:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Historia, Wyzwolenie zniewolenie - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 24/02/2010 14:41

Dwudziestego trzeciego stycznia wieczorem wojska radzieckie wkraczają do częściowo opustoszałego Kalisza. Czy po okupacji hitlerowskiej to, co nieśli Rosjanie, wydawało się wolnością, czy nowym zniewoleniem? Dalecy jesteśmy od wystawienia ocen i kategorycznych stwierdzeń. Po 1989 r. nikt nie badał tego tematu

Hitlerowski opór nie był
    zbyt silny, miasto nie doznało większych zniszczeń poza wysadzonymi mostami i zburzeniem wieży kościoła św. Józefa. Do historii można dodać dotychczas przemilczane opowieści. W jednym ze wspomnień pojawia się postać starszej Niemki mieszkającej przy ul. Kazimierzowskiej (za okupacji Wilhelm Gustloff Strasse). Przerażona kobieta wiesza się na żyrandolu. Żołnierze wywieszają zwłoki za okno i strzelają dla makabrycznego żartu. Ciało wraz z trupami innych niemieckich mieszkańców Kalisza wędruje pod mur cmentarza ewangelickiego. Leżą tu nie tylko zbrodniarze, ale także ofiary walk i samosądów. W pierwszych dniach o rozmiary win nikt nie pyta. O tym, że zdarzenie jest prawdziwe, zaświadczają ściany przedwojennej kamienicy ze śladami po kulach. Część z nich jest już zatynkowana. Czy mają mniejszą wartość niż napis „Przywrócić godność prawu” na sądzie? Czy są historyczną pamiątką po wyzwoleniu, czy po akcie przemocy?

Podziękowanie
za oswobodzenie
Trzeciego marca 1945 r. w ratuszu zbiera się pierwsza trzydziestoosobowa Miejska Rada Narodowa. Prezydentem Miasta zostaje dr Bronisław Koszutski. Znany z ofiarności lekarz okulista, społecznik, ale i postać co najmniej kontrowersyjna. Trzy lata później zostanie on delegatem na zjazd zjednoczeniowy PZPR. „Koszutscy to bardzo porządna szlachta beznadziejnie zarażona lewicowością” – napisze historyk teatru Bohdan Korzeniewski. Prezydent wie, czym zaskarbić sobie szacunek radzieckiego komendanta miasta Iwana Szmigla. Podaruje mu własne zdjęcie z 1905 r. z przyjacielem z czasów młodości – Feliksem Dzierżyńskim. Jednym z pierwszych działań nowych ojców nadprośniańskiego grodu jest wysłanie niezwykle oryginalnej depeszy. Jej  kopia z podpisem Koszutskiego zachowała się w kaliskim archiwum: „Miejska Rada Narodowa miasta Kalisza na swym pierwszym konstytucyjnym zebraniu składa w imieniu obywateli miasta Kalisza najwyższy hołd i wyrazy wdzięczności za oswobodzenie nas od wrogiego hitleryzmu oraz przesyła wyrazy zapewnienia braterskiej współpracy dla idei pojednania Wielkich narodów Słowiańskich”. Adresatem owych „wyrazów wdzięczności” jest nie kto inny, jak marszałek Józef Stalin. Podano nawet  miejsce zamieszkania adresata – Kreml! Czy depesza dotarła na miejsce przeznaczenia, nie wiadomo. Po śmierci Stalina w 1953 r. i po zniknięciu jego osoby z komunistycznego panteonu z oficjalnej historii miasta zniknie również wspomnienie, komu dziękowano za oswobodzenie nadprośniańskiego grodu.

