Rozmowa z Moniką Przybylską-Nowak
– Małe Hobbitowo to moje hobby i pasja – mówi Monika Przybylska-Nowak. – To moja wizja wystroju wnętrza w zgodzie z naturą i najnowszymi trendami. Zawsze ciągnęło mnie do obcowania z naturą. Może dlatego, że od małego dziecka przebywałam w otoczeniu lasów, wody i wszystkiego co w tych lasach i wodzie mieszka i cieszy się życiem. Mieszkamy 20 km od Kalisza, na Krzyżówkach, z okien naszego domu podziwiam las, który o każdej porze roku zmienia swą szatę. Kawałek dalej jest zbiornik wodny Murowaniec. Tutaj las spotyka się z wodą. Tutaj moi dziadkowie mieli działkę rekreacyjną, tutaj mój tata zbudował dom. Stąd pochodzą moje korzenie. Lubię mówić, że mój dom ma korzenie (bo wyrósł na domu wybudowanym przez moich rodziców) oraz, że ma skrzydła, czyli całkiem nową część, którą dobudowaliśmy z mężem jako spełnienie marzenia o domu jasnym, przestronnym, wpuszczającym otoczającą nas przyrodę do środka przez wielkie fasadowe okno z widokiem na las. Zanim znaleźliśmy to „nasze miejsce” mieszkaliśmy w różnych miastach, a nawet krajach. Mnie jednak zawsze ciągnęło do lasu, więc tak oto wylądowaliśmy w lesie. Nie było łatwo zbudować nasz dom gdyż mąż lubi nowoczesne klimaty, a ja bardziej cenię sobie naturalne elementy drewniane, cegłę, wełnę. Wypracowaliśmy kompromis i mamy dom nowoczesny, ale jednak ciepły.
– Była Pani bardzo aktywna zawodowo. Co spowodowało przejście do rękodzielnictwa?
– Przełomem w moim życiu zawodowym okazało się – jak u wielu kobiet – pojawienie się dziecka. Dojeżdżałam do pracy 70 km w jedną stronę, poza tym czułam, że sama praca zawodowa w korporacji i głowa w excelu nie do końca mnie fascynują. Czegoś brakowało. Pojawienie się maluszka pomogło podjąć decyzję aby to zmienić. Spodobały mi się magiczne lalki waldorfskie ręcznie szyte z ekologicznych materiałów. Na urodziny zażyczyłam sobie od męża szkolenie z szycia owych lalek. I tak się zaczęło. Teraz Małe Hobbitowo to manufaktura dekoracji wnętrz, tego co przytulne: począwszy od kocy jednolitych robionych na szydełku, w patchworkowych kwadratach, po poduszki, pufy, dywany, kosze, tace. Sporo czasu poświęcam na zlecenia z modnej obecnie wełny czesankowej. Planuję wprowadzić nowe produkty zarówno z wełny czesankowej jak i innych włóczek. Między innymi wprowadzam pomalutku wełnę szenilową, którą nazywam pluszakiem. Pierwszy sezon z pluszakiem za mną, będą kolejne. W mojej pracy kieruję się produktem pod klientkę, uwielbiam personalizację. Często dostaję zdjęcia pomieszczeń, do których moje wyroby mają trafić. Klientki proszą mnie o pomoc w doborze koloru, wymiaru, wzoru, czy materiału. Coraz częściej słyszę „Pani sama coś dobierze”. Takie zaufanie to dla mnie wielki zaszczyt, ale też i stres; ciężko przewidzieć co będzie się podobać przyszłej właścicielce rękodzieła. Produkty, które oferuję to kocyki i poduchy z wełny czesankowej, poduchy tarasowe z materiałów bardziej odpornych lub wodoodpornych, tace z drewna i sznurka dziergane na szydełku, przepiękne kosze Mojżesza dla małych dzieci. Kosze te, które wraz z płozami z drewna, ciepłym kocykiem z czesanki i materacykiem tworzą cudowny komplet – to wspaniały prezent na baby shower dla przyszłej mamy i jej bobasa.
– Czy plany na przyszłość obejmują większą gamę produktów, a może nawet rozszerzenie działalności?
– Oczywiście. W planach są kosze piknikowe, kosze na rower, huśtawki, a z czasem może też hamaki. Już teraz organizuję w Hobbitowie różne warsztaty – z wyplatania koców z czesanki czy szydełkowania koszy. Docelowo, marzę o wybudowaniu ekosiedliska w naszym lesie z widokiem na jezioro. Chciałabym zaoferować naszym gościom wygodne małe domki z wielkimi oknami patrzącymi na drzewa i jezioro. Mam wizję spacerów dookoła jeziora, jogi na tamie, rowerów i jazdy konnej, śniadania z prawdziwym chlebem pieczonym przeze mnie, z dżemem własnego wyrobu, jajkami od biegających wolno kur. Wybudowanie siedliska pozwoliłoby mi również na rozwinięcie szkoleń, może zorganizowanie spotkań z dietetykiem czy psychologiem. Moje Hobbitowo jest dla mnie magiczne. Chciałabym pokazać je innym. Pokazać, że czasami wystarczy być tu i teraz. Nic nie musieć.
– Ma Pani wspaniałe ambitne plany. Życzę aby jak najszybciej się spełniły, a na jogę na tamie proszę mnie już teraz zapisać.
Rozmawiała Eleonora Nowak-Serwanski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze