:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Historia, podziemiu kaliskiej - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Nie chcę podawać ani swojego imienia, ani tym bardziej nazwiska. Boję się. Wiem, że wielu z oprawców jeszcze żyje, a ja chciałbym żyć w spokoju. Przez lata próbowałem wymazać z pamięci to wszystko, co wydarzyło się zaraz po wojnie. Ale, jak widać, nie potrafię. Do opowiedzenia mojej historii zachęcił mnie artykuł w ,,Życiu Kalisza’’ o kępińskim UB. Mam nadzieję, że w ślad za mną pójdą inni świadkowie tamtych wydarzeń i opiszą swoje bolesne doświadczenia

Był rok 1946
Miałem wówczas 19 lat. Mieszkałem z rodziną w Sokołowie pod Goszczanowem. Nasz dom był położony tuż przy lesie. Któregoś dnia przyszedł do nas nowy leśniczy – dystyngowany 30-letni kawaler Kazimierz Kowalski. Szybko zyskał sympatię mojego ojca. Nie wiem, czy się zaprzyjaźnili, ale na pewno ojciec mu ufał. Leśniczy przychodził do nas dość często, chwalił się swoją bronią. W końcu ojciec pokazał mu swój pistolet – pozostałość po wojnie. I to był, jak się okazało, poważny błąd. Kilka dni później pod dom przyjechało UB i aresztowało mojego ojca. Trafił najpierw do kazamatów w Kaliszu, a następnie został przewieziony do Poznania. Nie mieliśmy pojęcia, co się z nim dzieje, ale dzięki jednemu z milicjantów matka ustaliła miejsce jego pobytu i pojechaliśmy do Poznania. Tam okazało się, że grozi mu poważna kara za posiadanie broni. Dowiedzieliśmy się, że bez pomocy adwokata nie uda nam się wyciągnąć ojca z więzienia. Mama sprzedała wszystkie zwierzęta hodowlane i uzbierała 40 tys. zł na honorarium dla adwokata. Mecenas Oleksy z Poznania spisał się bardzo dobrze i po trzech miesiącach ojciec był wolny. Niestety, na tym nie skończyła się jego historia. Po dwóch kolejnych miesiącach władze zwierzchnie UB sprzeciwiły się decyzji o wypuszczeniu taty i postanowiły po raz kolejny go aresztować. Do naszego domu przyjechali dwaj milicjanci z Goszczanowa, którzy go aresztowali. Cała trójka jechała furmanką na posterunek. Ojciec był załamany. Nie chciał wracać do więzienia, bo pobyt tam bardzo go zmienił. Bał się powrotu do kazamatów UB, tym bardziej że miał mieć postawiony zarzut przynależności do Armii Krajowej. Tuż przed Goszczanowem podjął próbę ucieczki. Wtedy Józef Wiza, milicjant z Goszczanowa, strzelił mu w plecy, a gdy ojciec upadł, podbiegł do niego i oddał drugi strzał... UB sprawę tego morderstwa oczywiście umorzyło. Drugi z funkcjonariuszy – Mieczysław Białas zeznał, że doszło do wypadku, a śmierć ojca nastąpiła po rykoszecie. A w całej okolicy nie było żadnego budynku, od którego mogłyby się odbić kule.

W mojej historii też jest Kowalski
Mniej więcej pół roku później sam zostałem aresztowany. I w tę sprawę również zamieszany jest informator UB, leśniczy Kazimierz Kowalski. Miałem wtedy 19 lat i poszedłem z kolegą z mojej wsi na spotkanie z dziewczynami. Było tam kilka osób – kilku chłopaków i kilka dziewcząt. W pewnym momencie zapukał ktoś do drzwi. Okazało się, że przyszło dwóch umundurowanych mężczyzn, którzy namawiali nas do wstąpienia do niepodległościowej organizacji. Byłem wtedy młody i nie chciałem podejmować pochopnych decyzji. Wspólnie z moim kolegą powiedzieliśmy im, żeby dali nam czas na zastanowienie. Ale z naszej grupy kilku – trzech, może czterech chłopaków – zgodziło się wstąpić do organizacji. I pewnie udałoby im się działać nieco dłużej, gdyby dwaj umundurowani AK-owcy nie zapukali do leśniczego Kowalskiego. Przyjął ich, sprawiał wrażenie zainteresowanego i zdecydował się przystąpić do nich. Organizacja, która wcieliła w swoje szeregi nowych żołnierzy, potrzebowała broni, więc dowódca grupy – Spalony ze Smółek, wspólnie ze swoim zastępcą – Wosikiem z Karolewa postanowili napaść na posterunek milicji w Koźminku. Akcja była dokładnie zaplanowana – oprócz dowódcy i jego zastępcy wzięli w niej udział zwerbowani chłopcy i leśniczy. Ten jednak tylko udawał, że bierze w niej udział – strzelał Panu Bogu w okno. Po zakończeniu akcji Kowalski zaproponował schronienie AK-owcom w swoim lesie. Ci mieli tam dojechać furmanką, zaś sam leśniczy pojechał do leśniczówki na rowerze. Przed leśniczówką spotkał się z funkcjonariuszami UB i przekazał im informacje o miejscu pobytu członków grupy. Ci nie mieli szans – zostali okrążeni w lesie i aresztowani. Udało się uciec tylko dowódcy grupy – Spalonemu. Uciekł do Małgowa, tam dostał od jednego z gospodarzy konia i popędził w kierunku Turku. Po jakimś czasie potajemnie pojawił się u młynarza w Gaci Kaliskiej. Miał zamiar tam przenocować, bo obaj doskonale się znali. Niestety, młynarz powiadomił UB i natychmiast przyjechali uzbrojeni funkcjonariusze. Spalony próbował jeszcze uciekać – wyskoczył przez okno, ale teren był obstawiony, i nie miał szans. Przez sąd w Kaliszu został skazany na karę śmierci. Niestety, do dzisiaj nie wiadomo, gdzie dokonano egzekucji i gdzie został pochowany. Kazimierza Kowalskiego nie spotkały oczywiście żadne represje. Nie był nawet przesłuchiwany. Szybko został przeniesiony na inną leśniczówkę pod Starogardem Szczecińskim.
Któregoś dnia i do mnie zapukali funkcjonariusze UB. Zostałem aresztowany, bo podczas śledztwa ktoś powiedział, że ja również otrzymałem propozycję od AK-owców. Zostałem umieszczony w areszcie UB, który mieścił się wtedy w piwnicy Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka. Cele były bardzo małe, a trzymano tam nawet czterech więźniów. Miejsca było więc niewiele. Do dzisiaj doskonale wszystko pamiętam: maleńkie okienka wychodziły na uliczkę, która wtedy była ulokowana między szkołą i dzisiejszym bankiem PKO SA. Uliczka prowadziła od Grodzkiej do Parczewskiego. Siedząc w areszcie widziałem jedynie nogi przechodzących ludzi. Wolałem jednak patrzeć na ulicę, a nie na korytarz aresztu. Kilka razy przez dziurkę od klucza widziałem, jak wyciągano z celi więźniów i prowadzono ich na przesłuchania. UB-ecy wołali aresztowanego na korytarz, a następnie bili go do nieprzytomności solidnymi dębowymi nogami od stołu czy krzesła. Bili, dopóki więzień nie zasłabł. A gdy zemdlał, polewali go wodą z wiadra, żeby odzyskał świadomość. Tak przygotowany szedł na przesłuchanie.
Ja miałem ogromne szczęście – po kilkunastu dniach aresztu zostałem wypuszczony, razem z moim kolegą, który wspólnie ze mną usłyszał propozycję wstąpienia do podziemia. Wypuścili nas któregoś mroźnego dnia wieczorem. Drogę do domu – około 20 kilometrów na mrozie –  pokonałem w skarpetach, bo moje buty nie miały zelówek. Ale inni mieli mniej szczęścia – ci, którym udowodniono przynależność do oddziału, przesiedzieli w więzieniu po 7 lat. Dowódca grupy – Spalony został skazany na śmierć, a jego zastępca – Wosik spędził w więzieniu kilkanaście lat.

Trzech braci
– trzy postawy
Grupa działająca w rejonie Goszczanowa czy Koźminka nie była jedyną mi znaną grupą AK-owców. Druga działała w okolicy Zbierska, a jej dowódcą był Edward Andrzejewski, jeden z trzech braci, pochodzący z Liskowa. Wacław Andrzejewski był malarzem i nie interesowała go działalność w konspiracji, kolejny brat – Władysław Andrzejewski był... milicjantem. A Edek właśnie został dowódcą małego partyzanckiego oddziału. Ta grupa również została rozbita przez UB. Większość jej członków został skazana na kilka lat więzienia, a dowódca – Edek Andrzejewski na karę śmierci. Nikt jednak nie wiedział, kiedy został wykonany wyrok i gdzie zostało pochowane ciało. Jego brat, pracujący w milicji, jakimś cudem ustalił, że Edek został zabity w kaliskim więzieniu i że został pochowany w lasach na Wolicy, razem z innymi skazańcami. Wtedy Jacek – brat-malarz postanowił na własną rękę przeprowadzić ekshumację i znaleźć ciało brata. Udało mu się odszukać zbiorową mogiłę, ukrytą w lesie, ale pośród ciał skazańców nie znalazł swojego brata.
Notował:
Jakub Banasiak

Jeżeli pamiętacie państwo działalność UB i SB w Kaliszu i chcielibyście się podzielić tym z czytelnikami ,,Życia Kalisza’’, prosimy o kontakt: (0-62) 501-11-91.



Reklama

O podziemiu i kaliskiej UB komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"