Reklama

Od dwóch lat mieszkał na ławce. Dziś zniknął

15/11/2017 12:03

Osiedle Kaliniec. Kolorowe, ocieplone bloki. Wokół nich zieleń, garaże, place zabaw. W wielu oknach pali się już światło. Na samym osiedlu panuje jednak cisza, bo chłód skutecznie zniechęca do spacerów. Większość ławek stoi więc pustych. Tylko na jednej leży gruby, kiedyś zapewne biały koc. Na oparciu wiszą dwie wypchane reklamówki. Kolejna leży koło ławki. Tuż obok stoi piekarnik – po co, skoro nie ma tu podłączenia do prądu? Może służy jako skrytka? A może ma przypominać o tym, że podobny stał kiedyś w domu? Na trzepaku niedaleko ławki wisi kurtka. Czerwona, duża, wygląda na ciepłą. Ale nawet w niej może być chłodno, zwłaszcza gdy od dwóch lat mieszka się właśnie na tej ławce.

Nikt dokładnie nie wie, jak znalazł się na tej ławce. Plotki mówią, że kiedyś tu mieszkał. Że nie chce opuścić osiedla, na którym dorastał. Dlatego wybrał miejsce, z którego może patrzeć w swoje dawne okna, w których światło pali już ktoś inny. Dlatego nie chce nigdzie pójść. Choć gdzieś tam mogłoby być przecież cieplej. I tak od dwóch lat. Każdy stąd go zna, ale nikt nie wie, kim dokładnie jest. Ani dlaczego nie chce przyjąć pomocy.
 
Żyje na ławce, śpi na klatce
 Pojawił się tu dwa temu. Upatrzył sobie ławkę, na której rozłożył koc, zawiesił na niej swój dobytek, mieszczący się w trzech reklamówkach. Tu spędzał dni. W ciepłe chodził po osiedlu, które znał przecież od dzieciństwa. W zimne chował się po klatkach schodowych. Miał swój ulubiony blok. Tuż przy ławce. Najpierw „zamieszkał” w środkowej klatce. Kiedy lokatorzy zbuntowali się i zlikwidowali kod do drzwi, dzięki któremu wchodził do środka, przeniósł się do klatki „po prawej”. I tam chował się, kiedy zgasły ostatnie światła w oknach. – Prosiliśmy zarządcę, żeby usunąć kod z domofonu, podobnie jak to zrobili nasi sąsiedzi, ale na to musieliby wyrazić zgodę wszyscy lokatorzy. Niestety, niektórzy się nie zgodzili. Współczują temu człowiekowi i nawet przynoszą mu na tę ławkę jedzenie. My też nie chcemy, żeby coś mu się stało, ale naprawdę to jest uciążliwe. Nie jest groźny, ale kiedy rano otwieram drzwi, to wiem, że on jest na dole, smród niesamowity panuje. Przecież są instytucje, które pomagają bezdomnym. Nie rozumiem, czemu jeszcze nim się nikt nie zajął. Obawiam się, że nawet jak ktoś mu oferował pomoc, to on się nie zgadzał, bo w takich ośrodkach trzeba być trzeźwym. Trzeba mu współczuć, ale z drugiej strony każdy ma prawo wyboru, ja przecież mu takiego życia nie wybrałem, to dlaczego ja i moje dzieci mamy cierpieć? – mówi szczerze jeden z lokatorów. Zarządca nieruchomości przyznaje, że na obecność bezdomnego skarżyło się kilkanaście osób. – Gdy jest ciepło, koczuje on przed blokiem na ławce, znosi tam stare koce, garnki i inne rzeczy znalezione na śmietniku. Powoduje to konieczność dodatkowego porządkowania terenu posesji i utrudnia utrzymanie czystości. Gdy pogoda się pogarsza, próbuje dostać się do wnętrza budynku i spędzić noc na klatce schodowej lub w piwnicy, gdzie zdarza  mu się załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Po jego „wizytach” jest brudno i długo czuć nieprzyjemny zapach. Mieszkańcy, oprócz uciążliwości brudu, obawiają się, że bezdomny, nieutrzymujący żadnej higieny, może być źródłem chorób – mówi zarządca.

Reklama

Więcej w Życiu Kalisza

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    GABRIEL - niezalogowany 2017-11-21 23:17:59

    Wczoraj wrocil był w areszcie śledczym ale go wypuscil. Nie mieszka od 2 lat tylko dłużej. Mimo, że niektórzy jak Ania są oburzeni trzeba ustalić kilka faktów o których autorka nie wspomniała. Panu D. Wielokrotnie proponowane pomoc. Zarówno opieka społeczna jak i instytucje kościelne podawany mu pomocną dłoń. Jego odpowiedź jest zawsze taka sama. NIE! Wielun mieszkańców bloku mu pomogą. Daje jeść i pić. Ale co z tego! Czy to zmienia jego życie? Niestety nie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ruy - niezalogowany 2017-11-21 13:34:05

    Do Anny : W pogoni za autami i mieszkaniami Ci ludzie coś utracili? Kobieto, to są bloki komunalne, które się sypią. Mieszkańcy żyją tam, ale nie mają prawie nic poza wegetacją i kilkoma groszami oszczędności. Jakie auta stoją na parkingu pod tym blokiem? Po 5 tysięcy? Łał, faktycznie Ci cholerni ludzie biznesu, grube ryby, w tyłkach im się poprzewracało od tego dobrobytu :) Sytuacja wygląda tak, że naprawdę wiele osób się tym Panem zainteresowało i chciało mu pomóc, ale on im na to nie pozwalał

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Zbyszek - niezalogowany 2017-11-17 06:58:00

    Chce jeszcze dodać że w klatce w której mieszkał tej środkowej była deratyzacja bo była wesz odzieżowa to chyba nie jest normalne?? A Pani Ania niech go weźmie do domu jestem ciekawy czy by się nie bała...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości