:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
PILNE
Zagranica oczyma naszych emigrantów, Święto fiskusa - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Co roku 15 kwietnia jest dniem, którego nadejście nie wróży niczego dobrego, bowiem w USA jest to dzień corocznych rozliczeń podatku od dochodów. Jak wiadomo, urząd podatkowy, bez względu na to, w jakim kraju, jest bezduszną, żądną krwi bestią i wszyscy się dwoimy i troimy, obmyślając, jak tu się tej bestii nie dać. Za oceanem nie jest inaczej.  Podatnicy dzielą się na dwie grupy; jedna to ci, którzy pracują w instytucjach, a druga to ci, którzy pracują dla siebie, tzn. prowadzą własną działalność gospodarczą. Pracownicy instytucji mają sytuację podatkową znacznie ułatwioną, ponieważ pracodawca potrąca im pewną kwotę co tydzień przy każdej wypłacie. W Stanach wynagrodzenie za pracę jest płacone w formie tygodniówki; jest to albo czek, który pracownik wpłaca na swoje konto w banku, albo elektroniczny transfer z banku pracodawcy do banku, w którym pracownik ma swoje osobiste konto. Przy końcowym rozliczeniu, dzięki różnym ulgom podatkowym, ludzie ci zwykle otrzymują częściowy zwrot pieniędzy, które pracodawca w przeciągu roku potrącił z ich wynagrodzenia. Ludzie, którzy pracują dla siebie niestety muszą 15 kwietnia zawsze płacić, chyba że ich zarobek roczny wynosi „0”.
Ulgi podatkowe, które możemy potrącić od zarobków, zależą od: stanu cywilnego podatnika (małżeństwo, które rozlicza się razem, ma tę ulgę większą niż osoba stanu wolnego), liczby osób na utrzymaniu. Chcę wyjaśnić, że terminologia „osoba na utrzymaniu” nie odnosi się tylko do dzieci, ale też do rodziców, dziadków lub innych krewnych i nie-krewnych, które podatnik ma na swoim utrzymaniu. W sytuacjach kiedy podatnik posiada nieruchomość obciążoną pożyczką bankową, od zarobków można odliczyć kwotę oprocentowania pożyczki, jak również kwotę zapłaconego podatku od nieruchomości, ulgą podatkową są też wydatki zdrowotne (leczenie, lekarstwa, dojazdy do lekarza), ale tylko do pewnego pułapu. Od zarobków można nawet potrącić datki na cele dobroczynne i kościelne, koszty przeprowadzki (jeżeli była ona spowodowana przeniesieniem w pracy), koszty nauki własnej i dzieci oraz wypadki losowe, np. straty wynikłe z pożaru lub kradzieży. Ale najbardziej zaskakującą jest ulga podatkowa z tytułu strat, które podatnik poniósł w grach hazardowych. Już widzę tutaj zadowolone miny wszystkich hazardzistów, ale proszę się jeszcze nie wybierać do Las Vegas, proszę przeczytać ten akapit do końca. Otóż kwota strat nie może być większa niż kwota wygrana; jeżeli np. przegraliśmy 3.000 USD a wygraliśmy tylko 500 dolarów, to ulga podatkowa wynosi tylko 500 dolarów, jeżeli natomiast przegraliśmy 3.000 dolarów, ale wygraliśmy 10.000 USD, to musimy zapłacić podatek od 7.000 dolarów, o które wzbogaciliśmy naszą kieszeń. Oczywiście wszystko musi być poparte dokumentami z kasyna. Poker rozgrywany z przyjaciółmi w pokoju stołowym się nie liczy. Wszystkie ww. ulgi odnoszą się do tzw. indywidualnego podatku od zarobków. Rozliczenia podatkowe prywatnych interesów są inne.

Wielu ludzi korzysta z biur rozliczeniowych, ale chyba jeszcze większa liczba obywateli amerykańskich sporządza samemu roczne rozliczenia, korzystając z programów komputerowych, które można kupić w każdym sklepie z przyborami biurowymi; najbardziej popularne to Turbo Tax i Tax Cut. W sposób bardzo zrozumiały prowadzą one przeciętnego śmiertelnika poprzez zawiłe arkana przepisów podatkowych zawartych  w formularzu nr 1040 US Individual Income Tax Return. Trzeba jednak zauważyć, że czasem interpretacja przepisu może być humorystyczna, a jednocześnie niebezpieczna, jak w przypadku kiedy podatnik o wybujałej wyobraźni koszty utrzymania psa zakwalifikował jako ulgę podatkową. A dlaczego? A dlatego, że w pewnych sytuacjach można odliczyć sobie koszty związane z zainstalowaniem alarmu lub innych urządzeń zabezpieczających, a psy przecież spełniają rolę strażnika. Niestety, argument ten nie znalazł uznania u inspektora podatkowego.

Fakt opodatkowania indywidualnych zarobków ma wielu przeciwników, których działalność wzmaga się w miarę zbliżania się fatalnej daty 15 kwietnia. Niektórzy używają mocnych słów, jak: rozbój, wymuszanie, szantaż. Ludzie ci uważają, że nie istnieje przepis prawny, który zmusza do płacenia podatku od zarobków, że podatek ten winien być w 100 proc. dobrowolny. Joe Banister (który sam kiedyś był inspektorem podatkowym), Irwin Schiff, Bill Conklin, Otto Skinner, to tylko kilku z Don Kichotów, którzy od wielu lat nie płacą podatku, okupując to więzieniem i szykanowaniem przez amerykański urząd podatkowy. Ustanowiona nawet została nagroda w wysokości 50.000 dolarów dla osoby, która znajdzie przepis prawny sankcjonujący opodatkowanie osobistych dochodów. Do dnia dzisiejszego nikt na tę nagrodę nie zasłużył, chociaż wielu próbowało. Zastanawiający jest fakt, że Internal Revenue Service, czyli Amerykański Urząd Skarbowy nigdy nie zajął publicznie stanowiska w tej sprawie.

Debata: płacić czy nie płacić dalej trwa i chyba nie zakończy się szybko, a tymczasem dochodzą nam coraz to nowe podatki. Podobno gubernator Kalifornii, Arnold Schwarzenegger (mój ulubiony gubernator) ma wprowadzić podatek od żartów primaaprillisowych. Wszystkie żarty, psikusy i zgrywy pierwszokwietniowe będą wymagały wykupienia specjalnego zezwolenia, którego cena będzie się wahała od 5 do 50.000 dolarów, w zależności od tego, ilu ludzi da się nabrać. Schwarzenegger twierdzi, że śmiech powoduje wzmożony wydech dwutlenku węgla i przyczynia się do globalnego ocieplenia klimatu. Pieniądze uzyskane z zezwoleń zostaną przeznaczone na walkę z podnoszącą się temperaturą. Specjalna grupa fachowców już pracuje nad wcieleniem w życie tego nowego podatku od żartów primaaprillisowych. Na ucho jednak państwu powiem, że krążą opinie, że nie wiadomo, czy właśnie sam podatek nie jest czasem żartem pierwszokwietniowym. No i jak tu żyć w kraju, gdzie nawet fiskus jest pół żartem pół serio.
Ale właśnie… serio, nie da się przeżyć jednego dnia bez płacenia jakiegoś podatku, bo przecież pracując, wytwarzamy usługę lub produkt dla zarobku, od którego musimy zapłacić podatek; kupując w sklepie – do ceny jajek, chleba czy innego dobra jest doliczony podatek. I tutaj mała ciekawostka; otóż w USA ceny towarów mają zadziwiające końcówki, np. 3.99, 101.99 lub 1299.99, i jeżeli kupujemy jajka, które mają na etykietce cenę 3.99, musimy pamiętać, że przy kasie doliczą nam do tego podatek, który waha się w Illinois od 7 do 8.5 proc., czyli tak naprawę musimy zapłacić za te jajka około 4.31 USD. Jeżdżąc samochodem musimy za każdym razem płacić podatek, kiedy tankujemy paliwo; o podatku musimy też pamiętać, kiedy rozmawiamy przez telefon lub oglądamy telewizję – na rachunkach, które otrzymujemy za te wątpliwej korzyści  „przyjemności”, widnieje pozycja pod nazwą „podatek od końcowej sumy”. Ucieczki od podatków nie ma nawet po śmierci, ponieważ najbliższego 15 kwietnia nasi spadkobiercy będą musieli zapłacić to, czego nie zdążyliśmy uregulować za życia.

Wracając do znienawidzonej daty 15 kwietnia, zastanawiam się dlaczego właśnie ten dzień przypadł do gustu stróżom prawa podatkowego. Przecież od roku 1918 aż do 1955 ostateczny termin rozliczenia rocznych podatków był 15 marca. Po zapoznaniu się z faktami stwierdziłam, że 15 kwietnia ma w gwiazdach zapisane niezwykłe wydarzenia. Oto niektóre z nich: 1) w roku 1452 urodził się Leonardo da Vinci; 2) w roku 1684 urodziła się rosyjska caryca Katarzyna 1; 3) w roku 1850 założono miasto San Francisco; 4) w roku 1912 tonie Titanic; 5) w roku 1955 otwarto pierwszą restaurację McDonalds; 6) w roku 1983 otworzono Disneyland w Tokyo; 7) w roku 1990 umiera Greta Garbo; 8) w roku 1992 amerykańska magnatka hotelowa, Leona Helmsley, skazana została na karę wieloletniego więzienia za niezapłacenie wielu milionów dolarów podatku; 9) w roku 2008 Eleonora Nowak--Serwanski musi zapłacić kilka tysięcy dolarów podatku i nie wie, jak się od tego wykręcić. W tym kontekście wydaje się rzeczą oczywistą, że „dniem podatkowym” może być tylko i wyłącznie 15 kwietnia.

Większość ludzi czeka z rozliczeniem do ostatniej chwili i chociaż 15 kwietnia urzędy pocztowe są otwarte do północy (o terminowym złożeniu decyduje data stempla pocztowego), nie mogą przerobić ogromnej masy ludzi. Czekanie w kolejce do okienka pocztowego często uprzyjemniają występy – czasami improwizowane, czasami zaplanowane. W Chicago w jednym z urzędów pocztowych śpiewa co roku facet przebrany za Elvisa, w Boise w stanie Idaho przygrywa na poczcie orkiestra symfoniczna, a w północnej Virginii egzotyczne tancerki wykonują taniec brzucha. Ale, jeżeli chodzi o mnie, nic nie jest mi w stanie osłodzić bólu, którego doświadczam na myśl, że wkrótce będę musiała się rozstać ze sporą sumą ciężko zaoszczędzonych „zielonych”. Uczepiłam się nadziei, że może urząd podatkowy rzeczywiście nie ma żadnej podstawy prawnej do zmuszenia mnie do zapłaty tego podatku. Już wiem, co zrobię; w tym roku jeszcze zapłacę i w ten sposób „kupię” cały rok na zgłębienie tego zagadnienia.

PS. Oczywiście akapit o Arnoldzie Schwarzeneggerze to żart. „Prima aprillis, nie wierz, bo się pomylisz”.

Eleonora Serwanski

Reklama

Święto fiskusa komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"