Przy ul. Staszica w Kaliszu na placu znajdującym się nieopodal ryneczku przed dwoma laty funkcjonował dziki parking. Po interwencjach mieszkańców miasto go zlikwidowało i teren zagrodziło. Dzisiaj nie ma tam parkujących aut, ale...Obecny wygląd placu miastu raczej chluby nie przynosi
Lokatorzy bloków znajdujących się przy parkingu skarżyli się na niekontrolowany ruch samochodów rozjeżdżanie terenu, hałas i kurz lub lub niesamowite błoto powstające podczas opadów. Apelowano do prezydenta o utwardzenie i uporządkowanie tego terenu.
Byłe władze Kalisza wsłuchały się w te apele. Na placu pojawił się ciężki sprzęt. Teren został utwardzony a dodatkowo ustawiono metalowe słupki uniemożliwiające wjazd samochodom. O problemie zapomniano.
Plac jest niedostępny dla samochodów, ale niestety nie służy ani mieszkańcom, ani nie przydaje miastu estetycznego wyglądu. Jest zapuszczony i porośnięty chwastami sięgającymi pasa. Czy wszystkim o to chodziło?
Jak wyjaśnia Michał Pilas zastępca naczelnika Wydziału Gospodarowania Mieniem Urzędu Miasta Kalisza miasto niewiele może z placem zrobić, gdyż nie jest jego właścicielem. Jedynie zarządza nim w imieniu Skarbu Państwa. Do tego gruntu zgłaszają swoje roszczenia spadkobiercy dawnych właścicieli. Wyjaśnianie stanu prawnego nieruchomości trwa.
- Miasto nie może na tym gruncie realizować żadnych inwestycji, ale cyklicznie go porządkuje. Był stosowany środek chwastobójczy. Jeżeli zaistniała taka potrzeba, to plac zostanie ponownie doprowadzony do porządku - zapewnia przedstawiciel Ratusza.
dk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miasto w tej sprawie zachowuje się jak pies ogrodnika. Teren stoi pusty i być może będzie stał pusty i zarastał chwastami jeszcze kilkadziesiąt lat. A mógłby być wykorzystany do czasu aż rzeczywiście zgłosi się jakiś spadkobierca
Podobno okolicznym mieszkańcom nie pasuje, że raz w tygodniu, przez kilka godzin brakowało tam kilka samochodów.
Miasto w tej sprawie zachowuje się jak pies ogrodnika. Teren stoi pusty i być może będzie stał pusty i zarastał chwastami jeszcze kilkadziesiąt lat. A mógłby być wykorzystany do czasu aż rzeczywiście zgłosi się jakiś spadkobierca
Podobno okolicznym mieszkańcom nie pasuje, że raz w tygodniu, przez kilka godzin brakowało tam kilka samochodów.