Tu miał być Kalisch
Wbrew obietnicom uczynienia z Kalisza wzorcowego niemieckiego miasta, ulice pozostają  zaniedbane. Prawdziwą plagą są szczury. Duże, opasłe gryzonie śmiało spacerują w jasny dzień, nic nie robiąc sobie z ludzi. Jednym z pierwszych problemów, z którymi przyjdzie się zmierzyć władzom miasta, jest dostarczenie elektryczności. Tymczasem budynek elektrowni w alejach „na pożegnanie” podpaliły wycofujące się oddziały niemieckie. Występują też problemy z aprowizacją żywności. Nawet najbardziej podstawowe towary trzeba reglamentować za pomocą kartek. Bieda i demoralizacja skłania ludzi do popełniania niewyobrażalnych czynów. Nieznani sprawcy obrabowują cmentarz miejski, profanując trzynaście grobów. Kilka dni później ta sama sytuacja  powtórzy się na Tyńcu. Dziewiętnastego września Kaliszem wstrząsa okrutne morderstwo szewca przy ul. Sportowej. Jeden ze zbrodniarzy tłumaczy, że „wykończył” ofiarę, aby nie płacić za zrobione buty.
Trwa usuwanie okupacyjnych pozostałości. Na budynek rzeźni miejskiej powraca figura św. Floriana ukryta przez pracowników przed hitlerowcami. Przy tej okazji w zamurowanej niszy znaleziony zostaje  dokument: „Kalisch, w kraju Warty, dnia 16 maja - maja roku pańskiego 1941 roku, za czasu nadburmistrza Warsowa. Dzisiaj zamiast przedtem umieszczonego (…) polskiego patrona rzeźników św. Floriana, na wniosek dyr. rzeźni dr. med. wet. Ericha Erlacha został zamurowany ten dokument. W ten sposób znika ślad ostatni polskiego panowania. Od pierwszego dnia przejęcia kaliskiej Rzeźni, dyrektor Erler i jego niemieccy współpracownicy najgorliwiej dążyli do tego, aby zniszczyć każdy nawet najmniejszy ślad pierwotnego panowania Polaków, ugruntować czysto niemieckiego ducha w myśl politycznego ruchu NSDAP, oraz nadać budynkom także zewnętrznie niemiecki wygląd. Wygląd, który odpowiada woli i czynom naszego wielkiego wodza Adolfa Hitlera. Święte jest posłannictwo Adolfa Hitlera”. Poczucie krzywdy jest tak wielkie, że wszystko, co germańskie budzi lęk i nienawiść, dlatego też za sprawiedliwe uważa się, aby Niemcy przebywający  w domu starców mówili wyłącznie po polsku. Musi upłynąć wiele lat, aby zniwelować dzielącą oba narody nienawiść. 

Nowe adresy
Wychodzący od symbolicznej daty pierwszego września (1946 r.) „Kurier Kaliski” jest w rzeczywistości przedrukiem „Głosu Wielkopolskiego”. Sprawom lokalnym poświęcona jest tylko ostatnia strona. Czasopismo sprawia wrażenie kontynuacji przedwojennych gazet. Zamieszczane są reklamy prywatnych firm, a język przypomina przedwojenną elegancję. „Dbajcie o wasze oczy. Jeśli okulary to tylko od fachowca” – zaleca zakład optyczny. Bolesław Swiniarski chwali towary kolonialne ze sklepu Złoty Róg, a po sąsiedzku „przeszłość i przyszłość” przepowiada chiromantka „ADA”. Państwo na razie nazywa się Rzeczypospolitą i ma być podobno „lepszą” kontynuatorką Polski sprzed rządów sanacji. Dlatego też w uroczystościach jak przed wojną bierze udział duchowieństwo. Nawet radiowa „audycja regionalna (…) z Kalisza na fali ogólnopolskiej” ósmego września 1946 r. rozpocznie się od mszy świętej celebrowanej w kolegiacie, a ówczesny minister oświaty nie zawaha się uczestniczyć w otwarciu szkoły prowadzonej przez nazaretanki. Sam „Kurier” chwali się, że jest organem bezpartyjnym: „Na jego łamach może zabrać głos każdy obywatel, każdy może poruszać bolączki i zagadnienia wszystkich dziedzin życia „Kurier Kaliski” będzie pismem ściśle obiektywnym i w tych ramach zawierać się będzie”. Tylko adresy przypominają, że jednak coś się zmieniło. Miejsce przedwojennej Aleksandry Piłsudskiej zajmuje Aleja Józefa Stalina (ob. Wolności), a marszałek Józef Piłsudski ustępuje przed marszałkiem Rolą Żymierskim (ob. Śródmiejska). Większość ulic z placem 11 Listopada (dziś Rynek Główny) na jakiś czas pozostawiono w spokoju. Ważnym odzwierciedleniem nowej rzeczywistości jest to, że na łamach gazety można znaleźć m.in. numer telefonu do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Celem działalności tej ostatniej instytucji, zdaniem gazety, jest „dobro i szczęście naszego ludu”.
Komunizm wkracza powoli, a biorąc pod uwagę wydarzenia znane nam z historii, nawet dyskretnie. Zmianę widać w drobnych wydarzeniach, jak urządzona w listopadzie akademia ku czci rosyjskiej rewolucji. Następuje „demokratyzacja życia”, dzięki której karierę mogą robić ludzie nieznani. Dawni proletariusze awansują na stanowiska dyrektorów i kierowników. Co ciekawe, „Kurier” zarzuca wielu z nich naśladowanie „burżuazyjnych” zwyczajów. Jeszcze kilka lat i po pozorach nie pozostanie żadnego śladu. W 1947 r. odbędą się sfałszowane przez komunistów wybory, prywatny handel zostanie likwidowany, a rok później powstanie PZPR. 

Początek
Dla większości kaliszan mimo wszystko skończył się koszmar wojny. Nie ma chyba rodziny, która kogoś by nie opłakiwała; długą listę pomordowanych w obozach koncentracyjnych można znaleźć w „Kurierze”. Tylko na jednym cmentarzu przy ul. Widok (dziś zlikwidowany) obok zniszczonego mauzoleum legionistów znajduje się wiele świeżych grobów. Prawie całkowicie zniknęli dawni żydowscy sąsiedzi i znajomi. Wszystko wydaje się lepsze niż hitlerowski okupant. Wraca życie. Uruchomione spółdzielnie pracy noszą w tym czasie tak efektowne nazwy jak „W jedności siła”, czy „Jutrzenka”. Większymi przedsiębiorstwami, które rozpoczęły działalność w tym czasie, są: Winiary, Państwowe Zakłady Samochodowe (późniejsze WSK) i fabryka Ultramaryny. Już w lutym 1946 r. w kinie Oaza (później Wolność, obecnie w tym miejscu działa kino Apollo) kaliszanie oglądają pierwszy po wojnie film. Projekcja jest niefortunna, bo obecnemu na sali radzieckiemu majorowi Osmołwoskiemu bardzo się nie podoba, że bohaterami filmu są upudrowani wrogowie ludu – XVIII-wieczni „hrabiowie i markizowie w koronkach”. Wkrótce działają już trzy kina (Stylowe, Bałtyk i Wolność). Redaktorowi „Kuriera” bardziej ciekawy wydaje się amerykański film „Diablica” niż radziecka produkcja „Zoja”: „Efekty, których film nie szczędzi widzom, wywierają depresyjne wrażenie”. Kaliszanie tłumnie też chodzą do teatru i urządzonej w parku (w budynku dawnej hydropatii) wystawy kaliskich malarzy. Symptomem normalności jest prośba biblioteki miejskiej o zwrot uratowanych przed hitlerowcami książek. Zaczynają działać szkoły. Aż do 21 listopada 1946 r. w budynku liceum i gimnazjum Asnyka mieści się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa. Nowy adres mrocznej instytucji będzie bardziej dyskretny – Jasna 1.

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz
 

Reklama

Wyzwolenie czy zniewolenie? komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"