:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Atrakcje i Ciekawostki, latach wsiadłem autobusu - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

– Skoro ostatni raz jechałeś miejskim autobusem 25 lat temu, to wsiądź do dzisiejszego KLA i napisz o tym artykuł. Nie mogę się doczekać twoich spostrzeżeń – usłyszałem od redakcyjnego kolegi.
– Dobrze, przejadę się

Coś mi podpowiadało, żebym przed podróżą autobusem zdjął krawat.  Zdjąłem i wyszedłem z redakcji na przystanek. „Fajnie, mam 10 minut spacerku” – pomyślałem. – „Ale z drugiej strony samochodem byłbym już w centrum”.
Zatrzymałem się na przystanku przy zbiegu ul. Serbinowskiej i Górnośląskiej. „Dobrze, że jest tu kiosk, to kupię bilet”.
– Cały? – usłyszałem szorstki głos z czeluści kiosku. Ponieważ do niskich nie należę, schyliłem się potulnie w pas, żeby przez okienko wyjaśnić, że potrzebuję...
– CAŁY?! – usłyszałem to samo, głośniej  i bardziej agresywnie.
– Co: cały?–  zapytałem jakoś tak automatycznie i bezradnie.
– Cały czy połówka?
– Całe dwa poproszę,  żebym mógł wrócić.

Którym autobusem jechać?
Podchodzę do tablicy z rozkładem. Ładnie rozrysowana schematyczna mapa, podobnie jak przy stacji metra w Londynie czy Berlinie, ale za nic nie mogę na niej znaleźć przystanku, na którym jestem. Całe szczęście, że znam nazwy i rozkład ulic Kalisza, więc się domyślam.
„Kurczę! Jak mam wybrać  numer autobusu, skoro  linie na planie  się rozdwajają i każda prowadzi w inną stronę?” Na przykład na schemacie linia zielona odchodzi od mojego przystanku i rozdwaja się: na tę, która jedzie Górnośląską prosto i tę, która skręca w ul. Legionów. Skąd mam wiedzieć, czy autobus oznaczony zieloną linią pojedzie prosto Górnośląską, czy skręci w Legionów?
Po 3 minutach rozszyfrowywania rozkładu poddaję się  i w myślach „przesiadam się” na linię innego koloru.  Znów to samo – linia się rozdwaja! Większość tak ma, z wyjątkiem czerwonej, której przypisano nr 3.
W czasie 10-minutowych  rozmyślań uciekły  mi 3  autobusy. Wreszcie podjechała „trójka”.
Wsiadłem środkowymi drzwiami. Wyciągam bilet i zastanawiam się – co teraz? Z młodości pamiętam jeszcze kasowniki na dźwignię zakończoną kulką. Te kulki zresztą masowo ginęły, bo młodzież robiła z nich „tiki-tiki”. To żółte „coś”,  wiszące na słupku może być kasownikiem, ale nie ma już dźwigni! Lepiej od razu zapytam kierowcę.
– Przepraszam, jak mam skasować bilet?
– Tam ma pan kasowniki – uczynnym gestem wskazał kierowca środek autobusu.
„No dobrze, powalczę z nimi” – pomyślałem i nie zadawałem już dodatkowych pytań. – „Ale dlaczego są dwa różne kasowniki?”
– Musi pan skasować w tym bordowym  – zlitowała się nade mną jakaś pasażerka.
Włożyłem bilet do szczeliny. Coś chrupnęło. Wyjąłem. Sprawdzam, ale nie widzę żadnego znaku kasowania. Przysuwam bilet bliżej oczu i badawczo oglądam. Nadal nic nie widzę.
– Z drugiej strony –  podpowiadają mi pasażerowie.
  Rzeczywiście, zagadka rozwiązana – na odwrocie wydrukował się jakiś numerek.
„Zaraz, zaraz, ale  jak daleko mogę teraz jechać? Czy jeden bilet wystarczy mi do centrum?”
– Przepraszam, jak daleko mogę jeszcze jechać na ten bilet? – pytam kierowcę.
– A dokąd chce pan jechać?
– Do ratusza.
– A, to spokojnie.
– A gdybym chciał jechać dalej?
– Może pan na terenie całego miasta.
–  Czyli jak zobaczę tabliczkę, że Kalisz się kończy, to muszę kupić drugi bilet?
– Nie, może pan dojechać do samego Szałego.
Nareszcie formalności mam z głowy. Odprężam się.
Jadę. Rozglądam się po autobusie. Sporo wolnych miejsc, ale wolę stać, bo więcej zobaczę. Pod sufitem monitor wyświetla jakąś bzdurną reklamę o Krakowie, potem coś o portalu mleczko.pl, a potem  reklamę po  niemiecku i angielsku. Obraz na monitorze zmienia się co chwilę i teraz straszy zwiększonym bezrobociem w Kaliszu. Szkoda na to czasu. Może coś ciekawszego znajdę na plakatach na szybie? O, ten żółty jest największy: „Uwaga, kieszonkowcy!”
Dlaczego nie widzę tu nic radośnie nastrajającego?
A inni pasażerowie? Przecież  byli życzliwi – pomagali mi bardzo chętnie, nawet chętniej niż ci, którym za to płaciłem, kupując bilet.
Większość pasażerów stanowili ludzie w podeszłym  wieku. Jakby trochę zahipnotyzowani. Bez  żadnych emocji  na twarzach.  Nikt nie promieniuje radością. Nikt się nie uśmiecha. Nie wolno, czy co?
Obok mnie stanęła młoda dziewczyna, a właściwie stanęło tam tylko jej ciało, bo  umysł i duszę – jak w filmie „Matrix” – podłączyła do  słuchawek w uszach i gdzieś odpłynęła.
Mogę popatrzeć przez duże i liczne okna, ale i tym razem  coś mi nie pasuje. Już wiem.  Brudne, usmarkane szyby. Nawet gdyby Kalisz był najśliczniejszym miastem, to oglądanie go przez taki filtr też nie nastraja optymistycznie.
Znam Kalisz, więc orientuję się, że jestem na ul. Parczewskiego na  wysokości ratusza. Na najbliższym przystanku wysiądę. Autobus zatrzymuje się na tyłach Liceum im. Asnyka. Wysiadam i idę do ul. Zamkowej.  Gdy dochodzę do przystanku przy placu Jana Pawła II,  widzę, że podjechał  ten sam autobus, którym jechałem. „Jak to? Po co wysiadałem?” Z drugiej strony, co za różnica, skoro on przyjechał w tym samym czasie, w którym tu doszedłem?

Powrót
Znów analizuję schemat połączeń i znów się poddaję. Przełączam się na intuicję i wsiadam w pierwszy lepszy „numer”, który jedzie w kierunku dworca PKP.  Tym razem kasownik nie chrobocze, więc chyba nie działa. Kobieta, która to wcześniej zauważyła, szybko i sprawnie dociera do innego. Poszedłem jej śladem. Usadowiłem się z tyłu, gdzie miałem nieszczęście całą drogę słuchać odgłosów klekocącego  silnika. Znów zaparowane brudne szyby z licznymi  śladami  po naklejkach. Żaden prywatny samochód nie ma tak brudnych szyb.
Wysiadam przy zbiegu ul. Polnej i Legionów. Dalej muszę iść na piechotę.
Ze zdziwieniem, a potem irytacją obserwuję, jak na ul. Polnej wyprzedza mnie „szesnastka”, jadąca w stronę redakcji. Szkoda, że nie zorientowałem się wcześniej o trasie jazdy tego autobusu. Miałbym bliżej. Po 10 minutach jestem przy zbiegu ul. Kresowej i Konopnickiej. Tu mija mnie kolejny autobus, tylko biały, z napisem „Carrefour”. Przecież gdybym wiedział, pojechałbym tym! Sprawdzam na przystanku, jak  to możliwe, że go przeoczyłem. Niestety, w rozkładzie jazdy na przystanku przy ul. Kresowej  nie figuruje żaden „Carrefour”. Autobus widmo? Zresztą graffiti na tablicy przystanku przypomina mi, że jestem daleko od centrum.
Do redakcji dotarłem już  piechotą.

Wnioski
Wśród fizyków krąży taki dowcip:
 – Jak za pomocą szkła  i wody zwiększyć natężenie światła?
Prawidłowa odpowiedź:
 – Umyć okna.
Podobnie jest z naszymi autobusami. Można stwierdzić, że KLA na 99 proc. jest w porządku, ale ten 1 proc. w postaci brudnych szyb i nieczytelnego grafika kierunków jazdy potrafi zepsuć dobre wrażenie.
Panowie z Zarządu KLA! Niejeden  dyrektor chciałby zarządzać taką firmą, jak wasza, która praktycznie ma monopol i do tego finansowe wsparcie miasta. W dzisiejszych czasach macie luksusową sytuację, ale umyjcie te szyby chociaż do takiego poziomu, jaki macie w swoich prywatnych samochodach.

Reklama

Po 25 latach wsiadłem do autobusu KLA komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"