Reklama

Powinniśmy mieć do siebie dystans

11/03/2009 12:28

– rozmowa z Hanną Śleszyńską, aktorką filmową i teatralną

– Spełnia się Pani bardziej, występując na scenie teatralnej, na żywo przed publicznością, czy grając w filmie?
– Tak się składa, że obecnie dosyć dużo gram w teatrze. To właściwie moje podstawowe zajęcie, tak jak miało to miejsce na początku mojej pracy. Przez pierwsze siedem lat po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie grałam tylko w teatrze. To były ciężkie czasy. Lata bojkotu telewizji. Potem zrządzeniem losu i dzięki temu, że właśnie w teatrze spotkałam Olgę Lipińską, tak się złożyło, że piętnaście lat mojego życia wypełnił popularny „Kabaret Olgi Lipińskiej”. Zdobywałam tam ciekawe doświadczenia z zespołem ludzi, którzy kiedy tylko się spotkają, zawsze czują się blisko. Ta bardzo emocjonująca praca nas uskrzydlała.
Obecnie gram w kilku spektaklach. Myślę, że może uda się jeszcze coś pokazać w Kaliszu. Ostatnią premierą po „Kobiecie pierwotnej” jest spektakl zatytułowany „Pomalu, a jeszcze raz!”. To sztuka, którą gramy w Warszawie w teatrze Capitol wspólnie z Olgą Bończyk, Robertem Talarczykiem i Igorem Sebo, który napisał tę sztukę. To z kolei zabawne historyjki związane z językiem czeskim i słowackim.
Najlepsza rzecz, jaka może spotkać aktora, to żywy kontakt z widzem. Gra w teatrze to główne zadanie aktora. Seriale, telewizja – to również ciekawa praca, przynosząca popularność.

– W jakich produkcjach telewizyjnych można Panią oglądać?
– Skończył się serial „Daleko od noszy”. Gram jeszcze w „Rodzinie zastępczej”. Zdradzę, że szykują się nowe produkcje.

– Jeśli miałaby Pani wybór, jaką formę prezentować na scenie, padłby on raczej na  monolog czy dialog?
– Lubię grać z innymi. Sądzę, że to ciekawsza forma pracy. Czuję jednak, że prezentowana na deskach kaliskiego teatru „Kobieta pierwotna” to mój kąt. Mój tekst. Moje przebywanie z ludźmi. Nie jest to dla mnie męczące. Czasem martwię się, że kiedy jestem w gorszej formie, zachrypnięta czy zmęczona, publiczność to wyczuje. Jednak człowiek nie zna nawet swoich możliwości...
Damsko-męskie historie będą zawsze aktualne. Nawet jeśli ludzie nie od razu reagują, to dla mnie wyzwanie, żeby ich rozbawić, żeby się rozluźnili. W monologu nie można ani na chwilę sobie „odpuścić”, żeby przypadkiem ludzie nie poczuli znużenia, a jednocześnie, żeby nie zamęczyć ich swoją nadpobudliwością.
Dialog to podwójna energia aktorska i możliwości rozgrywania poszczególnych rzeczy między sobą.

Więcej w Zyciu Kalisza

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości