Reklama

Lekarka odmówiła zbadania dziecka bo ojciec... nie miał maseczki

07/02/2022 09:32

Lekarka jednej z kaliskich przychodni odmówiła zbadania kilkuletniego, chorego chłopca, ponieważ jego ojciec nie miał maseczki. Na nic zdało się przekonywanie, że rodzic nie może nosić maseczki na co ma stosowne zaświadczenie lekarskie

Pan Marcin wybrał się z 7-letnim synem na badania do przychodni. Chłopiec skarżył się na ból przy oddawaniu moczu. Ojciec dziecka umówił się telefonicznie na wizytę. 
– Po kilku minutach oczekiwania na korytarzu, recepcjonistka zwróciła mi uwagę, że muszę założyć maskę. Odparłem, że stan zdrowia nie pozwala mi na noszenie maski, na co mam stosowne zaświadczenie lekarskie. I na tym na razie się skończyło. Ale kiedy wszedłem do gabinetu lekarki, dyrektorki placówki, po raz kolejny usłyszałem o konieczności założenia maseczki. Powtórzyłem, że  jestem z tego zwolniony z tego „obowiązku” z uwagi na stan zdrowia. Zaproponowałem, że pokażę odpowiednie zaświadczenie ale lekarka odparła, że ją to zupełnie nie interesuje. Mam założyć maskę albo nie zbada mi dziecka. Otworzyła drzwi gabinetu i powiedziała, że mogę zostawić na chwilę dziecko w przychodni i udać się po zakup maski. Powtórzyłem, że nie będę zakładał maseczki ze względu na problemy pulmonologiczne, przypomniałem, że mam na to zwolnienie lekarskie ale zdania nie zmieniła. Wyprosiła nas obu z gabinetu – relacjonuje pan Marcin. 

  Zadzwonił na policję z zawiadomieniem o naruszeniu prawa przez przychodnię ale policjantka uznała, że nie ma czegoś takiego, jak zwolnienie od noszenia maseczki. 
Próbowałem zawiadomić również rzecznika praw pacjenta. Zadzwoniłem, rozmówca poinstruował mnie, że muszę napisać maila. Napisałem, ale okazało się, że korespondencja nie dotarła. Po raz kolejny skontaktowałem się z rzecznikiem praw pacjenta, i tym razem, z ust innego rozmówcy usłyszałem, że gdybym był dobrym ojcem to maskę bym założył. Zdębiałem! Czy po to powołano ten urząd, czy po to utrzymywany jest z pieniędzy podatników aby udzielał takich genialnych rad? Czy po to aby bronił konstytucyjnych praw pacjentów? – zastanawia się, oczywiście retorycznie, pan Marcin.  
Po raz kolejny pofatygował się do przychodni i poprosił recepcjonistkę o pisemne potwierdzenie odmowy przyjęcia przez lekarza, przypominając, że korzysta ze swoich konstytucyjnych praw. Ale pani odmówiła.
Jak twierdzi kaliszanin, jego synek czuje się już dobrze, objawy ustąpiły a on postara się poszukać takiej przychodni i takiego lekarza dla którego pacjent jest ważny a nie maseczka.

Reklama

  Co tej sytuacji mówi prawnik? Zdaniem adwokata Dawida Wosiek problem jest o tyle specyficzny, że poziom bezprawia usprawiedliwianego pandemią, z jakim mamy do czynienia w okresie ogłoszonej urzędowo epidemii jest wręcz przerażający. – Bezprawie to zaczyna się na poziomie rządu, parlamentu i schodzi w dół, nie omijając Policji, aby na końcu ujawniać się agresją wśród społeczeństwa. Osoby działające zgodnie z prawem są atakowane i w praktyce pozbawione skutecznych mechanizmów obrony przed bezprawiem ze strony osób, które właśnie łamią prawo, ale czują na to powszechne przyzwolenie. Wprowadzone nakazy zakazy i ograniczenia (również w zakresie zasłaniania ust i nosa) budzą poważne wątpliwości co do ich legalności, a regulacje prawne są dużym stopniu marnej jakości. 
 

  Pomijając jednak wątpliwości co legalności tego prawa, nakaz zakrywania ust i nosa m.in. w budynkach opieki zdrowotnej z tych przepisów wynika. Nadgorliwi „egzekutorzy” tego nakazu powinni jednak pamiętać, że w tym samym rozporządzeniu jest ponad 20 kategorii przypadków, zwalniających z tego obowiązku. Jednym z nich są określone przeszkody zdrowotne, potwierdzone zaświadczeniem lekarskim. Pamiętać również należy, że uprawnieni do kontroli takich zaświadczeń są jedynie: Policja i Straż Miejska oraz na kolei SOK, a w parlamencie Straż Marszałkowska. Uprawnień takich nie posiadają „ochrona” budynku czy nawet sędzia na rozprawie. Nie posiada ich również lekarz w przychodni. Zatem w tej konkretnej sytuacji informacja od ojca dziecka powinna być uszanowana, a pacjent przyjęty. Ewentualnie lekarz mógł wezwać Policję do weryfikacji zaświadczenia. Również pacjent mógł wezwać Policję wskazując, że odmawia mu się wstępu do gabinetu. Wątpliwe jest jednak, aby Policja zechciała pojawić się w przychodni, zwłaszcza w tym drugim przypadku.
 

Reklama

  Druga kwestia to, czy lekarz może odmówić udzielenia pomocy lekarskiej bez powodu. Przepisy ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty mówią, że „lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia”. Czy to był taki przypadek, trudno powiedzieć, ale z pewnością lekarz powinien zweryfikować czy powyższe zagrożenie istnieje, a to powinno zostawić ślad w dokumentacji medycznej. Z kolei w art. 38 tej ustawy jest przyzwolenie na nie podjęcie leczenia lub odstąpienie od leczenia. Również Kodeks Etyki Lekarskiej wskazuje że „w szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej”. Zatem możliwość nie podjęcia leczenia jest, ale nie zawsze. Z pewnością nie był to szczególnie uzasadniony przypadek, gdyż ojciec dziecka postępował zgodnie z przepisami, a innych przyczyn nie podjęcia leczenia nie było. Jeśli pomoc lekarska miała być finansowana z NFZ to takie zachowanie lekarza mogło również stanowić ograniczenie pacjentowi dostępu do świadczeń gwarantowanych. Co nie powinno mieć miejsca.
 

  Niestety w bieżącym działaniu w czasie wizyty poza własnym uporem w tego typu sytuacjach skutecznych szybkich mocy sprawczych jako pacjenci nie mamy. Natomiast po fakcie Pan Marcin może: 1) zwrócić się na piśmie do NFZ o przeprowadzenie kontroli w tej placówce, 2) złożyć skargę do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej na postępowanie lekarza w tym konkretnym przypadku, ponowić zgłoszenie do Rzecznika Praw Pacjenta (tym razem na piśmie) – podpowiada adw. D. Wosiek. 
Imię ojca chłopca zostało zmienione.
(pp, dw)

Reklama

Foto: pixabay

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pacjent - niezalogowany 2022-02-07 09:59:47

    należy podać adres tej przychodni jak pacjenci z niej odejdą to lekarce otworzy się mózg ,bo w tej chwili to ona potrzebuje dobrego lekarza !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • kent - niezalogowany 2022-02-07 16:27:52

    No i tatuś zabłysnął! Zdrowie dziecka dla niego nie jest ważne,ważne jest tylko jego. A może tak szanowna mamusia mogła iść do lekarza i nie byłoby problemu z założeniem maseczki. Ale co tam,zdrowie dziecka i lekarza nieważne,ważny tylko ON ! Poza tym trzeba przecież zaistnieć w internecie,chociażby swoją głupotą! Jak będzie szedł na operację to lekarz niech też niech nie zakłada maseczki,bo kilka godzin w maseczce na sali też lekarzowi szkodzi!!!!

    • Zgłoś wpis
  • mówię - niezalogowany 2022-02-07 19:34:16

    a wiesz kent, jest takie badanie z lat 80. i wówczas zespół pewnego chirurga nie nosił masek na sali operacyjnej przez pół roku i liczba komplikacji pooperacyjnych wcale nie wzrosła: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2493952/

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama