Reklama

Czy zakaz produkcji pojazdów spalinowych „uratuje” planetę?

Komisja Europejska łagodzi zakaz rejestracji pojazdów spalinowych po 2035 roku ale zobowiązuje producentów aut do redukcji emisji CO2 aż o 90 procent w stosunku do obecnych poziomów. Czyli zmiana w zasadzie... kosmetyczna. Po raz kolejny pojawia się pytanie – czy europejskie auta spalinowe są problemem dla klimatu i czy ich eliminacja uratuje świat?

W lutym 2024 roku Komisja Europejska przedstawiła „ambitny” cel klimatyczny, który do roku 2040 zakłada redukcję emisji CO2 o 90% względem poziomu z 1990 roku. Ale to tylko etap przejściowy bo cel klimatyczny na 2050 rok zakłada 100-procentową emisję CO2! 
Oczywiście jego realizacja, (o ile wogóle możliwa jest całkowita redukcja CO2), oznacza bardzo poważne problemy dla gospodarki europejskiej. Unijna polityka klimatyczna już zmusiła wiele firm do przeniesienia produkcji poza Europę, w szczególności z branż energochłonnych – przemysłu chemicznego, maszynowego oraz motoryzacyjnego. „Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Samochodowych (CLEPA) alarmuje, że działania Brukseli coraz silniej uderzają w motoryzację, pogłębiając kryzys w tej strategicznej dla kontynentu branży” – podkreśla interia motoryzacja. „Branża motoryzacyjna nie może zrealizować ambicji Europy. Oczekiwania stawiane dostawcom motoryzacyjnym są nie do utrzymania” – przyznał Benjamin Krieger sekretarz generalny CLEPA.
Problemem są m.in. ceny energii, ponaddwukrotnie wyższe niż w USA czy Chinach. To sprawia, że wielu producentów opuszcza Stary Kontynent w poszukiwaniu tańszych rozwiązań.
Tu, po raz kolejny, pojawia się pytanie – czy poświęcenie europejskiej motoryzacji (i nie tylko motoryzacji) dla „ambitnych” celów klimatycznych Komisji Europejskiej et consortes ma jakikolwiek sens? Odpowiedzi udziela Karolina Pilarczyk, mistrzyni Europy w drifcie.
Cała ideologia, jaka za tym stoi i mówienie o tym, że jest to dla dobra planety to kłamstwo. A mówią o tym fakty i liczby. Wyliczenie jest bardzo proste. Europa jest „odpowiedzialna” za jakieś 8 procent światowej emisji CO2. W tych 8 procentach emisji transport generuje około 20 procent CO2 czyli udział w światowej emisji spada do około 1,6 procenta. A jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie transport drogowy, bo mamy przecież jeszcze transport morski, lotniczy oraz kolejowy, to okaże się, że udział europejskiego transportu samochodowego wyniesie grubo poniżej jednego procenta w skali całego globu! Czy to jest problem dla świata? Oczywiście, że to nie ma żadnego znaczenia. W tym nie ma żadnej logiki – przyznała mistrzyni driftu w rozmowie z "Życiem Kalisza".
I na tym nie koniec, jeśli weźmiemy pod uwagę, że człowiek odpowiada jedynie za ok. 5 procent globalnej emisji dwutlenku węgla. Pozostałe 95 procent pochodzi ze źródeł naturalnych co oznacza, że udział europejskiego rynku pojazdów spalinowych w globalnej emisji CO2 możemy liczyć w promilach.
Czy taki ekologiczny „zysk” wart jest poświęcenia europejskiego przemysłu motoryzacyjnego? (pp) 

Źródło: interia motoryzacja

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ?! - niezalogowany 2026-01-07 14:57:26

    Czy na serio są tacy, co chcą z własnej woli wdychać dym i spaliny? Nawet Chiny ograniczają wydobycie węgla i idą w stronę OZE oraz samochodów elektrycznych!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    niezalogowany - niezalogowany 2026-01-07 17:14:33


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • !! - niezalogowany 2026-01-07 17:49:05

    Rozumku jednak brakuje! No cóż skoro dobrze się czujesz, to pozostań w swoim dziwnym nienawistnym i niedojrzałym świecie!

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama