Reklama

Sami będziemy odwozić gabaryty - rewolucja śmieciowa w Kaliszu

08/05/2019 08:04

Miasto opracowało nowe zasady gospodarowania odpadami komunalnymi. Stare meble, dywany, czy sprzęt AGD będziemy sami odstawiać do miejsc zbiórki. Będą limity na odpady budowlane i zużyte opony. Pojawią się nowe pojemniki na odpady biodegradowalne. A więc nowe obowiązki i ... dodatkowe koszty

 W Ratuszu odbyły się konsultacje z udziałem przedstawicieli kaliskich spółdzielni mieszkaniowych, dużych wspólnot mieszkaniowych, MZBM i KTBS oraz ogrodów działkowych, rad osiedlowych, sołectw, a także radnych.
– Staraliśmy się wyjaśnić uczestnikom konsultacji to wszystko, co zostało przygotowane w pakiecie projektów uchwał oraz odnieść się do zgłaszanych obaw – mówi Jan Adam Kłysz, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Kalisza.
Zdaniem naczelnika, spotkanie udowodniło, że obawiamy się zmian, co jest naturalnym ludzkim odruchem, oraz przeniesienia części obowiązków,  dotyczących usuwania odpadów z Miasta na mieszkańców.
Nowe obowiązki, jakie spadną na nas, mieszkańców, wiążą się z powstaniem Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK).  
– Do takiego punktu będziemy musieli dowieźć nasze odpady. Liczba PSZOK-ów, jakie powstaną w Kaliszu, będzie uzależniona od wyników przetargu. Chcielibyśmy, aby na początek były to dwa takie punkty. Przynajmniej dwie firmy są na to przygotowane - PUK i EKO, ale nie zamykamy tego rynku, gdyż być może jakieś inne podmioty zgłoszą się do przetargu – mówi naczelnik.
Obawy budzi zapewne lokalizacja punktów selektywnej zbiórki odpadów. Miasto na razie nie zdradza, gdzie one powstaną.     
– PSZOK jest dla ludzi, a więc nie powinien mieszkańcom przeszkadzać – dodaje uspokajająco Jan Adam Kłysz.
Jakiego rodzaju odpady powinny z założenia trafiać do PSZOK-a? Przede wszystkim te odpady, które nie będą bezpośrednio odbierane sprzed budynku wielorodzinnego czy prywatnej posesji, czyli odpady wielkogabarytowe: stary sprzęt AGD, meble, dywany itp.  

Spółdzielnia wywiezie, ale zapłaci lokator
Do tej pory wielkie gabaryty były wystawiane obok śmietników osiedlowych lub przed prywatną posesję. Teraz mieszkańcy sami będą musieli zadbać o to, aby te odpady trafiły do odpowiedniego punktu, ponosząc koszty za transport.  
Te dodatkowe koszty spadną zarówno na właścicieli prywatnych posesji, jak i na  spółdzielnie mieszkaniowe.
– Z jednej strony w projekcie uchwały zapewnia się, że stawka za odbiór odpadów pozostanie na poziomie 14 zł,  a z drugiej znacznie zmniejsza się zakres świadczonej usługi. Jeśli spółdzielnia będzie sama usuwać odpady  wielkogabarytowe, to kosztami obciąży oczywiście mieszkańców, bo innego wyjścia nie ma – zauważa Włodzimierz Karpała, prezes Kaliskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej.    
Pierwotnie nowe zasady gospodarki odpadowej miałyby obowiązywać od 1 lipca. Jednak ze względu na to, że radni odłożyli głosowanie nad pakietem uchwał, wejście w życie nowych reguł także opóźni się o 1-2 miesiące.
To nie koniec zaplanowanych zmian.

