Sądy coraz częściej odmawiają wszczęcia postępowania o ukaranie osób, które otrzymały mandaty za niestosowanie się do koronawirusowych obostrzeń
Zagadnienie ilustruje przypadek Sebastiana N. z Kościana. Wykroczenie, a ściślej wykroczenia jakie zdaniem komendanta powiatowego policji w Kościanie miał popełnić Sebastian N., polegały na tym, że w dniu 19 kwietnia naruszył zakaz przemieszczania się na terenie Rzeczpospolitej Polskiej oraz nie zastosował się do obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscu ogólnodostępnym.
Tamtejszy Sąd Rejonowy na posiedzeniu w dniu 3 czerwca odmówił wszczęcia postępowania wobec Sebastiana N. (wykroczenie z art. 54 kw). W uzasadnieniu odmowy sąd wskazał, że w rozporządzeniu Rady Ministrów z 10 kwietnia 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, doszło do naruszenia przepisów konstytucyjnych.
Uzasadnienie wskazuje m.in. na „zakaz przemieszczania się”.
„Ograniczenie konstytucyjnej wolności poruszania się musi mieć rangę ustawy. Należy wskazać, iż ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie wprowadza takiego ograniczenia” – podkreśla Sąd Rejonowy w Kościanie i wskazuje na inne ograniczenia, związane ze stanem epidemii, np. obowiązkowe badania lekarskie oraz inne środki profilaktyczne zawarte w ustawie z 5 grudnia 2008 o „zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi”. Omawiane obowiązki, zdaniem sądu, dotyczą jedynie osób chorych i podejrzanych o zachorowanie. „Tymczasem w obowiązującym stanie prawnym uregulowanym rozporządzeniem przedmiotowy obowiązek ma charakter powszechny, w związku z tym wykracza poza ustawową delegację” – czytamy w uzasadnieniu.
Zapisy artykułu 54 kw (które, zdaniem komendanta policji w Kościanie, były podstawą do nałożenia mandatu na Sebastiana N.) wyjaśnia warszawska adwokat. „Kto wykracza przeciw wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany. OK.? Takimi przepisami mogą być antyepidemilogiczne zakazy i nakazy. Ale żeby mogły stanowić wykroczenie, a tylko za wykroczenie możemy dostać mandat od ręki, to owa wspomniana w przepisie ustawa musi zawierać przepis, że złamanie zakazów i nakazów jest karalne. A w ustawie, a dokładnie w ustawie o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób u ludzi z 5.12.2008 nie ma takiego przepisu” – podkreśla adwokat Magdalena Wilk na fb.
W Kaliszu i Powiecie Kaliskim, jak informuje Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji, od początku wprowadzenia obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa, czyli od połowy marca do chwili obecnej, kaliska policja nałożyła 619 pouczeń i mandatów. W tej liczbie znajdują się również wnioski do sądu i sanepidu w przypadku odmowy przyjęcia.
Z kolei Powiatowa Stacja Sanitarno Epidemiologiczna w Kaliszu od połowy marca do teraz ukarała 12 osób na łączną kwotę 50 tysięcy złotych. – To głównie przypadki osób łamiących zasady kwarantanny – wyjaśnia Marek Stodolny, dyrektor PSSE.
„Do Sądu Rejonowego w Kaliszu II Wydziału Karnego, od kwietnia do chwili obecnej, wpłynęło 19 wniosków o ukaranie w sprawach kategorii „W”, które dotyczą czynów zabronionych stanowiących wykroczenia stypizowane m.in. w art. 54 kw.” – czytamy w odpowiedzi, jaka nadeszła do redakcji „Życie Kalisza” z kaliskiego Sądu Rejonowego. – W w/w sprawach na moment udzielania informacji nie wydano orzeczeń o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu postępowania na podstawie art. 5 par. 1 kpow – wyjaśnia Michał Włodarek, wiceprezes Sądu Rejonowego w Kaliszu.
Reasumując. W ocenie adwokat Magdaleny Wilk jeśli ktoś otrzyma mandat i go zapłaci „... ten zamyka sobie drogę prawną”. Warto mieć to na uwadze. (pp)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze