:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Wspomnienia nauczycieli: Irena Hołysiak

Historia, Wspomnienia nauczycieli Irena Hołysiak - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

W liceum uwielbiałam lekcje historii. Siedziałam w pierwszej ławce i przez 45 minut cała moja uwaga skupiona była na nauczycielce. Każda  prelekcja Ireny Hołysiak była popisem wiedzy, błyskotliwości i erudycji. Referowała z pamięci płynnie i bez zająknięcia. Świetnie władała intonacją, budowała napięcie, gdy było trzeba uwypuklić istotne zdania – unosiła akcent. Opowiadała o wojnach i zwykłym życiu jakby recytowała epos. Mówiąc albo stała kołysząc się z lekka, albo wolnym, dostojnym krokiem stąpała po krótkim odcinku od tablicy do mapy. Obie czynności – mowa i ruch ciała – miały swój rytm. Wrażenie było takie, jakby profesorkę ktoś nakręcił. Od czasu do czasu zwracała się w naszą stronę z pytaniem. Zawieszała głos i po chwili: – Proszę, proszę, kto powie? Słuchałam i nie wiem, jak to się działo, ale zapamiętywałam. Wszystko zapamiętywałam! Jak w hipnozie. Nie robiłam notatek, nie prowadziłam zeszytu, nie czytałam podręcznika do historii. Maturę z historii zdałam na 5

Okazało się, że nie byłam jedyna. – Uczniowie – i to ci piątkowi – po latach mi się przyznali, że nie mieli podręczników. Wielu z nich potem studiowało historię. Byłam zaskoczona – wyznaje profesorka.

Zwyciężyła historia    
Jako uczennica Irena Hołysiak kochała historię na równi z językiem polskim. Recytowała wierszyki, występowała w teatrzykach, pisywała do szkolnej gazetki. Gdy przyszło wybierać studia, wahała się między historią a polonistyką. Zwyciężyła historia. W 1957 r. rozpoczęła studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Wybór ambitny, choć dość ryzykowny. Absolwentom tejże uczelni nagminnie w owych czasach odmawiano posad, dlatego po III roku  przeniosła się na Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Do dziś pamiętam, jak po dziedzińcu KUL-u przechadzał się Karol Wojtyła, ówczesny wykładowca tejże uczelni. Już wtedy wzbudzał sensację i zainteresowanie. Przystojny, otwarty, chętny do rozmów ze studentami. Wykładał filozofię, ale nie miałam z nim zajęć, czego bardzo żałuję, choć mówiono, że jest bardzo wymagający – wspomina. W Toruniu grono wykładowców było równie znamienite, co na KUL. Wszyscy niemal profesorowie przyjechali „ź Wilna”, tudzież Lwowa. Panią Hołysiak interesowała szczególnie historia nowożytna. Jej praca magisterska – „Ostatnie lata Torunia pod zaborem pruskim” miała być wydana drukiem, a  autorce zaproponowano studia doktoranckie. Nauczycielka mówi o tym skromnie i zabrania wspominać w tekście, ale nie mogę pominąć tej kwestii. Już jako pierwszoroczny kot, nie wiedząc czemu, jakoś intuicyjnie kojarzyłam profesorkę z hasłem: „uczelnia wyższa”. Gdy poszłam na studia, zrozumiałam, że prowadzone przez nią lekcje były na poziomie akademickim. Ze względów rodzinnych profesorka zrezygnowała z doktoratu i wróciła do Kalisza. Szkoda, i nie. 


Chorobliwie obowiązkowa
W 1962 r. rozpoczęła pracę w SP nr 15, a rok później w II LO im T. Kościuszki, z którą to szkołą związała się na 38 lat. 19 z nich upłynęło na stanowisku dyrektora, a 4 wcześniejsze – wicedyrektora. Dzięki jej determinacji w trudnym na owe czasy zdobywaniu materiałów budowlanych gmach doczekał się  gruntownych remontów. Jej właśnie II LO zawdzięcza Izbę Tradycji Szkoły, pracownie komputerowe, salę audiowizualną, wyspecjalizowane klasopracownie, to ona wskrzesiła ideę zjazdów absolwenckich. Rozpoczęła prace wokół tworzenia kroniki i monografii szkoły, zapoczątkowała współpracę zagraniczną. Przez cały czas obowiązki zawodowe dzieliła z pracą społeczną. W latach 80. była prezesem Młodzieżowego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Jest członkiem kaliskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Opiekowała się Grupą młodzieży, działającej przy PCK. Tak w  publikacji  jedna z uczennic  wspomina Panią Dyrektor:  „Dla nas, uczniów, czas kierowania szkołą przez Panią Hołysiak znaczony był jej nieustanną obecnością. Gdy przychodziliśmy rano, p. Dyrektor już była, gdy opuszczaliśmy szkołę, była tam jeszcze, jak zwykle. Wtedy było to dla nas naturalne, dziś rozumiemy jak niezwykłego poczucia obowiązku i zaangażowania osobistego w pracę wymagała taka postawa. Szkoła była żywiołem tej Dyrektorki, absolutnym priorytetem, a młodzi ludzie – obiektem troski i przedmiotem ukochania, co dawało się rozpoznać mimo pozornie obiektywnej, czasami pozbawionej osobistej emocji postawy wobec wychowanków”. Oto portret dyrektorki, która jako swoją największą wadę wymienia… chorobliwą wręcz obowiązkowość!  

 
Żelazna Margaret Thatcher
Ale prócz tej „wady” miała wiele zalet – opanowana, odważna, niezwykle taktowna. Mistrzyni dyplomacji. Gdy moja mama wróciła z pierwszej  wywiadówki, powiedziała: „Twoja wychowawczyni jest jak Margaret Thatcher”. I był to najwyższy komplement, wypływający ze szczerego podziwu i uwielbienia, jakim mama darzyła brytyjską premier. Te cechy określały Irenę Hołysiak.  Profesorka, podobnie jak angielska Margaret, sprawowała swoją funkcję w  wyjątkowo ciężkich czasach.  – Najtrudniejszy był dla mnie okres stanu wojennego. 13 grudnia 1981 r. wezwano mnie do ratusza i oznajmiono, że na 2 tygodnie szkoła będzie zamknięta.
Natomiast rok wcześniej, z okazji 75-lecia szkoły, odbył się zjazd wychowanków. Był to już okres strajków. Pochód miał przejść do teatru obok strajkującego Runoteksu. Ówczesny prezydent miasta Andrzej Spychalski obawiał się, że nasz pochód zostanie odebrany jako znak solidarności ze strajkującymi robotnikami. Ale zgodę podpisał. Zjazd się odbył – wspomina i dodaje: – Wszędzie mnie wzywano. Nigdy nie wiedziałam, czego się spodziewać. Całe grono, prócz jednej osoby, należało do „Solidarności”, 3 uczniów było w podziemiu. Kiedy wpadli na dworcu z ulotkami, na drugi dzień był u mnie Urząd Bezpieczeństwa. Panowie wiedzieli o nich więcej niż ja. Robiłam, co mogłam, i nie usunięto ich ze szkoły.  Udało się – wspomina zadowolona. Podobne sytuacje wymagały taktu, wyczucia i dyplomacji. Znam uczniów, którzy niezależnie od przytoczonej obserwacji mamy, nazywali profesorkę „Żelazną damą”.  Przydomek miał również inne źródło. –  Po latach uczniowie pytali: „Jaką pani musiała mieć odwagę, żeby mówić wtedy o Katyniu?” Nie było tego w programie. Mówiłam zawsze prawdę, ale bardzo obiektywnie. Nikt nigdy nie miał do mnie o to pretensji. Zawsze chodziłam do kościoła. Mnie nikt nigdy nie zwrócił uwagi o nic! – mówi.
 
Cenny uśmiech Pani Dyrektor
Dziś Pani Profesor jest na emeryturze. Pielęgnuje swoje hobby. Czyta książki historyczne, popularnonaukowe i naukowe, podróżuje. Jest dumna z tego, że czasami 10 uczniów z jednej klasy, w której miała zajęcia, wybierało studia historyczne. To idealne podsumowanie profesorki jako nauczyciela. Podsumowując siebie jako pedagoga, pani Hołysiak przyznaje: – Podobno byłam bardzo poważna, ale ja poważna byłam od dziecka. Rzadko się uśmiechałam. W końcu na którymś konkursie harcerskim jako nagrodę wyznaczono „uśmiech Pani Dyrektor”. Wtedy zrozumiałam, że młodzież jest spragniona mojego uśmiechu. Odtąd starałam się, jak mogłam, więcej uśmiechać!
 Podczas świętowanego w ub.r. 100-lecia szkoły spośród wszystkich obecnych na scenie Teatru im. W. Bogusławskiego dyrektorów II LO „poważna Pani Profesor” dostała największe owacje. – Sama nie mogę uwierzyć, że sobie z tą funkcją poradziłam. Byłam osobą nieśmiałą, rzadko zabierałam głos. Z czasem nie mogłam sobie wyobrazić, że go nie zabieram. To niewiarygodne, jak zmienia się psychika! – wyznaje.

Anna Frątczak

Reklama

Wspomnienia nauczycieli: Irena Hołysiak komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"