Reklama

Pojemniki zamiast worków
Kolejna zmiana dotyczy odbioru biodegradowalnej frakcji odpadów.
– Biodegradowalne odpady będą odbierane spod domów tak, jak do tej pory, ale zamiast worków bezkosztowo wyposażymy mieszkańców budynków wielorodzinnych i jednorodzinnych w pojemniki na te odpady.  Do pojemników mają trafiać niektóre odpady z naszych kuchni, na przykład roślinne, ale nie zwierzęce, oraz trawa, liście i inne odpady zielone – wyjaśnia naczelnik.
Pozostałe frakcje odpadów pozostaną takie, jak dotychczas, czyli wśród segregowanych: papier, plastik i metal oraz szkło, a także frakcja odpadów zmieszanych.
Obawy zarządów spółdzielni mieszkaniowych, wyrażone m.in. przez Włodzimierza Karpałę, a także mieszkańców, dotyczą osiedlowych  pojemników na odpady biodegradowalne. Zdaniem prezesa KSML  tych pojemników nie ma gdzie ustawić, a to nie koniec problemów. – Pojemniki na odpadki domowe i zieleń mają być opróżniane raz w tygodniu. Jeśli nie zmieści się do nich skoszona trawa lub przycięte krzewy, to te odpady zielone zostaną odebrane, lecz za dodatkową opłatą, co oznacza dodatkowe koszty dla mieszkańców – narzeka prezes spółdzielni.   
Miasto widzi to inaczej.  – Odpady zielone, takie jak  trawa skoszona z wielkich przestrzeni publicznych, na przykład trawników osiedlowych. nie są już traktowane jako komunalne, a więc spółdzielnie same muszą poradzić sobie z ich usuwaniem. I tak było do tej pory – dodaje naczelnik.

Limit na gruz i opony  
Nowe regulacje, umieszczone w projektach uchwał śmieciowych, zawierają także limity na odpady budowlane i na opony samochodowe.
Opony także będziemy musieli sami zawieźć do PSZOK. – Założyliśmy, że w ciągu jednego roku z jednego gospodarstwa domowego będzie można usunąć i wywieźć do punkty zbiórki bez opłaty 8 opon. Przekroczenie tej ilości spowoduje, że trzeba będzie zapłacić określoną cenę – wyjaśnia przedstawiciel Ratusza.
Kolejny limit dotyczy odpadów budowlanych. Odpady budowlane z wielkich remontów, prowadzonych przez firmy specjalistyczne, nie będą  traktowane jako odpady budowlane komunalne. Miasto zakłada, że jedno gospodarstwo domowe w ciągu roku może wytworzyć 400 kg odpadów budowlanych. Przekraczając limit, będziemy wnosić opłatę wyznaczoną w regulaminie.
Przyjęcie pakietu uchwał przez Radę Miasta oznacza dla nas, mieszkańców, wiele ważnych zmian. Bez względu na to, czy je akceptujemy, czy jesteśmy im przeciwni, jedno jest pewne: pozbywanie się śmieci wszelkiego rodzaju na pewno będzie droższe niż dotychczas.
W lepszej sytuacji pozostaną ci kaliszanie, którzy śmieci będą selekcjonować.
– Rekomenduję prezydentowi zwiększenie różnicy pomiędzy stawkami za odbiór odpadów zbieranych selektywnie i zmieszanych. Obecnie płacimy odpowiednio 12 zł i 21 zł, czyli różnica wynosi 7 zł. Moim zdaniem ta różnica powinna być większa. Hipotetycznie te ceny mogłyby wyglądać na przykład tak: 15 zł za odpady selekcjonowane i 38 zł za zmieszane, czyli ponad 20 zł różnicy – zapewnia naczelnik Kłysz.
Nowe uchwały śmieciowe będą poddane pod głosowanie radnych na nadzwyczajnej sesji RM w dniu 14 maja.

Reklama

Daria Kubiak

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-08 10:24:41

    przepraszam, ale to pomysł idący w odwrotną stronę niż ochrona środowiska. Trzeba nie posiadać wyobraźni aby takie coś proponować. Przecież to jest piętrzenie problemów przed mieszkańcami. Dlaczego próbujemy naprawiać to co w miarę dobrze funkcjonuje? Najzwyczajniej jest to próba przerzucenia kosztów na mieszkańca, niech on martwi się co zrobić z gabarytem. Czekam tylko na informację jak odbiór tych gabarytów będzie płatny. Jak widać fantazja urzędnicza nie zna granic.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-08 13:31:09

    płacić będzie drożej a poziom usługi spadnie plus sama mam zadbać o gabaryty... coś czuję, że szykuje się powrót do dzikich wysypisk niestety....ktoś w ratuszu nie myśli

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-08 13:35:34

    płacić będzie drożej a poziom usługi spadnie plus sama mam zadbać o gabaryty... coś czuję, że szykuje się powrót do dzikich wysypisk niestety....ktoś w ratuszu nie myśli

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama