:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
wiadomości z regionu, plakatach - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 19/12/2007 11:04

Jeszcze kilkanaście lat temu poseł Adam Rogacki miał na głowie... dredy

– Gdy wyjeżdżałam na spacer z dziećmi, patrzyły z zainteresowaniem na plakaty i od czasu do czasu zadowolone wskazywały tatę – opowiada Katarzyna Rogacka, żona kaliskiego posła Prawa i Sprawiedliwości. Przyznaje również, że jedyną rzeczą, jaka doprowadza ją do szału, to nieustannie dzwoniący telefon komórkowy jej męża

W rodzinnym domu Adama Rogackiego o polityce mówiło się dużo. I przy każdej okazji. Ojciec posła, Józef Rogacki, był aktywnym działaczem Solidarności już na początku lat 80. W latach 90. kontynuował działalność polityczną, której zwieńczeniem była funkcja wojewody kaliskiego. Niestety, ostatniego wojewody, który swoją siedzibę miał w Kaliszu. Trudno zatem dziwić się, że jego syn, Adam, poszedł tym samym tropem. W jego przypadku rozpoczęcie działalności politycznej było czymś zupełnie naturalnym.
Przez długi czas Adam Rogacki był upatrywany jako syn ostatniego wojewody kaliskiego. Pozbył się jednak tej etykiety, gdy został posłem. I teraz pracuje na własne konto. – Prawicowo-              -konserwatywne poglądy przejąłem od ojca, co nie znaczy, że wcale się nie różnimy – mówi Adam Rogacki. – Ojciec jest częstym recenzentem moich działań i bywa, że różnimy się w szczegółach. W jakich? Cóż, dla mnie nie do przyjęcia była np. kandydatura Mariana Krzaklewskiego na prezydenta RP, którą popierał gorąco mój ojciec. Dzisiaj tata twierdzi, że jest za późno na lustrację. Dużo rozmawiamy i ojciec stara mi się doradzać w wielu kwestiach. Ojciec nie jest członkiem PiS-u, więc jego niezależność pozwala mu na większy krytycyzm.

Do trzech razy sztuka
Pierwszy raz Adam Rogacki postanowił kandydować w wyborach w 1998 r. Chciał zostać wtedy radnym miejskim. Samo nazwisko nie wystarczyło jednak do zdobycia mandatów. Uzyskał 60 głosów. Kampanii wyborczej w zasadzie wtedy nie prowadził. Swoich sił spróbował w kolejnych wyborach samorządowych w roku 2002. I znów się nie udało – tym razem zdobył 160 głosów. – Pewnie gdybym do Rady Miejskiej Kalisza kandydował po raz trzeci, zagłosowałoby na mnie 260 kaliszan – żartuje poseł. – Ale nie ukrywam, że ominął mnie samorządowy szczebel kariery i na początku pracy w Sejmie widziałem, że przydaje się doświadczenie zdobyte w samorządzie. Ja naprawdę miałem tremę przed wystąpieniami na żywo! Ale z czasem wszystkiego zdołałem się nauczyć.
O problemach, chwilach zwątpienia, zaletach i oczywiście wadach posła najwięcej może powiedzieć jego żona. Ona towarzyszy mu zawsze, na ile to możliwe wspiera jego działania, chociaż nie stara się ich recenzować. – Polityka nie jest moją pasją, to nie jest coś, co mnie szczególnie interesuje – opowiada Katarzyna Rogacka, która – patrząc na wyborcze plakaty – widzi na nich przede wszystkim męża i ojca.
– Adam zawsze był blisko polityki, ale oczywiście nie zawsze polityka wypełniała mu większość czasu – dodaje i pokazuje zdjęcia z połowy lat 80. Na fotografiach kilku młodych chłopców w jaskrawych kurtkach. Jeden z nich, z warkoczykami splecionymi w dredy, wyraźnie nie lubi, gdy ktoś robi mu zdjęcia – wykrzywia twarz w kierunku aparatu, gestykuluje. Podobieństwo do utrwalonego obrazu Adama Rogackiego – mężczyzny w garniturze – jest znikome.
Sama decyzja o kandydowaniu do Sejmu sprzed dwóch lat była więc czymś naturalnym. – Ale mąż nie podjął jej beze mnie – wspomina Katarzyna Rogacka. – Polityka nie była dla niego niczym nowym i ja zdawałam sobie sprawę z tego, że któregoś dnia Adam zostanie przez nią wciągnięty. Wiedziałam również, że nie będę podcinała mu skrzydeł. Powiedzenie: „Nie!” nie wchodziło więc w rachubę. Wiedziałam, że jakoś musimy sobie z tym poradzić. Adam kandydował wtedy z ósmego miejsca. O tym, że został posłem, dowiedzieliśmy się w poniedziałek, a więc dzień po wyborach, około g. 14. Wtedy dostaliśmy potwierdzoną informację, że uzyskał mandat. Pamiętam, że denerwowaliśmy się wówczas mocno. Ale ten stres łagodziła nam informacja, że jestem w ciąży z naszym trzecim dzieckiem. Później trzeba się było przyzwyczaić do nowej sytuacji, a więc do rozłąki, która na pewno ma wpływ na nasze małżeństwo – nawet jeśli się pogniewamy (to znaczy, jeśli ja się pogniewam na Adama), to po tygodniu napięcie zostaje rozładowane. Nie przeżywam również w wyjątkowy sposób samotności, bo przecież będąc mamą trójki dzieci, mam co robić. Tydzień mija więc bardzo szybko i nawet nie mam się czasu zastanowić, czy tęsknię za mężem. Ale gdy Adam wróci z Warszawy, doceniamy czas, który możemy spędzić wspólnie.

