:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, życie jeszcze - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

„Niestety, musimy się rozstać; moja współpracownica, pani Pao Pao, nie wiadomo dlaczego, nie cierpi pani” – słyszę głos adwokata, u którego pracuję, pana Judd A. „Ale nie rozumiem, przecież ja wykonuję wszystko, o co ona mnie poprosi” – próbuję się bronić, ale nie mogę wydobyć głosu. Głos mojego pracodawcy oddala się i… nagle się budzę. „O, to tylko zły sen” – mówię głośno z ulgą. Sen jest tym bardziej zły, że oparty na prawdzie; rzeczywiście ta Chinka (która faktycznie nazywa się Pao Pao) mnie nie tolerowała i do dziś nie wiem dlaczego. Na nic poszedł mój półroczny wysiłek, aby być sumienną i obowiązkową; i tak pokazano mi drzwi.
A niełatwo być sumienną i obowiązkową, gdy praca zaczyna się o g. 7.45 i to jeszcze 40 kilometrów od miejsca zamieszkania. Oznacza to, że trzeba wyjechać z domu najpóźniej o 5.25, bo na przejazd zatłoczoną autostradą potrzeba około 2 godzin, a zaparkowanie samochodu na parkingu biurowca też wymaga kilkunastu minut. Jeszcze po drodze kupienie kawy na wynos i punktualnie o 7.45 przeciągnięcie magnetyczną imienną kartą przez czytnik na drzwiach. Karta spełniała dwie funkcje: otwierała drzwi do biura i „zapisywała” obecność.

Tak wyglądał mój rozkład czasowy „normalnego” poranka; nie daj Boże, aby na autostradzie zdarzył się wypadek. Wtedy opóźnienia mogły trwać nawet do dwóch godzin. Policja po prostu wstrzymuje w takim przypadku ruch i wszyscy za kółkiem, klaksonami aut wyrażając swoje niezadowolenie, stoją aż do momentu usunięcia potłuczonych ludzi i rozbitych aut. W końcu ambulanse odjeżdżają poboczem, a mocno już zdenerwowani kierowcy ruszają dalej; gaz – hamulec, gaz – hamulec, aż do następnej stłuczki. Autostrada „jedzie” dzień i noc, i przypomina żywy organizm, kiedy te tysiące aut sunie czterema lub pięcioma liniami w żółwim tempie, zderzak do zderzaka. Mnie to przypomina płynną plazmę z filmu science fiction, która jak w transie zatrzymuje się i rusza, zatrzymuje się i rusza… Od czasu do czasu czułki plazmy wypełzają na bok – to samochody zjeżdżające na boczne ulice. Takich monstrualnych  korków na szczęście w Polsce jeszcze nie ma.  A jak umilają sobie czas kierowcy uwięzieni w swoich samochodach? Różnie. Oprócz  plotkowania uprawianego za pomocą telefonów komórkowych wielu kierowców wykorzystuje czas autostradowy w bardzo praktyczny sposób; adwokaci i biznesmeni dyktują swoim sekretarkom pilne listy i pisma, dziewczyny nakładają makijaż na twarze, jeszcze inni czytają książkę lub gazetę, trzymając je oparte o kierownicę. Oprócz tego każdy popija kawę ze styropianowego kubka. Nic więc dziwnego, że co parę mil plazma zatrzymuje się i czeka na uprzątniecie kolejnej stłuczki. Aby było śmieszniej, z powodu ciągłych remontów autostrady w pewnych punktach  tworzą się permanentne korki, 24 godziny 7 dni w tygodniu.

Ogłosiłam wszystkim moim znajomym, że jestem bez pracy i poszła w ruch maszyna JPDP (to skrót od „jedna pani drugiej pani”). Po kilku dniach zadzwoniła do mnie Krystyna i mówi: „Przyjedź do mnie natychmiast, bo właśnie listonosz przyniósł książkę, którą dla ciebie zamówiłam”. Więcej nic nie chciała powiedzieć. „Co to za książka?” – dręczy mnie pytanie – „No, chyba nie kolejny Harry Potter”. Wsiadłam więc w samochodu i jadę.  Okazało się, że Krystyna zainwestowała w moją przyszłość i zamówiła książkę, z reklamy której wynikało, że znajdę tam nazwy i telefony firm poszukujących pracowników. Reklamy takie, które ukazują się we wszystkich gazetach, przekonująco okradają ludzi, zapewniając, że za jedyne 20 USD pomogą w znalezieniu wymarzonej, dobrze płatnej pracy. Krystyna te 20 dolarów wysłała i książkę otrzymała, ale jej zawartość okazała się kompletnie bezużyteczna. Była to po prostu lista przedsiębiorstw działających w Chicago i okolicach. Sprytnie pomyślane, bo dwudziestodolarowa kwota jest na tyle mała, że zdesperowany bezrobotny ją odżałuje w zamian za perspektywę dobrej pracy, a tysiąc dwudziestodolarówek tygodniowo to 20 tysięcy dolarów. Oczywiście zwrotu pieniędzy nie można się domagać, bo nie wiadomo gdzie i od kogo; wszystkie informacje na ten temat są zmyślone. Moja Krysia dała się na to nabrać. Oszustw opartych na podobnym modelu działania jest bardzo dużo.

Ponieważ rezultatów działania JPDP jakoś nie było, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Wyprodukowałam chyba 100 resumes (czyli curriculum vitae) i zaczęłam rozsyłać do różnych biur adwokackich, a niektóre rozwoziłam osobiście w nadziei, że bezpośredni kontakt ułatwi otrzymanie pracy. Z tych wszystkich 100 CV otrzymałam 3 odpowiedzi z prośbą o umówienie się na interview. Poumawiałam się więc i pojechałam na pierwsze spotkanie w sprawie pracy. Posadzono mnie przy komputerze i kazano pisać tekst, który dyktowała jedna z kobiet. Był to sprawdzian na czas i bezbłędność; sprawdzian,  którego nie zdałam z powodu zbyt powolnego uderzania w klawisze komputera. Na drugim interview testów z pisania nie było, ale przyczepiono się do mojego prawa jazdy, ponieważ przyznałam się, że adres na nim jest nieaktualny. „Wprawdzie posiada pani wymagane doświadczenie zawodowe, ale lubimy mieć właściwe informacje o pracowniku. Proszę sobie uaktualnić prawo jazdy, to wtedy porozmawiamy” – powiedział miły kierownik ds. personalnych.

W USA nie ma dowodów osobistych ani obowiązku meldunkowego. Prawo jazdy załatwia obydwie sprawy. Według przepisów należy uaktualnić adres w czasie 30 dni od zmiany miejsca zamieszkania, ale prawie nikt do tego się nie stosuje. Ponieważ nie ma urzędu meldunkowego, a trzeba w jakiś sposób udowodnić nowe miejsce zamieszkania, wystarczy pokazać dwie koperty zaadresowane do zainteresowanego i posiadające stempel pocztowy. W praktyce wygląda to tak, że wysyła się samemu do siebie dwie puste koperty i z nimi idzie się do Urzędu Sekretarza Stanu, Wydział Usług dla Kierowców. Wysłałam więc do siebie te koperty (przyszły po dwóch dniach) i poszłam z nimi do biura dla kierowców. Po 4 godzinach miałam w ręku nowiutkie prawo jazdy z nowiutkim adresem i zdjęciem więźniarki z dożywotnim wyrokiem. Pojechałam natychmiast do biura adwokackiego, aby zgodnie z ich życzeniem pokazać właściwe informacje. „Niestety” – usłyszałam – „Bardzo nam przykro, ale właśnie wczoraj przyjęliśmy kogoś na to stanowisko”. Masz babo placek, a byłam taka pewna, że mnie tam przyjmą.
Dla osłodzenia porażki postanowiłam pojechać do centrum handlowego na window shopping, czyli pooglądanie wystaw. Ale to się tak tylko mówi; przymierzyłam dwie sukienki, trzy kostiumy i doszłam do wniosku, że na trzecie interview powinnam sobie kupić nowy strój. Może przyniesie mi szczęście. Wyszłam z granatowym kostiumem, białą bluzeczką i butami pod kolor. Psychicznie wzbogacona, finansowo zubożona, patrzyłam optymistycznie w przyszłość. I słusznie. Do trzeciego interview już nie doszło, bo mój były szef, pan Judd A., spowodowany chyba wyrzutami sumienia, załatwił mi pracę u swojego przyjaciela, też adwokata. Doszłam do wniosku, że w obliczu takiego obrotu sprawy po pierwsze świat jest piękny, a po drugie, że nowa garderoba nie jest mi potrzebna. Na szczęście w USA nie ma żadnego problemu ze zwrotem zakupionego towaru; sklepy przyjmują wszystko. Na ogół wymaga się dowodu zakupu i firmowej metki na ubraniu, ale i od tego mogą być odstępstwa. Pytają też o powód zwrotu i wyjaśnienie typu: „Doszłam do wniosku, że nie jest mi dobrze w tym kolorze” jest satysfakcjonujące. Znam jedną panią, która na każdym przyjęciu ma nową sukienkę, a zaraz po przyjęciu sukienka ląduje z powrotem w sklepie. Czasami może się nawet udać zwrócić towar, którego dany sklep w ogóle nie prowadzi. Jak można się domyślać, zwrot kostiumu, bluzki i butów odbył się bezproblemowo.

No i jak tu się nie cieszyć z życia? Czyż nie jest tak, że wprawdzie dostarcza nam ono trosk i zmartwień, ale również daje nam tyle powodów do radości (inna rzecz, że trzeba chcieć te radości zobaczyć)? Jest to stara prawda, która jest nam przekazywana z pokolenia na pokolenie w różnych powiedzeniach i przysłowiach. „Raz na wozie, raz pod wozem” albo „siedem lat tłustych i siedem lat chudych”, albo „uśmiechnij się, jutro będzie lepiej” – to tylko kilka, które przyszły mi w tej chwili do głowy.
A więc, czytelniku, uśmiechnij się, bo jutro będzie lepiej! Ja Ci to obiecuję, ja – niepoprawna optymistka.

Reklama

Samo życie i coś jeszcze komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"