:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Poliuretanowa miłość - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Jakieś dwa tygodnie temu byliśmy z mężem na przyjęciu urodzinowym w Lake Bluff, jednym z przedmieść Chicago.  Gospodarzy domu, też Polaków,  poznaliśmy tylko pośrednio, tzn. znaliśmy osoby, które znały ich osobiście. Pan domu obchodził pięćdziesiątkę, pani była nieco młodsza. Ludzi było mnóstwo, ponieważ gospodarze to novo-richie, czyli po prostu nowobogaccy, utrzymujący szerokie kontakty towarzyskie

Przekrój gości był ciekawy zarówno wiekowo, jak i pod względem statusu ekonomicznego. Były młode dziewczyny z apetycznymi pępuszkami do oglądania dla wszystkich, byli młodzi panowie,których postawione na żel czupryny nie poddawały się nawet dość ostrym powiewom wiatru, byli ludzie z mojej generacji, tzn. ci, których już nic nie powinno zadziwić i byli ludzie zupełnie wiekowi (myślę, że to rodzice gospodarzy). Odpowiednio, na parkingu przed domem oraz na przyległych uliczkach, stały samochody, począwszy od BMW, mercedesa (to ulubione marki naszych rodaków), poprzez landrovery, lexusy, toyoty, hondy, skończywszy na pogardliwie traktowanych markach amerykańskich jak Chevrolet, Focus czy Saturn. Oczywiście honorowe miejsca przy samym domu zajęły  dwa BWM, dwa mercedesy i landrover, pozostałe samochody musiały się wciskać w wolne miejsca na uliczkach. Jakoś tak samo wyszło, że im dalej od domu urodzinowego, tym tańszy stał samochód; tak, jakby samochody miały „wrodzoną” intuicję co do szacunku dla mamony.

Wszyscy goście już się zjechali i zaczęło się tzw. mingling, tzn. spacery w tę i z powrotem po przestrzennym parterze domu, co ma na celu wymieszanie się towarzystwa. Właśnie zauważyłam, że mój mąż już się „wymieszał” z jednym z apetycznych pępuszków, mnie natomiast do mieszania przypadł ojciec dzisiejszego jubilata. Ale to nic, mieszam się dalej, tutaj skubnę koreczka z sera, tam przegryzę sushi i spróbuję krewetek, które podobno sama pani domu osobiście przygotowała. Zapijam to wszystko winkiem chardonney i humorek mam coraz lepszy. Przyjęcie jest w stylu polsko-amerykańskim, a więc mamy wyżej już wymienione przystawki, oprócz których są jeszcze pasztety z gąski, ogromny łosoś podany w całości i udekorowany plasterkami świeżego ogórka, dużo sałaty i innej zieleniny, sałatki owocowe i chyba z 10 rodzajów pieczywa. Z rodzimych akcentów mamy sałatkę jarzynową, faszerowane jajeczka, a o północy ma być podana wielka niespodzianka na ciepło. Mocno zaintrygowana tą tajemnicą, po 15 minutach usilnego śledztwa dowiedziałam się, że to będzie pieczona kaszanka; i to kaszanka nie byle jaka, bo robiona z dodatkiem krwi, tak jak receptura nakazuje. Należy tu nadmienić, że chociaż mamy tu kiszkę w polskich sklepach, jest ona robiona z dodatkiem jakiejś zastępczej substancji, ponieważ Amerykański Instytut Żywienia nie zezwala na użycie prawdziwej krwi.  Zapomniałam,  że z polskich akcentów mamy jeszcze wódeczkę, którą panowie piją straight, a więc czystą.

Półmiski z jedzeniem umieszczone są na bufetach i strategicznie rozstawionych stoliczkach, a za przenośnym barem barman (po naszemu: bartender) dwoi się i troi, aby zasłużyć na napiwek. Cały parter domu to otwarta przestrzeń „złamana” za kolumną, kominkiem, który stoi na samym środku i ma palenisko na wszystkie strony świata oraz  granitowym bufetem, który oddziela część kuchenną. Umieszczone w  narożnikach plazmowe telewizory pokazują, bez przestanku, fragmenty życia rodzinnego i urlopowego naszych gospodarzy. Od czasu do czasu są one uzupełniane komentarzem na żywo w wykonaniu pana Andrzeja (to nasz jubilat).
Miejsca do spacerowania jest bardzo dużo, do siedzenia troszkę mniej, więc namierzam kanapy i fotele, aby w odpowiednim momencie doskoczyć do nowo zwolnionego miejsca siedzącego. Jest! Właśnie wstała pani Agnieszka, a ja – wydłużając krok i wyprzedzając po drodze też polującą Teresę – już siedzę. Po lewej stronie mam stoliczek-tacę, stawiam więc tam swój talerzyk z przystawkami i z nowo napełnionym kieliszkiem wina w ręku rozglądam się dokoła.  Po prawej stronie stoi grupka pań w średnim wieku. Z przodu mam segment z plazmą; na ekranie właśnie pani Bogusia (to nasza gospodyni) przygotowuje się do nurkowania, a z tyłu mam gąszcz panów dyskutujących... nie wiem właściwie o czym.

„Co?! No nie mówcie mi, że nie słyszałyście o wibratorach, które pulsują w rytm muzyki” – doszło do moich uszu od prawej strony – „Albo o jadalnych majtkach” – damski głos ciągnął dalej.  Nadstawiam uszu: pośrodku grupki pań stoi wysoka blondynka w wieku może 35-40 lat i donośnym głosem prowadzi wykład na temat sex toys, czyli zabawek seksualnych. „Gadżety seksualne nie są wcale nieprzyzwoite czy odrażające” – tłumaczy. – „One dają kobietom władzę, są mostem spinającym codzienne życie z przyjemnościami, których w inny sposób kobieta być może nigdy by nie zaznała” . Poderwałyśmy się jednocześnie z sąsiadką, która siedziała obok,  z wygodnej kanapy. Zapominając o ryzyku stracenia miejsca siedzącego, dołączyłyśmy do grupy zasłuchanych pań, których uszy i policzki zaczynały płonąć. „Nie ma się czego wstydzić, odrzućmy wreszcie tę pseudomoralność. W dzisiejszej dobie ustawicznego braku czasu, kiedy kochający się ludzie z racji wykonywanej pracy muszą często podróżować i przebywać z dala od siebie, seks w przestrzeni cybernetycznej jest być może  jedyną drogą do uratowania związku” – głosiła dalej blondynka.
„Nawiedzona jakaś czy co?” – pomyślałam o blondynce, ale słuchałam dalej. „A i mężowie będą ciągnąć po pracy do domu jak muchy do miodu, gdy żonka zastosuje różne nowe sztuczki w sypialni. Proszę, zadawajcie mi pytania, śmiało, odpowiem na najbardziej trudne” – zachęcała, rozdając swoje wizytówki. Mnie się też jedna dostała. Czytam i nie mogę ustać na nogach ze śmiechu. Czytam głośno: Irena B., Passion Consultant. Temptation Party Hosting. 10% discount on all sex accessories. Tel.123-4567 (w wolnym tłumaczeniu to: Irena B., Konsultacje miłosne. Organizowanie kuszących/wabiących przyjęć, 10% rabatu na wszystkie akcesoria seksualne. I nr tel.). Musiałam śmiać się dość głośno, bo nagłe „A co panią tak śmieszy?” usłyszałam tuż nad uchem. Pani Irena patrzyła na mnie spod lekko zmarszczonych brwi. Próbowałam się usprawiedliwić, że to te trzy kieliszki wina, które wypiłam tak się głośno śmieją, ale Irena nagle się rozchmurzyła i rzekła: „Oto typowa reakcja kobiety spiętej okowami niewiedzy, spiętej okowami dulszczyzny”. Przyjęłam ten policzek spokojnie, a nawet poprosiłam Irenkę o bliższe wyjaśnienia dotyczące jej konsultacji. Reszta słuchaczek też chciała więcej wiedzieć na ten temat.

Okazało się, że Irena poszła z duchem czasu, o którym ja nawet nie miałam pojęcia. W Stanach organizowane są przyjęcia tylko dla kobiet z okazji wieczoru panieńskiego,  tzw. bridal  shower party, z okazji urodzin dziecka, tzw. baby shower, z okazji babskiego spotkania, kiedy mężowie oglądają mecz piłki nożnej itd. Jeżeli takie przyjęcie organizowane jest przez panią Irenkę, to nabiera ono zupełnie innego wymiaru. Pani Irena zjawia się na  przyjęciu, wyposażona w sporą walizeczkę swoich „pomocy naukowych”. Schłodzony szampan zostaje rozlany do kieliszków, uczestniczki spotkania w strojach swobodnych siadają dookoła stołu, na którym jeden po drugim ukazują się najnowsze gadżety do intymnych zabaw. Irena prezentuje każdą rzecz, szczegółowo wyjaśnia jej działanie, omawia materiał, z którego zabaweczka jest wykonana, zapewniając o całkowitej nieszkodliwości zdrowotnej. Jeżeli któraś z uczestniczek zażyczy sobie praktycznego zademonstrowania, pani Irena zaprasza taką chętną do osobnego pokoju, gdzie działanie zabaweczki zostaje sprawdzone „na żywo”. Irena zaznaczyła, że po pokazaniu „jak, gdzie i kiedy” dyskretnie usuwa się z pokoju, zostawiając delikwentkę sam na sam ze swoją przygodą.
Słuchając tych, było nie było, szokujących wieści, obserwowałam kobiety stojące dokoła mnie. Niektóre miały zaciśnięte usta i widać było, że nie bardzo tolerują profesję Ireny, inne nie bardzo wiedziały, gdzie umknąć wzrokiem, tak były zażenowane, a jeszcze inne ściskały w ręku wizytówkę Ireny – zapewne skorzystają z niej w niedalekiej przyszłości. Zapytałam jeszcze Irenę, ile można zarobić na tego rodzaju usługach. Odpowiedziała, że 200-300 dolarów za seans.
Nie będę opisywać dalszego przebiegu urodzin pana Andrzeja, ponieważ cokolwiek by się wydarzyło, bladło przy Irenie. Nawet kiszka, która zgodnie z zapowiedzią została podana punktualnie o północy.

Na drugi dzień zasiadłam do komputera i wpisując hasło passion consultants, weszłam na strony internetowe. Dowiedziałam się m.in.  że od 5 do 7 października tego roku w Las Vegas odbywały się targi gadżetów erotycznych z udziałem wystawców, również z Europy.  Pomyślałam sobie, że to nieprawda, co napisałam wcześniej, że już nic mnie nie zadziwi. Dziwić się będziemy tak długo, jak długo będziemy mieć chęć na nowy okruch informacji, która niesie z sobą wiecznie zmienne otaczające nas życie.

Eleonora Serwanski

Reklama

Poliuretanowa miłość komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"