:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Zagranica oczyma naszych emigrantów, święto indyka thanksgiving - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Od roku 1941 czwarty czwartek listopada jest Świętem Dziękczynienia, którego smacznym symbolem jest królujący na wszystkich stołach pieczony indyk.  W tym roku święto to największe święto rodzinne społeczeństwa amerykańskiego, swoim wymiarem przewyższające nawet Boże Narodzenie, przypadło 22 listopada.
Od poniedziałku zaczynającego „indyczy” tydzień, aż do kończącej go niedzieli wyraźnie czuje się atmosferę pośpiechu i... podróży. Ruch kołowy znacznie zmniejsza się w miastach ze względu na urlopy, natomiast autostrady międzystanowe zapełniają się sukcesywnie, a lotniska pękają w szwach. Oczywiście cały ten galimatias podróżniczy dochodzi do szczytu w środę wieczorem; linie lotnicze podstawiają dodatkowe samoloty, miasta zwiększają ilość kursujących autobusów. Z zatłoczoną milionami pojazdów autostradą niestety niewiele można zrobić. I tak ludziska jadą lub lecą, aby spotkać się z możliwie największą liczbą członków rodziny. Miejsce takiego zjazdu rodzinnego zwykle zostaje wybrane rok wcześniej, na poprzednim „indyku”.
Ameryka i jej mieszkańcy to kraj kontrastów, czego jednym z przykładów są obchody dnia dziękczynienia. Wydaje się, że na co dzień Amerykanie nie hołdują ścisłym więzom rodzinnym. Jest to normalne i na porządku dziennym, że starzy niedołężni rodzice są oddawani do domów starców, że dzieci po skończeniu high school, czyli szkoły średniej wyprowadzają się z domu albo idąc na studia, albo do pracy. Nawet prawo amerykańskie nie narzuca na rodziców obowiązku finansowego w stosunku do dzieci, które ukończyły 18. rok życia; mają one już zadbać o siebie same. Jednak w dniu dziękczynienia te więzy rodzinne się zacieśniają i ludzie pędzą, aby się spotkać nie tylko z najbliższą rodziną, ale także z ciotkami, wujkami, kuzynami, szwagierkami itp.

Święto Dziękczynienia jest świętem ponadkulturowym, ponadetnicznym i ponadwierzeniowym; łączy rodziny bez względu na ich przynależność etniczną czy religijną. Tak naprawdę jest to skrzyżowanie święta plonów i święta emigrantów. Pierwszy raz było obchodzone w roku 1621, aby uczcić bogate plony zebrane przez pierwszych kolonistów, którzy przypłynęli na Mayflower. Koloniści zaprosili na tę uroczystość miejscowych Indian, którzy z kolei zjawili się z upolowanymi dzikimi kaczkami i przepiórkami. Podobno język Indian nazywał kaczki, przepiórki i indyki tym samym określeniem, stąd ustaliła się tradycja podawania indyka na stół. W roku 1789 prezydent George Washington oficjalnie zadeklarował Święto Dziękczynienia świętem narodowym. Najpierw było ono obchodzone w trzeci czwartek listopada, a od 1941 r. prezydent Franklin D. Roosevelt przeniósł je na czwarty czwartek listopada. Prezydent Roosevelt sprytnie wykorzystał to święto, aby wydłużyć okres zakupów przedbożonarodzeniowych.

Nigdy nie zapomnę jednego z „indyków”, w którym nie tylko uczestniczyłam, ale również pomagałam je organizować podczas mojej pracy w ośrodku wczasowym w Sturgeon Bay w stanie Wisconsin. Ośrodek nazywał się Commodore Inn and Marina, a jego właścicielem był nieżyjący już Tadeusz K., w Polsce znany jako amerykański mąż pani Violetty Villas (w okresie, o którym piszę, pan Tadeusz jeszcze nie przeczuwał nawet tak bliskiej znajomości z panią Villas). Na ten  czwartoczwartkowy wieczór listopadowy nasz kucharz Marek przygotował szwedzki stół, na którym miał się pojawić król wieczoru – INDYK pod wieloma regionalnymi postaciami, a więc tradycyjnie pieczony, nacierany kawą (to po hawajsku), zapiekany w polewie solnej (to specjalność stanów północno-wschodnich) oraz smażony w oleju, tak jak to się robi w stanach południowych. Oczywiście do indyka Marek przygotował farsz, który składa się tutaj z pokrojonego w kostkę chleba, zapieczonego z  dodatkiem aromatycznych ziół oraz posiekanej drobno łodygi zielonego selera. Czasami można do farszu dorzucić orzechy włoskie lub migdały. Do mięsa indyczego koniecznie muszą być podane smażone żurawiny, słodkie ziemniaki (które smakują jak skrzyżowanie marchwi z brukwią), zielona fasolka oraz pumpkin pie, czyli ciastko dyniowe.
Pięknie podświetlony szwedzki stół ustawiony został przy jednej ze ścian restauracji,  a każdy stolik restauracyjny udekorowany został małym indykiem z bibuły i kolorowymi listkami. Zapaliliśmy świeczki na stołach i... czekamy na gości. Już zaczęli się schodzić, a więc nasz kucharz zaczął „wjeżdżać” z dziełami swojej sztuki kulinarnej: przystawki, sałatki, minikanapki wyglądały jak miniaturowe dzieła sztuki; aż szkoda było je zjadać. Moi goście też już się zjawili, więc musiałam wcielić się w rolę dobrej gospodyni, tym bardziej że gościłam naszego adwokata z małżonką oraz dwoma synami.
Siedzimy sobie przy stoliku, popijamy drinki, prowadzimy small talk, czyli rozmowę o niczym, a ja kątem oka kontroluję, czy czegoś nie brakuje na szwedzkim stole. Peggy (pani adwokatowa) już wypiła trzy kieliszki martini i robi się coraz weselsza, a Bill (adwokat) zabawia nas opowiadaniami o tradycji Święta Dziękczynienia. Ponieważ do tej tradycji należy też opowiadanie kawałów „na temat”, jest wesoło. Pozwolę sobie przytoczyć jeden z tych kawałów, który – jak dla mnie – był zabawny, a co najważniejsze,  nie traci sensu po przetłumaczeniu. A więc:
„Jest środowy wieczór przed Świętem Dziękczynienia. Rzeźnik właśnie zamykał sklep, kiedy usłyszał łomotanie do drzwi. „Proszę otworzyć!” – krzyczy z drugiej strony zdesperowany głos męski. – „Moja żona mnie zabije, bo zapomniałem kupić indyka”. „OK” – odpowiada na to rzeźnik. – „Pójdę zobaczyć na zaplecze, co tam jeszcze zostało”. Na zapleczu okazało się, że został tylko jeden mizerny indyk. Rzeźnik pokazuje go mężczyźnie, ale ten kręci głową: „Jest za chudy! Nie ma pan innego?”  „Zobaczę” – odpowiada rzeźnik. Zabiera chuderlawego indyka i znika na zapleczu. Odczekał kilka minut i biorąc w rękę tego samego chudego indyka, wyłania się z zaplecza. „A ten?” – pyta mężczyznę. „Och, ten nie jest wcale lepszy” – lamentuje klient. „Ale wie pan co, na wszelki wypadek proszę mi zapakować obydwa!”.

Gdy tak siedzę i słucham głosu Billa, zamieszanie od strony kuchni sprowadza mnie na ziemię. Nasz kucharz, wymachując gwałtownie rękoma, wzywa mnie dość gwałtownie.  Przeprosiłam więc moich gości i w pośpiechu podążyłam do kuchni. „Co się stało?” – pytam, ale widzę, że mina Marka nie wróży niczego dobrego. „Ten południowy indyk, smażony we frytownicy, jest w środku surowy, tryska z niego krew” – odpowiada Marek i rozkłada ręce: „Co teraz robić?” Podchodzę do nieszczęsnego indyka, a ten wygląda jak z obrazka ze swoją rumianą skórką. Niestety, z wnętrza tuszki ptaka sączy się jakaś brunatna ciecz. „Włożymy go z powrotem w gorący tłuszcz” – decyduję i biorę indyka z zamiarem włożenia go do frytownicy. Niestety, zanim indyk dotarł do miejsca przeznaczenia, odłamała mu się noga i cały ptak (minus jedna noga, która została mi w ręku) wylądował w misce z przygotowaną do mycia stołów i lodówek mydlaną wodą. Sytuacja była komiczna i trudno było nie wybuchnąć śmiechem. Po wyłowieniu indyka z mydlin i wypłukaniu go Marek włożył go do frytownicy. O dziwo, indyk się dopiekł został zaserwowany gościom, tyle tylko, że w postaci pokrojonych plastrów, a nie w całości. Moi znajomi też sobie nałożyli kilka kawałków. Z niepokojem obserwowałam ich reakcje. Nic; wyglądało nawet, że indyk im smakował. Na próbę wzięłam malutki kawałek; mięso było miękkie, lekko słodkawe, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że również... lekko mydlane. Może to tylko autosugestia, spowodowana wydarzeniami w kuchni, a może byliśmy o krok od wielkiego odkrycia kulinarnego. Jak bowiem wiadomo, to zwykle przypadek stoi u progu wielkich wynalazków. Do dzisiaj się zastanawiam, czy nie trzeba było opracować i opatentować receptury pod nazwą „indyk pieczony z dodatkiem wody mydlanej”.
Wracając do „indyka” roku 2007; właśnie kupiłam kilka puszek gotowego nadzienia dyniowego i zapakowałam do walizki. Wybieram się do Kalisza i spróbuję zaprezentować „dziękczynieniowy” obiad mojej rodzinie.
Eleonora Serwanski

Reklama

święto indyka - thanksgiving komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"