:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Pasje, Mirosław Przędzik skrzypek który żadnej pracy - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 22/03/2019 09:18

Mirosław Przędzik znany jest jako wieloletni skrzypek kaliskiej Orkiestry Symfonicznej, a od niedawna także autor recenzowanej już na naszych łamach książki „Muzyczny Kalisz 1870-1914”. Okazuje się jednak, że jego życie obfitowało w epizody, którymi można by obdzielić kilka innych osób

Przyszły muzyk urodził się w roku 1948, i jak sam podkreśla - w rodzinie robotniczej. Początkowo mieszkał przy ul. Parczewskiego. – Zajmowaliśmy pokój z kuchnią na poddaszu, bez łazienki. Dzieciństwo miałem szczęśliwe. Do dnia dzisiejszego pamiętam soboty, kiedy to moja mama wcześniej wracała z pracy i szorowała szarym mydłem deski podłogi, a ogień strzelał w piecu i rozchodził się zapach pieczonego ciasta. Jak to wszystko pięknie pachniało, najpiękniejszy zapach,  jaki pamiętam w moim życiu! Mama powtarzała: jakie to szczęście, że moje dzieci nie chodzą głodne, jakie to szczęście! Bieda była taka, że tyle jej wystarczało do szczęścia – wspomina M. Przędzik.

Szkolna droga 
była kręta 
W 1955 r. został uczniem Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. 3 Maja, a jednocześnie Szkoły Muzycznej w klasie skrzypiec. Jego pierwszym nauczycielem gry na tym instrumencie był jego ojciec, jednak w szkole nie miał szczęścia do nauczycieli. – Pierwszym był kontrabasista, drugim wprawdzie skrzypek, ale nie zawsze trzeźwy. Jednak najwięcej złego w mojej psychice zrobił następny nauczyciel. Miał zaburzenia psychiczne. Nigdy nie mogłem wykazać się przygotowaną lekcją, strasznie na mnie krzyczał, nie wiem, dlaczego nieraz wyrzucał mnie z klasy jeszcze przed wyjęciem instrumentu. Taki człowiek nie powinien nawet zbliżać się do dzieci, a co dopiero je uczyć. Kiedyś nazwał mojego ojca głupcem, który posyła takiego idiotę do szkoły. Pan ten w szkole był sekretarzem PZPR, a ja byłem strzępkiem nerwów z myślami samobójczymi. Po takich torturach, w moim dorosłym życiu nigdy niczego nie udało mi się dobrze zagrać solo. Mięśnie robiły się stalowe, stałem się psychicznym kaleką…
Jednak pewnego razu utalentowanym dzieckiem zainteresował się dyrektor szkoły, człowiek obdarzony inteligencją i erudycją, znający kilka języków. – Usłyszałem od niego pochwały. Pamiętam, że kiedyś na lekcji poproszono go, żeby wygłosił jakąś prelekcję. „Na jaki temat i w jakim języku?” - spytał – śmieje się M. Przędzik. – A przez ostatni rok mojej edukacji muzycznej uczył mnie skrzypek z Opery Łódzkiej, który raz w tygodniu dojeżdżał do Kalisza – dodaje. 
Edukacji muzycznej przez dwa lata towarzyszyła nauka w II LO im. T. Kościuszki, a później w Liceum dla Pracujących. Ten szkolny rozdział życia skrzypka zakończył się w roku 1968, gdy przyszedł czas na pracę zawodową. 

Muzyk, szklarz i tkacz
– Jeszcze w czasach szkolnych grałem w różnych zespołach kameralnych na różnych akademiach ku czci, weselach, pogrzebach i ślubach. Od 1964 r. byłem członkiem Zespołu Pieśni i Tańca „Calisia”. Moje dochody były mniej niż skromne, grałem przeważnie bez wynagrodzenia. Kolega namówił mnie, żebym poszedł do pracy do ogrodnika jako szklarz. Ale przyszła zima i praca się skończyła. Następnym moim zajęciem było tkactwo. Przez kilkanaście miesięcy pracowałem w Pluszowni na krosnach w systemie trzyzmianowym. Później uczyłem młodzież wychowania muzycznego w wiejskiej szkole. Wiosną 1971 r. ożeniłem się z dziewczyną, z którą byłem w jednej klasie w liceum. Nasz związek trwa do dnia dzisiejszego, mamy córkę Magdalenę. 
Niedługo po ślubie przyszło powołanie do wojska. M. Przędzik grał w Orkiestrze Reprezentacyjnej Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu. Co ciekawe, nie na skrzypcach, lecz na waltorni. Jak wspomina, na przekwalifikowanie się miał tylko miesiąc. Pomogło mu to, że w szkole muzycznej jako dodatkowy instrument miał trąbkę. Po odbyciu służby wojskowej wrócił do Kalisza i pracował w Pogotowiu Ratunkowym jako sanitariusz, a później jako rewizor i dyspozytor towarowy w PKS. 
Punktem zwrotnym okazało się powstanie w roku 1974 Miejskiej Orkiestry Symfonicznej, założonej i prowadzonej przez Andrzeja Bujakiewicza. – Mój szanowany profesor Jerzy Romański namówił mnie, żebym spróbował grać w orkiestrze. Zacząłem w roku 1976, próby odbywały się dwa razy w tygodniu. W 1980 r. powstała zawodowa Kaliska Orkiestra Symfoniczna, później przemianowana na Filharmonię Kaliską. Pracowałem w niej do roku 2008, gdy odszedłem na emeryturę. Moja orkiestra przechodziła w tym czasie różne etapy. W latach 90. zapomniano o muzykach. Przez kilka lat pomimo dużej inflacji nie było żadnych podwyżek. Moje koleżanki i koledzy, którzy pracowali na dwóch etatach - w szkole i w orkiestrze, mogli utrzymać się z dwóch poborów. Ja takiej możliwości nie miałem, bo nie miałem studiów. Namówiono mnie, żebym wyjechał do Londynu, bo tam dostanę pracę i poprawię swój budżet. Wziąłem urlop bezpłatny i wyjechałem…

Na londyńskim bruku
W Londynie pracował przy remontach mieszkań u Polaków. Wkrótce poproszono go też, żeby zgodził się grać na skrzypcach w zespole folklorystycznym Tatry, utrzymującym się ze składek członkowskich. Po powrocie do Polski - jak mówi - miał trochę szczęścia, bo pojawiło się zapotrzebowanie na nocnego stróża w ratuszu. – Dostałem tę pracę i przez osiem lat „pilnowałem zegara na wieży ratuszowej”. Niektórzy starsi urzędnicy jeszcze wspominają „nawiedzonego skrzypka”, który w nocy ćwiczył w ratuszowym holu. Po stróżowaniu szedłem na próbę, a potem drzemka i znów nocna zmiana w ratuszu…
Drugą po muzyce życiową pasją M. Przędzika okazała się historia. – Zawsze nurtowała mnie myśl, jak wyglądało życie muzyczne mojego miasta sprzed wieków. Na emeryturze miałem więcej czasu, więc rozpocząłem poszukiwania w naszych muzeach, bibliotekach i archiwach. Poszukiwania trwały kilka lat, a książka została ukończona w 2012 r. Później szukałem wydawcy, co nie było łatwe. Decyzję o wydaniu książki podjął Adam Borowiak, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej im. A. Asnyka…

Dyskretny urok 
dawnych dziejów
Efektem pracy badawczej M. Przędzika okazało się też odkrycie na poły zapomnianej opery Ludwika Grossmana pt. „Duch wojewody”. – Kiedyś była bardzo popularna, wystawiana w największych gmachach operowych Europy, zbierająca pochlebne recenzje. Zabawne libretto napisał Stanisław Anczyc, syn dyrektora kaliskiego teatru. Tą operą zainteresował się obecny dyrektor Filharmonii Kaliskiej Adam Klocek. Po wielu poszukiwaniach okazało się, że rękopis opery był w warszawskim archiwum Towarzystwa Muzycznego. Po wielu trudach i nieprzespanych nocach operę tę zrekonstruowałem. Z tego dzieła przez naszą orkiestrę wykonane były dwa tańce - Czardasz i Mazur oraz Uwertura. Ażeby wystawić dzieło w całości potrzebny jest duży aparat wykonawczy, chór, soliści, balet i orkiestra w dużym składzie, kostiumy i dekoracje. Obecnie nasza Filharmonia nie posiada takich funduszy, może więc w przyszłości? W swoim dorobku mam też kompozycję pt. Poemat Kaliski „Fleida”. Jest to utwór programowy, oparty na opowiadaniu mojej mamy o jej żydowskiej przyjaciółce Fleidzie. Streśćmy je tak. Wybucha wojna, Żydów wywożą z Kalisza, przyjaciółka przychodzi do mojej mamy z prośbą, ażeby ta przechowała jej maszynę do szycia. Fleida zostaje wywieziona do Birkenau, a tam przeznaczona do oddania krwi, całej krwi, która ma zostać wywieziona na front…
W 2008 r. utwór ten został wykonany przez Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Kaliskiej, a po przekomponowaniu - w roku 2017 w zamojskiej synagodze przez tamtejszą orkiestrę symfoniczną. M. Przędzik ma w swoim „muzycznym zanadrzu” więcej ciekawostek. Chce przedstawić dźwiękami kaliski Park Miejski, na wzór „Obrazków z wystawy” Musorgskiego. – Utwór składa się z czternastu miniaturek. Premiery jeszcze nie było, może kiedyś doczekam. W moim dorobku muzycznym jest jeszcze kilka instrumentacji, jakie zrobiłem na zamówienie naszej orkiestry. Świta mi jeszcze myśl, ażeby odnaleźć dalszą historię muzyki  mojego miasta, czyli okres 1915-1939. Książka nie jest jeszcze wydana, ale jest gotowa do druku. Miałem zaszczyt opracowania na stulecie niepodległości śpiewnika „Historia Polski w pieśni”. A dzisiaj podjąłem się instrumentacji utworów naszych kaliskich dziewiętnastowiecznych muzyków dawno zapomnianych, a wartych przypomnienia – wylicza M. Przędzik.
Ma jeszcze marzenie, aby kaliscy muzycy doczekali się własnego gmachu i sali koncertowej. – Nasi są na tak samo wysokim poziomie, jak muzycy europejscy, i nie powinni być gorzej traktowani. Powinni więc mieć własną siedzibę – podkreśla M. Przędzik.

Reklama

Mirosław Przędzik - skrzypek, który żadnej pracy się nie bał komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"