Koszmar kampanii
Sam moment uzyskania mandatu to jedno z cieplejszych wspomnień żony posła. Najpierw była ogromna radość i świadomość dobrze wykonanej pracy w kampanii wyborczej, docenionej przez wyborców. Później przyszedł czas na odnalezienie się męża w nowej roli. – Pierwsze dwa lata pracy w parlamencie były bardzo spokojne – mówi Katarzyna Rogacka. – Poseł, który sprawuje mandat pierwszą kadencję, nie ma zbyt wiele pracy. To była sielanka, ale zdarzały się również chwile zwątpienia. Jednak gdy nie dawaliśmy sobie rady bez niego, gdy tęskniliśmy za nim, wsiadaliśmy do samochodu i jechaliśmy do Warszawy. Dzieci są w przedszkolu, nie zarywają szkoły, więc w zasadzie w każdej chwili mogliśmy się zameldować w Warszawie.
Niespodziewanie kadencja Sejmu została skrócona i znów trzeba było przygotować kampanię wyborczą. – A to zawsze jest kłopotliwa sytuacja dla rodziny – mówi żona posła, która wielokrotnie sama kleiła plakaty, nie tylko przyszłemu mężowi. – Dzięki Bogu tegoroczna kampania wyborcza była bardzo krótka. Trwała miesiąc. A w tym czasie, cóż, w zasadzie nie widzieliśmy się. Kampania wyborcza to przecież spotkania z wyborcami, rozklejanie plakatów, konferencje prasowe itd., a dodatkowo praca w Warszawie. Ale kolejny raz został posłem i awansował w strukturze partyjnej. Stał się bardziej medialny, coraz częściej pojawia się w radiu, telewizji i to zostaje zauważone przez znajomych – zarówno tych, którzy popierają działania Adama, jak i jego przeciwników.
Gdy poseł przyjeżdża do Kalisza, stara się jak najwięcej czasu spędzić z dziećmi. Ponoć można go zobaczyć jak tańczy, jak na dywanie wspólnie z trójką swoich pociech układa klocki, a więc w zupełnie innych rolach. – I w takich chwilach o tym, że jest posłem, świadczy jedynie... dzwoniący nieustannie telefon komórkowy – mówi żona parlamentarzysty. – Nie ukrywam, że czasami doprowadza mnie to do szału. A Adam zdał sobie sprawę z tego, gdy nasz najstarszy syn, Jasio, na pytanie, z czym kojarzy mu się tata, powiedział, że tata cały czas rozmawia przez komórkę.

Jakub Banasiak

 

Reklama

Tata na plakatach komentarze opinie

  • Józef Roga - niezalogowany 2008-01-03 11:31:03

    Nigdy nie popierałem i nie głosowałem na Mariana w wyborach prezydenckich, uwazam także że nigdy nie jest za póżno na lustrację i dekomunizację.
    P.S. "Dredy" Adam miał jeszcze w liceum.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"