Wiele niemieckich miast rezygnuje ze Stref Czystego Transportu. Podobny proces można zaobserwować również we Francji w której dostrzeżono, że funkcjonowanie stref nie jest zgodne z ustawą zasadniczą. Natomiast w Polsce idea stref ma się nadzwyczaj dobrze – po Warszawie i Krakowie, planowane są kolejne. – Dlaczego jest tak, że jestem w posiadaniu samochodu, który jest dopuszczony do ruchu, spełnia wszystkie kryteria i nie mogę wjechać nim do centrum np. Warszawy? Czy to normalne, że prawo lokalne jest nadrzędne nad konstytucją, która gwarantuje mi prawo do swobodnego przemieszczania się po całym kraju? – pyta retorycznie jeden z kaliskich kierowców
We Francji Strefy Czystego Transportu pojawiły się w 2019 roku. Obecnie obowiązują w 40 miastach ale być może już wkrótce znikną na stałe. A to za sprawą projektu uchwały deputowanych Zgromadzenia Narodowego zakładającego likwidację SCT w całym kraju.
Argumentem przemawiającym za likwidacją stref jest m.in. nierówne traktowanie zmotoryzowanych obywateli, co jest sprzeczne z Konstytucją. Francja może być pierwszym krajem UE, w którym mogą zniknąć z mocy prawa.
W Polsce, póki co, strefy obowiązują w Warszawie i Krakowie, ale na przekór doświadczeniom krajów, które „przerabiały” już temat, planowane są w kolejnych miastach – Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu i innych. Docelowo mają pojawić się we wszystkich miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców.
W Polsce opinie na temat prawnych aspektów Stref Czystego Transportu, zgodności lub nie, z konstytucją są podzielone.
Choć wielu prawników przyznaje, że ograniczają swobodę przemieszczania się to jednak przeważa opinia, że są uzasadnione z uwagi na ochronę zdrowia i środowiska.
Z taką argumentacją nie zgadza się część polityków, głównie tych związanych z prawą stroną sceny politycznej.
Na problem zwracał uwagę m.in. Przemysław Wipler, kandydat Konfederacji na urząd prezydenta Warszawy w swojej kampanii wyborczej, który podkreślał, że utworzenie w Warszawie SCT to realizacja hasła Rafała Trzaskowskiego i Lewicy „biedaki na rowery” .
Podobnie argumentował inny Konfederata, kandydat na prezydenta Wrocławia, Robert Grzechnik, który uznawał pomysł tworzenia strefy w stolicy Dolnego Śląska za dyskryminujący mniej zamożnych mieszkańców.
Głos w sprawie SCT zabrał także Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i lider Ruchu Narodowego.
„Zapominamy o tym, że w konstytucji mamy prawo do przemieszczania się, a ci wszyscy modni prezydenci wymyślili, że zrobią kastę uprzywilejowaną, którą stać na elektryka nowego i oni wszędzie będą mogli wjechać i cała reszta biedoty, która nie będzie mogła wjeżdżać do centrów miast. [...] to jest jakaś paranoja” oraz „to jest sprzeczne z polską konstytucją. I tu ktoś musi bronić mieszkańców przed tą wojną z kierowcami, czy antysamochodową obsesją [...]” – wyjaśniał na antenie radiowej Trójki (za: konkret24). (pp)
Źródło: pch24, konkret24
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Redaktor cytuje Przemysława Wiplera! Litości, niech pan przestanie serwować poglądy Konfederacji, która nic mądrego nie proponuje, a swoja politykę opiera na krytyce wszystkiego.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
e-wunio jesteś... już się o ciebie martwiłem, że odszedłeś.... jak zawsz błyskotliwie podszedłeś do tematu, przeszedłeś z zioła na stoperan, trzymaj formę
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Redaktor cytuje Przemysława Wiplera! Litości, niech pan przestanie serwować poglądy Konfederacji, która nic mądrego nie proponuje, a swoja politykę opiera na krytyce wszystkiego.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.