:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Poezyje albo podróż do krainy wzruszeń

Historia, Poezyje podróż krainy wzruszeń - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Adam Chodyński (1832-1902) – historyk, dziennikarz, niekwestionowany autorytet kaliskich kronikarzy, był również poetą. Z mniej znaną, liryczną stroną działalności badacza możemy zapoznać się dzięki opracowanej przez Danutę Kawalerską i wydanej w tym roku antologii

Rekomendację twórczości
    poetyckiej dziejopisa dał Józef Ignacy Kraszewski. W 1872 r. nakładem sławnego pisarza ukazały się „Poezye” kaliszanina. Cóż z tego, skoro po upływie ponad stu lat sam Kraszewski, „mistrz prozy historycznej”, pokrywa się grubym kurzem zapomnienia. Zachwycając się atmosferą dziewiętnastowiecznego grodu nad Prosną, do lirycznych wynurzeń epoki podchodzimy z rezerwą. Nawet przy największym szacunku dla dzieła zasłużonego skądinąd regionalisty, na ustach dzisiejszego czytelnika może się pojawić mimowolny uśmiech. Uchylając się od krytycznoliterackiej analizy, dzisiaj proponujemy lekko ironiczne spojrzenie na twórczość poczciwego Adasia. Spróbujmy osadzić jego poezję w kontekście realiów drugiej połowy XIX w.

Romantyczna sceneria kontra życie
Wiele o tamtych czasach mówią przedmioty. Rzeźbione mebelki, aksamitne fotele,  kunsztowne bibeloty miały uczynić świat piękniejszym i bezpieczniejszym. Piękno było nie tylko ulubionym słowem, ale także celem dążeń epoki. Widziano w nim artystyczną syntezę dzieł człowieka i przyrody. To w tamtym czasie ulubionym miejscem kaliszan staje się park ze sztucznymi ruinami. Ornamenty ozdabiają każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, od fasady kamienicy po banalną klamkę. Urodę oszczędnego szafowania dekoracją odkryje dopiero przyszłość. Nadmiar to również cecha poezji drugiej połowy tego stulecia. Walcząca z tą manierą Maria Dąbrowska pisała na początku XX wieku: „To sztuczne i brzydkie – wszystko naokoło uczy, jak pisać prosto i zwięźle”. Ciekawe, co powiedziałaby autorka „Nocy i dni” na taką próbkę poezji naszego bohatera: Urno wspomnień szczero-złota,/Ach cóż w tobie się nie mieści!/Brylantowe sny żywota,/ Skamieniałe łzy boleści… („Zmienność”, 1875). Pragnienie maksymalnej estetyzacji dobrze widać na przykładzie prasowego opisu z 1879 r.: „drzewa ścielą pod stopy wytrwalszych spacerowiczów pożółkłe liście, wesoły gwar skrzydlatych śpiewaków zmienił się w jakiś żałosny świergot pełen żalu za słonecznymi dniami lata”. W rojeniach dziennikarza (czyżby sam Chodyński?) nastrój udziela się nawet łabędziom, które „smutnie pospuszczały głowy, przypuszczając, że godziny ich swobody są już policzone”. Im bardziej chciano uwznioślić „atmosferę”, tym mocniej po dekadach uwidacznia się humorystyczny efekt tych zabiegów. Dążąc wyłącznie do piękna, chciano usunąć z poezji wszystko, co trywialne i nieestetyczne. Próba oczywiście skazana na niepowodzenie, bo jak pogodzić rozpoetyzowanie z rzeczywistością? Na przykład w 1877 r. niejakiej Teodorze Kugier przydarzyła się następująca przygoda: „W ubiegły wtorek (…) spostrzeżono jakąś kobietę wchodząca do niezamieszkanego jeszcze domu p. Terechowa przy ulicy Wrocławskie Przedmieście. Zanim zdołano wbiec za nią, aby zapytać się, co ją tam o tak późnej porze sprowadza, kobieta wypadła (…) z okna” („Kaliszanin” nr 46). 
 
Miłość, seks i nenufary
Rozważania o poetyckich fascynacjach Chodyńskiego warto rozpocząć od sceny z filmu „Noce i dnie” (1975, reż. Jerzy Antczak). Zanurzony po kolana w wodzie Józef Tolibowski (młody Karol Strasburger) zrywa lilie dla Barbary. Rozczarowana małżeństwem bohaterka Dąbrowskiej (znakomita Jadwiga Barańska) odtąd zawsze będzie odnosić swoje życie do tego zdarzenia. Scena doskonale oddaje klimat czasów. Ludzie w świecie „pary i elektryczności”, mimo zastąpienia romantycznych ideałów pozytywizmem, w głębi duszy pozostali, tak jak ich ojcowie, niespełnionymi marzycielami. Nie jest to romantyzm buntu i walki, ale romantyzm skupiony na kontemplacji wewnętrznych uczuć. Z tych najważniejszą była miłość. Tęskniono, marzono i pisano o „prawdziwej”, „jedynej”, „wiecznej”. Tęsknił Chodyński: Miałem ja niegdyś szafiry w spojrzeniu/ Różę na ustach, a miłość w westchnieniu; („Nenufary zimowe I ”, 1871). Nie przypadkowo wtedy właśnie głównej ścieżce kaliskiego parku nadano miano Alei Westchnień.
Jak na każdego prawdziwego poetę (i bywalca wspomnianej alei) przystało, uczucie musiało również spotkać Adama. Jego wybranka serca miała na imię Zosia i „oczy piękniejsze niż nieba błękity”. Młodzieńca oczarował styl bycia panny Rybarskiej, zgodny z ideałem ówczesnej damy. Jej skromność dodatkowo podkreślała ciemna, aksamitna suknia. Zakochani spotykali się w stosownej scenerii – świadkiem miłości stał się wielki głaz i „starożytna” świątynia kanoników (katedra św. Mikołaja). W poetyckiej  konwencji XIX wieku uczucie do Zosieńki, „anioła na ziemi”, musiało być prawie pozbawione erotyzmu. Prawie, bo w czasach surowej moralności „erotyczny” charakter miał najdrobniejszy kobiecy gest i uśmiech, jak we wspomnieniach: Kiedy wietrzyk całował na twem czole włoski,/ Lub się pieścił szeleszcząc wstążką kapelusza,-/ Biegły  oczy za tobą -  a za nimi dusza,/Tyś dla nas miała urok boski!/ O, księżniczko miłości! w swój warkocz spowita,/ Której było tak wdzięcznie w własnym dijademie! („Nenufary VII”, 1873). Seksualność i sprawy ciała, choć nieobce historykowi (małżonkowie w krótkim czasie doczekali się pięciorga dzieci!), musiały pozostać niedopowiedziane. Nawet kiedy (w wierszu oczywiście) Zosia obiecująco „swój jedwab i aksamit  zrzuciła (…)”, to tylko dlatego, że poeta „(…) był biedny – a ona choć wpierw można była/ Nosiła odtąd sukienki z perkalu”(„Nenufary III”, 1871). W wierszach Chodyńskiego można za to znaleźć wiele „dozwolonych” opisów walorów dziewczyny: Bogactwo moje,/ Te modre oczy/Te ciemne zwoje,/ Moich warkoczy./ Jak lilie czyste,/jak słońca koło,/Tak promieniste,/ to moje czoło („Miljonerka”, 1872).
Po tragicznej śmierci żony dzieje uczucia Adam opisze w cyklu „Nenufary”. Zbiór zachował się tylko szczątkowo – w przedrukach na łamach „Kaliszanina”. O mnogości „uronionych lirycznych łez” świadczy numeracja – jeden z zachowanych „Nenufarów” nosi numer dwudziesty pierwszy. W stylu epoki mieści się także spalony w powstaniu warszawskim rękopis cyklu. Był to oprawiony w aksamitny safian album, na którego ozdobnej okładce widniał złoty napis „Pamięci mej najdroższej Zosi”. Wobec zniszczenia oryginału zagadką pozostanie, dlaczego Chodyński swoje dzieło nazwał „Nenufarami”. W zachowanym tekście poza tytułem kwiat się nie pojawia. Czy oznacza on wyłącznie piękność i krótkotrwałość bytu? Wyobraźnia, bo przecież czasem też lubimy być romantykami, podpowiada sławną scenę z „Nocy i dni”. Z pewnością w Kaliszu czasów Adama i Zosi nie brakowało nenufarów.

Uroda śmierci
Klimat epoki bardzo dobrze oddają także niedomówienia wokół zgonu pani Chodyńskiej. Przyczyną nieszczęścia miała być wystająca z ozdobnej kanapy zwyczajna sprężyna, która rozerwała żyłę Zosieńki. O tragedii dowiadujemy się z półsłówek zapisanych przez historyka. W przemilczeniu okoliczności kryje się coś, czego lubujący się we wzniosłości wiek znieść nie mógł – banał. W umieraniu chciano widzieć zjawisko dostojne, na swój sposób piękne: Zima zawiała Twą łożnicę – wieczną;/Wiosna porzuci na niej kwiaty, które zasieje ręka/Życzliwa i trawę, której Bóg wyrość nam każe/I będzie Ci spokojnie, słodko i nieprzespanie – zarówno/w maju jak i w grudniu. (…)/O ty szczęśliwa jak anioł w niebie, Młoda w spokojnej mogile ległaś („Wspomnienie pośmiertne – Alexandra Tahn”, 1879).  Przytoczony wiersz napisany na śmierć siostrzenicy żony Chodyńskiego warto porównać ze współczesnym tekstem Stanisława Barańczaka, rozpoczynającym się od dedykacji: [Pamięci nieznanej kobiety której śmierć (…) stała się przyczyną czasowego zamknięcia sklepu mięsnego przy ulicy Ściegiennego, (…)]/. I dalej: (…) każdy, kto widział, jak  starsza /kobieta, na wpół mdlejąc w tłoku (mięso/to białko), osuwa się na klęczki, ale ostatkiem sił, czepiając się cudzych toreb i jesionek, znowu dźwiga się (…) do pozycji pionowej, po czym/ dopiero, utrzymywana w niej przez napór innych (życie/to walka) ciał,/ umiera na serce, (…) („ Każdy może stać”, 1979). Zestawienie tych obrazów pokazuje, jak bardzo w ciągu stu lat zmieniło się widzenie spraw umierania. Dziewiętnastowieczny poeta, sądząc po częstotliwości używania słowa „grób”, większość wolnego czasu spędzał na wędrówkach po kaliskich nekropoliach przy Rogatce: Serdeczniej tam i najciszej tam,/ Ja sobie myślę i marzę,/ gdzie z wspomnieniami jestem sam,/Gdzie są cmentarze./Ach,  jakże lubię w goryczy dniach/O grobów marzyć piołunach,/I do wieczności unieść w łzach/Żale o trunach („Nenufar”, 1878). Zgon i związane z nim niesamowite akcesoria – rzeźbione katafalki, sarkofagi na lwich nogach etc. – kryły walor estetyczny: Pośród świateł i wonnych kadzideł błękitu,/Pośród śpiewów, na które milknie serca drganie,/Stała trumna w draperję skryta aksamitu,/(…) w tej trumnie złożono anioła w powicie,/Tę moją bladą panią w czarnym aksamicie./I odtąd kochać będę smutek całe życie; („Nenufary III, 1871). Chociaż historyk stracił żonę i większość dzieci, jego upodobań nie można tłumaczyć jedynie dramatycznymi doświadczeniami. „Nieubłagany upływ czasu” i „ciemna mogiła” pozostawały dla poetów niewyczerpaną skarbnicą inspiracji. Chorobliwe fascynacje podzielali także inni. Jak notuje „Kaliszanin” (nr 25) z 1882 r.: „do jednego z kantorów pogrzebowych w Berlinie przyszła młoda i wykwintnie ubrana dama, która zamówiła (…) czarną trumnę ze złoconymi łapami [i] karawan pierwszego rzędu, (…) gdy spytano ją o nazwisko zmarłej odrzekła, że nieboszczka nazywała się Franciszka W. (...) Nazajutrz właściciel kantoru udał się do mieszkania zmarłej i zastał tam ową damę (…) konającą. Była to właśnie Franciszka W. (…) Przekonano się, że śmierć nastąpiła skutkiem trucizny”.
Adam Chodyński swój testament postromantyka wypełnił do końca – po śmierci żony samotny z wyboru, spoczywa dziś obok swojej Zosi na cmentarzu miejskim. Mogiłę znaczy głaz, przy którym para spotykała się w latach narzeczeństwa. Cokolwiek by nie powiedzieć, oryginalności, której dzisiaj tak pożądamy, w tym rozwiązaniu nie brak. Czy zachęci to nas do czytania poezji dziewiętnastowiecznego historyka?

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz

Reklama

Poezyje albo podróż do krainy wzruszeń komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"