Reklama

Kalisz bez dużego i małego biznesu

22/07/2009 14:46

Wielcy inwestorzy omijają nasze miasto. Władze Kalisza nie widzą wyjścia z tej sytuacji i zalecają pogodzenie się z losem. Duże firmy  można zastąpić wieloma małymi. Niestety i w tym przypadku władza robi błędy  

Niedawno pisaliśmy o dwóch inwestycjach, które ominęły Kalisz. Wspomniał o nich w swojej interpelacji do prezydenta Janusza Pęcherza radny Artur Dembny. Chodzi o wartą ponad 700 mln zł i kilkaset miejsc pracy hutę szkła, która „uciekła” nam pod Łódź i o nowy zakład produkcyjny, który chciał budować Marian Kwiecień, właściciel kaliskiego Haftu. Chciał i nadal chce, tyle że już pod Gorzowem Wlkp. Główna przyczyna tego, że inwestorzy rezygnują z lokalizacji swoich przedsięwzięć w Kaliszu, to brak dużych i odpowiednio przygotowanych terenów. Jak wyjaśniają ratuszowi urzędnicy, wiele polskich miast ma w swoich zasobach nieruchomości o powierzchni nawet 50–100 ha. Są to zwykle tereny powojskowe, poprzemysłowe lub przekazane przez Skarb Państwa, często jednolite, a więc „w jednym kawałku”, położone wzdłuż dróg krajowych czy autostrad i posiadające pełne uzbrojenie. Na takich terenach łatwo o duże inwestycje. Tereny inwestycyjne w Kaliszu nie wytrzymują z nimi porównania pod żadnym względem. Miasto dysponuje działkami o powierzchni 1–2 ha, a zaoferowanie ewentualnemu inwestorowi terenu 5–hektarowego „w jednym kawałku” jest już dużym problemem. – Brak w Kaliszu terenów, które mogłyby być atrakcyjnymi ofertami inwestycyjnymi to w dużej mierze rezultat błędnej, krótkowzrocznej polityki przestrzennej dawnych władz Kalisza przed 1989 rokiem. Nie stworzono wtedy rezerw terenów pod inwestycje przemysłowe inne niż WSK, nie rozszerzono w tym celu granic miasta o przyległe do dróg krajowych tereny okolicznych gmin. Nie pomagają rozwojowi naszego miasta także zbiegające się tu granice aż trzech powiatów – ubolewa prezydent J. Pęcherz.
W tej sytuacji ulokowanie się w Kaliszu kilku zagranicznych firm branży AGD, a przede wszystkim przemysłu lotniczego na czele z Pratt & Whitney należy uznać raczej za szczęśliwy zbieg okoliczności niż efekt poczynań władz.
Co dalej z inwestycjami?
Co gorsza, na najbliższe lata nie zapowiada się, aby Miasto miało pozyskać jakieś duże tereny, które można by wykorzystać pod inwestycje. Niewiele pod tym względem zmieni odzyskanie kilkuhektarowej nieruchomości po Izbie Wytrzeźwień przy ul. Warszawskiej, a przeszkodą dla inwestycji w rejonie planowanego nowego przebiegu al. Wojska Polskiego w ciągu drogi krajowej nr 25 długo jeszcze będzie rozdrobniona struktura własności gruntów. Władze Kalisza dobrze o tym wiedzą i nic na to nie mogą poradzić. Zapowiadają jedynie ograniczoną promocję inwestycyjną naszego miasta w Internecie i innych publikatorach, a także za pośrednictwem miast partnerskich. Ale już nie poprzez duże międzynarodowe targi inwestycyjne, w których udział wiąże się z dużymi kosztami i małym prawdopodobieństwem korzyści. – Dla lokalizacji dużych inwestycji przemysłowych liczą się wyłącznie tereny „greenfields” o powierzchni z reguły kilkudziesięciu hektarów, bardzo dobrej dostępności komunikacyjnej (autostrady, drogi ekspresowe i krajowe) i kompletnej infrastrukturze. Kalisz takiej oferty nie ma, pokazywanie więc ofert niekonkurencyjnych na tak wymagającym rynku nie dałoby żadnych rezultatów – ocenia prezydent. Na swoje usprawiedliwienie dodaje, że Miasto nie wytrzymuje też konkurencji ze specjalnymi strefami ekonomicznymi, które mogą przyciągać inwestorów takimi ulgami, jak zwolnienie z podatku dochodowego, podczas gdy gminy dysponują jedynie skromnym wabikiem w postaci ulg w podatku od nieruchomości. Huta szkła Euroglas szukała terenu ok. 50–hektarowego o bardzo wysokich parametrach dostaw prądu i gazu. Znalazła go w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, w Zaosiu koło Niewiadowa. Z kolei właściciel Haftu szukający lokalizacji dla swojej nowej fabryki włóknin, znalazł 92 ha zwartego obszaru w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Kostrzyn–Słubice, koło Gorzowa Wlkp. – Trudno się dziwić właścicielowi, że wybrał lokalizację w Gorzowie. Nazwanie tego faktu dowodem jakiejś kaliskiej bezwładności jest więc całkowicie chybione – twierdzi prezydent Kalisza, nawiązując do wystąpienia A. Dembnego.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    farson - niezalogowany 2009-07-25 20:46:53

    szanowny pan pecherz czyli pomocnik prezydenta torzyńskiego w ciagu 2 kadencji zniszczył kalisz . i takie sa fakty jeszcze pare lat i w kaliszu zostana tylko pijaki pod sklepami ludzie pracujacy przy tasmie(w powiecie ostrowskim) i młodziez dla ktorych najwazniejszy jest sobotni wyjazd do protektora i piksa za 3 zł , bo jaki człowiek ktory chce cos w zyciu osiagnac zostanie w miescie bez inwestycji i bez nadzieji

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    anty-pęche - niezalogowany 2009-07-23 16:56:13

    Władze Kalisza nie widzą wyjścia z tej sytuacji i zalecają pogodzenie się z losem. Duże firmy można zastąpić wieloma małymi. Niestety i w tym przypadku władza robi błędy No no to jest podejście do sprawy,a wystarczy tylko chcieć.Ale jak prezio nie jest z Kalisza to po co będzie się wysilał??Może uda się zamydlić oczy wyborcom jakąś pseudo inwestycją i następna kadencja a wraz z nią ciepły stołek w ratuszu gwarantowany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    amer - niezalogowany 2009-07-23 16:36:04

    chciałbym zeby prezydent Pecherz przestał lizac tyłek torzynskiemu i zajoł sie praca lub zrezygnował ten człowiek to najgorsza rzecz jaka mogła sie Kaliszowi przytrafic

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama