„Obowiązkowe szczepienie noworodków w pierwszych godzinach życia nie ma żadnych podstaw naukowych i naraża dziecko na bardzo poważne powikłania poszczepienne” – podkreśla dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców i informuje, że PSNLiN wnosi o uznanie przymusu obowiązkowych szczepień dzieci za niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. W materiale opublikowanym na Tik Toku podaje szereg argumentów za likwidacją szkodliwego procederu
Powikłania poszczepienne mogą być wczesne, czyli występować po kilku minutach, godzinach lub dniach, albo późne i odległe – po miesiącach i latach od szczepienia. Dostępne są także informacje na temat dodatkowych składników szczepionek, takich jak konserwanty czy adiuwanty, między innymi związki rtęci i aluminium, nieobojętne dla mózgu dziecka.
„Organiczny związek rtęci, czyli tiomersal – etylortęć, jest toksyczny dla mózgu, serca, wątroby, nerek i układu immunologicznego. Jest kancerogenny, powoduje zaburzenia rozwojowe u dzieci, choroby psychoneurologiczne, na przykład autyzm czy ADHD, choroby neurodegeneracyjne u dorosłych oraz upośledza zdolności rozrodcze” – wymienia dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz.
Zwraca uwagę na opinię innego polskiego specjalisty, dra Piotra Witczaka, analityka technologii medycznych, pracującego w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, który stwierdził m.in.:
„Instytucje zdrowia publicznego wciąż utrzymują, że nie udowodniono związku między narażeniem dzieci na etylortęć ze szczepionek a wzrostem liczby przypadków autyzmu. To stanowisko najwyraźniej opiera się na wnioskach pochodzących ze sfinansowanych przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób CDC badań epidemiologicznych, wobec których sformułowano wiele zastrzeżeń metodologicznych, a także zwrócono uwagę na konflikt interesów i wyraźny kontrast względem wniosków z badań przeprowadzonych przez niezależnych badaczy w ciągu ostatnich 75 lat, którzy konsekwentnie stwierdzali, że etylortęć, nawet w niskich dawkach, jest szkodliwa”..
W Polsce, jak w żadnym innym kraju europejskim, niemowlęta nadal szczepi się trzykrotnie szczepionką przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, zawierającą aż 25 mikrogramów rtęci! Tymczasem według Agencji Ochrony Środowiska bezpieczna ilość rtęci organicznej dla osoby dorosłej to 0,1 mikrograma na kilogram masy ciała na dobę!
Jeżeli chodzi o związki aluminium – fosforan czy wodorotlenek glinu, według Amerykańskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego maksymalna dawka dziennego spożycia aluminium wynosi 5 mikrogramów na kilogram masy ciała na dobę.
„W Polsce zaś praktycznie wszystkie szczepionki przeznaczone dla dzieci zawierają te związki. Na przykład Euvax B przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B zawiera 250 mikrogramów, a Infanrix hexa – 500 mikrogramów. Znacznie przekraczają więc przyjęte normy, przy czym szczepionki podawane są domięśniowo lub podskórnie, czyli w znacznie bardziej inwazyjny sposób, umożliwiający bezpośrednią penetrację do tkanek organizmu dziecka z pominięciem barier ochronnych” – zaznacza prezes PSNLiN.
Aluminium jest silną neurotoksyną. Kumuluje się w mózgu, tym bardziej że w okresie rozwojowym dziecka niedojrzała jest bariera krew–mózg, chroniąca mózg osoby dorosłej przed toksynami.
Aluminium działa silnie stymulująco na niedojrzały układ odpornościowy dziecka. Może uszkodzić wątrobę. Opisywane jest makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe, zmiany we krwi, takie jak anemia mikrocytarna, zaburzenia relacji systemu neuroendokrynnego i immunologicznego, wreszcie zespół ASIA, czyli autoimmunologiczny zespół zapalny indukowany przez adiuwanty.
„Zespół ekspertów do spraw aluminium na Uniwersytecie Keele, kierowany przez profesora Christophera Exleya, profesora chemii bioorganicznej, przez ostatnie 29 lat, z ponad 200 opublikowanymi i recenzowanymi artykułami na temat aluminium odkrył, że sześć szczepionek dziecięcych zawiera statystycznie istotnie większą ilość aluminiowego adiuwantu, niż podano na etykietach tych produktów” – zaznacza dr D. Sienkiewicz i dodaje:
„Mając tego typu informacje, wydaje się bezdyskusyjnie konieczne prowadzenie badań postrejestracyjnych składu dopuszczonych szczepionek, czego aktualnie nie wykonują władze sanitarne w Polsce”.
Badania szczepionek przeprowadzone we Włoszech w 2017 roku, w których zastosowano najnowocześniejsze metody analizy laboratoryjnej, wykazały obecność materiału genetycznego pochodzenia ludzkiego, zwierzęcego i bakteryjnego, o potencjalnym działaniu kancerogennym i autoimmunologicznym, toksycznych metali ciężkich, w tym rtęci i znacznej ilości aluminium, a także ołowiu, chromu, żelaza, tytanu, bromu, strontu, bizmutu, niklu i innych.
