Reklama

Mąż z covidem trafił do szpitala w Krotoszynie, a żona do Pleszewa – wspominają jak wielka przepaść jest między tymi szpitalami

04/05/2021 07:20

Obydwoje zachorowali pod koniec kwietnia. Poniżej opisali swoje pobyty ze skrajnie odmiennymi ocenami

Niespełna kilka dni temu, opuściliśmy szpitale ja  Krotoszyn, a żona Pleszew. Przechodziliśmy covid i teraz rozpoczęliśmy rekonwalescencje, trudną i wymagającą od nas wiele cierpliwości. Chcę jednak wrócić na świeżo do dni spędzonych w szpitalu, ponieważ obiecaliśmy  to chorym i personelowi.

Pleszew – oddział covid – żona ocenia bardzo negatywnie.

Brak personelu w ilości, która zapewniłaby opiekę, lekarze sporadycznie, brak stojaków na kroplówki, prześcieradła do połowy łóżka, a nade wszystko tragiczne posiłki.

Jakże docenia dzisiejsze domowe  jedzenie, różnorodność, prostotę, smak, wygląd itd.

Reklama

Pierwsze dni choroby, brak apetytu, sterydy, kroplówki, antybiotyki i osocze powodowały potworne osłabienie ale po około tygodniu ochota na jedzenie wraca.

Jakie było jej zdziwienie, gdy dostała  przydzielone śniadanie (3 kromki chleba, kawałek masła roślinnego i połowę kostki serka topionego, a  do tego gorzka kawa z mlekiem.

Obiad: 1 łyżka wazowa zupy oraz na połowie opakowania styropianowego – odkryty posiłek już zimny, np. ziemniaki i twaróg.  Kolejne dni podobnie. Na śniadanie: pasta jajeczna lub twaróg.  Przez 13 dni tylko 3 razy była wędlina i 2 razy ¼ pomidora, królują jajka i twaróg. Przez 13 dni tylko 3 razy mięso i 1 raz ryba. W weekend bez zupy mlecznej.

Reklama

Organizm żony jak i pozostałych, buntował się. Bóle żołądka, wątroby i  grzybica jamy ustnej.

Na wypis czekała  4 godziny, bez obiadu – otrzymała tylko zupę. Pozbawiono ją  łóżka, więc oczekiwała na krzesełku.

 

Krotoszyn – szpital covidowy –  jak niebo.

Od samego początku, badania, ustalenia stanu zdrowia, leczenie. Opieka i dostęp do lekarzy 24 godziny na dobę. Ogromna troska i empatia całego personelu. Działali jak jeden dobrze zorganizowany i zdrowy organizm. Posiłki różnorodne, duże porcje, starannie zapakowane i ciepłe. Często były dodatki z warzyw i owoców, jogurt itp. Nieograniczony dostęp do wody mineralnej, herbaty, kawy, cukru.  Otrzymałem wszelkie niezbędne sprzęty do higieny, w tym np. maszynkę do golenia oraz krem. Jakie było moje zdziwienie, gdy zabrudziłem sobie kapcie w łazience i natychmiast otrzymałem nowe z zasobów szpitala.

Reklama

Do ostatniego dnia czułem ogromna troskę. Wszystko potwierdzano badaniami. Przed wypisem lekarze uświadomili mnie  jak może wyglądać powrót do zdrowia, po to bym nie czuł się zaniepokojony powikłaniami.

Stwierdzam, że była to najlepsza opieka jaką miałem  i obiecałem to wszystko upublicznić, by w ten sposób zrekompensować się za dobro, którego doświadczyłem.

Zastanawiamy się wszyscy z czego wynika taka przepaść w sposobie zarządzania szpitalami?

Sławomir Białek z Kalisza

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bolo - niezalogowany 2021-05-04 10:44:34

    Przecież Pleszew to najgorszy szpital w całym byłym kaliskim tylko tą porodówką się chwalą i jadą już od paru lat tą śpiewkę jak to tam cudownie bardzo dobre takie porównanie pacjentów!!! Więcej takich bezstronnych opini!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Fred - niezalogowany 2021-05-04 12:34:35

    Pleszew to porażka napompowany balon omijać szerokim łukiem większość oddziałów!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mlody - niezalogowany 2021-05-04 13:16:01

    A jak moja mama miała zawał i pojechaliśmy na sor do krotoszyna a po godz wypuścili i przepisali jakieś tabletki po których za 3 godz wylondowala w Pleszewie to to jest szpital weźcie się ogarnijcie a że oni tak chwala to może tam pracują

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama