Dzisiaj 107. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Z tej okazji prezentuję postać mojego pradziadka podporucznika Mariana Radziejewskiego, Powstańca Wielkopolskiego, żołnierza wojny obronnej 1939, konspiratora i więźnia obozu koncentracyjnego.
Mój dziadek, Marian Radziejewski, urodził się 21 października 1905 roku we Wrześni jako syn Edwarda Radziejewskiego i Marianny (Marii) z domu Gruszczyńskiej. Wychowywał się w licznej rodzinie. Miał dziewięcioro rodzeństwa: Stefanię, Annę, Stanisława, Zofię, Czesława (również uczestnika Powstania Wielkopolskiego), Janinę Antoninę, Kazimierę, Wacławę oraz Edmunda.
Mimo bardzo młodego wieku już w listopadzie 1918 roku mój dziadek był aktywnie zaangażowany w działalność harcerską. Miał wówczas zaledwie 13 lat. Należał do Wrzesińskiego Hufca Harcerskiego im. Kazimierza Wielkiego i pełnił funkcję zastępowego oraz przybocznego drużynowego. Harcerstwo w tamtym okresie nie ograniczało się do wychowania i pracy wychowawczej – przygotowywało młodzież do walki zbrojnej. Dziadek prowadził ćwiczenia z musztry, pionierki, terenoznawstwa, zapoznawania się z bronią oraz uświadamiania narodowego.
Po latach pisał, że Powstanie Wielkopolskie było przygotowywane na długo przed jego wybuchem, a harcerze odegrali w tych przygotowaniach istotną rolę. Gdy 27 grudnia 1918 roku wybuchło powstanie, mój dziadek włączył się w nie czynnie. Brał udział w działaniach zbrojnych, ochraniał obiekty użyteczności publicznej oraz pełnił służbę patrolowo-wartowniczą na terenie Wrześni. Był także gońcem i łącznikiem – najpierw w strukturach harcerskich, a następnie pod bezpośrednim dowództwem wrzesińskiego batalionu powstańczego, którym dowodził Władysław Wiewiórowski.
We wniosku o przyznanie mu Wielkopolskiego Krzyża Powstańczego jego udział w powstaniu potwierdzili trzej inni powstańcy: Józef Bogaczyk, Ignacy Per i Alfons Janicki. Dziadek przeszedł również przeszkolenie gońca bojowego i działał w sieci kontrolno-wywiadowczej oraz łączności. Zajmował się m.in. wykrywaniem tajnych zebrań niemieckich na terenie Wrześni i powiatu wrzesińskiego oraz przenoszeniem meldunków do jednostek w terenie. Równolegle – mimo że był uczniem gimnazjum – uczestniczył w szkoleniu młodzieży i przygotowaniach do walki.
W swoich wspomnieniach opisywał również sytuację polityczną w mieście. We Wrześni powstała wówczas Rada Robotniczo-Żołnierska, w której zasiadali zarówno Polacy, jak i Niemcy. Narastały napięcia związane z przejęciem władzy w powiecie. Tworzono polskie struktury Straży Obywatelskiej, a na teren Wielkopolski zaczęły napływać niemieckie posiłki wojskowe. Całością przygotowań do powstania kierowała grupa miejscowych działaczy, m.in. Andrzej Prądzyński, Władysław Ziołowski i Leon Dzieciuchowicz.
Powstanie we Wrześni rozpoczęło się 28 grudnia 1918 roku. Tego dnia wrzesińska kompania Straży Bezpieczeństwa zajęła koszary niemieckie i zmusiła dowództwo do kapitulacji. Na budynku koszar zawisła polska flaga. Mój dziadek brał udział w tych wydarzeniach razem z ojcem oraz starszym o półtora roku bratem, również harcerzem. Harcerze wykonywali powierzone im zadania do 18 lutego 1919 roku, po czym młodsi z nich – w tym mój dziadek – wrócili do nauki szkolnej.
Dalsze losy mojego dziadka są już słabiej udokumentowane. Na początku lat 30. XX wieku przybył do Kalisza, gdzie zawarł związek małżeński z Jolantą. Wspólnie wychowali czworo dzieci: Barbarę, Marię, Jerzego i Stefana.
Jego służba wojskowa nie zakończyła się wraz z powstaniem. 25 sierpnia 1939 roku został ponownie zmobilizowany. Nie zachowały się informacje o dokładnej jednostce, jednak wszystko wskazuje na to, że mógł służyć w 29 Pułku Strzelców Kaniowskich w Kaliszu lub 68 Pułku Piechoty we Wrześni. Walczył w składzie Armii „Poznań”, przeszedł szlak bojowy przez Wielkopolskę, Bzurę i Puszczę Kampinoską aż do obrony Warszawy, gdzie 28 września 1939 roku dostał się do niewoli.
Po powrocie zaangażował się w działalność konspiracyjną. 18 lutego 1941 roku został aresztowany, osadzony w więzieniu, a następnie trafił do obozu koncentracyjnego. Po wyzwoleniu, w lutym 1945 roku, podjął pracę w bankowości, którą wykonywał aż do przejścia na emeryturę.
Marian Radziejewski zmarł 4 stycznia 1986 roku. Został pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Poznańskiej w Kaliszu. W okresie PRL-u awansowano go do stopnia podporucznika. Był odznaczony licznymi medalami i orderami, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Partyzanckim oraz wieloma odznaczeniami państwowymi i społecznymi.
To historia mojego pradziadka – człowieka, którego młodość przypadła na czas walki o niepodległość, a dorosłe życie na lata wojen i odbudowy kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo pradziadek!
Brawo pradziadek!