Reklama

Dworzec to nie wszystko

10/06/2009 13:16

– Mieli pieniądze na nowy dworzec, a nie mieli na ławki i tablicę informacyjną? – pytają zdziwieni pasażerowie kaliskiego PKS. Niezadowoleni są również ci, którzy z dworca nie korzystają, bo stoją na przystankach: – Co się stało, że autobusy zaczęły się nagle spóźniać o pół godziny i więcej?...

Po niedawnym oddaniu do użytku nowego dworca autobusowego kaliski PPKS miałby powody do satysfakcji, gdyby nie kilka irytujących szczegółów. Pierwszy z nich odczuje każdy, komu przyjdzie poczekać na autobus trochę dłużej niż chwilę. – Nie pomyśleli o ławkach. To jakaś nowa moda, że wszędzie likwiduje się ławki. Co ma zrobić człowiek, który musi trochę poczekać, bo jego autobus się spóźnia? Stać? Chodzić w kółko? Co komu szkodziło ustawić tam parę ławek? – pytają pasażerowie. Kierowcy byli podobnego zdania, bo sami przytargali jakieś siedzisko i ustawili je z tyłu budynku. Oni też potrzebują czasem usiąść i to nie tylko w autobusie.
Dworzec PKS żyje również nocą. Przyjeżdżają i odjeżdżają autobusy linii międzynarodowych i krajowych. Są więc pasażerowie i jest ruch. Brakuje tylko rozkładu jazdy. Ściślej mówiąc jest, ale w poczekalni, a więc zamknięty razem z nią. Można spojrzeć przez szybę, ale w ciemnościach litery i cyfry w rozkładzie są niewidoczne. Komuś zabrakło wyobraźni? Co szkodziło wywiesić rozkład na zewnątrz, a nie tylko wewnątrz budynku?
Trzecia bolączka zdaje się nie mieć związku z dwiema poprzednimi. Ale pasażerowie psioczą. – Co jest z tymi autobusami? Od dwóch tygodni spóźniają się prawie codziennie. Wcześniej też się to zdarzało, ale nigdy dzień w dzień i przez tak długi czas. Czy z tego nowego dworca wyjeżdża im się trudniej niż ze starego? Przecież to tuż obok…
By nie być gołosłownym, użyjmy przykładu. O 7.20 odjeżdża autobus do miejscowości Zagórna przez Opatówek i Brzeziny. To taka pora, że dorośli jadą do pracy, a dzieci do szkoły. Gdy we wtorek autobus do Zagórnej spóźni się 20 minut, pomyślimy, że był to niefortunny zbieg okoliczności. Gdy w środę spóźni się 30 minut, nabierzemy podejrzeń, że z kursem do Zagórnej dzieje się coś złego. Ale gdy w czwartek spóźnienie dojdzie do 40 minut, stracimy resztki cierpliwości. I będziemy wściekli, jeśli spóźnimy się przez to do pracy lub szkoły. (kord)

Reklama

Więcej w Życiu Kalisza
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości