:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Na ryby - mydlenie oczu, czyli marketing wędkarski

Wędkarstwo, mydlenie czyli marketing wędkarski - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 21/07/2019 07:00

Rynek wędkarski jest obecnie bardzo bogaty. Dba o to wiele firm, specjalizujących się zarówno w produkcji wszelkiego rodzaju sprzętu i akcesoriów wędkarskich, jak i dystrybucji tych dóbr. Choć na pozór wydawać by się mogło, że jest on wypełniony po brzegi i że nie ma już na nim miejsca dla nowych podmiotów, to jednak pojawiają się one i albo bardzo szybko znikają, albo pozostają, ugruntowując swoją pozycję.

 Zaczynając od podstawowego dziś asortymentu produktów dla wędkarzy - zanęt - warto się zastanowić, czy pojawiające się nowości są naprawdę tak doskonałe, jak przedstawiają je w pięknie wydanych katalogach marketingowcy, czy są jedynie powieleniem - często, niestety, gorszym od już istniejących zanęt. 
Rozmawiając z wieloma wędkarzami, łowiącymi w zawodach wędkarskich różnej rangi, od mistrzostw koła do mistrzostw Polski, i wsłuchując się z dużą uwagą w to, co mówią, można odkryć pewną prawidłowość. Większość (duża większość!) z nich nie używa do wzbogacania zanęt żadnych - co warte podkreślenia, żadnych atraktorów ani ulepszaczy. Jedynymi dodatkami są „żywe” przynęty – dżokers, pinka, biały robak, cięty czerwony robak lub kaster. Sprawdzone przez lata na niezliczonej ilości zawodów mieszanki znanych producentów, np. Sensas, Marcel, czy nasze rodzime Lorpio lub Robinson, są zanętami kompletnymi, które nie wymagają dodawania żadnych dodatkowych komponentów. Tak twierdzą zawodowcy. Po co więc w sklepach cała gama przeróżnych dodatków? Mogą być potrzebne tym z wędkarzy, którzy sami komponują zanęty, lub tym, którzy wierzą w magiczną moc „tajemnych składników”, za co odpowiedzialny jest właśnie marketing i katalogi. Jeszcze raz warto powtórzyć - nie ma cudownych zanęt, bo gdyby istniały, wygrywaliby zawsze ci sami zawodnicy, którzy poznali ich sekret. Oczywiście mowa tu o zawodach rangi Mistrzostw Świata, Europy, czy Polski, gdzie poziom techniczny startujących jest wyrównany. 
Na półkach sklepów wędkarskich w Kaliszu pojawiła się spora grupa  nowych zanęt, które nowa (ponoć na polskim rynku od dwóch lat) firma uznaje za rewelacyjne. Za wcześnie jest, aby jej walory i skuteczność oceniać, natomiast wartość nęcącą ma dla wędkarzy dość dużą, co mają zagwarantować niespotykane nigdzie indziej składniki. Suszony dżokers, suszony kiełż, suszona pinka itp. Choć nie wiadomo, jakie wartości nęcące ryby będą miały te dodatki, to jedno jest pewne - znakomicie działają na wyobraźnię wędkarza i sporo podrażają zanętę. 
Na marginesie. Namoczyłem otrzymaną do testowania nową zanętę i jednego jestem pewien, że odnaleźć w niej suszonego dżokersa można chyba jedynie pod mikroskopem. Nie wiem, jaką rolę miałby spełniać w takiej postaci w zanęcie. Owszem, suszone kiełże są widoczne, ale te można kupić w każdym sklepie akwarystycznym i gdyby rzeczywiście były tak skuteczne, jak sugeruje producent, już dawno stosowaliby je zawodnicy w zawodach. Czyżby miał to być jeszcze jeden z chwytów reklamowych, które mają uwiarygodnić nowy na rynku produkt? Dużo lepszym rozwiązaniem wydaje się sprzedaż tego typu składników (suszony kiełż, suszona pinka itp.) w opakowaniach, zawierających sam dodatek, z którego mógłby ewentualnie skorzystać łowiący, jeśli uznałby taką potrzebę. Swoją drogą ciekawe, jak wyglądałby sprzedawany w ten sposób suszony dżokers i jaka byłaby jego cena. 
Innym przykładem, obrazującym nierzetelność i chęć szybkiego wzbogacenia się firm, jest ten, dotyczący sprzedaży glin i ziem używanych w wędkarstwie. Czując dość łatwy i szybki zysk, chyba wszystkie obecnie firmy produkujące (sprzedające) zanęty, wprowadziły do sprzedaży ziemie. Niestety, ich jakość również zasługuje na krytykę. W jednej partii, np. tzw. „ziemi bełchatowskiej”, możemy spotkać swoiste „błotko”, którego nie daje się osuszyć nawet całkowicie suchą zanętą, a w innej ziemia jest tak sucha, że jej przygotowanie do użycia bez mechanicznego mieszadła zakrawa na niewykonalne lub bardzo trudne. W jednej z glin, podczas przesiewania jej przez sito, znalazłem kilka odłamków gruzu budowlanego (cegieł). Jeśli wierzyć Dariuszowi Ciechańskiemu, doskonałemu wędkarzowi, trenerowi kadry narodowej, producentowi znakomitych spławików oraz zanęt i ziem wędkarskich, że surowiec, który później sprzedawany jest jako glina wędkarska, pozyskuje się z głębokości kilku, a często kilkunastu metrów,  to w jaki sposób w jednym z opakowań znalazły się żywe rosówki? Przecież na takiej głębokości nie występują nawet zimą.  
Pamiętajmy, idąc na wędkarskie zakupy, aby nie ulegać marketingowym działaniom specjalistów. Kupujmy sprawdzone już produkty, bardziej koncentrując się na dobrej jakości „żywych” przynęt, niż na tajemniczych dodatkach, które mają nam zagwarantować superbrania, bo nie ma cudownych zanęt. Wiem jednak, że bywają niedomoczone, nieprzesiane lub zbyt mokre, a wówczas nawet te najlepsze nie spełnią swojego zadania. 
Marek Grajek

Reklama

Na ryby - mydlenie oczu, czyli marketing wędkarski komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"