Stwierdzono również zanieczyszczenia proteinami oraz mikro- i nanocząsteczkami nieznanego pochodzenia. Zanieczyszczenia te nie są biodegradowalne ani biokompatybilne. Gromadzą się w tkankach, wywołują chroniczne stany zapalne, zatrucia i reakcje toksyczne. Nanocząsteczki uszkadzają nić DNA.
„Być może w tym tkwi przyczyna tak dużej zachorowalności obecnych niemowląt na choroby neurologiczne, autoimmunologiczne czy wiele innych, niespotykanych w rocznikach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych” – ocenia prezes Stowarzyszenia. i zwraca uwagę na patologie polskiego systemu.
„W sytuacji tak znacznej liczby znanych powikłań poszczepiennych niedopuszczalne i nieetyczne jest zmuszanie rodziców do szczepienia dzieci pod groźbą kary grzywny, nieprzyjęcia do żłobka czy przedszkola, a nawet odebrania praw rodzicielskich, a także karanie lekarzy, na przykład za udostępnianie rodzicom ulotek lub informowanie o możliwych działaniach toksycznych”.
Szczepionki nie podlegają klasycznym badaniom klinicznym z zastosowaniem podwójnie ślepej próby kontrolowanej obojętnym placebo, pozwalającym poznać rzeczywistą skalę powikłań, tak jak inne leki przed dopuszczeniem do leczenia.
Krótkoterminowe badania – cztery tygodnie obserwacji, prowadzone przez firmy farmaceutyczne są nieprawidłowe metodologicznie. Porównuje się szczepionkę z innymi szczepionkami albo z tą samą szczepionką pozbawioną jedynie antygenu, lecz zawierającą wszystkie inne składniki.
Badania dotyczą pojedynczych szczepionek, podczas gdy dzieciom podaje się szczepionki poliwalentne, czyli zawierające wiele składników, na przykład pięć w jednym czy sześć w jednym.
Infanrix hexa zawiera antygeny błonicy, tężca, krztuśca, polio, Haemophilus influenzae oraz wirusa zapalenia wątroby typu B. oraz niejednokrotnie łączy się tę szczepionkę ze szczepionkami przeciwko pneumokokom i rotawirusom.
„Nie zbadano dotąd, jaka jest reakcja niedojrzałego jeszcze, a więc stosunkowo słabego układu immunologicznego dziecka na podanie tak dużej liczby antygenów – w sensie bezpieczeństwa i skuteczności. Mówi się o nieznanym efekcie koktajlu.
Brakuje badań bezpieczeństwa i efektywności szczepionek w okresie długofalowym oraz badań efektów całego programu immunizacji dziecka” – podkreśla specjalistka.
W badaniu Millera i współpracowników z 2011 roku analizowano kalendarze szczepień 34 krajów rozwiniętych i odkryto znaczącą korelację między wskaźnikiem umieralności niemowląt a liczbą podawanych im dawek szczepionek. W krajach, w których wymagane jest podawanie największej liczby szczepionek, wskaźnik umieralności niemowląt jest zwykle najwyższy.
„Polskie niemowlęta w pierwszych 24 miesiącach życia otrzymują od 26 do 30 obowiązkowych szczepień. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych było ich 10. Przy czym noworodki w pierwszej dobie życia otrzymują dwie szczepionki: przeciwko WZW typu B – Euvax B oraz przeciwko gruźlicy, co jest praktyką spotykaną wśród krajów europejskich jedynie w Polsce i w Bułgarii” – zaznacza prezes Stowarzyszenia.
Obowiązkowe szczepienie noworodków w pierwszych godzinach życia nie ma żadnych podstaw naukowych i naraża dziecko na bardzo poważne powikłania poszczepienne.
Teza z lat siedemdziesiątych, mówiąca, i tak uczono studentów medycyny, że szczepienia powinno się stosować u dziecka dopiero po pierwszym roku życia, nigdy nie została zmieniona, ale też nie jest realizowana w praktyce.
W krajach skandynawskich, w których występuje najmniejsza umieralność niemowląt oraz rejestruje się najlepsze wskaźniki zdrowotności społeczeństwa, szczepienia są dobrowolne. Pierwsze szczepionki podaje się w trzecim miesiącu życia. Wycofano preparaty zawierające rtęć.
W innych zachodnich krajach europejskich nie szczepi się noworodków i wycofano preparaty zawierające rtęć.
Stany Zjednoczone oraz kraje europejskie, takie jak Austria, Niemcy, Belgia, Dania, Włochy, Hiszpania, Holandia, Islandia, Finlandia i Szwecja, zaniechały masowych szczepień przeciwko gruźlicy szczepionką BCG.
„W większości krajów, w tym na przykład w Niemczech, szczepienia są dobrowolne” – wyjaśnia dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz. (opr. red.)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze