Przed wymarzoną podróżą po świecie ogłosił pierwszą w mieście loterię fantową na rzecz biednych, wystawiając na sprzedaż meble, bibeloty i obrazy z własnego mieszkania. Był już w Paryżu, gdy otrzymał podziękowania Rady Opiekuńczej Szpitala św. Trójcy za przekazanie na rzecz tejże instytucji 6 tys. rubli uzbieranych podczas loterii. Pojechał dalej. Jego grand tour, czyli obowiązkowa podróż po Europie dla intelektualistów XIX wieku, wiodła przez Londyn, Berlin, Wiedeń, Włochy i Szwajcarię. Najdłużej, osiem miesięcy, zatrzymał się we Francji, gdzie szczegółowo zapoznawał się z wyposażeniem i działaniem tamtejszych klinik i szpitali. Do końca życia najżyczliwiej miał Stanczukowski wyrażać się właśnie o Francuzach, co z pewnością trzeba wiązać także z legendą Napoleona – „wyzwoliciela Polaków”.

Społecznik
Równolegle rosła legenda społecznika. Lekarz musiał dobrze przyswoić lekcje ze swoich szkolnych lat, gdy sam walczył z głodem. Po latach, będąc znaną personą, najbiedniejszych uczniów zaopatrywał w książki, ubrania, jedzenie, wybranym opłacał stancje i edukacje. Dla nich w końcu, ale także dla szerszej publiczności, otworzył wymienioną już (boleśnie nieopłacalną!) Czytelnię Dzieł Polskich. Dość, że – jak wieść gminna niosła – ponad trzy czwarte swojego rocznego dochodu ten idealista z Bożej łaski przeznaczał na wsparcie bliźnich.
3 sierpnia 1859 r. Walenty żeni się z dobrze wykształconą panną Emilią Filleborn. Odtąd co niedziela w domu Stanczukowskich w al. Józefiny pod nr 561 odbywają się edukacyjne zebrania dla młodzieży. „Czytanie arcywzorów najdzielniejszych mistrzów słowa, deklamacja, udatne przedstawienia wybornych komedyj stanowiły tło tych wieczorów, ożywionych poważną myślą. Tańczono bardzo rzadko, kart nie podawano wcale, dla amatorów była partya szachów; lato urozmaicało wycieczki w okolice” (pis. oryg.) – wspominała jedna z uczestniczek kaliskich spotkań. Po co to wszystko? „Zebrania nasze były szkołą obywatelskiego życia: uczyliśmy się tutaj kochać dobro, piękno, prawdę, miłować pracę i obowiązek (…)” – puentowała dama. Młodych Stanczukowski zwykł uczyć na przykładach z dnia codziennego. Podobno przy całej swej hojności dopominał się o oddanie choćby groszowej należności, „dowodząc [w ten sposób], że żaden dług nie jest tak małym, żeby się go lekceważyć godziło”.
W Kaliszu pełnił oprócz już wymienionych wiele funkcji: był członkiem Rady Miejskiej, dyrektorem Resursy Obywatelskiej, opiekunem szkół elementarnych, lekarzem więziennym. Ciekawe, kiedy wstawał, jakie miał przyzwyczajenia, co jadał? O, jeść lubił na pewno. Drecki podaje, że społecznik umarł z powodu stłuszczenia serca.         
   
Wola  
I na koniec ten niewiarygodny testament z 21 czerwca 1874 r. Lekarz 30 tys. złotych polskich – trzy czwarte zebranej sumy - postanowił złożyć na 120 lat w banku. Miliony, które miały narosnąć przez ten czas, umierający kazał przeznaczyć na instytucje dobroczynne i szkolne w Pyzdrach, Siedlcach, Kaliszu i Warszawie oraz restaurację pięciu kościołów nad Prosną. Wśród obdarowanych znaleźli się także wdowy i sieroty po lekarzach kaliskich oraz przyjaciołach. „(…) jakiż szczęśliwy więc dla wielu rodzin z jego przyczyny będzie rok 1995, w którym dopiero nasze trzecie czy czwarte pokolenie będzie naocznym świadkiem wielkich rezultatów świetnego pomysłu Stanczukowskiego (…)”. Jakiż szczęśliwy był wiek XIX ze swoją niezłomną wiarą w człowieka.   

Tako rzecze Sienkiewicz
Postawa Stanczukowskiego była szeroko komentowana nie tylko w lokalnej prasie i przez lokalne społeczeństwo. Po śmierci doktora wspomnienia ukazały się w szeroko dostępnych tytułach, jak „Tygodnik Ilustrowany”, „Głosy”, „Gazeta Lekarska”. Najdobitniej o ponadprzeciętności zmarłego świadczą słowa najważniejszego autora dla każdego Polaka XIX stulecia, Henryka Sienkiewicza. W jednym z felietonów z 1875 r. drukowanych cyklicznie na łamach warszawskiej „Gazety Polskiej” przewodnik narodu zamieścił niezbyt pochlebny obraz przeciętnego kaliszanina. Według tej diagnozy obywatel miasta nad Prosną „dobrze je, pije jeszcze lepiej, sypia długo i dużo gada”, a do tego mało czyta, jeśli w ogóle zna jakiekolwiek książki… Honor uratował Stanczukowski, bo jak kończy autor Trylogii: „Przeciętny tedy, czyli w teorii: idealny kaliszanin – niezbyt idealnie przedstawia się w praktyce. Że jednak między nieprzeciętnymi mieszkańcami pomienionego grodu liczne znajdują się wyjątki, dowodzi tego choćby zapis zmarłego w Kaliszu Walentego Stanczukowskiego (…)”. Notabene Sienkiewicz gościł w Kaliszu dwa razy. W 1904 r. odwiedził Dom Dziecka przy ul. Skarszewskiej (nie istnieje) wybudowany staraniem miejscowego Towarzystwa Dobroczynności. W księdze pamiątkowej pisarz zostawił sentencję: „Miłosierdzie jest to siejba, której plony przeżyją przyszłe pokolenia”.      

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz

Reklama

Lekarz dusz komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"